Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Najmocniejsze cytaty – ​Robert Lewandowski komentuje aferę z jego żoną, która tańczy z Hiszpanami

46 758  
149   128  
Dzisiaj:
  • Joanna Scheuring-Wielgus pochwaliła się swoją wiedzą na temat Zielonego Ładu
  • Ryszard Petru twierdzi, że strefa euro to strefa „bezpieczeństwa i bogactwa”
  • Filip Chajzer zwyzywał Książula, bo ten śmiał skrytykować jego budkę z Kebabem, a potem chciał się z nim bić
  • Kupiła seler w Lidlu, a w nim znalazła węża. Sieć sklepów tłumaczy się z wpadki

#1. Joanna Scheuring-Wielgus pochwaliła się swoją wiedzą na temat Zielonego Ładu


Świeżo upieczona europosłanka, Joanna Scheuring-Wielgus, była ostatnio gościem na antenie RMF FM. W programie „Popołudniowa rozmowa” prowadzący wypytywał ją o różne kwestie związane z minionymi wyborami. Dziennikarz Grzegorz Sroczyński zapytał europosłankę m.in. o to, co sądzi o wyniku Lewicy:

To są takie słodko-gorzkie emocje. Przede wszystkim jestem bardzo zmęczona, bo jesteśmy po maratonie wyborczym i mam wrażenie, że schodzi mi cała adrenalina z ostatnich wielu miesięcy. To jest wynik, który mi się nie podoba. Nikt nie udaje, że jest dobrze.
To jednak nie wszystko. Sroczyński bowiem postanowił docisnąć panią Joannę w pytaniach związanych z Zielonym Ładem, a konkretnie z tzw. dyrektywą budynkową. Oto co odpowiedziała europosłanka:

– O matko, nic na ten temat nie wiem, tej dyrektywy. Nie, zupełnie nic na ten temat nie wiem, nic.
– Mówimy o jednej z dwóch dyrektyw Zielonego Ładu? Jeżeli chodzi o Zielony Ład, trzeba wrócić do idei tego, dlaczego Zielony Ład powstał - dopytywała europosłanka.

– Ale ja na serio pytam, naprawdę pani nie wie, jakie są założenia dyrektywy budynkowej, od którego roku te ocieplenia? – ciągnął dalej dziennikarz.
– Nie wiem wszystkiego, przyznaję się do tego – przyznała się w końcu Scheuring-Wielgus.

A całą rozmowę Sroczyński skwitował słowami:

Wie pani co, to ja już w tym momencie zrozumiałem, dlaczego wy macie 6,3 procent. Pani pytana o rzeczy, które grały w tej kampanii najmocniej, nie jest w stanie na to pytanie odpowiedzieć.


#2. Ryszard Petru twierdzi, że strefa euro to strefa „bezpieczeństwa i bogactwa”


Wiemy już, że Ryszard Petru nie dostał się do europarlamentu. Być może zawiniło jego hasło, być może zawiniły poglądy, a być może jeszcze coś innego. Któż to wie... Nie czas i nie miejsce, aby to roztrząsać. Jest to natomiast doskonały czas i miejsce, aby przypomnieć sobie przedwyborczą argumentację i obronę swojego hasła przez Ryszarda Petru.

Petru startował z Dolnego Śląska i Opolszczyzny pod hasłem „Europejska waluta, europejskie zarobki”. Odnosiło się ono oczywiście do wprowadzenia euro w Polsce. Nie wszystkim to się jednak spodobało i wiele osób kierowało krytyczne i kąśliwe uwagi w stronę niedoszłego europosła.

Wielu uważało, że europejskie zarobki to będą mieli tylko europosłowie, a reszta Polaków będzie mogła obejść się smakiem. Petru jednak twardo stał przy swoim i zapewniał, że bez zmiany waluty na pewno nie uda się osiągnąć tego celu.

Swojego hasła bronił również na antenie RMF FM w programie Poranna rozmowa RMF FM, gdzie redaktor Robert Mazurek nie był dla niego łaskawy:

Kampania wyborcza polega na tym, żeby zwrócić uwagę na swoje postulaty. Chciałem podkreślić, że ja polskim parlamencie nie pobieram wynagrodzenia parlamentarnego, w związku z tym nie można mi zarzucić akurat, że robię to dla pieniędzy. Ważne jest to, aby w Europie, w Parlamencie Europejskim zasiadały też osoby, które mają gen przedsiębiorczości, dla których ważna jest produktywność Europy, dla której ważne jest to, żeby strefa euro się wzmacniała bo, strefa euro to jednak jest strefa bezpieczeństwa i bogactwa w przeciwieństwie do strefy złotego, który nie jest ani ani strefą bezpieczeństwa ani bogactwa.

Mazurek zarzucił Petru, że swoim hasłem strzela kulą w płot, bo Polacy wcale nie chcą przyjęcia euro. A nawet jeśli chcą, to na pewno nie teraz. Na co Petru odpowiedział:

Pan dobrze wie, że wybory do Parlamentu Europejskiego to nie są wybory prezydenckie i każdy mobilizuje swój elektorat. Gdybym ja dostał 45% poparcia, to ja byłbym zachwycony.

Mazurek jednak dalej ciągnął, że Petru nie przekonał nawet swojego elektoratu Trzeciej drogi, więc co on chce przekonywać innych:

Każdy z nas ma jakiś swój pod elektorat, ja się zwracam akurat do elektoratu przedsiębiorczego, tego któremu zależy na tym, żebyśmy mogli jako Polacy więcej zarabiać, żeby przedsiębiorcom było łatwo, a nie pod górkę, dlatego cały czas mówię o tym, co oczywiście nie jest postulatem europejskim, czyli o obniżeniu składki zdrowotne - odpowiedział Petru. Po czym dodał - Na spotkaniach z wyborcami ludzie chcą rozmawiać o Polsce, o euro też, a mniej o kwestiach dotyczących jakby ustawodawstwa na poziomie Europy. Taka jest ta kampania i nie można się obrażać.



#3. Robert Lewandowski komentuje aferę z jego żoną, która tańczy z Hiszpanami


Wszystkim, którzy nie żyją w jaskini czy pod kamieniem, doskonale znana jest już afera z Robertem Lewandowskim, jego żoną Anną, bachatą i jej partnerami tanecznymi z Hiszpanii. Wszyscy sugerują, jakoby Anna zdradzała Roberta z Hiszpanami, a Robert nie robił sobie w zasadzie nic z tego faktu. Powstała cała masa memów, żartów, a niektóre z nich były dość, jak by to delikatnie ująć, mocne...

Sprawę postanowiła więc wyjaśnić u źródła Monika Olejnik, której gościem w programie Kropka nad i był właśnie Robert Lewandowski. Oto co na temat całej tej sprawy miał do powiedzenia piłkarz:

Ja sam zacząłem tańczyć, ja lubię tańczyć, nie mam problemu z tańcem. Od wielu lat na parkiecie potrafiłem tańczyć. Nawet jak Ania zaczęła tańczyć, to też razem z Anią tańczyłem.

Kultura Hiszpanów jest inna. Oczywiście, jak mieszka się w Polsce, jak nie ma się wiedzy i takiego obycia, to trochę się tak patrzy zero-jedynkowo. Nie jesteśmy narodem wyluzowanym, jesteśmy bardziej spięci. Ale gdzieś ten taniec też ćwiczyłem, też brałem w tym udział. Ten taniec, zarówno dla mnie, jak i dla Ani, był kolejnym krokiem w relacji, by odnaleźć coś, co wpłynie na nas jeszcze bardziej pozytywnie.

Wygląda więc na to, że jedyne czego nam trzeba, to więcej luzu.

#4. Kupiła seler w Lidlu, a w nim znalazła węża. Sieć sklepów tłumaczy się z wpadki


W ostatnim czasie w Lidlu miała miejsce wężowa afera lub afera selerowa. Pomyślicie pewnie, co ma wspólnego wąż z selerem, a na dodatek co ma to wszystko wspólnego z Lidlem? Już tłumaczę.

Jedna z klientek sklepu Lidl w Poznaniu nabyła seler naciowy i zabrała go do domu. Jakież wielkie było jej zdziwienie, kiedy przy próbie rozpakowania produktu ze środka wypełzł najprawdziwszy wąż.

Kupiłam seler naciowy w Lidlu i przy krojeniu wypełzła stamtąd mała żmijka… po konsultacji ze schroniskiem i Ogrodem Zoologicznym okazało się, że to paskudnie jadowity gatunek – żararaka. Jest mały, ale wg specjalistki z ZOO jadowity – twierdzi kobieta.

Ostatecznie okazało się jednak, że nie była to żadna żararaka, a zaskroniec żmijowy. Kobieta przekazała zwierzę Fundacji Epicrates.


To jednak nie koniec historii, bowiem do całej afery odnieśli się również przedstawiciele sieci Lidl Polska:

Od momentu uzyskania zgłoszenia, jesteśmy w stałym kontakcie z klientką - m.in. poprosiliśmy o przesłanie danych identyfikujących artykuł. Ponadto niezwłocznie nawiązaliśmy kontakt z dostawcą i zobligowaliśmy go do złożenia wyjaśnień w tej sprawie.
Pragniemy podkreślić, że co roku przeprowadzamy ok. 9500 badań jakościowych produktów spożywczych w niezależnych, akredytowanych laboratoriach badawczych. Od naszych dostawców wymagamy certyfikatów jakościowych, potwierdzających wysoką jakość i bezpieczeństwo produktów - takich jak IFS na poziomie wyższym czy Global GAP.

#5. Chajzer zwyzywał Książula, bo ten śmiał skrytykować jego budkę z kebabem, a potem chciał się z nim bić


Być może nie jesteście tego świadomi, ale w ostatnich dniach rozgrywała się prawdziwa drama, w której kość niezgody stanowił kebab. Nie był to jednak byle jaki kebab, a ten serwowany z budki Kreuzberg Kraft Kebap, której właścicielem jest sam Filip Chajzer.

Po kebab zgłosiło się sporo kebabowych (i nie tylko) influencerów i recenzentów. Zaczęły krążyć plotki, że takie osoby są nieco szczodrzej traktowane przez obsługę i trafiają im się większe porcje. Wszystko to, łącznie ze smakiem i jakością samego kebaba, postanowił sprawdzić jeden z najbardziej znanych i szanowanych kebabowych recenzentów w Polsce – Książulo.

Cały materiał jest do obejrzenia na YouTube. Jeśli jednak z jakiegoś powodu nie chcecie tego oglądać lub nie macie na to w tej chwili czasu, to streszczę to w kilku słowach. Był pomiar wagi kebaba, była prowokacja, Książulo dostał większą porcję, a jego wysłannik mniejszą. Kebab w smaku był okej (ale brakowało w nim mięsa), jednak w żaden sposób nie tłumaczył ceny, jaką należy za niego uiścić. Można to podsumować tak, że za te pieniądze idzie zjeść w Warszawie coś lepszego.

https://youtu.be/y4o1O1xUI2U?si=YJcyGafD0w8kDgPJ
No i się zaczęło...

Chajzer postanowił odwalić coś w swoim stylu i zapytany o to, czy oglądał recenzję jego budy na kanale Książula, odpowiedział:

Widziałem, jest tak samo do d*py, jak sam autor tej recenzji.

Później jednak przeprosił.

Po czasie wyjaśniło się, skąd ta cała agresja w stronę recenzenta. Wyszło bowiem na jaw, że pewna federacja freakfightowa widziałaby razem tę parę w oktagonie. Padły nawet konkretne propozycje. Książulo miał otrzymać za walkę minimum 1,5 mln złotych.

Chajzerowi oczywiście bardzo się to spodobało. Wprawdzie jego stawka nie została ujawniona, ale zdradził, że mógłby spłacić za to swoje mieszkanie w Hiszpanii, które kupił na kredyt. Czuł się więc zmotywowany, aby taka walka się odbyła.

Dostałem taką propozycję i aktualnie prowadzone są rozmowy. Walka Chajzer vs Książulo to byłby hit roku. Freak fighty to dla mnie coś zupełnie nowego i chciałbym spróbować w nich swoich sił, podobnie jak było to w przypadku mojego występu w "Tańcu z Gwiazdami". Nic nie wiedziałem o tańcu, a było bawiłem się fenomenalnie. Teraz będzie mniej grzecznie.
Bardzo bym się cieszył, gdyby Książulo przyjął tę propozycję, bo dla obu nas byłoby to rozpoczęcie "od zera" we freak fightach, ale tak naprawdę dla mnie to nie byłaby walka z przeciwnikiem, a trochę walka o nowe życie. Musicie wiedzieć, że stawki są... spore. W jeden dzień spłaciłbym mój kredyt na mieszkanie w Hiszpanii, w której będę teraz mieszkać i to jest świetna motywacja. Mam nawet hasło walki miłośników kebaba po obu stronach barykady - nie obrzucaj mięsem w internecie, wybierz sport.

Książulo jednak na propozycję nie przystał. Można więc spodziewać się dalszych dziwnych ruchów w internecie ze strony Chajzera, który będzie szukał przeciwnika, aby spłacić sobie to mieszkanie w Hiszpanii:


W poprzednim odcinku: Dyrektor Galerii Refektarz tłumaczy się, dlaczego wybrali coś takiego na logo powiatu kartuskiego

5

Oglądany: 46758x | Komentarzy: 128 | Okejek: 149 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało