Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Zaoczny wyrok śmierci – ucieczka pływaka Piotra Patruszewa

10 545  
149   7  
Szczęśliwe życie w ZSRR czasami tak doskwierało obywatelom, że robili najfantastyczniejsze rzeczy, aby dostać się na „zgniły” Zachód. 20-letni sportowiec Piotr Patruszew był tak zdecydowany rozstać się z sowiecką rzeczywistością, że nie było w stanie go powstrzymać nawet Morze Czarne. Śmiałek opuścił ojczyznę i po przepłynięciu 35 km dotarł do tureckiego wybrzeża.

W czerwcu 1962 roku zawodowy pływak Piotr Patruszew przepłynął odcinek morza pomiędzy kurortem Batumi a Turcją. Młody człowiek miał na sobie jedynie kąpielówki i płetwy, ale trening fizyczny, doświadczenie i co najważniejsze, pragnienie ucieczki, pomogły mu bez szwanku pokonać 35 km morza.

Na mapie Batumi jest bardzo blisko Turcji, ale dzieli je ponad 30 km morza

Takie przypadki nigdy nie miały miejsca w ZSRR, a czyn sportowca rozwścieczył władze. Patruszew został zaocznie skazany na śmierć, ale niewiele go to obeszło. Piotr osiadł w Australii i spełnił swoje dawne marzenie – został tłumaczem symultanicznym. W późniejszym czasie miał okazję nawet tłumaczyć na oficjalnych spotkaniach przywódców swojej byłej ojczyzny – najpierw Gorbaczowa, a potem Putina.

Piotr Patruszew urodził się w 1941 roku na Syberii, we wsi Kołpaszewo w obwodzie tomskim. Ojciec chłopca, lekarz weterynarii, nigdy nie widział syna, gdyż zginął na froncie na miesiąc przed urodzeniem chłopca. Chociaż Petya był wychowywany przez matkę, nie miał lekko. Prosta, pracowita kobieta była bardzo surowa dla syna i uwielbiała powtarzać: „Jeśli oszczędzisz kij, zepsujesz dziecko”.

Patruszew od najmłodszych lat doświadczał zimna, głodu i ciężkiej pracy na wsi, ale nigdy nie narzekał na swoje życie. Ukończywszy szkołę podstawową, chłopak wyjechał do Tomska, gdzie wstąpił do technikum. Piotr od dzieciństwa uwielbiał pływać i podczas krótkiego syberyjskiego lata nie przepuszczał żadnej okazji, aby uciekać z rówieśnikami nad rzekę. W technikum zajął się pływaniem na poważnie i bardzo szybko dowiedzieli się o nim ludzie daleko spoza regionu.


Młody sportowiec był nawet brany pod uwagę do udziału w igrzyskach olimpijskich w Tokio w 1964 roku, ale los postanowił inaczej. Po ukończeniu szkoły technicznej Patruszew nie dostał się na uniwersytet i został powołany do wojska. Tam mężczyzna popadł w konflikt ze starszymi stażem żołnierzami i aby uniknąć represji, udawał osobę chorą psychicznie.

Szeregowemu Patruszewowi udało się oszukać lekarzy oddziału medycznego i został wysłany do szpitala psychiatrycznego w Tomsku. Tam nikt nie miał zamiaru cackać się z młodym symulantem, a gdy Piotr dowiedział się, że będą go leczyć „ciężkimi” narkotykami, zdecydował się na ucieczkę.

Uczeń szkoły technicznej Piotr Patruszew

Mimo że chłopak miał na sobie tylko fartuch szpitalny, udało mu się opuścić szpital, przemierzyć miasto i schronić się w domu swojego trenera pływania. Tam po raz pierwszy pomyślał o ucieczce z ZSRR. Później w swojej książce „Skazany na rozstrzelanie” Patruszew tak opisuje siebie z tych lat:
Właśnie skończyłem dwadzieścia lat. Byłem zuchwałym, upartym, niezależnym i dość oczytanym młodym mężczyzną. Chciałem podróżować, uczyć się języków, czytać zamkniętą dla nas literaturę, interesowałem się historią, filozofią, psychologią, medycyną, praktykowałem jogę, hipnozę i psychotechnikę, próbowałem pisać. Nie podobała mi się beznadziejność, w jakiej wówczas wszyscy żyliśmy; Nie pociągała mnie perspektywa nabycia kalectwa w wojsku... Być może wynikało to z tego, że dorastałem na Syberii i byłem przyzwyczajony do wybierania własnej drogi.
Młody człowiek wierzył w znaki, a jego chęć ucieczki z kraju była podsycana przepowiedniami różnych ludzi w różnych latach. Kiedy Patruszew mieszkał już za granicą i pracował jako tłumacz, jego matka mawiała, że nie jest zaskoczona ucieczką. Według niej, kiedy Piotr studiował w Tomsku, do ich domu we wsi Kołpasewo przyszła starsza Cyganka. Przepowiedziała kobiecie, że jej syn zamieszka na Zachodzie, zdobędzie sławę i napisze książkę.

Plaża miejska w Batumi, lata 60. XX w.

Plan ucieczki zrodził się szybko – Patruszew postanowił wykorzystać to, co umiał najlepiej. Przybył do Batumi i zaczął przygotowywać się do niebezpiecznej kąpieli w morzu.
Morze wyglądało znakomicie, jak na moje potrzeby: fale wysokie na około jedną trzecią metra, spokojnie falujące, stabilne, jak okiem sięgnąć. Tę samą prognozę pogody podano na kilka następnych dni
– pisze Piotr w swojej książce
Wszystko było gotowe. Jak zwykle poszedłem na trening, ale niewiele pływałem. Pożaliłem się, że źle się czuję i powiedziałem, że po obiedzie nie przyjdę.
Patruszew przyszedł do swojego pokoju w akademiku i zaczął się przygotować. Do torby włożył tylko najpotrzebniejsze rzeczy – akcesoria kąpielowe, płetwy, pasek z dokumentami zabezpieczonymi w plastikowym woreczku, igłę i kompas, przyczepiony do paska mały nóż. Następnie położył się, żeby odpocząć – ucieczka miała nastąpić o zachodzie słońca.

Około godziny 17:00, na krótko przed powrotem współlokatora, Piotr opuścił akademik przez okno na drugim piętrze i skierował się w stronę plaży. Tam zakopał swój zegarek w piasku, uznawszy, że jest mu zbędny, i o zmierzchu założył swój ekwipunek. Aby uniknąć zauważenia, Piotr udał się do morza przez zamulony kanał irygacyjny.


Już w morzu Patruszew prawie zderzył się z patrolem granicznym patrolującym na łodzi wody przybrzeżne. Jednak żołnierze z nudów palili i opowiadali sobie różne historie, więc nie widzieli i nie słyszeli uciekiniera. To była tylko pierwsza przeszkoda – na pływaka czyhały inne patrole, a także sieci rybackie, radary, reflektory i wiele innych niebezpieczeństw.
Zapaliło się pierwsze światło reflektora. Przeciąłem morze niczym macka olbrzymiej ośmiornicy. Zanurkowałem głęboko, czując narastające ciśnienie w uszach. Wydawało się, że cały mój trening i próby na plaży wyparowały. Teraz zostałem sam z niebezpieczeństwem, bez żadnego zabezpieczenia. Przypomniałem sobie: jeśli będziesz reagować na każde takie światło reflektorów, daleko nie zajdziesz. Wystarczy położyć się nieco pod powierzchnią wody, rozciągnięty jak meduza, aby zaoszczędzić siły i nie zostać wykrytym.
Plan, który opracował Piotr Patruszew, mógł zrealizować tylko prawdziwy sportowiec o ciele ze stali, nienagannej wytrzymałości i niesamowitej sile woli. Uciekinierowi udało się i dotarł do wybrzeża Turcji, wyczerpany, ale szczęśliwy. Niestety na naszego bohatera w obcym kraju czyhało kolejne niebezpieczeństwo – władze tureckie natychmiast aresztowały uciekiniera i wysłały go do więzienia.


Piotr spędził za kratami półtora roku i przez cały ten czas śledczy żądano od niego przyznania się, że jest sowieckim szpiegiem, który przybył z łodzi podwodnej. Historia pływaka była tak niesamowita, że wszyscy uznali ją za słabo przemyślaną legendę szpiegowską.

Piotr był głodzony, nie pozwalano mu spać, a raz nawet wyprowadzono go na podwórze i „zastrzelono” ślepymi nabojami. Nie doczekawszy się na przyznanie się Patruszewa, Turcy zmuszeni byli uznać prawdziwość wersji przypłynięcia z Batumi i wypuścić go. Były obywatel radziecki nie pozostał na niegościnnej ziemi tureckiej i wkrótce wyjechał do Australii.

Tam, na drugim końcu Ziemi, Piotr spełnił swoje marzenia – ukończył studia, został tłumaczem i zaczął podróżować po świecie. W 1990 r. anulowano mu wyrok śmierci i Patruszew mógł udać się do Rosji. W sumie Piotr przyjechał do swojej dawnej ojczyzny 9 razy i według niego nigdy nie czuł się tam dobrze.


Człowiek, któremu udało się pokonać morze w drodze do realizacji swojego marzenia, całe życie spędził nad wodą, a nawet zmarł w jej pobliżu. 28 marca 2016 roku na plaży Murrays w Jervis Bay w Australii Piotr Patruszew doznał udaru, który zakończył jego życie.

2

Oglądany: 10545x | Komentarzy: 7 | Okejek: 149 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało