Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

10 najbardziej szalonych terapii w historii

116 894  
587   50  
Uwaga! Po przeczytaniu tego tekstu może zacząć dręczyć cię jedno pytanie. "Która z kuracji, jakim się dzisiaj poddaję, będzie tak samo przerażająca dla tych którzy będą żyli za 100 lat?"

Możesz także wykorzystać ten artykuł jako usprawiedliwienie swojej dowolnej fobii medycznej oraz kategorycznemu sprzeciwowi przeciwko wprowadzaniu "tam" dziwnych urządzeń.

10. Dziecięce syropy uspokajające

Kliknij i zobacz więcej!

W XIX wieku ludzie byli zbyt zajęci żeby przejmować się nieposłusznymi dziećmi. Żeby pomóc mamuśkom tamtych lat powstawały serie "uspokajających syropów" zawierających płyny i proszki, które przygotowano tak, aby zapewnić bezpieczeństwo dla najmłodszych członków rodzin... Chociaż, w zasadzie to pomopowali do butli tyle narkotyków, ile się dało.
Na przykład każda uncja Syropu Pani Winslow zawierała 65 mg czystej morfiny.



Dopiero w 1910 roku New York Times zdecydował, że cała ta koncepcja narkotycznej opieki nad dziećmi, jest prawdopodobnie szkodliwa w długim okresie, wskazując na takie  składniki syropów jak "...siarczan morfiny, wodorochlorek morfiny, kodeinę, heroinę, sproszkowane opium, cannabis", a czasem ich mieszankę.

Nie można powiedzieć, ze one nie działały -działały doskonale, pod warunkiem wszakże, że rodzice nie postanawiali zwiększyć dawki by przyspieszyć kurację.


9. Uzdrawiająca moc rtęci



Rtęć to niezły towar. Ten lśniący srebrny płyn fascynował ludzi przez wieki (są dowody na to, że ludzie używali go już w 1500 roku p.n.e.) i będzie fascynował przez następne wieki kiedy zaludnimy Marsa. Jak coś tak niezwykłego, może nie być dla ciebie dobre?

Takie było myślenie przez wieki, gdy rtęć używano do leczenie wszystkiego i wszędzie. Zadrapałeś kolanko? Wetrzyj w nie rtęć? Masz problem z regularnym oddawaniem stolca? Zapomnij o węglu, wetrzyj sobie tam kawałek rtęci. Jeśli żyłeś stoparędziesiąt lat temu, po prostu nie uważano cię za zdrowego jeśli od czas do czasu nie siknąłeś rtęcią przez otwór w ciele.

Teraz już wiemy, że rtęć jest potwornie toksyczna. Symptomy zatrucia rtęcią to bóle piersi,  problemy z sercem i płucami, kaszel, drgawki, reakcje psychotyczne, tendencje samobójcze, skręcanie jąder i implozja analna. Ok, te dwa ostatnie wymyśliliśmy, ale nie odstawały specjalnie od tej listy, nie?

Najdziwniejsze jest to, że nikt nie zauważył, że każdy kto połknął rtęć umierał, raczej myśleli - "Panie, przyjmij do siebie tę owieczkę, był tak chory, że nawet hektolitry rtęci, jakie mu podaliśmy nie mogłyby mu pomóc"

Rtęć miała jedną zaletę - ograniczała rozprzestrzenianie się chorób wenerycznych. Jako uznany lek na syfilis, był skuteczny. Syfilis odchodził razem z duszą chorego. Prawdopodobnie dzięki  lekom z rtęcią pożegnaliśmy Amadeusza Mozarta.

8. Uspokój swój kaszel za pomocą heroiny

W końcu XIX wieku ludzie nadzwyczaj poważnie brali do siebie kaszel. Mówimy to poziomie powagi rzędu "mam-dość-tego-kasłania-lepiej-wezmę-heroinę". Wiemy, że w epoce Wiktoriańskiej publiczne robienie tego było krańcowo niegrzeczne.

Zapewne nie potrzebujesz abyśmy cię uświadomili, jak uzależniającym i destrukcyjnym narkotykiem jest heroina... choć z drugiej strony ona rzeczywiście LIKWIDUJE kaszel, więc jeśli zdecydujesz się zostać narkomanem, to przynajmniej oszczędzisz na Hallsach.

BTW heroina została stworzona przez znaną ci firmę Bayer, tak tą od starej dobrej aspiryny. To ta sama firma, która przed II wojną nazywała się IG Farben i rzekomo nie sponsorowała eksperymenty nazistów testujących różne środki na więźniach.

7. Elektryczny lek na impotencję

Mężczyźni od wieków szukają rozwiązania problemów ze swoimi niesprawnymi członkami. Już pierwszy jaskiniowiec, które ciosem pały powalił kobietę, zaciągnął ją do jaskini, tylko po to żeby za pół godziny wyciągnąć ją z niej i z desperacją w oczach wyjaśnić, że jednak dzisiaj "jest zmęczony" - przeżywał ogromny wstyd.

W końcówce XIX wieku cuda elektryczności stały się znane także przeciętnym ludziom. Oczywiście pojawiły się pytania, czy ta nowa technologia znajdzie zastosowanie w sypialni?


Elektryczne łóżka,  wyrafinowane  elektryczne  pasy do rażenia penisa oraz inne urządzenia były reklamowane jako środek do powrotu "męskiej siły" i "jurności", który zelektryfikują penisa, aż ten wzniesie się niczym 15 centymetrowy potwór.


Niezwykłe jest to, że możesz znaleźć więcej niż jedną markę takiego pasa. Wygląda na to, że przemysł rażenia prądem penisa przetrwał o dziwo przekazywaną z ust do ust negatywną sławę porażeń. Sławę przekazywaną przez pierwszego klienta, którego krzyk z pewnością dał się słyszeć w następnym mieście.

6. Ty też możesz mieć lobotomię!

Wyobraź sobie. Siedzisz na kozetce u psychiatra i wylewasz prosto z serca swoje żale o tym jak straszne jest życie a ty pogrążony w depresji. On słucha, robi notatki i kiwa cały czas głową.

- Myślę, że mam lekarstwo na Pana problemy - mówi, po czym wyjmuje 30 centymetrowy szpikulec do lodu. - Włożę to w pana oko i umieszczę w płacie czołowym. Potem pokręcę, poszarpię tak żeby poszatkować nieco tę część mózgu. Już nigdy nie będziesz w depresji. Będziesz po prostu leżał spokojnie.

Brawo! Jeśli żyłeś w latach 40, to właśnie zrobiono ci lobotomię! Były to zabiegi bardzo popularne w pierwszej połowie XX wieku  i była uznawane ze "lek" na praktycznie wszystkie problemy mentalne, od zwykłej neurotyczności, przez lekką depresję, aż do ostrej depresji.

Wynalazca lobotomii otrzymał nagrodę Nobla w roku 1949. Lekarze twierdzili, że metoda "szpikulec do lodu w oko" będzie niedługo równie popularna i łatwa jak wyprawa do dentysty. Do lat 60 rodzice robili taki dla swoich humorzastych nastoletnich dzieci.

Ta praktyka nie przetrwała tak długo, jak niektóre inne z listy, ale i tak około 70 000 osób zostało pozbawionych płata czołowego, zanim ktoś nie załapał, że to nie wcale dobry sposób na pozbycie się wszystkich codziennych problemów.

5. Urynoterapia

To nie mogło prowadzić do niczego dobrego, widać to już po nazwie tej terapii. Ale przez całą historię było sporo tych, którzy wierzyli, że kluczem do zdrowia było pożeranie swoich ekskrementów. Mówiło się, że to lekarstwo na niekończącą się listę chorób i picie moczu było w sztywnym kanonie promocji zdrowia, tam gdzie dzisiaj na szczęście jest mleko. Oczywiście można było stosować mocz do skóry, także twarzy i oczu. Inni robili sobie nawet lewatywę (czyli wprowadzali z powrotem to co wyszło...)

Najlepsze jest to, że pomimo uznania jej za szarlatanerię urynoterapia funkcjonuje po dziś dzień – możesz kupić literaturę, która zaleca np. picie swojego moczu w kieliszkach, tu cytat "który po jakimś czasie smakuje jak dobre wino". Dziękujemy.

Nie, nikomu nigdy nie udało się potwierdzić jakiejkolwiek skuteczności tej terapii.

4. Upuszczanie krwi

Jedna z najpopularniejszych praktyk medycznych, która została zapoczątkowna już przez Greków, która była stosowana... cóż, do wszystkiego. Jeśli kręciło cię w nosie to znaczyło, że masz "zbyt dużo krwi".

To, że ludzie mieli zbyt wiele krwi, brzmi równie absurdalnie jak fakt, że ktoś może wdychać zbyt wiele powietrza, albo irytować się faktem, że zastał u siebie w domu zbyt wiele supermodelek.

Ale to tylko dlatego, że nie znasz czterech limf. Nie przejmuj się, nie użyjemy tego przeciwko tobie.

Podstawowa teoria mówiła, że twoje ciało wypełniają cztery płyny (krew, flegma, żółta i czarna żółć) zwane limfami i jakakolwiek nierównowaga między nimi wywołuje chorobę. W tamtych czasach diagnoza była jednoznaczna. Za dużo krwi! Trzeba upuścić z pół litra, od razu będzie lepiej.

Nie zalecamy testowania tego w domu, bo w odróżnieniu od stacji krwiodawstwa nikt nie da ci czekoladek oraz bułki z szynką. Grypa też ci nie minie, gwarantujemy.

3. Hardcorowa dieta odchudzająca

O ile pełna sylwetka była popularna wśród kobiet przez większość naszej historii, to w XX wieku nastąpiła epoka szczupłości. Ta potrzeba bycia szczupłą doprowadziła do tworzenia niezliczonych pigułek odchudzających, które obiecywały, że zrzucisz te wszystkie kilogramy i cale..

Podczas kiedy wiele z nich naprawdę pomagało zrzucić masę, to przy niektórych pojawiały się takie skutki uboczne jak gorączki, problemy z sercem, ślepotę, śmierć lub defekty u nienarodzonych dzieci. Jakby tego było mało, w latach 50 i 60 niektóre babki pokochały pigułki tak bardzo, że nie mogły przestać ich brać. Oczywiście mogło to mieć coś wspólnego z faktem że tamte pigułki to były właściwie zrobione z czystego cracku. Ale co za problem uzależnić się od amfetamin, skoro w zamian otrzymasz wspaniałą figurę?

Nie wiecie, też zapewne, że w latach 20 i 30, sprzedawano jako środek odchudzający pigułki zawierające... jaja tasiemca (tapeworms eggs).

Niektórzy mogą się kłócić, że nie istniały, ale za ich istnieniem przemawiają takie rzeczy jak różne reklamy które dotrwały do naszych czasów. Poza tym, skoro istniał rynek na pas elektryczny do penisa...

2. Trepanacja

Trepanacja to fajne słowo na wiercenie dziur w głowie. To właściwie najstarsza procedura chirutrgiczna znana ludzkości – widziano ślady po takich specjalnie robionych otworkach już w okresie jaskiniowców. Zapewne były to początki sitcomów, kiedy okryta w skóry widownia obserwowała pierwszy odcinek "Na dobre i na złe" – a potem przez kilka następnych czekała, kiedy pacjent zejdzie.

Historycznie trepanacje były powszechnie stosowana jak środek na ataki epilepsji oraz migreny. Robienie dziury w głowie, zwykle bez znieczulenia niepecjalnie miało wpływ na te problemy, za to było modne w niektórych społecznościach – np. Majów czy Inków.

Niektórzy robią sobie je i dzisiaj – np. "Doktor" Bart Hughes, słynny propagator idei trepanacji.


1. Ostateczny lek na kobiecą histerię

Kobiety miewają czasem huśtawki nastrojów prawda panowie? Wiesz o czym mówimy. Jeśli jesteś kobietą, nie obraź się, nie ma co się wstydzić do lekkiego bujania nastrojów, szczególnie że wg XIX wiecznych lekarzy to symptom śmiertelnie poważnego schorzenia Tak drogie panie, możecie być ofiarami kobiecej histerii i nawet o tym nie wiedzieć.

Cóż, jak więc można było uleczyć schorzenie zwykle wykrywane u kobiet, które były nieposłuszne wiktoriańskim mężom? Dzięki za pytanie. Receptą na kobiecą histerie był masaż waginalny aż do momentu, kiedy kobieta osiągnęła "histeryczny paroksyzm"

Wszystko było więc w rękach doktora. Czyż nie jest dziwnym, że lista symptomów tak długa, że w zasadzie można ją było przypisać każdej kobiecie? W tamtych smutnych i depresyjnych czasach wizyta u doktora musiała być dla niewiast czymś w rodzaju wycieczki do Disneylandu...

Dzisiaj na szczęście są wibratory...


UPDATE:

Bojowniczka Poziomka wskazała na jeszcze jeden cudowny środek, który ma polski akcent:

11. Krem kosmetyczny z promieniotwórczym radem

"W latach dwudziestych świat bezkrytycznie zachwycił się radem: dodawano go do kremów i do szminek, by cera nabierała radioaktywnego blasku. Kiedy dowiedziano się, że pierwiastek ten wydziela ciepło, zaczęto dodawać go nawet do wełny, z której wyrabiano ubranka dla dzieci! Wytwarzano radioaktywne przyrządy, perfumy z dodatkiem radu, zalecano radioaktywne kąpiele i picie radioaktywnej wody."

Maria Curie-Skłodowska, znana propagatorka materiałów promieniotwórczy, tych wynalazków nie promowała i nie stosowała, ale i tak  zmarła w wyniku choroby popromiennej.


Oglądany: 116894x | Komentarzy: 50 | Okejek: 587 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało