Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Potentat lotnictwa, który stał się... Iron Manem! – oto zadziwiające inspiracje stojące za stworzeniem siedmiu znanych bohaterów komiksowych

33 160  
185   18  
Twórcom komiksów nie można zarzucić braku wyobraźni i talentu do opowiadania niesamowitych historii o ekscentrycznych superbohaterach. Trzeba jednak mieć świadomość, że nie każdy z tych zakapiorów narodził się w głowie jakiegoś natchnionego artysty. Okazuje się bowiem, że wielu herosów, których doskonale znamy również z filmowych ekranizacji komiksów, wcale nie jest tak oryginalnych, jak by się mogło wydawać, a za ich wizerunkiem kryje się sporo inspiracji innymi, często rzeczywistymi, postaciami.

#1. Wolverine

Charakterystyczny zabijaka o wysuwanych szponach ukrytych pod skórą narodził się w wyniku burzy mózgów zorganizowanej w 1974 roku przez scenarzystę komiksowego Lena Weina, dyrektora artystycznego wydawnictwa Marvel Johna Romita Sr. i rysownika Herba Trimpe’a. Początkowo postać ta była wrogiem Hulka, aby z czasem dołączyć do drużyny X-menów.


Wolverine od czasu swego debiutu często zmieniał swój wygląd, a jedną z pierwszych metamorfoz zaserwował mu rysownik John Byrne, który zaczął pracę nad serią o przygodach mutantów już w 1977 roku. W tymże też roku premierę miał film „Slap Shot”, w którym to pojawia się postać szalonego hokeisty o bardzo efektownych bokobrodach. „On po prostu wyglądał! Miał te szalone oczy. I właśnie to musi mieć Wolverine!” – stwierdził Byrne i tak też Logan nabrał wyraźnych cech aktora Paula D'Amato.


#2. Deadpool

Superbohater o niewyparzonej gębie i dość ekscentrycznym poczuciu humoru narodził się w 1991 roku dzięki współpracy pomiędzy dwoma artystami: Fabianem Niciezą i Robem Liefeldem.

Ten pierwszy, będąc scenarzystą pierwszego komiksu, w którym postać ta miała się pojawić, mocno inspirował się popularnym w tamtym czasie stand-uperem, a obecnie znanym aktorem – Denisem Learym. Komik ten charakteryzował się tym, że w najgłębszym poważaniu miał poprawność polityczną, przez co jego występy raczej nie były rozrywką przeznaczoną dla osób szczególnie wrażliwych. I to od niego właśnie Deadpool zgapił cięty język i dość sarkastyczne poczucie humoru. Nicieza wyobrażał sobie, że bohater ten przemawia głosem Leary’ego i aby podkreślić charakterystyczny styl mowy komika, dymki z tekstami Deadpoola zabarwione zostały na kolor żółty oraz zastosowano nietypową czcionkę zwaną Spookytooth.


#3. Iron Man

Tony Stark to milioner, który oprócz tego, że wydał miliony dolarów na stworzenie sobie latającej, naszpikowanej bronią zbroi, jest też charyzmatycznym ekstrawertykiem i czarującym uwodzicielem uwielbianym przez przedstawicielki płci pięknej. Stan Lee od samego początku widział w tej postaci cechy Howarda Hughesa – amerykańskiego dziedzica wielkiej fortuny, konstruktora lotniczego i człowieka, który w samolocie H-1 Racer (skonstruowanym według własnego projektu) pobił rekord prędkości, rozpędzając swą maszynę do 567 km/h.


Hughes słynął też z magnetycznej wręcz urokliwości oraz wybitnej słabości do pięknych pań, co zaowocowało niezliczoną liczbą romansów, w które się wdał. Lee bez skrępowania wykreował alternatywną wersję Hughesa – takiego, który zamiast nad szybkimi samolotami pracuje nad wynalazkami, co to pomogłyby ekipie superbohaterów w walce ze złem.


#4. Blade

Patrząc na współczesny image komiksowego pogromcy wampirów aż trudno uwierzyć, że w swej pierwotnej formie bardziej przypominał on modnego amatora klubów disco (ale tylko takich, gdzie puszczają tłusty funk).


Trudno się dziwić – Blade to bohater, który na kartkach komiksu zadebiutował w 1973 roku, czyli w czasach gdy triumfy święciły filmy z gatunku blacksploitation. Jego twórca Gene Colan inspirował się kilkoma aktorami z tamtej epoki, ale najwięcej elementów wizerunku Blade odziedziczył po Jimie Brownie – ówczesnej gwieździe futbolu amerykańskiego, który po udanej karierze na boisku wdał się w owocny romans z kinem i zagrał w kilku popularnych produkcjach lat 60. i 70.


#5. Rocket

W ostatnich latach, za sprawą popularności serii filmów o „Strażnikach galaktyki”, nerwowy, uzbrojony po zęby szop zyskał dużą popularność. Pierwowzór postaci, które zadebiutowały na dużym ekranie, pochodzi z komiksu wydanego w 1976 roku. Jeden z jego autorów – Bill Mantlo – był wielkim fanem muzyki Beatlesów i chciał, aby bohater ten przemawiał z brytyjskim akcentem.


Początkowo włochaty zabijaka nazywał się Rocky – na cześć utworu „Rocky Raccoon” wspomnianej grupy. W 1982 roku Mantlo prawnie zmuszony został przez prawników do zmiany imienia swego bohatera. I tak też Rocky stał się Rocketem.


#6. Green Lantern

W 1940 roku scenarzysta Bill Finger oraz rysownik Martin Nodell stworzyli postać Alana Scotta – mężczyznę, który to wszedł w posiadanie magicznego pierścienia i latarni mocy. Gadżety te pozwalały mu na kontrolę nad światem fizycznym.


Od samego początku wiadome było, że autorzy komiksu czerpali natchnienie z „Księgi tysiąca i jednej nocy”, czyli zbioru arabskich (ale też i indyjskich) legend, baśni i ludowych podań. Jedna z bardziej znanych opowieści to oczywiście ta o Aladynie – ubogim dzieciaku, który wchodzi w posiadanie zaczarowanej lampy oliwnej zamieszkiwanej przez dżina gotowego spełnić każde jego życzenie. W pierwotnej wersji Alan Scott miał nazywać się Alanem Laddem, ale twórcy doszli do wniosku, że wówczas nawiązanie do arabskiej baśni byłoby już aż za bardzo oczywiste.


#7. Constantine

John Constantine to protagonista serii „Hellblazer”, który po raz pierwszy pojawił się na łamach innego komiksowego tasiemca – „Swamp Thing” w 1985 roku. Demonolog i egzorcysta parający się czarną magią, zgodnie z wolą jednego z autorów tej postaci, Alana Moora, został stworzony tylko po to, aby… przemycić Stinga na karty komiksu.


Wszyscy trzej komiksiarze, którzy pracowali nad „Swamp Thing”, byli wielkimi fanami dorobku artystycznego grupy The Police i jej frontmana. Podobno wydawnictwo DC nie było do końca zadowolone uderzającym podobieństwem Constantine’a do słynnego muzyka i bało się, że artysta ten ich za to pozwie. Tymczasem sam Sting w wywiadzie dla magazynu Rolling Stone opowiadał o tym, że czytał historie o swoim komiksowym odpowiedniku, był postacią tą zachwycony i fakt, że została ona stworzona na jego wzór odebrał jako powód do dumy.



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
5

Oglądany: 33160x | Komentarzy: 18 | Okejek: 185 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

25.06

24.06

Starsze historie

Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało