Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Anegdoty o malarzach XVII

18 361  
14   1  
Kliknij i zobacz więcej!Czy karykaturzysta ma duże poczucie humoru? Przekonajmy się...

Kazimierz Grus (1886-1955)
Grafik, karykaturzysta, ilustrator.

Kiedy znakomity karykaturzysta, kazimierz Grus, poslubił Maję Berezowską, która była dość korpulentna, zawołał w noc poślubną:
- Majuniu! To wszystko dla mnie...!

***

Kiedyś, w słynnej warszawskiej restauracji nocnej „Adria”, Grus wdał się w jakąś awanturę z generałem
Bolesławem Wienawa-Długoszowskim. Z jednej strony piękny generał w mundurze i przy orderach, z drugiej - łysy cywil. Grus, żeby nie być oskarżonym o obrazę munduru, zawołał do Wieniawy:
- Pogadamy generale, jak obydwoje będziemy w gaciach.

***

Pewien fryzjer goląc nestora rysowników polskich, Kazimierza Grusa, skaleczył go boleśnie w policzek.
- To wszystko przez wódkę - zawołał oburzony Grus, znając skłonności fryzjera do kieliszka.
- Tak jest, proszpana - odpowiedział golibroda - od wódki skóra robi się bardzo twarda.

***

Po wojnie Grus zamieszkał w Łodzi. Pewnego razu, kiedy w towarzystwie majora radzieckiego spożywał obficie zakrapianą kolacje, będąc nieco podchmielonym, zwrócił się do swego współbiesiadnika:
- Kochany majorze, wyzwoliliście nas od Niemców, wdzięczni wam jesteśmy ogromnie. Ale powiedz mi, majorze, kto nas od was wyzwoli?
Major, posiadający jak się okazało poczucie humoru, odpowiedział:
- Pożywiosz, uwidisz - i uściskał Grusa serdecznie.

***

Kiedy pewnego razu Grus przyszedł na cotygodniowe zebranie rysowników w redakcji „Szpilek”, redaktor naczelny skłonił się przed nim i zaanonsował:
- Oto Kazimierz Grus, nestor satyry polskiej, tylko 10 lat młodszy od Jerzego Zaruby (w rzeczywistości Grus był starszy o 6 lat).
A wtedy Grus zawołał:
- Mógłbym być ojcem Jerzego, ale nie chcę...!
-

***

W czasie przerwy w obradach II Ogólnopolskiego Konkursu Satyry Grus zwrócił się do ówczesnego premiera, Józefa Cyrankiewicza z prośbą, o pożyczkę 50 złotych na obiad. Chciał w ten sposób zademonstrować, ze los artysty w Polsce, nie jest lekki. Premier był bardzo stropiony, bo jak okazało się, nie nosił przy sobie pieniędzy. Ktoś z towarzyszących mu osób poratował go i po chwili Grus z tryumfem potrząsnął otrzymanym banknotem.


W poprzednich odcinkach...



Oglądany: 18361x | Komentarzy: 1 | Okejek: 14 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

16.11

15.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało