Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Największe obciachy – Egzaminator WORD, który oblewa prawie każdego

74 610  
266   155  
Dzisiaj:
  • Zamiast do toalety w TVP, płytki trafiły do domu córki szefowej
  • To oni zastąpią Lewandowskiego i resztę
  • Co tam pożar, zupkę trzeba dokończyć!
  • Kontuzja po kopnięciu w bandę

#1. Zamiast do toalety w TVP, płytki trafiły do domu córki szefowej

main_22zaginiona_komnata.jpg

Sprawa ma swój początek w lutym 2020 roku, ale dopiero teraz wyszła na jaw. TVP 3 Warszawa podpisało wtedy umowę barterową z firmą produkującą płytki na ściany i podłogi łazienek. W zamian za towar wart kilkadziesiąt tysięcy złotych miały zostać wyemitowane spoty reklamowe. Umowę podpisali wtedy dyrektor stacji Rafał Kotomski i kierowniczka Działu Marketingu, Reklamy i Promocji Oddziału TVP Warszawa Anna Rajewska, a stacja miała pokryć koszt dostawy. Z umów wynika, że były to 94 sztuki różnych modeli płytek gresowych, o łącznej wadze prawie trzech ton, które wystarczały na ponad 160 m² powierzchni. Płytki do TVP nigdy nie trafiły, a reklam nigdy nie pokazano, więc firma zaczęła domagać się swoich praw. W 2022 roku zlecono audyt, żeby wyjaśnić sprawę. Okazało się, że adres dostawy płytek to adres lokalu w jednym z bloków w stołecznej dzielnicy Włochy. Pod adresem mieszkał współpracownik warszawskiego oddziału TVP3 oraz córka wspomnianej szefowej działu marketingu, reklamy i promocji stacji.

Z zeznań Anny Rajewskiej wynika, że nie wie, czy płytki wykorzystano do remontu. Dodatkowo mówiła, że płytki przekazano w ramach pomocy rzeczowej córce, której spłonął dom. Tylko że dom spłonął w 2021 roku, więc rok po przekazaniu płytek. Kobieta nie pamiętała, czemu podała wtedy taki adres dostawy i w ogóle go nie pamiętała. Podczas zeznań musiała skorzystać z Google Maps, żeby się upewnić, co to za miejsce. Podkreślmy – to adres zamieszkania jej córki.

Sprawa aktualnie nadal jest badana, a dziennikarze, którzy zapytali o ustalenia wcześniejszych władz otrzymali odpowiedź:

Ówczesny p.o. dyrektora TVP3 Jarosław Olechowski zaniechał wyjaśnienia tej sprawy. Za czasów Jarosława Olechowskiego Biuro Audytu TVP przeprowadziło postępowanie weryfikacyjne, którego wnioski dawały podstawy do wszczęcia przynajmniej postępowania dyscyplinarnego wobec Anny Rajewskiej, jednak Jarosław Olechowski nic w tej sprawie nie zrobił. Sprawa w oczywisty sposób obciąża również jego. Towar nie został odzyskany, póki co nikt nie poniósł konsekwencji w tej sprawie.
Badana jest także inna sprawa, gdzie Anna Rajewska zamówiła na firmę drogą porcelanę, która nigdy do firmy nie dotarła.


#2. To oni zastąpią Lewandowskiego i resztę

l_2072596252b3ecf_.jpg

Już za chwilę rozpocznie się Euro 2024 i Polska reprezentacja zmierzy się na stadionach w Niemczech z Holandią, Austrią i Francją. Ale wcześniej grała nasza reprezentacja U-21, która niedługo rozpocznie eliminacje przed kolejnym Euro – we wrześniu zmierzą się z Bułgarią, a w październiku z Kosowem i Niemcami. Młodzi Biało-Czerwoni rozegrali mecz towarzyski z Macedonia Północną. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem gości 1:2 po bramkach, które możecie zobaczyć poniżej. Pierwszy gol i w roli głównej Patryk Peda, który ma już na koncie debiut w dorosłej reprezentacji i możemy o nim przeczytać w Wikipedii: „Kiedy Probierz został selekcjonerem seniorskiej reprezentacji Polski, powołał Pedę 5 października 2023 na mecze eliminacji Mistrzostw Europy 2024. Został pierwszym w historii Polski piłkarzem z trzeciego szczebla rozgrywkowego, który otrzymał taką nominację na mecze „o punkty”. 12 października 2023 zadebiutował w wygranym 2:0 wyjazdowym meczu eliminacji przeciwko Wyspom Owczym”.


Druga bramka jeszcze lepsza. Winnego wybierzcie sami.



Żeby nie było, że tylko młodzików się czepiamy – tak bramkę straciła drużyna, która właśnie awansowała do Ekstraklasy.



Swoją drogą, gol nie powinien być uznany.


#3. Co tam pożar, zupkę trzeba dokończyć!

l_207259710d68315Bez_tytulu.jpg

W Japonii jest sieciówka, która nazywa się Ramen Jiro i jak możemy się dowiedzieć w internecie, jest to miejsce kultowe: „Jiro ramen (二郎ラーメン) powstał w latach 60. w Tokio i od tej pory nieustannie syci zastępy Japończyków. Otoczony został niemalże kultem, którego wyznawcy nazywani są jirorianinami. Wędrują oni między 30 filiami ramen baru i prowadzą skrupulatną analizę wariancji jakości wszystkich elementów wysławianego ramenu”. Coś w tym musi być, skoro doszło tam ostatnio do sytuacji, że klienci nie zwracali uwagi na trwający w pobliżu pożar i dym. Pracownicy i goście opuścili lokal, dopiero kiedy z kuchni zaczęły buchać płomienie ognia. W rozmowie z dziennikarzami jeden z klientów miał wyrazić swoje niezadowolenie sytuacją, ponieważ została mu już tylko końcówka porcji do zjedzenia

https://www.youtube.com/watch?v=1FQLIEd-8J4&t
Straż pożarna opanowała sytuację w 20 minut. Przyczyną pożaru był płonący olej, co często jest atrakcją dla turystów, ale tutaj nie było planowane.


#4. Kontuzja po kopnięciu w bandę

l_2072599e40937c8Screenshot_2024_06_0.jpg

Od kilku dni we Francji trwa tenisowy turniej Roland Garros. Z Polaków w grze zostali Iga Świątek, która standardowo walczy o najwyższe miejsce na podium oraz Jan Zieliński. W czwartek rozgrywki zakończył Arthur Rinderknech, który dokonał tego w najgłupszy możliwy sposób. Francuz rozstawiony z numerem 69. nie był faworytem w spotkaniu z Argentyńczykiem Tomasem Martinem Etcheverrym (29. ATP). Jednak prowadził 2:0 i był bliski sprawienia niespodzianki. Wtedy dobrze zaczął grać jego przeciwnik i w czwartym secie przy stanie 0:2 Rinderknech postanowił wyładować się na bandzie reklamowej.



I to był dla niego koniec. Rinderknech tak skomentował sytuację:

Po tym, jak zostałem przełamany na 0:2 w czwartym secie, kopnąłem z irytacji w bandę. W tej chwili nie wiem, ale mam nadzieję, że nie złamałem sobie palca u stopy. Po tej sytuacji nie mogłem postawić stopy na ziemi.

#5. Egzaminator WORD, który oblewa prawie każdego

word_by_mtx.jpg

Pamiętacie te opowieści, gdzie lepiej zdawać egzamin na prawo jazdy, w jakiej miejscowości łatwiej się jeździ, a nawet który samochód reaguje jakoś inaczej? Do tego dochodziło, na kogo lepiej nie trafić, bo jest surowszy w ocenie. Okazuje się, że w Ciechanowie to w ogóle mają przerąbane. Jest tam egzaminator, który oblewa 97 proc. osób podchodzących do egzaminu na prawo jazdy. Okoliczni instruktorzy nauki jazdy podobno znają sytuację od lat i tylko śmieją się z tego. Jeden z nich zdradza:

Wie pan, to jest sprawa znana. Jakiś miesiąc temu było spotkanie w WORD z instruktorami i tam temat tego egzaminatora został poruszony. Obiecywano, że ktoś z nim porozmawia i że coś podobno ma się zmienić.
Jak to wygląda w całym ośrodku WORD w Ciechanowie? Dziennikarze dostali rozpiskę z początku tego roku, z której wynika, że średnia zdawalność wynosiła: w styczniu – 35,18 proc.; w lutym – 31,48 proc.; w marcu – 32,43 proc. Jest jednak egzaminator, u którego odsetek zdanych egzaminów jest jednocyfrowy i w styczniu wynosił 6,19 proc., w lutym – 3,19 proc., a w marcu egzamin u niego zdało 3,49 proc. kursantów. Dziennikarzom udało się ustalić, kim jest ten surowy egzaminator i jak piszą: „(…) członek zawodowej Solidarności’80 egzaminatorów. Raz został już dyscyplinarnie zwolniony (powody były inne niż wyniki egzaminów), ale sąd nakazał przywrócenie go do pracy, uznając, że nie zawinił”. Dziennikarze zapytali go, z czego wynika taka niska zdawalność, w odpowiedzi usłyszeli:

Jeśli pan się takim czymś zajmuje, to pan nie wie, na czym pana praca powinna polegać.
Później został zapytany: „Czy to możliwe, że do tego jednego egzaminatora trafiają akurat same fajtłapy, które nie powinny uzyskać prawa jazdy?”.

Widzi pan, jak miałem trzy osoby i dwie nie zdały, to jaka będzie moja statystyka?
Na co dziennikarz odpowiedział: „Gdyby nie zdały dwie z trzech osób, to pana statystyka wynosiłaby 33 proc. pozytywnych egzaminów”. Po tych słowach egzaminator nie chciał dalej rozmawiać. Sprawą zajął się nawet urząd marszałkowski, który przeprowadza kontrole.

Marek Dworak, ekspert ds. bezpieczeństwa drogowego, który przez wiele lat był dyrektorem Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego, komentuje:

Ja też miałem takie sytuacje i takich egzaminatorów. Próbowałem to przezwyciężyć, ale z tym jest w Polsce problem. Zwolnienie egzaminatora z pracy jest bardzo trudne. W moim przypadku dwóch zwolnionych sąd przywrócił do pracy. Jako dyrektor dawałem też takim egzaminatorom upomnienia i nagany. O ile upomnienie utrzymało się w sądzie, to już naganę też mi sąd odrzucił. Dowiedziałem się, że mogłaby się ostać, gdyby egzaminator przyszedł pijany do pracy, ukradł coś czy zniszczył, ale jeśli nie do końca dobrze merytorycznie pracuje, to nagana z Kodeksu pracy mu się nie należy. Mamy kilkunastu do kilkudziesięciu takich egzaminatorów w kraju. Mogą każdego oblać na egzaminie, mogliby i mnie oblać, gdybym z nimi wsiadł do samochodu. Podczas pracy w ministerstwie chciałem coś z tą sprawą w kraju zrobić, ale mi się nie udało. A to na pewno jest rzecz do zmiany.

W poprzednim odcinku: Polityk idzie do europarlamentu, żeby walczyć z korkami zagłady!

2

Oglądany: 74610x | Komentarzy: 155 | Okejek: 266 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

14.06

13.06

Starsze historie

Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało