Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Autentyki CCXXIII - SIR!

42 386  
101   6  
Mężczyźni i kobiety... Niesamowite rzeczy się dzieją gdy te dwa gatunki się spotkają, Zresztą sami poczytajcie:

MISIO

Misio usiłuje zdrzemnąć się na kanapie. Naprzeciwko niego, na oparciu drugiej kanapy, siedzą dwa pluszowe misie, duży i mały. Ostatnie zdanie M. wypowiedział 10 minut temu. Ja sobie oglądam TV i myślę, że już śpi. Nagle słyszę jego głos, biedny i pełen skargi:
- Niedźwiedź na mnie patrzy...

by youngvet

* * * * *

SZOK


Wczoraj po domówce gadałem z kolegą jak mu tam po ślubie się wiedzie (niedawno hajtnięty).
- Wiesz, w sumie to bez różnicy (o dziwo!). Jest tak samo jak przed, ale przez pierwszy tydzień nie mogłem się przyzwyczaić.
Budzę się tak jak zwykle obok niej, wstaję, idę do kibla się wysikać, łapię małego i szok... Mmam coś dziwnego na ręce!!! Chwila namysłu - aaaaa... to obrączka...
I tak przez tydzień - siku, mały, szok i olśnienie...

by lysy2

* * * * *

GOLD MINER


Moja własna rodzicielka, zwana dalej [M]atką, od pewnego czasu, jak zmontowałam im jakiś stary komputer, na którym muli nawet win98, ale jakoś z internetu da się korzystać, odkryła grę "Gold Miner". Taki mały badziew - kopalnia, ludzik, spuszczamy linę i łapiemy różne cuda: kamienie, złoto, fretki i diamenty. W tej grze są również beczki z TNT i worki - co się w worku, znajduje dowiadujemy się dopiero wtedy, gdy go do siebie dociągniemy, można też zdobyć/kupić dynamit, aby wysadzać to i owo. W każdym bądź razie, grą moja matka zaraziła również ojca, na co [J]a reaguję mniej, lub bardziej, spazmatycznie. Tyle tematem wstępu.
A był sobie pewny wieczór parę dni wstecz.
Wchodzę do pokoju, ojciec gra, a matka prawie dostaje zawału ze śmiechu.
[J] - A z czego Ty tak się śmiejesz?
[M] - Bo ojciec sobie worek odstrzelił!

by jejportret

* * * * *

DEWIANT

Rzecz się działa jakieś 3 lata temu, kiedy jeszcze dzieliłam mieszkanie z mamuśką.
Siedzimy sobie ze znajomymi u mnie w domku i drinkujemy. Nic się nie dzieje, siedzimy se, gadamy... Nagle, koło 21:00 odzywa się dzwonek telefonu stacjonarnego. Odbieram. Z drugiej strony słychać sapanie, po czym ktoś odkłada słuchawkę. Myślę sobie - pomyłka. Wróciłam do nicrobienia ze znajomymi. Nie minęła minuta - znów odzywa się dzwonek telefonu. Odbieram. Znowu sapanie, połączone tym razem z jakimś dziwnym charczeniem. Myślę sobie - jakiś [D]ewiant! No to sobie popaprańcu pogadamy! Co mi tu będą jacyś zboczeńcy do domu wydzwaniać?! Znajomi nastawili radary i obserwują.
Więc [Ja] dawaj, do słuchawki namiętnym głosem:
[J] - Sap głośniej kochanie, bo słabo Cię słyszę... mrrr...
[D] - (coraz szybsze sapanie)
[J] - O taaak! Jeszcze, jeszcze, pokaż na co Cię stać!
[D] - (charczenie, sapanie coraz szybsze)
[J] - Niestety kochanie, nie mogę dłużej czekać aż dojdziesz - wiesz, mam gości, zadzwoń jak będziesz w lepszej formie.
I wtedy usłyszałam w słuchawce dojrzały, męski głos:
[D] - Czy (sap) zastałem (sap) panią (hgrh) Halinę? (saaap!)
W tym momencie poczułam jak krew odpływa mi z twarzy, gdyż imię takowe nosi moja rodzicielka. Delikatnym, drżącym głosikiem odparłam, że mamy nie ma w domu i czy mogę coś przekazać?
Kiedy matka wróciła i przekazałam jej nazwisko, które podał mi sapiący rozmówca, okazało się, że to jakiś jej znajomy, sędziwy i powszechnie szanowany pan profesor, który jest chory na astmę i prawdopodobnie miał właśnie wtedy nasilenie objawów.
Obciach na maxa... Matka o mało zawału nie dostała, kiedy przekazałam jej treść konwersacji z owym profesorem. Na szczęście udało jej się wyjaśnić w jakiś cudowny sposób to "nieporozumienie"...

by waber

* * * * *

MCR


Onegdaj przechodziłam z Młodym obok mocno rozrośniętego pana, zmieniającego w mozole koło w swojej wypasionej bryce. Szło mu niesporo, pewnikiem dlatego, że klucz miał jakiś dziwny taki - na wprost kręcił, a nie w bok (dobra, możecie mnie zgnoić za nieobrazowy opis, przyznaje się, nie umiem). Młody wrósł w glebę, z tym większą łatwością, że mnie właśnie dopadła znajoma (bla, bla, bla, a słyszałaś, że Aśka...bla, bla, bla...). Anyway, rzeczony ABS męczył się niemiłosiernie, a śruba nic. Ani drgnie. W desperacji natarł na klucz ze wzmożonym wysiłkiem, aż było widać, jak mięśnie mu falują, a półkule prostują i ...sru!!! Klucz pękł.
Pan powiedział głośno i wyraźnie, co myśli o kluczu i jego protoplastach, ze szczególnym uwzględnieniem linii żeńskiej, po czym wzrok jego padł na Młodego. Zacukał się nieco i rzecze:
- Widzisz, jak będziesz dużo jadł i dużo ćwiczył, to urośniesz taki jak ja...
- Wolałbym nie - odparł z wyraźnym niesmakiem w głosie Młody, schylając się i podnosząc z ziemi jakiś przedmiot - bo ja bym tę śrubę najpierw trochę obstukał - tu wyciągnął rękę do ABS-a - a następnie użył tej oto przedłużki do klucza...

by zgroza

* * * * *

PREZENT DLA CÓRKI


W związku z rozwojem zarazy p.t. nasza-klasa dużo wspominków się dzieje na forach. Jeden mnie rozwalił:
Wchodzimy do klasy na fizykę... Na jakieś ławce leży bezpański piórnik. Ktoś krzyczy:
- Proszę Pani, a tutaj jakiś piórnik leży - i zanosi go do nauczycielki.
Nauczycielka ogląda piórnik i mówi:
- To piórnik jakiejś Danki, od ojca pewnie dostała...
- A skąd Pani to wie?
A Pani K. z triumfem i pewnością w głosie odpowiedziała:
- No bo tu jest napisane "PAPA DANCE".

by splifstar

* * * * *

KOREPETYCJE


Dzwoni telefon...
Nie mój osobisty, ale mamusiny. Padła komenda żeby odebrać, zatem odbieram:
[Ja] - Tak słucham?
[F]acet - Czy dodzwoniłem się do pani Kowalskiej?
[J] - A z którą panią Kowalską chce Pan rozmawiać, ze mną - Anną czy z moją mamą - Hanną?
[F] - To znaczy ja w sumie nie jestem pewien...
[J] - To może powie mi Pan, o jaką sprawę chodzi?
[F] - Właśnie, bo ja dzwonię w sprawie korepetycji i chciałbym się umówić, bo od znajomej numer dostałem...
[J] - A więc korepetycji udzielam ja oraz Pan Kowalski czyli mój tata. To z kim chce Pan rozmawiać?
[F] - To ja w sumie nie wiem, bo wie Pani ja nie pamiętam imienia...
I nagle triumfalnym głosem padło:
[F] - Już wiem! Bo ja z Pani żoną rozmawiać chciałem!

(Sorry, szczęka mi opadła. W efekcie okazało się, że chodzi o mojego tatusia szanownego, ehh...)

by nocardia

* * * * *

CZYTAĆ I ROZUMIEĆ


Wczoraj późniejszym popołudniem patrząc w lekcje córy (lat 10) i sprawdzając jej umiejętność płynnego czytania, zakiełkowała mi w głowie myśl, że dzidzia nie czyta ze zrozumieniem. Skupia się zbytnio na tym, by czytać bez zająknięć, a treść gdzieś jej umyka. Więc zaproponowałem ćwiczonko. Wyjąłem pierwszą z brzegu knigę (na "Ogniem i mieczem" padło) i dałem jej do przeczytania jakiś mały fragmencik. Taki ot - losowy. Później poprosiłem ją o to, by streściła mi go, a tego, czego nie zrozumiała - postaram się wyjaśnić.
- Tatooo, ale ja już pierwszego słowa nie rozumiem! Nie masz czegoś łatwiejszego?
- O Kyrie Elejson dziecko! A co to za słowo?
- Co to są SKRZETUSKI?!

by kolleck

* * * * *

PRZERWA W ŻYCIORYSIE


W piątek poszliśmy do moich rodziców popić, a w sobotę rano (6.30) mój misiek wyjeżdżał na lotnisko. Dodam, ze pakować zaczął się po pijaku ok. 1.00 w nocy. Wyjechał, paszport wziął, pieniądze wziął. OK. Godzina 12.30, kotek juz jest na lotnisku, dzwoni i pyta:
- Kochanie, a nie wiesz na co Twój tata dał mi dziś rano 200₤?
- A pamiętasz co wczoraj robiłeś i o czym rozmawialiśmy?
- No jasne misiu! Ale na co to?
- Cyfrowy Polsat.
- A te drugie 200₤ co mam w portfelu?
- Zaliczka za ślub.
- A te 80₤ co mam w kieszeni?
- To miałeś mi zostawić!
- Aha... A to dobrze, bo myślałem, że na bank napadłem...

by switch666

* * * * *

PRZEWIJANIE


Jak to bywa u maluszków zdarza im się zapaskudzić pieluchę. Żona zdjęła mu pieluszkę i "obrobiła" tyłek. W tym momencie wpada Dżuniorek i zaproponował, że to on założy Młodemu pieluszkę. Czemu nie - to może być ciekawe jak 3-latek przewija 5-miesięczniaka. Dodam tylko, że Młody zrobił się już deczko mobilny. I tak zaczęły się próby założenia pieluchy. Co starszy rozłoży pieluszkę, wsunie pod młodszego to zaraz ten drugi "fik" i leży na brzuszku. I tak mota się Dżuniorek 5 minut po czym zrezygnowany woła:
- Mamaaaaa, Kuba nie chce mi dać duuupyyyy.

by Sebro

* * * * *

OBOWIĄZEK SPEŁNIONY

Poranny dialog w samochodzie.
[Ż]ona - Porozmawiaj ze mną. Dlaczego cały czas milczysz?
[J]a - ....
[Ż] - Rano mnie przeleciałeś to mógłbyś ze mną teraz porozmawiać.
[J] - Teraz już nie muszę z Tobą rozmawiać...

by QuietC

* * * * *

ŹRÓDŁA


Zajęcia seminaryjne ze Zdrowia Publicznego z panią dr n. med.
Standardowe pytanie, jak na każdej seminarce:
- Co było na ostatnim wykładzie?
Odpowiedź, jaka zazwyczaj pada, to: "eeee nie wiemy, bo nie byliśmy", ale tym razem się grupa ożywiła i chórem niemalże: Narkotyki - uzależnienia.
- A co studenci najczęściej zażywają?
grupa - A to zależy... amfetaminę, marihuanę, różnie...
- A skąd studenci biorą narkotyki?
głos z grupy - A pani doktor, to dla siebie potrzebuje? Bo normalnie to się źródeł nie zdradza...

by DJ_Skibi

* * * * *

POROLCE


Na wakacjach, kumpela weszła do łazienki, popatrzyła ile jest papieru toaletowego i mówi do mnie:
- No to mamy po rolce.
Na co mój ślubny, który właśnie wszedł do pokoju:
- A co to są porolce?

by waber

* * * * *

ASORTYMENT


Zdarzyło się to w ostatni weekend, ja tylko obserwowałem.
Kolejka w osiedlowym spożywczym. Za sprzedawcą stoi "bateria" wszelakiego rodzaju alkoholu.
Do lady podchodzi facet i zadaje dość "ynteligentne" w tym miejscu pytanie:
- Czy jest wódka?
Sprzedawca i cała kolejka dość dziwnie popatrzyła na kupującego, ale sprzedawca bez mrugnięcia okiem odpowiedział:
- Nie, nie ma. Sprzedajemy tylko wodę święconą i motorówki.

by formika

* * * * *

SIR


Dziś rano byłem w spożywczym. Takie tam - codzienne zakupy na śniadanie.
Czekając na wędlinkę przyuważyłem żwawego starszego Pana (około 55 lat) przystrojonego w dresik, czapkę i nieogolony, przepity pysk.
Był bardzo głośny i odważnie komentował otaczającą go rzeczywistość.
A głos miał donośny...
Sprawiał wrażenie emerytowanego wojaka.
Przechodząc obok stoiska z wędlinami, rzucił od niechcenia (swoim tubalnym głosem) do Pani za ladą:
- I co tam dają?
- Nie dają nic - odparła zaspana Pani Sprzedawcowa.
Na to wyryczał z pełną mocą Pan Wojskowy:
- Nie dają nic... SIR, KU**A!

by Kukn


Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM

Oglądany: 42386x | Komentarzy: 6 | Okejek: 101 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

14.10

13.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało