Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Autentyki CCXLVI - Prawie jak komplement

44 760  
278   8  
O kibicach, katolikach, czarodziejach, wiewiórkach i czym tam jeszcze bojownicy i ich znajomi potrafią być, w dzisiejszych Autentykach.

LINIA PRODUKCYJNA


Miałam dzisiaj ćwiczenia z przedmiotu: planowanie i symulacja procesów produkcyjnych. bawiliśmy się w linię produkcyjną. Były dwie grupy, czyli dwie linie, w jednej grupie byli mężczyźni w drugiej kobiety, dzięki czemu wytworzyła się zdrowa konkurencja (no może nie do końca zdrowa). Zabawa polegała na robieniu z kartką
 określonych rzeczy, żeby uzyskać produkt końcowy, były różne stanowiska, które robiły kolejne "operacje technologiczne". Jakość produktów grupy damskiej oceniał chłopak, jakość produktów grupy męskiej dziewczyna. Umownie osoba oceniająca była "klientem". warto jeszcze dodać, że dwa główne systemy budowania linii produkcyjnej to: system pchany i system ssący. Tyle wstępem, a teraz właściwa akcja:
Doktor prowadzący ćwiczenia pyta co która osoba chce robić i pada zdanie:
- Która pani chce być klientem panów?
Na początku wszyscy oczy w słup, a potem leżeliśmy pod ławkami, żadna z nas nie chciała się zgłosić, doktor wyznaczył "na siłę". Po ośmiominutowej produkcji damska linia produkcyjna okazała się bardziej efektywną. Chłopaki mruczą pod nosem "one oszukiwały" i tego typu teksty.
Doktor - Czemu panie wyprodukowały więcej?
kolega - Bo mają lepszy system ssący.

by aechema

* * * * *

TUSZE

Facet przyniósł wczoraj tusze do reklamacji. Drukarka ich nie widzi. Ok, puszczamy do reklamacji, koleżanka dzwoni do niego, do domu, żeby powiadomić o możliwości odbioru we wtorek:
- Dzień dobry! Anna Kowalska ze sklepu komputerowego Y, że we wtorek będziemy mogli sfinalizować sprawę...
- Eee? Ale o co chodzi?
- Chodzi o tusze...
- Co mi pani głowę zawraca, żadnej świni nie chcę!!!

by atitta

* * * * *

SENTYMENT

Podsłuchana przez mamusię mą wypowiedź przez komórę w tramwaju:
- No, cześć. Samochód stoi w naprawie i właśnie odbywam sentymentalną podróż tramwajem...

by margot

* * * * *

WYMARZONE MIEJSCE

yanzy w wannie z puszką warki (juz pustą), a na puszce takie napisy , że można wygrać wyjazd na największe stadiony Europy, konkurs taki.
Puszka już pusta, yanzy bawi się, nalewa przelewa (jak dziecko z kaczuszką), nagle słyszę że czyta:
- Co drugi polak chciałby tu być... W wannie? Po***ało ich?

by salamandrina


* * * * *

KOLOROWO

Ona (podziwiając naszych pięknych żołnierzy):
- Jak ładnie dobrali te berety, niebieskie i czerwone...
On (nie odrywając nosa od JM):
- No jak na finał Ligi Mistrzów...

by ptasiek

* * * * *

WIEWIÓRKI

Byłam wczoraj z wizytą u mojego przyjaciela i jego żony, siedzimy, gadamy, jest milutko. Gosia zaczęła pokazywac zdjęcia ze spaceru z dzieckiem do parku, oglądamy sobie różne fotki, i tak idzie: jedna wiewiórka, kolejna wiewiórka, dwie wiewiórki... W pewnym momencie na monitorze pokazała się twarz Gosi, na co mój przyjaciel:
- A tu napuchnięta wiewiórka..

by silvana


* * * * *

KIBIC

Wspominaliśmy dzisiaj w domku wyczyny mej chrześnicy Wiki. Generalnie mi się przypomniało coś takiego:
Kiedy Wiki miała może 3 lata, zaczęła oglądać mecze z moim szwagrem i ją to wciągnęło (zostało jej do dziś i oby na całe życie).
W każdym bądź razie wziąłem ją kiedyś na spacer na tzw "ścieżkę zdrowia". Przy tej ścieżce jest mały stadionik, gdzie amatorskie drużyny przyzakładowe rozgrywają sobie tam mecze, a później robią sobie bibę. Pech chciał, że akurat wtedy była właśnie taka impreza. Chłopaki grali sobie w piłkę, szefostwo firm sobie piło, ja chwilę z Wiki sobie pooglądałem. Trwało to krótką chwilę, ponieważ Wiki nie wytrzymała i zaczęła wykrzykiwać:
- No podaj mu tą piłkę!!
- Ruszać się patałachy!!!
- Taaam, taaaam jest bramka!!!!

by umarakuku


* * * * *

NA MATURZE

Mnie chemik trzasnął po głowie w czasie pisemnej historii. W połowie pisania zarządziłam przerwę na siku (no dobra, ściągi wymieniałam...) Wróciłam na salę, idę do szacownej komisji celem odzyskania pracy a chemik SRU, mnie moją pracą przez głowę.
Ja - Za co!
Chemik - Za Stalina!
Okazało się - miał rację. Zamiast 1953 wpisałam 1956.

I chemik ocalił moja piątkę i zwolnienie z ustnych.

by Kichawa

* * * * *

KATOLIK

Miejsce - Karpacz centrum, usłyszane za plecami.
[K]obieta - Przeżegnałeś się?
[M]ężczyzna - Dlaczego?
[K] - Bo kościół, kurwa.

by aopole

* * * * *

UCZYNNA MŁODZIEŻ

Przed blokiem robią jakoweś remonty. Wykopali głębokie dziury i do klatki schodowej trzeba wchodzić po drewnianej kładce. Pytam wracającego do domu mężczyznę mojego życia (no nie ukrywam, że chciałam troszkę podrażnić lwa):
- Kochanie, a czy tobie ten przystojny młody pan robotnik też proponował, że przeniesie cię na rękach?
- Nie kochanie, mi nie, ale to ładnie ze strony młodego człowieka, że chciał pomóc starszej pani...

Coś tam potem mówił, że to żart, ale dawanie w tubę zniekształca wydawane dzwięki.

by Jaiwo

* * * * *

CHAMSTWO

Autentyk opowiedziany przez znajomego:

Idę sobie wieczorową porą przez miasto, podchodzi do mnie jakiś jegomość nie pierwszej trzeźwości i prosi o papierosa. Dostał. Zadowolony rzecze do mnie następująco:
- A tamten gość, jak go poprosiłem, to powiedział do mnie "Ty ch*ju, weź się lepiej do roboty!"
Po czym dodał z oburzeniem
- ... na Ty się do mnie zwraca!

by beddragon


* * * * *

OKRZYK SZCZĘŚCIA

Całą historię znam tylko z opowiadania mojego ojca. Miałem wtedy 7 lat i z tamtych dni pamiętam tylko, że tam byłem.
Rok 1987 - pielgrzymka Papieża do Polski. Akcja działa się gdzieś na gdańskiej Zaspie. Tłum ludzi czeka na przyjazd Papieża a ja siedzę u taty na barana. Po dłuższej chwili zza zakrętu wyjeżdża papamobile, ogólne ożywienie w tłumie i nagle słychać mój cieniutki okrzyk.
- HURRAAAA! JARUZELSKI!

by zbylon80

* * * * *

CZARODZIEJ

Tak się złożyło, że w dniu imienin mojego szanownego padre nie było prądu na osiedlu. Siedzimy sobie zatem z rodzinką przy świecach, popijamy wódeczkę. W pewnym momencie wujek odzywa się w te słowa patrząc w sufit:
- Włączyliby ten prąd... Muzykę by się wtedy jakąś puściło.
TRACH i w tym momencie zapala się światło!
- No to jeszcze pół litra do tego - mówi wujek z nadzieją patrząc w żyrandol.

by zbylon80

* * * * *

PRAWIE JAK KOMPLEMENT...

Miejsce akcji: basen
Uczestnicy: koleżanka i koleżan.
Koleżan długo i namiętnie przygląda się koleżance. Myślał, myślał i wymyślił:
- Ej, ty w ogóle nie masz cellulitu! W sumie, przy twojej nadwadze to dość zaskakujące, nie uważasz?

by small_memo



Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM

Oglądany: 44760x | Komentarzy: 8 | Okejek: 278 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

05.04

04.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało