Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Humor stanu wojennego

101 968  
501   32  
Kiedy w 1981 roku generał Jaruzelski (pseudonim sprawacz) w pamiętnym przemówieniu ogłosił wprowadzenie stanu wojennego, po czym pozamykał w więzieniach tysiące osób, a na ulice wypuścił setki czołgów to nikomu nie było w pierwszej chwili śmiesznie.

Ale Polacy to naród twardy i hardy, więc nie minęło zbyt wiele czasu, kiedy rozpoczęły się kpiny z władzy i jej organów... prawie jak za niemieckiej okupacji, gdzie duch się trzymał dzięki humorowi...

Stare, ale jare dowcipy o milicjantach

- Płaci pani mandat! - mówi dwóch milicjantów, zatrzymując samochód, jadący z nadmierną prędkością.
- A czy nie mogłabym zapłacić w naturze?
- Co to znaczy: "w naturze"?
- No, wiecie, musiałabym zdjąć majtki i wam dać...
Milicjant odwraca się do kolegi i pyta:
- Potrzebne ci są majtki?
- Nie!
- Mnie też nie...

* * * * *

- Kiedy milicjant stawia na odbiorniku telewizyjnym słoik z musztardą?
- Gdy chce mieć ostry obraz.

* * * * *

- Dlaczego milicjant wkłada gazetę do lodówki?
- Bo chce, by wiadomości dłużej zachowały swą świeżość.

* * * * *

Zomowiec wrócił na kwaterę po służbie i widzi, że kolega pałuje kasetę magnetofonową.
- Co ty wyrabiasz wariacie?
- Toć widzisz, komendant polecił mi ją przesłuchać.

* * * * *

Godzina 22. Dwóch ZOMO-wców na patrolu.
- Widzisz tego faceta, bierzemy go.
- Tak za nic? Przecież godzina milicyjna dopiero za 30 minut?
- Nie szkodzi. Ja go znam, mieszka na przeciwległym krańcu miasta. I tak nie zdąży do swego domu na czas!

* * * * *

- Gdzie ZOMO-wiec powinien mieć nóż?
- Najlepiej w plecach.

* * * * *

Na przystanku autobusowym spotkało się dwóch znajomych ZOMO-wców.
- Na jaki autobus czekasz?
- Na jedynkę. A ty?
- Na dwójkę.
Po chwili nadjechała dwunastka i obaj wsiedli.

* * * * *

Przy konfesjonale:
- Ojcze duchowny, ZOMO-wca oszukałem.
- Synu, przecież ty masz mówić o grzechach, a nie o zasługach!

* * * * *

Aktualny apel: "Wstąp do ZOMO, a wyjdziesz na ludzi!".

* * * * *

- Dlaczego wprowadzono w Polsce stan wojenny?
- Bo nie można było wprowadzić przedwojennego.

* * * * *

- Jakie obiekty w Warszawie były w okresie stanu wojennego najpilniej strzeżone
- ?
- Koksowniki ustawione na skrzyżowaniach ulic, bo zawsze były gęsto obstawione patrolami.

* * * * *

- Jak długo będzie trwał stan wojenny?
- ?
- Aż szeregowcy z DTV dosłużą się stopni generalskich!

* * * * *

ZOMO-wiec stoi na moście i wrzuca do wody płyty chodnikowe. Podchodzi do niego przechodzień i pyta
- Co pan robi?
ZOMO-wiec odpowiada:
- A to ciekawe, wrzucam kwadraty, a wychodzą koła.

* * * * *

Ani IXI ani OMO nie wypierze tak jak ZOMO




8 przykazań członka PZPR


1) W niedziele i święta o czynie partyjnym pamiętaj.

2) W wolne soboty wal do roboty.

3) Nie pożądaj żony bliźniego, nie ugotuje ci nic lepszego, bo i tak nie ma z czego.

4) Nie masz celu wyższego nad dobro Związku Radzieckiego.

5) Nie kradnij mienia państwowego, bo ci ze wschodu są od tego.

6) Nie zabijaj świniaka swego, tylko go wyślij do Związku Radzieckiego.

7) Nie zabijaj drugiego partyjnego, bo wtedy oberwiesz na całego.

8) Nie zabijaj wroga klasowego, bo przecież ZOMO jest od tego.

* * * * *

Komendant milicji zwołał zebranie swoich podwładnych i oznajmia:
- Krąży o nas wiele dowcipów, ale nie przejmujcie się tym.
I tak 99 % tych dowcipów jest niezrozumiałych.

* * * * *

Do studenta siedzącego w parku na ławce podchodzi milicjant.
- Co pan robi na tej ławce?
- Kontempluję.
- Jak cię walnę w pysk, to zaraz będziesz prosto pluł!!

* * * * *

Idzie dwóch milicjantów. Nagle jeden znalazł lusterko, patrzy i mówi:
- O! Moje zdjęcie!
Drugi bierze i mówi:
- No coś ty, to moje zdjęcie!!
Pokłócili się i poszli na komendę. Tam trafili na komendanta, który postanowił autorytatywnie rozstrzygnąć spór. Spogląda i mówi:
- No co wy, chłopcy, swego komendanta nie poznajecie? A w ogóle, to po cholerę wam moje zdjęcie, co??
I zabrał lusterko do kieszeni. Po powrocie do domu przebrał spodnie. Kilka godzin później córka go pyta:
- Tato, możesz mi dać kilka złotych?
Komendant: - A weź sobie ode mnie z kieszeni.
Córka poszła, znalazła w kieszeni lusterko, i woła do matki:
- Mamoooo! Widziałaś, tato nosi w kieszeni zdjęcie jakiejś laski!!
Matka przybiegła, patrzy i mówi do córki:
- Coś ty, to jakaś stara rura!

* * * * *

Milicjant do bibliotekarki:
- No niech mi pani da parę książek. Szef mi każe poczytać!
Bibliotekarka:
- No to panu zaraz znajdę coś lżejszego...
Milicjant:
- Eee, niekoniecznie, wozem jestem.

* * * * *

Pyta milicjant milicjanta
- Ej, gdzie tu jest druga strona ulicy?
- No, tam...
- Kurwa! Jak byłem tam to mi powiedzieli, że tu!

* * * * *

Dwaj policjanci zastanawiają się, co kupić komendantowi na urodziny:
- Może książkę? - mówi jeden.
- Eee, coś ty, książkę to on już ma!

* * * * *

Wzywa komendant dwóch milicjantów i mówi:
- Dowiedziałem się, towarzysze, bardzo niepokojącej rzeczy, a mianowicie, że używacie wyrazów, których znaczenia nie rozumiecie.
Na to jeden z milicjantów:
- Do mnie to alibi?
A komendant:
- Nie ulega frekwencji.





Najwięksi jajcarze stanu wojennego

Podziemne pismo "Kongres kolaborantów"
drukowała grupa młodych zapaleńców w drukarni przy ul. Solec, w domu Jerzego i Barbary Szczęsnych (Jerzy był później fotoreporterem "Gazety"). Był wśród nich Michał Jankowski, syn legendy akowskiego podziemia Stanisława "Agatona" Jankowskiego, po wojnie sławnego w świecie architekta. "Agaton" w czasie wojny kierował komórką, która podrabiała dokumenty. To samo w stanie wojennym robił jego syn.

Czesław Bielecki: - Dużą część dokumentów dostawaliśmy od zaprzyjaźnionych kolejarzy. Im przynosili to SOK-iści, którzy znajdowali dokumenty wyrzucane przez złodziei z ukradzionych portfeli.

Michał Jankowski: - Czasem kupowaliśmy też bezpośrednio od złodziei. W niektóre czyste druki zaopatrywali nas milicjanci. Wystawialiśmy też zaświadczenia uprawniające do poruszania się po godzinie milicyjnej.

Komitet legalizacji miał pewne nadwyżki papieru i pomysłów. Przekuł je w mały sabotaż. Aparatczykom wysłano medale za zdławienie polskiego powstania.

Czesław Bielecki: - To były kopie carskiego medalu, które dostałem od Giedroycia. Podpis Jaruzelskiego na dyplomie fałszowała osobiście moja żona. Napis głosił: "Za usmirienije polskogo miatieża", bo to były kopie medalu za zdławienie powstania styczniowego. Wysłaliśmy to w bardzo ładnej formie, na papierze czerpanym. Był dwugłowy orzeł, z jedną głową świni, a drugą wrony.

W 1984 roku aktywiści PZPR otrzymali zaproszenia - ze stemplem KC - na kongres do Warszawy. Czesław Bielecki: - To miał być kongres dla "zasłużonych kolaborantów". Kilkadziesiąt osób przyjechało. Stali pod Salą Kongresową i czekali na autobus, który nigdy nie przyjechał.

Fragment artykułu w Dużym Formacie



Żona wysłała męża-milicjanta do sklepu po zapałki:
- Tylko kup dobre, żeby się dobrze paliły! - dodaje.
Po kwadransie milicjant wraca, kładzie pudełko na stole i mówi zadowolony:
- Bardzo dobre zapałki. Wypróbowałem w sklepie. Wszystkie się palą!

* * * * *

Rozmawiają żony milicjantów.
- Wiesz, ludzie opowiadają kawały o głupocie milicjantów. Ja czasem myślę, że jest w tym odrobina prawdy... Żeby pomóc mojemu staremu, kupiłam leksykon.
- Ja też bym kupiła, ale nie wiem czy on to będzie jadł!

* * * * *

Na dworcu PKP milicjant podchodzi do kasy i prosi o bilet do Koluszek:
- Normalny? - pyta kasjerka.
- A co, wyglądam na idiotę??

* * * * *
Milicjant zatrzymuje samochód.
- Proszę pana, przejechał pan skrzyżowanie na czerwonym świetle. Będzie mandacik!
- Panie władzo, ja bardzo przepraszam, naprawdę nie zauważyłem. A tak szczerze mówiąc, to jestem daltonistą...
Skonfundowany milicjant daruje mu mandat. Wieczorem, gdy zdaje służbę koledze, mówi:
- Spotkałem dzisiaj na mieście daltonistę. Świetnie mówił po polsku!

* * * * *

Spotkał milicjant znajomego, w trakcie rozmowy tamten mu opowiedział kawał:
- W którym miesiącu najczęściej rodzą się dzieci?
- ??? - W dziewiątym, he he he.
Milicjantowi się spodobało, idzie na komendę i opowiada:
- Wiecie, w którym miesiącu najczęściej rodzą się dzieci?
- ????
- We wrześniu!

* * * * *

Jedzie sobie ksiądz samochodem. Zatrzymują go dwaj milicjanci:
- Dokumenty, proszę!
Ksiądz im daje dokumenty.
- Proszę otworzyć bagażnik!
Ksiądz otwiera.
- Co ksiądz wozi?
- Bojler do zakrystii.
- Hmm... niech ksiądz jedzie.
Po chwili, milicjant pyta się kolegę:
- Ty! Co to jest bojler do zakrystii?
A drugi:
- Nie wiem, to ty chodziłeś 2 lata na religię!




Przychodzi milicjant do sklepu papierniczego.
- Poproszę długopis.
- Jaki?
- Nooo... Taki do wypisywania mandatów!

* * * * *

Milicjant w księgarni:
- Proszę o coś głęboko intelektualnego, pobudzającego do myślenia.
- Może Kafkę?
- Dziękuję, już piłem.

* * * * *

Dlaczego nie byliście w pracy?
- Melduję panie komendancie, że miałem zapalenie ucha środkowego...
- Nie bujajcie, posterunkowy, przecież ucho jest lewe i prawe!

* * * * *

Idzie ZOMO-wiec się odlać. Po jakimś czasie wychodzi z krzaków cały osikany.
- Co się stało? - pyta kumpel.
- Wyjąłem nie tę pałę...

* * * * *

Egzamin w Wyższej Szkole Milicyjnej w Warszawie:
- Jakiego koloru jest biały maluch?
Milicjant (kandydat) nie wie.
- No, pomyślcie, jakiego koloru jest biały maluch.
Po kilku minutach milicjant uśmiecha się i mówi:
- Biały!!!!
- Bardzo dobrze, widać że macie głowę na karku!
A teraz drugie pytanie: Ile drzwi ma dwudrzwiowy samochód?
Milicjant myśli, myśli, myśli, po czym woła uradowany:
- Biały!!!



W nocy ZOMO-wiec wraca do domy i mówi żonie:
- Napadła mnie banda chuliganów, ale jednego tak kopnąłem, że mu kredki z tornistra wypadły!

* * * * *

Przychodzi milicja do Kowalskiego, dzwoni. Odbiera Kowalski i pyta:
- Kto tam?
- Milicja!
- Czego chcecie?
- Porozmawiać.
- W ilu jesteście?
- W dwóch.
- To porozmawiajcie między sobą!

* * * * *

Do sklepu wchodzi milicjant i mówi:
- Poproszę episkopat.
- Chyba epidiaskop?
- Proszę pani... to ja podejmuję diecezje!
- Chyba decyzję?
- No tak... Wie pani, nigdy nie byłem prymasem...

* * * * *

Posterunkowy Kowalski kupił sobie puzzle i chwali się koledze:
- Wiesz, kupiłem sobie puzzle.
- No i co?
- Wiesz, ułożyłem w trzy dni - tak, tak, w trzy dni!!!
- No i co z tego, niektóre układa się krócej!
- Ale nie o to chodzi, na pudełku pisało "od trzech do pięciu lat", a mi tak szybko poszło!!

* * * * *

Dwóch ZOMO-wców obserwuje psa liżącego sobie jaja.
- Chciałbym umieć to robić - wzdycha jeden.
- Czyś ty zwariował?! Pies cię pogryzie!!

* * * * *

Idzie milicjant drogą. Mówi do siebie: "Myślę, wiec jestem" i znikł bez śladu.

* * * * *

- Dlaczego milicjant nosi przy sobie szpilkę?
- Bo co dwie główki, to nie jedna.

* * * * *

Znacie dylemat zomowca w ubikacji?
- Lać, walić, czy puszczać gazy?

* * * * *

Zomowcy dostali rozkaz, by stawić się na zbiórkę tylko z rzeczami osobistymi.
Jeden z nich przyniósł futrynę.
- Nie było rozkazu, żeby przynosić trofea! - krzyczy dowódca.
- A piwo czym będę otwierał?

* * * * *

Dwaj milicjanci wybrali się w podróż służbową.
W hotelu jednego zakwaterowano w pokoju numer 23, drugiego - pod numerem 24.
Zgodnie z normą po skończonej pracy wybrali się do kościoła. Kończy się msza, ksiądz mówi: - Przekażcie sobie znak pokoju.
Obaj milicjanci patrzą na siebie i mówią:
- Dwadzieścia trzy.
- Dwadzieścia cztery.

* * * * *

Wchodzi milicjant do biblioteki, a zdziwiona bibliotekarka pyta się:
- Co, deszcz pada?

* * * * *

Dwóch milicjantów wraca z polowania i nic nie niosą. Jeden mówi:
- Nie wiem, albo te kaczki za wysoko latały, albo myśmy tego psa za nisko rzucali.

* * * * *

Najlepszy dowcip brzmiał tak:
- A w ogóle to kawałów o milicjantach nie ma, bo to wszystko prawda.

Oglądany: 101968x | Komentarzy: 32 | Okejek: 501 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.01

20.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało