Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Z życia Bartosza K. cz. IV

7 785  
4  
Akcje IV roku historii Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Koleś miał żonę (teraz mogę mówić „miał”, bo już są po rozwodzie), która go strasznie krótko trzymała i w ogóle miała zrytą osobowość. Razu pewnego siedzimy w knajpie i sączymy pianę, a koleś wyciągnął telefon i dzwoni do żonki, aby mu przepustkę przedłużyła ;-)
Po jakimś czasie wychodzimy z knajpki (czas na zajęcia wrócić hyhy). Ja otwieram pochód, reszta kompanii prowadzi się nawzajem za mną. Dochodzę do przejścia dla pieszych, a po przeciwnej stronie stoi jakiś osobnik płci żeńskiej/nieokreślonej. Już miałem gębę otworzyć i powiedzieć: „Jak chcesz kotku przejść na drugą stronę naciśnij guzik” (zielone dla pieszych na przycisk było!). Ale dla spojrzałem kontrolnie za siebie, a tam koleś wyprostowany na sztywnych nogach przechodzi na szagę przez jezdnie. „Co jest?” Przeleciało mi przez głowę! Okazał się, że to żonka kolesia. Koleś raport składał, a ja wraz z reszta załogi ostrożnie omijałem parkę. Nagle wrzask:
- Chłopaki! Chodźcie poznacie moja żonę!!!!
UPS! Pomyślałem! Wtopa!
Powoli zbliżamy się do kolegi. Krótka prezentacja Bartek, Grzegorz, Grzegorz,Sabina i nagle:
- JAK ON DO 20 NIE BĘDZIE W DOMU! TO TY, TY I TY WE CZTERECH MACIE PRZEJEB*.*E! – Darł się babsztyl.
Na to koleś (narypany): Ale nas jest trzech...
- JA JESZCZE K*.*A UMIEM LICZYĆ!

Boże spraw, aby mniej takich kobiet było! ;-)))


Siedzimy w lokalu i koledze się film urwał i na stolik bez życia opadł. Podchodzi kelnerka:
- Co podać?
- Dla nas po piwku – zaczął koleś – A dla tamtego już nic, bo on śpi...
- Ale tu nie wolno spać!! – Zdenerwowała się kelnereczka
Koleś się poprawia: Znaczy on nie śpi on.. Czyta znaczy myśli ;-)))

Akcja z Przystanku Woodstock 2001 Żary. Była sobotnia nocka. Siedzę z ekipą w wozie i podchodzi dwóch policjantów:
Odbieraliście z komendy gościa z rozwaloną nogą?
Tak!
To chodźcie z nami, bo on siedzi przy radiowozie i płacze ze nie może iść.
Wyskoczyliśmy z wozu z kumplem( gość sporych rozmiarów) i biegniemy za policjantami.
Wcześniej mieliśmy faktycznie problem z kolesiem, któremu śmieciarka przejechała się po stopie. Odwieźliśmy go z komendy do szpitala polowego a tam problem, bo nikt z Pokojowego Patrolu nie chciał gostka na nosze wsiąść, palanty z GOPR-u na quadach woleli wozić panienki niż wziąć się do roboty i ogólnie burdel na kółkach( proszę szanownego JM, aby nie cenzurował powyższych słów!). Po opieprzeniu lekarza i kilku głąbów z pokojowego patrolu w końcu przypięli przyczepkę do quada i na rannego położyli na noszach i odwieźli do namiotu.
Dobiegamy do gostka, ten siedzi na glebie i ryczy. Sławek w krzyk:
TY !#@$@%^@ MIAŁEŚ K*.*A SIEDZIEC W NAMIOCIE! K*.*A ROZ*.*LIŁEŚ SOBIE GIPS!!!!!!
Gliniarzom klapki opadły, ranny biedak też siedzi spokojnie a ja wyjmuje latarkę świecę kolesiowi po gębie i nagle... Sławek:
O K*.*A! To nie ten!
Faktycznie okazało się ze to nie ten sam gostek a byliśmy już tak wkurzeni rozmowami z lekarzami ze szpitala polowego, że opr zebrał bogu ducha winny przystankowicz. No ale cóż tak to jest z organizacją na takich imprezach.

Oglądany: 7785x | Komentarzy: 0 | Okejek: 4 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.11

20.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało