Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Zwierzęta są głupie i rośliny też – przewodnik terenowy VII

26 227  
144   16  
Głupie zwierzęta Polski, jak je znaleźć i dlaczego należy trzymać łapy przy sobie, jeżeli się uda.

#1. Ale długi jerzyk

l_2072690b73cd0d6jerzyk_zwyczajny_2.jpg

Łacińska nazwa jerzyka (Apus apus) tłumaczy się jako beznogi. Faktycznie syrki jerzyka są wyjątkowo niewielkie. Co więcej, w przeciwieństwie do większości ptaków, wszystkie cztery palce jerzyk ma skierowane do przodu. Dzięki temu może przywierać do pionowych ścian skalnych i wyglądać absurdalnie nawet podczas bardzo brzydkiej pogody. To, co działa w powietrzu, no i na skałach, kiepsko sprawdza się na ziemi, po której jerzyk porusza się nawet gorzej niż nasi piłkarze w górę tabeli.

Jerzyk często bywa mylony z jaskółką. Tymczasem obiekt wielkości ziarnka kminku, który właśnie przeleciał wam nad głową, ma sierpowate skrzydła i mniej rozwidlony ogon. Poza tym jego brzuszek jest ciemnobrązowy, a nie biały albo kremowy. Co prawda jedyne co zobaczycie na niebie to czarne „wziuuuuu”, ale teraz wiecie przynajmniej, co tracicie.

Jerzyk zasuwa po niebie, jakby miał motorek w tyłku, szybciej od jaskółek i prawie tak szybko jak rośnie dług publiczny, a konkretnie 140-160 kilometrów na godzinę. Tak naprawdę motorek ma nie w tyłku, tylko w skrzydełkach, którymi bardziej wibruje, niż macha. O ile oczywiście nie szybuje, wykorzystując ciepłe prądy powietrzne, a potrafi to robić jak nikt inny na świecie. Niektóre jerzyki pozostają w powietrzu przez kilka miesięcy. W locie jedzą, piją, modlą się, a nawet robią małe jerzyki.

Jerzyki są monogamistami. Kiedy już znajdą swojego bratniego jerzyka, to dochowują mu wierność do grobowej deski. Przy czym ta wierność przypomina małżeństwo typu hipoteczno-hipotetycznego. Ptaki spotykają się niekiedy wyłącznie podczas krótkich, 10-dniowych godów i okresu lęgowego, a poza nim latają sobie, gdzie je jerzyk poniesie, czyli w sierpniu do Afryki.

Gody polegają między innymi na budowie wspólnego gniazda z różnych trawek, szybujących liści i innych farfocli, które jerzyki łapią w powietrzu i kleją na ślinę tak jak deweloperzy w Krakowie. Jak już wymemlają gniazdo w kształcie miseczki, to pani jerzyk składa w nim 2 do 3 jajek i siedzi na nich przez 3–4 tygodnie.

Małe, pokryte niebieskawym puchem pisklaki są całkiem uprzejme jak na ptaki, bo prosząc o żarcie, nie drą dzioba, tylko skubią pióra na szyjach rodziców. W odpowiedzi tata z mamą ładują im do gardeł kulki ze zmasakrowanych owadów. Cały ten proces jest dosyć obrzydliwy, ale też daje nam wgląd w to, jak wyobrażają sobie przyszłość Unii Europejskiej Konfederaci.

Rodziców często nie ma w domu, bo żerują nawet 2000 kilometrów od gniazda. W tym czasie może zrobić się zimno, bo grad, bo deszcz, bo słota, no i w dodatku nie ma co do garnka włożyć. Żeby przeżyć, pisklęta potrafią obniżyć temperaturę ciała i popaść w odrętwienie na, według różnych źródeł, od kilkunastu dni do nawet kilku tygodni. Niestety im dłużej jerzyk hibernuje, tym wolniej się rozwija i może nie zdążyć nabrać sił przed wylotem do Afryki.

Pierwotnie jerzyki gniazdowały na półkach skalnych. Naturalne kolonie są np. w Tatrach. W pewnym momencie ludzie zaczęli jednak budować coraz wyżej i trwalej. W końcu jerzyki uznały „o kurczę, jakie fajne urwiska w tym mieście, jastrzębi jakby mniej i pełno smacznych owadów, bo ludzie to brudasy, załóżmy tutaj casa de jerzyk”, no i tak już zostały. Ostatnim dużym impulsem do wzrostu populacji jerzyków był socjalizm, a konkretnie budowa bloków z wielkiej płyty, które bardziej od tych ptaków lubią tylko flipperzy oraz karaluchy.

Niestety termomodernizacja budynków to nie jest coś, co wychodzi jerzykom na zdrowie, bo łatane są dziury, w których gniazdowały. Na spadek ich liczebności ma też wpływ to, że owadów jest mniej niż kiedyś. Jeden jerzyk potrafi ich zjeść nawet 20 000 w ciągu doby, a wiele z nich to komary i meszki, czyli najgorsi wrogowie ludzkości, jeżeli nie liczyć nas samych.

Co ciekawe, w Puszczy Białowieskiej jerzyki gnieżdżą się w dziuplach. Współcześnie to ewenement na skalę krajową, ale jak tak patrzę na obecne ceny za metr kwadratowy, to zaczynam im w sumie trochę zazdrościć.

#2. Panda mydli-mydli

2072692fe756989szop_insta.jpg

Do Polski szop trafił w latach 90. z Niemiec, razem z Vizirem, kradzionymi samochodami oraz pornografią na VHS i podobnie jak one, doskonale odnalazł się w realiach młodego polskiego kapitalizmu.

Szopy są bardzo inteligentne i potrafią rozwiązywać różne zadania oraz liczyć proste całki. Znany jest przypadek szopa, który przystąpił do matury w jednym z warszawskich liceów. Zdał matematykę i rozszerzony język polski na piątkę z plusem. Jedyną osobą, która coś podejrzewała, była woźna, która przyłapała go w łazience na myciu jabłka. Mycie posiłków przed zjedzeniem to nawyk, którego szopy nie potrafią się oduczyć, nawet pomimo lat spędzonych pomiędzy ludźmi.

Przez wiele lat uważano, że szopy są samotnikami. Okazało się jednak, że po prostu żaden z nich nie miał ochoty przebywać w towarzystwie podejrzanych typów z lornetkami, którzy całe dnie siedzą skitrani w krzakach, lampią się na szopy i szczają do termosów.

Szop od kuchni: Pierwsze pisemne relacje o szopie praczu zawdzięczamy Kolumbowi, który natrafił na ten gatunek podczas jednej ze swoich wypraw. Sympatyczny zwierzak szybko przypadł do gustu zarówno odkrywcy, jak i członkom jego załogi, którzy ochrzcili go mianem psa podobnego do borsuka, po czym ugotowali go i zjedli.

PS Szopy w Polsce są gatunkiem inwazyjnym i chociaż bywają urocze, a Kolumb to pała, to jednak lepiej, żeby zajmowali się nimi specjaliści. Jeżeli zobaczycie szopa, możecie skontaktować się z ekipą z Fundacja Szopowisko lek. wet. Grzegorz Dziwak.

#3. Szpinakonabol

207269355a37cdfszpinak.png

Szpinak jest fajny z wielu powodów. Ma dużo różnych witamin i minerałów. Zawiera tylakoidy, które redukują apetyt i hamują trawienie tłuszczu. Jest zielony, no i nie lubią go dzieci. Wbrew obiegowej opinii nie zawiera jednak tyle żelaza, co niedosłysząca ofiara kontroli drogowej w USA. Winę za tę pomyłkę jak zwykle ponoszą patriarchat/te głupie baby. Można sobie wybrać w zależności od poglądów politycznych.

W 1890 roku pewien amerykański naukowiec badał zawartość żelaza w szpinaku. Tak długo badał, aż mu wyszło 2,7 mg żelaza na 100 g szpinaku. Wartość co najwyżej przeciętna. I tutaj wchodzi sekretarka naukowca, cała na sekretarkowo, i przy pomocy przecinka dziesięciokrotnie zwiększa zawartość minerału w roślinie. Gdyby działo się to w dzisiejszych czasach, z miejsca zatrudniliby ją w biurze prasowym ministerstwa finansów. Ale to były Stany Zjednoczone w XIX wieku. Gdzie żaden szanujący się naukowiec sam nie zapisywał wyników swoich badań i najwyraźniej również nie zawracał sobie głowy ich weryfikowaniem.

Potem poszło już z górki. Amerykanie wydali serię komiksów promujących szpinak, przemoc i amerykański przemysł stoczniowy. Połączenie okazało się na tyle atrakcyjne, że spożycie rośliny wzrosło w USA o ⅓. W ten sposób szpinak stał się częścią globalnej franczyzy komiksowej i trzecią najczęściej wciskaną dzieciom rzeczą na świecie. Pierwsza i druga to rzecz jasna religia oraz wiara w to, że jak dorosną, mogą zostać kimkolwiek chcą.

#4. Fruuutarianka

l_20726945029e247Muszka_owocowka.jpg

Ciało owocówki podzielone jest na trzy segmenty: głowę z charakterystycznymi czerwonymi ślepiami, tułów oraz odwłok, czarny u samca i paskowany u samicy. Kto by pomyślał, że da się zmieścić tyle obrzydliwości na zaledwie 3 mm muszki.

Owocówka żywi się przede wszystkim gnijącymi owocami, jak dzieci na wsi w latach 90. i studenci w dużych ośrodkach miejskich współcześnie. Można by pomyśleć „hej, ten owoc i tak już nie był nikomu potrzebny, smacznego, muszko”. Problem w tym, że owady co prawda jedzą owoce zgniłe, ale składają jaja w dojrzewających. Wszystko po to, aby ich musze bąbelki od razu po urodzeniu załapały się na wyżerkę.

Pierwotnie muszka owocowa żyła jedynie w bardzo ciepłych i wilgotnych częściach świata. Swoim zwyczajem rozwlekliśmy ją jednak po całym globie podczas odkryć, handlu i podbojów. Jeżeli wkurzają was muszki w kuchni, podziękujcie Kolumbowi, Vasco da Gamie i reszcie renesansowych włóczykijów. Potem ludzie uznali, że nie powinniśmy cierpieć sami, dlatego muszka została pierwszym zwierzęciem wysłanym w kosmos.

Aż 75% ludzkich genów chorobowych występuje w genomie muszki owocówki. Na muszkach testuje się leki oraz prowadzi badania nad przedłużeniem ludzkiego życia. Jeżeli żaden naukowiec nie stara się akurat zdobyć dzięki muszkom Nobla z medycyny, to pewnie dlatego, że patrzy, jak się ryćkają. Komórka spermowa samca może mieć nawet 6 cm długości, czyli 20 razy więcej niż on sam. Większość to ogonek, a komórki trafiają do samicy w formie zwoju, ale to i tak imponujące. Dla zachowania skali ludzie musieliby posługiwać się tymi wielkimi szpulami na światłowody, co mogłoby wpłynąć na spontaniczność w sypialni. Igraszki owadów trwają natomiast od 15 do 20 minut. No nierealne są te muszkowe standardy.

#5. Zimosmrodek

20726964017235fZimorodek_Zimosmrode.png

Spójrzcie na tego biednego sukinsyna. Wygląda, jakby sklejono go z dwóch różnych ptaków. Z czego jeden jest dziwniejszy od drugiego. Jakim cudem zimorodek zachowuje równowagę z tak wielkim dziobem i malutkim tułowiem? Oto jedna z wielkich tajemnic ptasiego świata. Zaraz po tym, po cholerę w ogóle poświęcamy mu uwagę.

Dorosły zimorodek waży jedynie 40 gramów, ale wraz z rodziną, która składa się z samca, samicy i nawet siedmiorga zimorodkowych gówniaków, potrafi opędzlować około stu ryb dziennie. Na dowód sprytu tych rybożerców przywołuje się fakt, że zawsze zjadają swoją ofiarę, zaczynając od głowy. Robią to, żeby się nie zadławić. Gratulacje, geniuszu, udało ci się nie zabić podczas obiadu.

Zimorodka nazywa się czasami „polskim kolibrem”, co jest całkiem na miejscu, biorąc pod uwagę, że nie lubi innych ptaków, gnieździ się w norach i ma wielki nochal. Poza tym, zamiast zająć się czymś pożytecznym, godzinami marnuje czas na rybach, a podczas kłótni o łowisko jeden zimorodek potrafi utopić drugiego.

W poprzednim odcinku

Po więcej takich niecodziennych opisów zwierzaków reinmar zaprasza na swój fanpage 👉 Zwierzęta są głupie i rośliny też. Dostępny również na Instagramie. Polecamy!

7

Oglądany: 26227x | Komentarzy: 16 | Okejek: 144 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało