Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki CXCVIII - Logika dnia następnego

41 074  
7   18  
Niektóre matki zachowują się nowocześnie. Ojcowie, jek zawsze, doradzają synom w męskich sprawach. Policjanci czasami mają ludzkie odruchy. Jednym słowem nikt nie jest doskonały...

PROSIEM PAN

Znajomy Wietnamczyk dorabia sobie w knajpie z żarciem wschodnim (niemającym raczej nic wspólnego z prawdziwą kuchnią wietnamska, czy chińską) w jednym z niedużych miast Polski południowej. Człowiek ten dosyć mocno zasymilował się z lokalną społecznością - przebywa nad Wisłą od ponad 15 lat. Język polski zna niemal perfekcyjnie, chociaż można bez problemu wyłapać obcą "nutę" - ale nic w rodzaju "mowy" ze skeczu "Nasz klient - nasz pan". Kilka dni temu - w weekend - knajpkę odwiedził kwiat młodzieży, sponsorowany przez adidasa. Podeszli, rozejrzeli się. Już chcieli zamawiać, gdy jedna z dziewoj rzuciła pełne obaw pytanie:
- A z jakiego mięsa to jest?
Chwila konsternacji, po której jeden ze "sportowców" (prawdopodobnie przewodnik stada) stwierdził:
- Nie no Anka, zapytom sie. (pisownia zamierzona)
- Ale to chyba nie Polak... Zobacz, jakiś taki...
- Nie bój NIC!
Tutaj trochę się zdziwiliśmy (ja + znajomi) - "miszczu" zaczął rozmawiać z Wietnamczykiem w języku naśladującym polski - dokładnie tak, jak wysławiał się Michał W. z "Ani mru-mru". Dlaczego? Nie mam pojęcia. Może myślał ze to ułatwi dialog? Albo uważał że to właśnie po wietnamsku/chińsku?
- Prosiem pan. Sio to je? Jakie to je miensio. Mieensioo?
Wietnamczyk z uśmiechem odpowiedział:
- Kuciak.
Klient z zadowoleniem odwrócił się do swoich kompanów, z dumą wygładzając dres. Podziwiali go. W swoim stadzie dostał momentalnie +10 respect i +5cm penis lenght. Ale nasz znajomy znad Mekongu dokończył:
- Kuciak! Kuciak! Hau! Hau!

by dox

* * * * *

SAMICA ALFA

Po wieczornej kąpieli wchodzę do małżeńskiej sypialni (znaczy do pokoju wielofunkcyjnego z kanapą do spania), a tam, mężczyzna mojego życia znów leży z NIĄ w naszym łóżku... ONA rozwalona na moim miejscu, a on JĄ delikatnie pieści po futerku... Przymrużył oczęta i mówi seksownym głosem:
- Przyłączysz się do nas kochanie?
No tego już było za dużo! Zaczynam się na NIĄ wydzierać:
- Won z mojego miejsca, to jest mój samiec! Zrozumiałaś? Kto tu k**wa jest samicą alfa?!
Nasza kotka łaskawie zeskoczyła z kanapy.
A samiec dostał w tubę, bo nie wiem czemu tak rechotał...

by Jaiwo

* * * * *

MULTITASKING

Gadam z kumplem na GTalk o filmach. W pewnym momencie pytam go:
- Mam wszystkie Telletubies na divx’ach, ale bez napisów. Chcesz?
- Nie... Dziękuję... nie potrafię jednocześnie oglądać i rysować kredkami świecowymi...

by Misiek666

* * * * *

OJCOWSKIE RADY

Młodego kiedyś pobił kolega w przedszkolu, więc tatuś wreszcie miał okazję wykazać się jako OJCIEC i nauczyć syna jak walczyć. "On cię tak, to ty go tak!!! itp., coś w tym stylu. Tatusia ponosi fantazja, wymyśla coraz to nowe chwyty, tłumaczy, sam się zaczyna podziwiać, a dziecko patrzy, patrzy, patrzy i po chwili mówi:
- Ja się lepiej będę poddawał...

by pompette

* * * * *

POLICJANCI TEŻ LUDZIE

Wspominaliśmy ze znajomymi „wyczyny”, z czasów, kiedy byliśmy piękni i młodzi (bo teraz jesteśmy już tylko „i”). Rzecz się działa kilkanaście lat temu, kiedy to ostro balowaliśmy w krakowskich pubach, a koledzy znajdowali rozrywkę np. w postaci strzelania z łuku do otwartego okna w urzędzie miasta.
3 maja. Ostro "zmęczeni" kumple postanowili wyjść z knajpy, w której zazwyczaj siedzieliśmy, w celu zrobienia rundki po innych lokalach. Święto, wiadomo, gliny się kręcą tu i ówdzie. Na ulicy ktoś fantazyjnie ustawił rządek małych butelek po piwie. Jeden z kumpli, nie zauważywszy nadjeżdżającego radiowozu, kopnął sobie jedną z nich i szedł dalej. Drugi zauważył radiowóz i pomyślał, że ten pierwszy specjalnie kopnął butelkę celując w „sukę”. Niewiele myśląc, posłał szanownej policji pozostałe butelki, no bo przecież jak razem, to razem, kumpla nie zostawi w potrzebie! Pierwszy kumpel nieco się zdziwił, ale nie miał wiele czasu na zastanowienie, gdyż panowie w mundurach stali już przy kolegach. Wiadomo, balonik itd.
[Policjant 1] - No tak, pijani. Na izbę!
[Policjant 2] - No ale Władziu, jak my ich weźmiemy skoro mamy patrolować? W końcu święto... Panowie, weźcie się jakoś rozejdźcie...
Dwa razy nie musiał powtarzać - kumple się jakoś rozeszli. Jeden przespał się pod ratuszem, a drugi poszedł odpocząć pod teatr Słowackiego. Po ok. 2 godzinach znów spotkali się na rynku i postanowili kontynuować zwiedzanie knajp. Piwa było dużo, więc chłopcom się humor wyostrzył. Postanowili się przewietrzyć. Udali się krokiem paryskim w kierunku kina Kijów (spory kawałek od rynku). Tam też, w ataku głupawki, postanowili przećwiczyć udzielanie pierwszej pomocy. Jeden z nich położył się na chodniku, a drugi, trzymając się latarni, skakał pierwszemu po klatce piersiowej, robiąc „masaż serca”. Zrobiło się śmiesznie, kiedy znowu podjechał do nich radiowóz. Zrobiło się jeszcze śmieszniej, kiedy okazało się, że to ci sami gliniarze. Policjant 2 wyskoczył z radiowozu i histerycznym głosem krzyknął:
- Panowie! Idźcie k**wa do domu! Błagam was!

by waber

* * * * *

PIKER

Praca moja polega na "pikowaniu". Nie chce mi się tłumaczyć co to znaczy, ale często rozmowę między nami "pikerami" zaczyna się od słów:
- Jak tam dzisiaj piki?
Odpowiedzi są różne, ale po tym wstępie można już kulturalnie spytać "r*chasz się czy trzeba z Tobą chodzić?".
Mamy tam kolegę Jerzego, który ma dziwną manierę zdrabniania swoich wypowiedzi. Zapragnął kiedyś pogadać z "pikerkami" i zaczął z fantazją:
- Cześć dziewczyny! Jak tam dzisiaj piczki?
- Czyste! - odpowiedziały dziewczyny.

by Makabros

* * * * *

OPEL KADETT

Człowiek w robocie spotyka się z masą tłumaczeń: bo to nie ja, bo to nie moja ręka... Dwóch młodych ostatnio pobiło rekord tłumaczenia i chyba utrzymają się na pierwszej pozycji długo...
Dwóch ludków w oplu kadecie, na parkingu, wjechało w tył dziadkowi. Niby nic. Chcieli się dogadać. Dziadek ostro, że chce policję. Łepki zaczęli naciskać, by się dogadać. Dziadek twardo, że nie. O tym, że łepki coś kombinują poinformowali nas znajomi. Wyszliśmy z kolesiem do nich. Łepki dalej, że się dogadają. W trakcie pogadałem z dyżurnym z KP co by podesłał wozik na zdarzenie. I dyskutujemy z łepkami. Standardowo i z przyzwyczajenia zażądałem papierków z obu pojazdów i... trafione. Łepki bez prawek, dowodu rejestracyjnego, że o OC nie wspomnę. Wyjaśnianie przyczyn zdarzenia przez sprawcę (w ogóle nie miał prawka i jak się później okazało był na %) wyglądało tak:
- Ja nie jechałem! Ja tylko wsiadałem od strony kierowcy bo od pasażera są drzwi uszkodzone! no i wsiadałem i przypadkiem przekręciłem kluczyk, a że auto było na biegu to ruszyło...
I tak na samym rozruszniku przejechał z piskiem opon 30 metrów... Jutro kupuję opla kadeta...

by bartosz_k

* * * * *

INTERPRETACJA

Ostatnio nawiedził mnie [Z]najomy. Zastanawia się nad stałym dostępem do Internetu, ale by się upewnić czy warto i tą pewnością zarazić jeszcze żonę swą, postanowił troszkę pobuszować. Zasiadł do kompa i leci gdzie go linki poniosą. Poniosły na stronę z frywolnymi filmami we fleszu, a jako, że mam włączonego Flashblock’a ukazał mu się w miejsce filmu, gustowny trójkącik. Poinformowałem go o konieczności kliknięcia i usłyszałem:
[Z] - Fajnie, a gdzie się robi na cały ekran?
[J] - Tam, z boku masz taką ikonkę.
[Z] - Ale gdzie?
Spojrzał jeszcze raz na monitor i zaczął się śmiać. Po chwili wyjaśnił jak zinterpretował mą poradę.
- Tam, ZBOKU, masz taką ikonę.

by Bazyl3

* * * * *

BUNTOWNICZY NARÓD

Siakiś czas temu, za licealnych czasów, nową świecką tradycją było umilanie sobie szkolnej nudy przy użyciu metod co najmniej absurdalnych. Zdarzyło nam się całą klasą przebrać za japońskich turystów i łazić od klasy do klasy pstrykając zdjęcia.
Koledzy jednak to przebili - przynieśli do szkoły leżaki, radyjko tranzystorowe i wielgachne okulary przeciwsłoneczne.
Na każdej przerwie rozstawiali cały ten majdan, muzyczka grała a oni na szkolnym korytarzu opalali się w najlepsze. W pewnym momencie zauważyła to jedna z nauczycielek i wyraźnie walcząc z nieśmiałością, a może nawet strachem, zapytała:
- Ja was chłopcy bardzo przepraszam, ale czy to jest jakiś protest?

by dSort

* * * * *

AWARIA

Ja przyszedłem pieszo do fabryki, a kolega rowerem dojechał.
Spotykamy się na myciu kubków porannym, a on łapy całe czarne ma. Pytam się od czego.
- Awarię na trasie miałem.
- A co się stało?
- Teletubiś mi się popsuł...

by bartmo

* * * * *

NAGRODA

Kilka dni temu babcia moja trafiła na OIOM z niewydolnością serca. Już wszystko w porządku, jest w domu i w ogóle udaje, że to było nic...
W związku z tym pojechaliśmy ją odwiedzić, zobaczyć jak sobie z dziadkiem radzą i dowiedzieć się dokładnie, jak to jej było, bo to lekarze strajkują itd.
Babcia opowiada o różnych przygodach, chwali placówkę, że czysto i lekarze mili i ludzi mało (bo przyjmują tylko tych z zagrożeniem życia) i porównuje do sytuacji kiedy leżała w szpitalu jakieś 20 lat temu. Miedzy innymi właśnie przy wątku osób na sali mówi, że wtedy (te 20 lat temu) leżała z nią taka młoda dziewczyna, co to miała fioła na punkcie ’maryśki’. I tu przytacza jedna historyjkę usłyszaną właśnie od tej dziewczyny:
- Bo widzi pani... Myśmy z mężem kiedyś przywieźli sadzonki i na balkonie posadziliśmy! Piękne wyrosły! Takie duże, dorodne... I nawet dostaliśmy nagrodę od spółdzielni za najbardziej zielony balkon!

by fazzi

* * * * *

GIORGIO

Każda firma ma swojego Giorgia. Takiego typa, który koncertowo spie**oli wszystko, co zrobią inni.
A nie daj Bóg, żeby sam się wziął za cokolwiek. Zamówienia szlag trafia, kontrahenci odchodzą gremialnie, uprzednio strasząc sądem, produkcja leży odłogiem, aż znajduje się ktoś, kto wyciąga wszystko z gówna, w pocie czoła, po godzinach. Po długich godzinach.
U mojego ślubnego był taki właśnie Giorgio. Potrafił zadziałać tak, ze łeb pęka. Oraz budżet.
Najprostsze polecenia rąbał, aż wióry leciały. Leciały również k**wy i inne słowa na b. Aż Giorgia zwolnili, ku radości ogółu. I wczoraj mój wraca z pracy jakiś taki nieswój.
- Wszystko ok? - pytam.
- Noo... - mówi mój (a to oznacza, że tak sobie ok).
- To co tam się stało?
- Nic, wiesz przemęczony jestem chyba ostatnio...
- ?
- I baboka walnąłem. Ale tak debilnego, że....
- Że?
- ...
- ???
- Miałem karę. Przez 15 minut wszyscy mówili do mnie Giorgio...

by konwalia

* * * * *

TRENDY MAMA

Dziś wybierałyśmy się na zakupy. Stroimy się więc, malujemy itd. Wychodzę z łazienki, [M]amcia patrzy na mnie i z błyskiem w oku mówi:
[M] - Wyglądasz jak ku**iszon w tej szmince.
[Ja] - ...?!
[M] - Daj się pomalować.

by iko6

* * * * *

LOGIKA DNIA NASTĘPNEGO

Przy okazji weekendu urządziłem w domu "małą" libację. Jak to przy takich okazjach, były męskie rozrywki. A to mecz sobie w tle leciał, a to siłowanie na rękę. Niestety mebel w postaci stoliku nie wytrzymał tych zawodów i się rozleciał. Jako, że trzeba było mebel odkupić, następnego dnia udaliśmy się z kumplem po nowy stolik. Problem w tym, że byliśmy jeszcze mocno przygłuszeni alkoholem i nasze twarze nie wyrażały absolutnie niczego. Jednakowoż dotarliśmy do sklepu, wybraliśmy stolik i udaliśmy się do kasy. Przy kasie przed nami stał jakiś facet z identycznym stolikiem pod pachą. Kumpel wpatruje się w niego intensywnie przez dłuższą chwilę. Jego mózg ostatecznie zaskoczył i wysnuł ciąg przyczynowo - skutkowy (w sensie stolik pod pachą - dlaczego? - aha!).
- Popatrz (wskazuje na faceta przed nami) ten pan też wczoraj popił.

by Ksiadz_


Chcesz poczytać więcej autentyków, wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne". Jeżeli chciałbyś opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia, możesz zrobić to na forum (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), lub wysłać ją TYM TAJNYM KANAŁEM

Oglądany: 41074x | Komentarzy: 18 | Okejek: 7 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

26.01

25.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało