Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Autentyki CCX - Jak robi królik?

38 784  
7   11  
I jak się czujecie w przededniu początku roku szkolnego? W Autentykach ostatni powiew wakacji, ostatnie wakacyjne zdjęcia na krakowskim Rynku, ostatnie zakupy wczasowiczów oraz ostatni wakacyjny nocleg u (nie)znajomego...

U GAREGO


Akcja rozegrała się lata temu. Wtedy to czterech młodych, dziarskich i niekoniecznie pięknych wyruszyło w świat autostopem. Wiele aut zatrzymali, i na niejednym fotelu siedzieli. Czasem porzucali tułaczkę i dekowali się na kilka dni w dziwnych miejscach. Jednym z takich miejsc było miasto - Paradyż. W mieście tym przebywała Laura - miała ona świetnie sytuowaną, acz niewielką, nawet jak na kawalerkę, kawalerkę. Ot, przestronne 16 m2. Pechem jej było posiadanie przyjaciela imieniem Gary - człowieka duszy, człowieka wielkiego formatu i równie wielkich gabarytów. Lara miała w zwyczaju przekazywać swe mieszkanko pod opiekę przyjaciela, gdy na kilka dni musiała opuścić miasto załatwiając sprawy przeróżne. Tak też stało się i tym razem, akurat kiedy wspomniana na początku czwórka nawiedziła Paradyż. Los zetknął Garego i czterech - i mimo że dzieliło ich wszystko, przypadli sobie do gustu. Gary czuły był na problemy bliźnich, wzruszył się słysząc o noclegach pod chmurką, lub co gorsza pod mostem i zaoferował czwórce KLUCZ, do ziejącego pustką mieszania Laury.
A, że oni byli ludźmi prostymi, bez pytań KLUCZ przyjęli i mieszkali tam, kilka dni i nocy. Pewnego razu w mieszkaniu zadzwonił telefon - na linii był ktoś kto mienił się być znajomym Laury, przybyłym właśnie do Paradyża i proszącym o nocleg. Czwórka w swojej łaskawości prośbę zaakceptowała, ale miała na tyle rozwagi, że dała również znać Garemu. Tego wieczora czwórka, (nie)znajomy i Gary opróżnili wiele piw, grali w przedziwne gry i na koniec zapadli w sen w niewielkim mieszkaniu Laury. Sześciu na kilkunastu metrach, w aurze trawionego piwa. A kiedy rankiem w zamku zazgrzytał klucz, sześć par oczu z wyczekiwaniem patrzyło na drzwi. Stanęła w nich niewielka blondynka, która z pewnym wahaniem, patrząc na swoje śliczne mieszkanko i nieznane pijackie facjaty, powiedziała:
- Cześć, jestem Laura. Mieszkam tutaj... Gary, mogę cię prosić na słówko?
Tego samego dnia wszyscy przeprowadzili się do Garego.

by eresbe

* * * * *

W AUTOBUSIE


Krótka historia. Jadę autobusem, wsiada dziewczyna, podchodzi do kierowcy, chce kupić bilet. Niestety kierowca nie ma. Dziewczyna siada na miejscu, ale od tej pory na każdym przystanku nerwowo się ogląda na wsiadających. Obawia się kontroli. Widzę to. Na swoim przystanku podchodzę do niej, nachylam się i szeptem mówię na ucho:
- Poproszę bilet do kontroli.
Ona zielona, spogląda w górę i mówi niemal ze łzami w oczach:
- Nie mam! - I pokazuje mi trzymaną w ręku monetę 5 peelenów. I wtedy ja mówię: - - To proszę - Wręczam jej swój bilet i wysiadam.
Historię tę chciałem opowiedzieć kolegom w pracy i zaczynam słowami:
- Ale dzisiaj jedną laskę zrobiłem w autobusie!
Reakcja kolegów:
- Chyba kierowcy.

by JasNiemowa

* * * * *

SZCZĄTKI


Przyjechał do mnie brat, młody ma 17 lat, oraz dość krytyczno - ironiczne spojrzenie na świat i na własną siostrę, która do niedawna była krynicą wiedzy i ciekawostek. Odebrałam go z dworca i po powitaniu obwieszczam, że odpadł mi paznokieć, ale dodaję z triumfem, że mam go w torebce. Młody patrzy na mnie z mieszaniną politowania i obrzydzenia:
- Eee, trzymasz tam jeszcze jakieś swoje szczątki?

by krolowa_sniegu

* * * * *

LODY


Kupujemy z moją przyjaciółką lody. Kolejka była spora więc sobie dywagowałyśmy twórczo na temat przyszłego zamówienia (a wybór duży). Koniec końców kiedy byłyśmy już przy ladzie musiałyśmy zamówić na chybił trafił, bo jedyne co nam się kompulsywnie pchało na usta to:
- Poproszę dwie kałki sraciatelli.
Nie wiem która z nas to wymyśliła. Wolę myśleć że ona...

by Sztachetka

* * * * *

GŁODNEMU CHLEB NA MYŚLI


Jak przeczytałem "Między nami a kobietami" to mi się przypomniała akcja, która miała miejsce kilka miesięcy temu. Siedzę z moją fruźką, a że musiałem się zbierać, gdyż nauka wzywała, rzuciłem:
- Dobra, ja już będę szedł, poduczyć się muszę.
Kochanie skoczyło ze srogą miną i nagle odetchnęło:
- Ufffff, poduczyć! Usłyszałam "pod**czyć".

by _slasher_

* * * * *

SKALA BÓLU

Kumpel będący sanitariuszem w pogotowiu opowiadał mi następujący przypadek.
Młody stażysta pojechał na wezwanie z doświadczonym starszym lekarzem. Po dojechaniu na miejsce (Warszawa-Praga) okazało się, że wezwanie było do tzw. „chlora” (nie od pierwiastka chemicznego tylko od chlania), bezdomnego, zapijaczonego obywatela, który cierpiał z powodu silnego bólu brzucha. Stary lekarz kazał młodemu zrobić wywiad. Młody podchodzi zatem do pacjenta i zaczyna:
- Dzień dobry panu, nazywam się xxxxxxxxx, jestem studentem 6 roku medycyny. Czy może pan opisać w skali od 1 do 10 jak bardzo pana boli?
Chlor na chwilę przestał się zwijać, próbując przetworzyć pytanie. Po czym z oczywistym zdziwieniem pyta:
- Co?
Student niezrażony powtarza:
- No czy może pan opisać w skali od 1 do 10 jak bardzo pana boli? Jeżeli 1 to wcale a 10 to tak, że nie może pan wytrzymać to jak pana boli na 6, 7?
Chlor dojrzał w tle doświadczonego lekarza, który z uśmieszkiem obserwował sytuację i błagalnym tonem pyta:
- Doktorku, co on pi***oli?
Doktor uznał, że czas na interwencję, podszedł więc bliżej, odsunął młodziaka i pyta:
- No kolego, jak cię ten brzuch nap***dala?
- Oj doktorku, nap***dala jak 100 sk***ysynów!
Wniosek:
Według praskiej skali bólu 1 punkt = 10 sk***ysynom.

by szamanka_de_lux

* * * * *

CZYSTOŚĆ PIENIĘDZY


Zdarzają się dziwacy. Przez dwa tygodnie była na wczasach pani, która miała hopla na punkcie czystości pieniędzy. Wyglądało to mniej więcej tak:
- Czy resztę może mi pani wrzucić do portfela ? Bo wie pani, te pieniądze brudne są a ja akurat jem loda/gofra/hot-doga itp.
Kiedyś jednak kuzynka nie wytrzymała. Pani kupuje gazetę, daje banknot 20 zł, kuzynka wydaje resztę i wrzuca do portfelika:
- Niech mi pani powie - dlaczego te moje pieniądze są brudne a pani nie? Przecież jak pani mi płaci to też bierze do ręki brudny banknot ze swojego portfela?
Pani zamyśliła się, podumała i odeszła bez słowa. Chyba jej wewnętrzny świat legł w gruzach...

by marekb


* * * * *

UMOWA


Młodą lekarką będąc, pewna stażystka została pierwszy raz w życiu wezwana na wyjazd. Okazało się, że wyjazd był do tzw. skoczka, samobójcy znaczy się. Z trzęsącymi się rękami, przerażeniem w oczach dziewczyna wsiadła do karetki i jadą na sygnale. Dojechali na miejsce, widać tłum ludzi z głowami zadartymi do góry, straż pożarną, policję…ewidentnie negocjacje trwają i gościu jeszcze nie skoczył. Stażystka, spanikowana wyskoczyła z karetki (chyba nawet się nie rozejrzała…;), podleciała do pierwszego z brzegu strażaka, złapała go za chabety i trzęsącym się głosem pyta:
- Gdzie pacjent?
Strażak zbaraniał, spojrzał na nią i chyba zrozumiał, w jakim jest stanie, więc wziął ją za ramię, odwrócił i palcem pokazując oznajmił:
- Tam jak na razie.
Dziewczyna, nie była przygotowana na takie komplikacje. Ręce jej opadły i zapytała bezradnie
- To co ja mam teraz zrobić?
Strażak, już ubawiony, uśmiechnął się i spokojnie oświadczył:
- Wie pani, co? Umówmy się tak: jak on skoczy, to jest pani, jak nie skoczy, to jest mój, zgoda?

by szamanka_de_lux

* * * * *

PŁASKIE SCHODY


Mam koleżankę specyficzną, ma lat 34 ale moja 80-letnia babcia jest od niej młodsza duchem. Koleżanka nie maluje się bo to niszczy cerę, chodzi do męskiego fryzjera bo taniej, chodzi do pracy na piechotę (jakieś 7 km) bo bilet kosztuje aż złotówkę, jako antykoncepcję poleca wszystkim "zrywanie się" zaraz po. A dziś zabiła mnie tekstem:
-I wiesz tam była cała masa takich schodów ruchomych, tylko nie takich w górę czy w dół.
Zwróciłam jej delikatnie uwagę że schody z natury swojej zawsze, ale to zawsze prowadzą w górę lub w dół, na co mi ona:
- A tamte schody to takie na wprost były, płaskie znaczy się.

by KlaraG

* * * * *

SYN BABY JAGI

Ostatnio uczyłem mojego potomka jazdy na rolkach. Wszystko dobrze, gips z nadgarstka zdejmiemy gdzieś za 3 tygodnie. Do tego czasu zmuszeni jesteśmy pomagać mu podczas wieczornego szorowaniu nabiału tudzież wędlinki... Podsłuchałem przed chwilą taki dialog ([M]łody, [A]gnieszka rodzicielka):
[A] - Adam, dawaj obetniemy pazury.
[M] - Nic z tego, hoduję.
[A] - A co ty? Baba Jaga jesteś?
[M] - No co ty mamo. Jej syn...

by creature

* * * * *

ZNAWCA AUT


Występują:
Filip - przedszkolak, 3 lata, wysoki, atrakcyjny, przystojny, dobrze wychowany przez rodziców... A niedobrze, przez przedszkole - bo przez kogo?
Ja - tata (opis syna w sumie również do mnie pasuje).
Jadąc z pracy zabieram smyka z przedszkola i ruszamy nieco okrężną drogą po mamusię, żebyśmy nie musieli na nią czekać za długo w bezruchu, którego mały nigdy nie umiał zdzierżyć, a i ta dłuższa droga fajna - bo stoimy wtedy w korku i wokół stoją ogromne ilości ciężarówek i samochodów, których nazwy od kilku miesięcy mały z wielką ochotą poznaje. No i tak się turlamy, a mały wymienia:
- Mercedes, Man, Daf, Reno, Iweko, Opel, Audi, Man.
W międzyczasie moje:
- Brawo synku... Oh i eh.
Nagle:
- Ee, yyyy, eee... - Podjechał Kamaz ze żwirem - Eee, yyy... Aaa, ale masz brudne kółka pier***cu!
Już sam nie wiem czy nie chciał mi sprawić zawodu, czy się przyznać do tego, że czegoś nie wie - to po mamusi...

by bobbyk

* * * * *

DESKA


Wychodząc z hali przylotów na lotnisku zauważyłam kątem oka pana trzymającego kartkę z nazwiskiem: "Wojciech* Deska". Klasyczny "odbieracz", więc większej uwagi na niego nie zwróciłam, ale nazwisko zarejestrowałam. Wyszliśmy, czekamy na transport, w pewnym momencie mija nas ów "odbieracz", taksówkarz jak się okazało, bo zmierza w kierunku taksówki i kolegi stojącego obok i wali tekstem:
- A Deskę to chyba w tartaku wcięło, bo nie wyszedł!

*imię zmienione

by szamanka_de_lux

* * * * *

DLA CIEBIE, DLA RODZINY


W zeszłym roku w październiku zawisł koło mojego domu billboard:
„Duży znicz, cena 4,5 zł.”
Pod nim hasełko:
„Tesco, dla ciebie, dla rodziny”

by lilianaa60

* * * * *

NA DUSZNOŚCI


Jestem ja sobie na praktykach w tzw. SORze (Szpitalny Oddział Ratunkowy).
Rzecz dzieje się w ambulatorium internistycznym tegoż oddziału. Zawitała do nas pani z gatunku hipopotamów, a więc tych, których największym problemem jest hipochondria. Leży sobie na łóżku i w pewnym momencie stwierdza, że bardzo jest jej duszno... Praktykantka - co prawda starsza ode mnie, ale jeszcze niedoświadczona i bardzo wrażliwa - pyta lekarza:
- Podać tlen?
Na co lekarz:
- Taaa... Dożylnie...

by Bastio

* * * * *

PUK PUK PUK

Rodzinny przejazd taksówką. Ja z przodu, ona z dzieciakiem z tyłu, przeglądają książeczkę.
- O, zobacz - to jest piesek... Jak robi piesek? Hau hau...
- A to jest świnka... Jak robi świnka? Chrum chrum...
- To jest krówka... Jak robi krówka? Muuu, muuu...
I tak dalej...
W pewnym momencie słyszę:
- A to jest królik...
Chwila konsternacji, ale brnie dalej...
- Jak robi królik?
Kierowca z kamienną twarzą, jakby od niechcenia palcem w deskę:
- Puk, puk, puk, puk, puk, puk, puk...

by Bladerunner

Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM

Oglądany: 38784x | Komentarzy: 11 | Okejek: 7 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało