Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Lekarze wspominają najgłupszych pacjentów, z jakimi mieli styczność #2

33 527  
197   56  
Każdy lekarz ma w swojej karierze do czynienia z różnymi pacjentami. Niektórzy są wdzięczni i współpracujący, inni sprawiają, że praca staje się prawdziwym wyzwaniem.

#1.


Nie jestem lekarzem, ale oto najgłupsza rzecz, jaką powiedział mi kiedyś lekarz.
Pracuję jako technik laboratoryjny w laboratorium szpitalnym. I PEŁNOPRAWNY, CERTYFIKOWANY LEKARZ zapytał mnie, dlaczego nie mogę po prostu włożyć płytek Petriego do mikrofalówki, aby szybciej rosły, aby wiedzieć, jakie bakterie i antybiotyki stosować.

#2.

Jestem prawnikiem, ale miałem konsultację z potencjalną klientką, która miała wypadek samochodowy i była przekonana, że straciła mózg. Dosłownie myślała, że nie ma już mózgu w głowie.

#3.


Przyjmowałem pacjenta w wieku około 40-50 lat w klinice rehabilitacyjno-ortopedycznej, w której wtedy pracowałem. Przeprowadziłem pełny wywiad odnośnie do objawów, i pacjent wspomniał, że oprócz bólu głównym problemem jest to, że nie może spać, ponieważ oddaje mocz ponad 20 razy na dobę, z czego przynajmniej 10 razy w nocy. Natychmiast zapaliły mi się czerwone lampki. Zastanawiałem się nad niezdiagnozowaną cukrzycą, ale sprawdziłem jego ostatnie badania i wszystko było w porządku. Gdy zastanawiałem się, co jest nie tak, zapytałem go o spożycie kofeiny, a on odpowiedział, że kawy nie lubi, ale pije 30-35 filiżanek herbaty dziennie. Zagadka rozwiązana! Najgorsze było to, że zaczął to robić nie dlatego, że był spragniony, ale ponieważ ciągle słyszał, że ważne jest, aby być nawodnionym.

#4.


Miałem kobietę z niewydolnością serca, która prawie co miesiąc trafiała do szpitala z zaostrzeniami niewydolności serca. Wielokrotnie powtarzaliśmy jej, by ograniczyła spożycie soli i wody. A ona wracała do domu i popijała sobie wodę z ogórków.

#5.

Pracowałem w ośrodku rehabilitacyjnym i byłem świadkiem takiej rozmowy między lekarzem a nowo przyjętym pacjentem:

– Czy wiesz, co spowodowało udar?
– W szpitalu powiedzieli mi, że to dlatego, że mam wysokie ciśnienie krwi, ale już nie mam. Leki na nadciśnienie wyleczyły mnie, więc przestałem je brać.
– Czy lekarz pierwszego kontaktu nie powiedział ci, że musisz nadal brać leki?!
– Tak, ale wiesz, jacy są lekarze. Dostają łapówki od wielkich firm za faszerowanie nas tym całym gównem, którego nie potrzebujemy.
– Mam dla ciebie ważną informację: wysokie ciśnienie krwi spowodowało udar. Masz szczęście, że nie umarłeś. Jesteś teraz z powrotem na lekach i jeśli znowu je odstawisz, umrzesz. Oto zapis twojego ciśnienia krwi, gdy zostałeś przyjęty do szpitala.
– Cholera, ale wysokie. Nigdy wcześniej nie było tak wysokie!
– Stało się tak wysokie, ponieważ przestałeś brać leki. To jeden z efektów ubocznych ich nagłego odstawienia. NIE RÓB TEGO WIĘCEJ!

#6.


Nie jestem lekarzem, ale byłym sanitariuszem wojskowym. Odbywaliśmy miesięczną misję szkoleniową na pustyni. Pewnego dnia przyszedł do mnie żołnierz skarżący się na ból oczu. Okazało się, że nosił soczewki kontaktowe przez trzy tygodnie bez przerwy.

#7.

Pacjentka przyjechała na ostry dyżur karetką. Została zarejestrowana i zapytała, jak długo będzie musiała czekać na przyjęcie. Pielęgniarka powiedziała jej, że ponad 30 minut. W tamtej chwili kobieta zadzwoniła po inną karetkę, aby zabrać ją do innego szpitala oddalonego o 20 minut, który miał krótszy czas oczekiwania. Byłem zdumiony. Nie tylko bezczelnością, ale także tym, że druga karetka zgodziła się ją zabrać.

#8.


Facet przyszedł z mocno zaognioną raną (podobno początkowo było to małe zadrapanie). Główną skargą był ból. Zapytałem go, czy brał już jakieś leki przeciwbólowe, wspomniał, że brał Ibuprofen i Celecoxib, ale nie przyniosły mu ulgi. Zaskoczony tym, że nie przyniosły one żadnego efektu, zapytałem go, jak często je połyka, na co zaskoczony pacjent: „Ale jak to połyka?”. Okazało się, że otwierał kapsułki i aplikował znajdujący się w nich proszek bezpośrednio na ranę.

#9.

Poznałem pracownika poczty, który chciał pozwać urząd pocztowy, ponieważ był narażony na „potencjalnie toksyczne chemikalia z nieszczelnej paczki”. Kiedy poprosiłem go, by to opisał, powiedział, że wyglądało i pachniało jak miód. Zapytałem, jak wyglądała paczka. Odpowiedział, że była to puszka z napisem „miód”.

W poprzednim odcinku

2

Oglądany: 33527x | Komentarzy: 56 | Okejek: 197 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało