Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Ludzie opowiadają o najstraszniejszych historiach, jakie przytrafiły im się podczas wakacji

22 728  
146   31  
Na wakacje wyjeżdżamy po to, by się zrelaksować i zapomnieć o troskach dnia codziennego. Jednak licho nie śpi i jak się okazuje, potrafi uderzyć ze zdwojoną siłą.

#1.

Zgubiłam mojego młodszego brata na promenadzie. Moja rodzina szalała przez około godzinę. W końcu znaleźliśmy go siedzącego przy barze w zewnętrznym ogródku, otoczonego przez motocyklistów i ich dziewczyny. Miał przed sobą miskę popcornu i wysoką szklankę z napojem gazowanym. Wszyscy patrzyli na promenadę i przechodzących ludzi, czekając, aż brat rozpozna kogoś z rodziny.

#2.

Kiedy miałam 16 lat, byłam z rodziną na Jamajce. Pływałam w oceanie z moim młodszym bratem, kiedy miejscowy mężczyzna dosłownie mnie złapał i zaczął płynąć ze mną w kierunku łodzi z innymi mężczyznami na pokładzie. Powtarzał, że będę jego „amerykańską dziewczyną”. Udało mu się wypłynąć całkiem daleko, zanim mój brat zdołał sprowadzić pomoc i innych dorosłych. To było przerażające.

#3.

Miałem siedem lat i byłem na moich pierwszych wakacjach z rodziną w Disney World. Na lotnisku w Orlando czekaliśmy na szynobus, który miał nas zabrać na drugą stronę lotniska (zakładam, że z naszego miejsca przylotu do miejsca odbioru bagażu, ale nie jestem pewien, bo miałem siedem lat).

Nadjechał szynobus i mama powiedziała: „Wsiadamy do tego”, więc pamiętam, że dosłownie wskoczyłem do środka. Drzwi zamknęły się za mną, a mojej rodziny nie było w środku. Zacząłem płakać, a jakaś kobieta przyciągnęła mnie do swojej rodziny; przytuliła mnie i wysiadła na następnej stacji, czekając ze mną, dopóki moja rodzina nie przyjechała następnym szynobusem.

Nigdy nie poznałem jej imienia, ale jeśli przez przypadek to przeczyta, proszę, napisz do mnie, żebym mógł ci podziękować trzydzieści lat później.

#4.

W czasach liceum mój przyjaciel był na wakacjach z rodziną w Kostaryce. Poszedł surfować i wypłynął dość daleko, zanim zauważył kogoś, kto był jeszcze dalej, i machał do niego o pomoc. Kiedy się zbliżył, zdał sobie sprawę, że był to mężczyzna, który miał ze sobą dzieci. Mężczyzna poprosił mojego przyjaciela, żeby zabrał jego dzieci na brzeg, a potem wrócił po niego. Mój przyjaciel bezpiecznie przetransportował dzieci, ale kiedy wrócił po mężczyznę, ten utonął, prawdopodobnie z wycieńczenia. Mój przyjaciel odholował jego ciało na brzeg, gdzie czekała na niego rodzina. Mój przyjaciel już nigdy nie był taki sam.

#5.

Pojechałem z rodziną na wakacje do Meksyku, gdy miałem 9 lat. Zgubiłem rodziców na targu w Cancun i próbowałem powiedzieć pewnemu mężczyźnie, że szukam swojej rodziny. Powiedział mi, że znajdzie mi nową. Działo się to chwilę przed tym, jak pojawił się mój ojciec.

#6.

Jestem kobietą i miałam wtedy 26 lat. Jechałam nocnym autobusem z Delhi do Dharamsali. Zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej w nocy, żeby skorzystać z toalety. Byłam ostatnia w kolejce i kiedy wyszłam, autobus ruszał już i wyjeżdżał na autostradę. Pobiegłam za nim, krzycząc: „Nie!” na całe gardło. Ktoś musiał mnie usłyszeć lub zobaczyć, ponieważ autobus się zatrzymał. Naprawdę nie wiem, co bym zrobiła, gdybym została tam sama.

#7.

Kobieta w pokoju obok mnie w hotelu została zamordowana.
Słyszałem wielokrotnie, jak krzyczała: „Wynoś się stąd!”. Najpierw zadzwoniłem na policję, a potem do recepcji, aby poinformować ich o sytuacji. Policja przyjechała i zaczęła mnie przesłuchiwać, pytając, czy ją znałem, czy byłem w jej pokoju lub czy widziałem kogoś innego. Nie znałem jej, nie wychodziłem z mojego pokoju, poza momentem, gdy otworzyłem drzwi policji, i nie widziałem nikogo innego.
Okazało się, że uciekała przed swoim (byłym) chłopakiem, który był znany z używania przemocy i który w końcu ją znalazł. Dowiedziałem się o tym, dopiero gdy przeczytałem artykuł w wiadomościach o tym hotelu około tydzień później. To było szaleństwo.

#8.

Podczas trzytygodniowej wycieczki po Tajlandii, na której byłem wraz z moimi instruktorami Muay Thai, przypadkowo przybyliśmy do Krabi w grudniu 2004 roku. Wcześnie rano popłynęliśmy łodzią na małą, niezamieszkaną wyspę zwaną Bamboo Island. Plan był, by trochę poleniuchować na plaży i trochę pobawić się w snorkeling. Podczas snorkelingu mieliśmy dziwne uczucie w wodzie, jakby coś nas żądliło, więc wyszliśmy na chwilę, a potem to zauważyliśmy. Pierwsza nasza myśl to: „Wow, nadchodzi naprawdę dziwna, głośna fala”. Następna myśl to: „Wow, ta duża fala ciągle się zbliża, ciekawe, czy to ma związek z tym, że woda cofnęła się kilka minut wcześniej, sprawiając, że linia brzegowa stała się sporo szersza?”.

Potem wspięliśmy się na najwyższy punkt wyspy i siedzieliśmy tam przez około 12 godzin, obserwując, jak nadchodzą i odchodzą kolejne dwie fale tsunami, cały czas zastanawiając się, czy najwyższy punkt naprawdę będzie wystarczająco wysoki, by nie znaleźć się w dzikich wodach oceanu. Dni przed erą smartfonów były dość trudne, nie mieliśmy pojęcia, co się dzieje. Po tym, jak zostaliśmy uratowani przez tajską straż przybrzeżną i wróciliśmy na stały ląd 12-15 godzin później, dowiedzieliśmy się, że zginęło około 400 000 osób, co było dla nas szokiem. Ogólnie rzecz biorąc, to nie tylko najstraszniejszy moment wakacji, ale i najstraszniejszy dzień w moim życiu.

#9.

W trakcie urlopu byłem na weselu w Meksyku. Gdy pan młody oparł się o poręcz, ona się złamała. Spadł z ponad 30 stóp (około 9 metrów) i przeżył, ale doznał poważnego urazu mózgu. To było straszne. Teraz jest osobą niesprawną umysłowo. Nigdy nie ufaj poręczy! Nigdy.

#10.

Miałem pięć lat i stało się to podczas wakacji nad morzem, na których byłem z rodziną. Byłem w typowym sklepie z pamiątkami w miejscowości nadmorskiej. Oglądałem tablice rejestracyjne z imionami. Widzę moje, i co najważniejsze, jest napisane tak, jak zawsze je piszę, czyli nie ma odmiany urzędowej imienia, tylko zdrobniale. Oszalałem ze szczęścia. Pytam mamę, czy mogę ją mieć. Mama zgadza się. Więc wręczam tablice mamie, a potem nudzę się, gdy oni oglądają różne inne rzeczy i pytam, czy mogę poczekać na zewnątrz. Na schodach podchodzi do mnie stary facet i używając mojego imienia, mówi: „Hej, X. Twoi rodzice powiedzieli, że mam iść z tobą i spotkamy się z nimi później. Chodź, X. Idziemy”. Jestem zdezorientowany. Kilka sekund później wychodzi kuzyn, a stary facet znika, gdy rozmawiam z kuzynem. Później zdałem sobie sprawę, że moje imię poznał z wystawki imiennych tablic rejestracyjnych.

#11.

Pierwszego dnia mojej samotnej pierwszej międzynarodowej podróży, poszedłem do pubu w Londynie, gdzie wypiłem kilka piw. Wychodząc z pubu, żeby wrócić do hotelu, zostałem zaatakowany przez młodego mężczyznę z żyletką w ręku. Przeciął mi twarz aż do kości, a potem zadał cięcie na skroni. Spędziłem następne trzy dni w szpitalu, nie wiedząc, jak wygląda moja twarz pod bandażami. Kiedy wreszcie opuściłem szpital, musiałem pożyczyć ubrania, w tym bieliznę, ponieważ moje były przesiąknięte krwią.

#12.

Zasnąłem w łódce i obudziłem się kilka godzin później na zupełnym odludziu, kompletnie odwodniony i bez wody przy sobie. Na szczęście miałem zegarek, więc mogłem określić, gdzie jest północ, a w łódce była naklejka z mapą okolicy, więc udało mi się zorientować, jak wrócić na właściwy ląd, dzięki czemu dotarłem do ośrodka wczasowego o zachodzie słońca po półtorej godziny wiosłowania.

Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, było wejście się do restauracji, gdzie personel przygotowywał się do kolacji. Ubrany tylko w strój kąpielowy, krzyknąłem (tak naprawdę nie krzyknąłem, bo byłem wyczerpany i odwodniony): „WODA!!!!!!! CHCĘ WODY!!!!!”.

Nikt nie zadawał pytań ani nie mówił: „Panie, teraz nie możesz być tutaj”, a recepcjonistka/menedżerka od razu zorientowała się, że coś jest nie tak i pobiegła do lodówki, przynosząc mi coś w rodzaju napoju izotonicznego.

Były chwile, kiedy byłem całkiem pewny, że umrę, ciągle myślałem: „Nie mogę uwierzyć, że umrę jak frajer”. Zaczęło się robić straszne pod koniec, bo zaczęło się ściemniać, na plaży nie było żadnych świateł, a ja wiosłowałem wolno, gdyż bałem się zgubić kierunek.

#13.

Na obozie tuż przed zachodem słońca siedzieliśmy przy ognisku. Odsunąłem leżak, bo żar z ogniska był za duży, i usłyszałem hałas. Odwróciłem się i w odległości około trzech metrów za nami był niedźwiedź. Stał za mną, po drugiej stronie stołu piknikowego. Chwyciliśmy kilka patelni i zaczęliśmy w nie uderzać, a misiek się przestraszył i uciekł.
2

Oglądany: 22728x | Komentarzy: 31 | Okejek: 146 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało