Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Najzabawniejsze wpadki językowe i komunikacyjne popełniane przez turystów

25 886  
142   40  
Po przyjeździe do innego kraju, gdy próbujemy się dogadać z mieszkańcami w ich języku, drobne wpadki są nieuniknione. Choć jak pokazał poniżej przykład z Japonii – te wpadki czasami wcale takie drobne nie są.

#1.

Poszedłem do sklepu odzieżowego w Paryżu, przejrzałem półki i odrzuciłem ofertę pomocy ze strony sprzedawcy. Po wyjściu zdałem sobie sprawę, że to pralnia chemiczna.

#2.

Moja ulubiona historia pochodzi z małego miasteczka położonego głęboko w Pirenejach we Francji. Działo się to tuż po moim przyjeździe do tego kraju. Biegłem, żeby złapać pociąg, słyszałem, że nadjeżdża, ale nie mogłem znaleźć stacji (to było przed erą smartfonów) i zaczynałem panikować. Zobaczyłem starszą parę idącą w moją stronę, ale zapomniałem wszystkich słówek i zwrotów po francusku, bo byłem w takim stresie.

Więc, w zasadzie, podbiegłem do tej miłej pary i krzyknąłem: „Czu czu czu czu uuuu uuuu”, jednocześnie wykonując gest „pociągnij za sznurek”. Ta miła para wskazała mi właściwy kierunek, ale śmiali się cały czas. Szczerze mówiąc, nie mogłem ich za to winić. Zdążyłem na pociąg.

#3.

Mieszkałem kiedyś w Japonii, a działo się to zaraz po przeprowadzce do tego kraju. Pewnego wieczoru zostałem zaproszony na kolację przez bardzo miłą parę z mojego kompleksu apartamentów. Mieli małe dziecko.

Kiedy wszedłem do ich domu, chciałem popisać się moimi nowymi umiejętnościami języka japońskiego, które wyuczyłem się ze słownika. Chciałem powiedzieć „ie ga kirei” – „wasz dom jest piękny”. Zamiast tego powiedziałem „ie ga kirai” – „wasz dom jest obrzydliwy”. Nadal się uśmiechali, ale zauważyłem, że byli trochę zaskoczeni.

Później, podczas kolacji, powiedziałem inną rzecz, którą nauczyłem się: „akachan ga sugoi kawaii” – „wasze dziecko jest bardzo słodkie”, ale co faktycznie powiedziałem to „akachan ga sugoi kowaii” – „wasze dziecko jest przerażające”.

Tym razem już nie byli tacy stoiccy i ojciec trochę się zadławił jedzeniem. Zapytałem, co jest nie tak, a oni powiedzieli, że nie są przyzwyczajeni do takiej bezpośredniości. Powiedziałem im, co chciałem powiedzieć, i odetchnęli z ulgą, a potem wszyscy śmialiśmy się do bólu. Okazało się, że moim przełożonym był gospodarz, który mnie zaprosił, więc następnego dnia wszyscy w pracy wiedzieli o moich językowych łamańcach i uważali, że to absolutnie zabawne.

#4.

Byliśmy w Rzymie w starym hotelu przy Koloseum. W naszych pokojach było bardzo głośno. Mój przyjaciel poszedł do recepcji i ciągle tłumaczył recepcjoniście, że w jego pokoju jest za głośno. Facet z recepcji nie był pomocny i mój przyjaciel się wkurzył. Potem wyjął swoją książkę do nauki włoskiego i zdał sobie sprawę, że przez 15 minut mówił temu facetowi: „Nie lubię moich uszu!”.

#5.

Właśnie przeprowadziłem się do Francji, zacząłem nową pracę, nie mówiłem po francusku przez długi czas, więc trochę zapomniałem tego języka. Musiałem umówić się na spotkanie z koleżanką z pracy. Zamiast powiedzieć jej: „Umówmy się w twoim pokoju w biurze”, powiedziałem: „On se voit dans ta chambre”, czyli „Umówmy się w twojej sypialni”. Dobrze, że potraktowała to jako świetny żart i się mocno uśmiała.

Kilka dni później, inna koleżanka, znowu kobieta. Potrzebuję przysługi związanej z pracą. Co powiedziałem? Zamiast: „Czy możesz mi pomóc?” rzekłem: „Czy możesz mnie zadowolić?”. Ona również nieźle się uśmiała.

#6.

Byłem na wędrówce w Patagonii i próbowałem ponownie wjechać do Argentyny po miesięcznym pobycie w Chile. Oficer graniczny zażądał, żebym pokazał swoje owce, a ja nic nie rozumiałem, ponieważ nigdy nie miałem żadnych owiec. Byliśmy coraz bardziej sfrustrowani, aż oficer poszedł po kolegę, który lepiej mówił po angielsku. Drugi oficer sprawdził moje dokumenty i ponownie zapytał mnie o moje owce. Wyjaśniłem, że opuściłem Argentynę na statku, i wtedy wszystko się wyjaśniło. Okazało się, że według moich dokumentów opuściłem Argentynę na owcy, i chcieli ją wpisać w deklarację przywozową, zanim wjadę.

#7.

Byliśmy w Salzburgu w grupie około 15 osób – rodzina i przyjaciele. Poprosiliśmy miłą Niemkę, żeby zrobiła nam zdjęcie. Zrobiła jedno zdjęcie, a potem powiedziała: „OK, back up” (czyli „cofnijcie się”), więc wszyscy przesunęliśmy się jako grupa o jakieś trzy stopy do tyłu. Ona natychmiast zaczęła się śmiać i wyjaśniła, że miała na myśli, że robi zapasowe zdjęcie (backup photo). Można śmiało powiedzieć, że nasze uśmiechy na drugim zdjęciu były szczere.

#8.

W Boquete w Panamie, próbując kupić dżinsy, spędziłem pięć minut, opowiadając sprzedawcy w sklepie o tym, że chcę kupić spodnie dla koni (caballos) zamiast dla mężczyzn (caballeros).

#9.

Mieszkałem i pracowałem we Włoszech przez kilka lat i naprawdę starałem się nauczyć języka. Teraz mój włoski nie jest taki zły, ale na początku bywało różnie.
W tamtym wczesnym okresie raz zatrzymałem się w kawiarni, żeby kupić kanapkę i napój. Zobaczyłem, że mają herbatę brzoskwiniową w butelkach w lodówce, więc poprosiłem o „tè alla pesce”. Kobieta za ladą spojrzała na mnie ze zdziwieniem. Pomyślałem, że źle to wymówiłem, więc ponownie powiedziałem, mówiąc jak najdokładniej: „Vorrei un tè alla pesce, per favore”. Wtedy wybuchła śmiechem.
Zamawiałem herbatę rybną.
Powinienem był poprosić o „tè alla pesca". To błąd, którego już nigdy więcej nie popełniłem.

#10.

Kilka lat temu byłem z kolegą w Japonii. Przylecieliśmy do Tokio, gdzie zatrzymaliśmy się na kilka nocy w Shinjuku. Zameldowaliśmy się w hotelu, a potem poszliśmy coś zjeść i wypić trochę drinków. Mój kolega wcześniej przebadał miejsce o nazwie Piss Alley, do którego postanowiliśmy się udać pomimo kontrowersyjnej nazwy. Wszedł do małej restauracji, gdzie na stole stał idealnie kwadratowy kawałek tofu do przekąszenia. W tamtym momencie nie wiedzieliśmy, co to jest. Wydumaliśmy więc, że musi to być mydło do mycia rąk przed jedzeniem, co wydawało się dość logiczne, więc jednocześnie wzięliśmy tofu i zaczęliśmy je wcierać w dłonie. Cały personel i inni goście patrzyli na nas przerażeni, po chwili zrozumieliśmy, że to raczej nie było mydło.
3

Oglądany: 25886x | Komentarzy: 40 | Okejek: 142 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.07

19.07

18.07

Starsze historie

Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało