Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Największe obciachy – ​Polski Związek Biathlonu ogłosił konkurs na maskotkę i zwyciężyła praca wygenerowana przez AI

63 061  
211   169  
Dzisiaj:
  • Górale chcą blokować Zakopiankę, bo nie podoba im się maszt 5G
  • Ktoś z zarządu Orlenu płacił firmową kartą za botoks i implanty zębów
  • Niezbyt rozgarnięty pirat drogowy sam udostępnił swoje dane, dzięki czemu sprawa trafiła na policję
  • Youtuber w trakcie odwiedzin w Norwegii został poturbowany przez swoich fanów

#1. Górale chcą blokować Zakopiankę, bo nie podoba im się maszt 5G


Choć mogłoby się wydawać, że w XXI wieku we w miarę rozwiniętym kraju, takie rzeczy nie będą się już zdarzać, to oto mamy górali z Zakopanego, którzy nie życzą sobie masztu 5G przy wjeździe do swojego miasta

45-metrowa konstrukcja pierwotnie ma stanąć na Ustupie, a więc przy samym wjeździe do Zakopanego. Dostawca zapewnia, że dzięki temu przedsięwzięciu poprawi się zasięg wszystkich użytkowników w okolicy i każdy na tym skorzysta. Argumentacja ta nie przekonuje jednak mieszkańców.

W rozmowie z portalem eska.pl górale stwierdzili, że obawiają się przede wszystkim piorunów:

Wszyscy bez wyjątku mamy dzieci i zwierzęta. Nie ma szans. Pioruny tu biją najczęściej, to wszyscy będzie ściągać. Domy będą zagrożone i wszystko - twierdzi jedna z mieszkanek miasta.
Górale szykują się do walki o swoje racje. Zamierzają to osiągnąć m.in. poprzez blokowanie Zakopianki:

Już się szykuje walka. Być może rada wskaże datę blokady Zakopianki. Debatowaliśmy na ten temat i jestem zaskoczony, że coś takiego będzie, ale może być blokada i do Zakopanego nikt nie wjedzie - twierdzi jeden z mieszkańców.

Swoje stanowisko zajął również burmistrz Zakopanego, Łukasz Filipowicz:

To jest taka sprawa zawsze kontrowersyjna, ponieważ każdy chciałby mieć najlepszy zasięg w telefonie, ale nikt na maszt się nie chce zgodzić. Ten problem jest nie tylko u nas, ale w całej Polsce tak to działa. Natomiast my, jako miasto, jedyne, co możemy zrobić to słuchać mieszkańców. W planach mamy spotkanie z radnymi, żeby sprawdzić, co możemy zrobić w tym temacie. Jednak jeśli mieszkańcy będą protestować, to urząd oczywiście przychyli się do ich woli.

#2. Ktoś z zarządu Orlenu płacił firmową kartą za botoks i implanty zębów



Jak to się mówi: co wolno wojewodzie... itd. Powiedzenie to wydaje się być dzisiaj bardzo aktualne. Szczególnie jeśli spojrzy się na artykuł Faktu opisujący wydatki Obajtka i członków zarządu Orlenu, które były realizowane za pomocą firmowej karty.

Z karty, a więc "na firmę" kupowane były przeróżne rzeczy. Mówi się m.in. o drogich cygarach, które wpisywało się jako "podarunki", czy zakupy na duże kwoty w drogich sklepach, które tłumaczone były w podobny sposób.

Najciekawszym jednak punktem jest finansowany z karty firmowej... botoks i protetyka dentystyczna. Ktoś z zarządu zrobił sobie zapewne piękne licóweczki i wstrzyknął botoks za pieniądze spółki, a na dodatek wziął to wszystko "na firmę", ale szaremu Kowalskiemu nie wolno wciągnąć w koszta usług trenera personalnego.

#3. Polski Związek Biathlonu ogłosił konkurs na maskotkę i zwyciężyła praca wygenerowana przez AI


Kilka miesięcy temu ogłoszono konkurs na projekt nowej maskotki, która miałaby promować Polski Związek Biathlonu. Prace można było zgłaszać do drugiej połowy maja i zapewniono, że chętnych na wygraną było wielu i bardzo trudno było wyłonić zwycięską pracę. Widać ludzi skusiła nagroda główna, jaką były narty oraz kije z Pucharu świata.

Związek wybrał zwycięzcę. I pewnie nie byłoby w tym nic kontrowersyjnego i mało kto w ogóle zainteresowałby się całym tym konkursem, gdyby nie jeden ważny szczegół - zwycięska praca prawdopodobnie została wygenerowana za pomocą AI.


Dziennikarze podnieśli temat, a w sieci zawrzało. Kontrowersje wokół całej sprawy urosły do tego poziomu, że Polski Związek Biathlonu ostatecznie postanowił wycofać się ze swojej decyzji, anulując konkurs:


#4. Niezbyt rozgarnięty pirat drogowy sam udostępnił swoje dane, dzięki czemu sprawa trafiła na policję


Wyhamowywanie pojazdów na autostradzie w ramach "kary" za "blokowanie lewego pasa" (czyt. wyprzedzanie zgodne z przepisami) to już nic nowego. W naszym polskim społeczeństwie utarło się, że "lewy pas jest od zapierd***nia", czemu przyklaskuje spora część internautów, broniąc w komentarzach tego typu postaw. Na szczęście nie wszyscy tacy są.

Na pewno do tego grona nie zalicza się prowadzących profil Bandyci Drogowi. Na kanał profilu na YouTube trafił ostatnio film zatytułowany "Kumulacja!!! 10 zer na jednym filmie!". Widzimy na nim zielone Audi, które zachowuje się w opisany powyżej sposób.

Na filmie widzimy numery rejestracyjne pojazdu, do czego, w dość zabawny sposób, nawiązuje sam tytuł nagrania. Widoczność tablic nie spodobała się jednak pewnej osobie, a mianowicie bohaterowi nagrania, który sam postanowił napisać do Bandytów Drogowych i poprosić ich o usunięcie numerów.

W komentarzu pod filmem czytamy:
  • Krótka historia zdarzeń po publikacji filmu
  • Napisał do mnie Łukasz z żądaniem zamazania tablic rejestracyjnych jego auta (wulgarny język, z błędami)
  • Poprosiłem o potwierdzenie, że to jest jego auto (przecież każdy może tak napisać)
  • Przysłał zdjęcie dowodu rejestracyjnego auta, dane się zgadzały
  • W komentarzach pod filmem na FB potwierdził, że to on kierował autem.
  • Kompletny materiał łącznie z wizerunkiem, kopią dowodu itd. został wysłany na Stop Agresji Drogowej.
https://youtu.be/mnwv1l2rdh8?si=wLz6zifodKv4uNot
Widzimy więc, że kierowca nie grzeszył inteligencją, co zapewne będzie go słono kosztować, a przynajmniej wszyscy mamy taką nadzieję.


#5. Youtuber w trakcie odwiedzin w Norwegii został poturbowany przez swoich fanów


Cały internet w ostatnim czasie dosłownie trzęsie się z powodu doniesień o odwiedzinach znanego youtubera w Polsce. Mowa oczywiście o chłopaku znanym, jako IShowSpeed, który gromadzi na swoich transmisjach na żywo potężną publikę.

W Polsce spotkania z fanami wprawdzie wyglądały może z boku na nieco szalone i chaotyczne, jednak Speed w taki sposób prowadzi swoją interakcję i całość przebiegła w spokojnej i bezpiecznej atmosferze. Nie to co w Norwegii...

W Norwegii działy się iście dantejskie sceny, a wielu internautów w późniejszym czasie porównywało przebieg spotkań w Polsce i właśnie w Norwegii:


Co się jednak wydarzyło? Tak w dużym skrócie youtuber został dosłownie zablokowany w budynku przez fanów, gdzie spędził trochę czasu. W końcu zdecydowano, że Speeda z budynku wyniesie ochroniarz i przetransportuje go do samochodu. Jednak po drodze wiele rzeczy poszło nie tak.

Youtuber był dotykany przez wszystkich po drodze, szarpany, wyrywano nawet jego włosy i ciągnięto za ręce i nogi. Cała ta akcja kosztowała go sporo nerwów i trochę zdrowia, bowiem okazało się, że był po wszystkim nieźle poturbowany. Powiedział później, że już nigdy nie odwiedzi Norwegii i stwierdził, że fani z Polski powinni być dla wszystkich przykładem. No i kilka dni później zawitał do Polski po raz kolejny - tym razem nie do Warszawy, a do Krakowa.

Całość z zapisu transmisji na żywo z wizyty w Norwegii znajdziecie tutaj:

https://www.youtube.com/live/_rgQQ89zND0?si=UYXsZ3...

A m.in. o jego wizycie w Warszawie przeczytacie w poprzednim odcinku.

5

Oglądany: 63061x | Komentarzy: 169 | Okejek: 211 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało