Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Internauci mówią o najstraszniejszych rzeczach, jakie kiedykolwiek widzieli

29 433  
170   38  
W ich życiu zdarzyło się coś traumatycznego, coś, czego nie mogą zapomnieć. Poniżej podzielili się takimi przeżyciami.

#1.

Kiedy byłem dzieckiem, byliśmy świadkami bardzo poważnego wypadku motocyklowego. Biedak wjechał w bok samochodu. Przeleciał nad dachem samochodu. Zanim uderzył w drogę, mój ojciec (który był pielęgniarzem) już wyskoczył z auta.

Gdy ten facet spadł, zobaczyliśmy ogromną ranę na jego udzie i mój tata szybko zdjął swój krawat i użył go jako opaski uciskowej na górnej części uda. W tym czasie ktoś pomyślał i szybko poszedł zadzwonić po karetkę.

Nie było wtedy telefonów komórkowych, więc to trochę trwało. Następnie motocyklista doznał zatrzymania akcji serca. Mój tata nie tracił czasu i robił mu resuscytację krążeniowo-oddechową, dopóki nie przyjechali ratownicy medyczni i nie przejęli działania.

Dzięki mojemu tacie ten facet przeżył i w pełni wyzdrowiał. Tata był bardzo skromny w całej tej sytuacji i nie chciał tego roztrząsać, bo to była jego praca. Już go z nami nie ma, ale zawsze będę pamiętać to wydarzenie. Był prawdziwym bohaterem.

#2.

Obserwowałem grupę ludzi skaczących z klifu w pobliżu miejsca, gdzie ja i moi członkowie rodziny spędzaliśmy dzień na plaży. Jeden z facetów źle wylądował i nie wypłynął. Słyszenie i oglądanie jego przyjaciół lub rodziny, którzy go szukali, było straszne.

#3.

Przeprowadzaliśmy się do innego stanu. Przejeżdżaliśmy przez cały kraj samochodem. Byłem w samochodzie z moją mamą. Moja starsza siostra i jej przyjaciółka były w samochodzie za nami.

Obudziłem się, gdy moja mama gwałtownie złapała powietrze. Nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale odwróciłem się na siedzeniu i zobaczyłem samochód mojej siostry, który koziołkował w powietrzu. To było jak w zwolnionym tempie. Kiedy pojazd się zatrzymał, moja mama pobiegła do przyjaciółki mojej siostry, która wypadła z samochodu, i zajęła się nią. Ja chodziłem wokół, szukając moich kotów, które były w samochodzie.

Miałem tylko 9 lat, więc moja mama krzyczała na mnie, żebym nie podchodził do samochodu, w którym była moja siostra, ani do miejsca, gdzie leżała jej przyjaciółka. Gdy szukałem moich kotów i przetwarzałem to, co się stało, zobaczyłem, jak moja siostra kuśtyka, jej lewa stopa była pokryta krwią i szkłem, i płacze, pytając, gdzie jest jej przyjaciółka.

Jej samochód przekoziołkował siedem razy. Był nie do poznania jako pojazd. W jakiś sposób zarówno moja siostra, jak i jej przyjaciółka wyszły z tego żywe. Ale nigdy nie zapomnę widoku mojej siostry kuśtykającej jak ocalała z pobojowiska ani momentu, kiedy widziałem, jak jej samochód koziołkuje w powietrzu, a jego szczątki latają wokół.

Jeśli chodzi o moje koty, znalazłem tylko jednego. Ten, którego znaleźliśmy, nazywał się „China”. Drugi, którego nigdy nie znaleźliśmy, nazywał się „Baby”.

#4.

Byłem pochowany żywcem po lawinie w Kolorado. Wczesnym rankiem wspięliśmy się na przełęcz Berthoud. Pokrywa śnieżna wyglądała stabilnie, a wokół mieliśmy mnóstwo świeżego puchu. Byłem pierwszy, który zjeżdżał w to, co wyglądało na idealną, nietkniętą misę ze śniegowego puchu, i właśnie wtedy, gdy się zanurzyłem, poczułem, że pokrywa śnieżna rusza się razem ze mną.

Co dziwne, sama lawina nie była tak przerażająca (myślę, że moje ciało wykorzystało całą adrenalinę, jaką kiedykolwiek miało), pamiętam, że pomyślałem: „No cóż, chyba umrę w taki sposób”. Starałem się utrzymać na powierzchni lawiny, ale moje starania były bezskuteczne. Zostałem zasypany na głębokość około 2,5 metra. Nigdy nie miałem klaustrofobii, ale wtedy odchodziłem od zmysłów.

Chcesz usłyszeć o strachu? Byłem dosłownie pochowany żywcem, nie wiedząc, jak głęboko jestem, czy moi przyjaciele również zostali wciągnięci. Sprawdziłem wcześniej swój beacon (nieduży nadajnik, który pozwala na bezprzewodowe przesyłanie danych za pomocą technologii Bluetooth Low Energy), ale nie miałem pojęcia, czy nadal działa po takim wstrząsie. Ciekawostka o śniegu: po tym, jak lawina się zatrzyma, śnieg zamienia się w beton. Nie możesz się ruszyć.

Nawet nie miałem kieszeni powietrznej, jedynym powodem, dla którego mogłem oddychać, było to, że miałem przy sobie Avalung (plecak lawinowy do oddychania pod śniegiem). W ciągu 12 minut (bez żadnego pojęcia o czasie, to wydawało się jak 12 godzin) zagłębiłem się w głąb mojej duszy i zrobiłem rachunek sumienia, zanim poczułem sondę wbijającą się w moją nogę.

Przypisuję swoje przetrwanie trzem rzeczom:
1. Moim przyjaciołom, którzy są doświadczonymi narciarzami terenowymi i wiedzą, jak używać swoich sond i beaconów.
2. Avalungowi, nigdy więcej nie będę jeździł na nartach w terenie bez niego.
3. Czystemu szczęściu, że nie zostałem złamany na pół lub nie wpadłem do wąwozu.

Nadal jeżdżę na nartach, ale jestem dużo bardziej ostrożny w terenie. W górach jest naprawdę niebezpiecznie i jeśli nie będziesz ostrożny, góry cię przeżują i wyplują z wiosenną odwilżą.

#5.

Pewnego razu znalazłem się na bardzo odosobnionej ulicy w moim mieście o pierwszej w nocy. Wokół żadnych samochodów ani ludzi w zasięgu wzroku.

I wtedy napotkałem grupę 10 do 15 bezpańskich psów różnych rozmiarów, idących z naprzeciwka. Nie mogłem zmienić swojej trasy ani nic z tym zrobić, musiałem przejść obok nich. Niektóre z nich były dość duże, ale wszystkie były dość chude, prawdopodobnie głodne, a jeden z małych, wrednych zaczął szczekać i podchodzić do mnie. To zachęciło resztę do szczekania i robienia tego samego.

Wiedziałem, że jeśli któryś z nich mnie zaatakuje, jeśli zacznę uciekać lub będę próbował się bronić, to koniec. Zaatakują mnie i rozszarpią na strzępy. Śmierć przez rozerwanie przez hordę psów. Sama myśl o tym sprawiła, że dosłownie zes**łem się ze strachu. Przełknąłem strach i po prostu je zignorowałem, w końcu nie zaatakowały mnie, ale to było traumatyczne doświadczenie tylko ze względu na implikacje tego, co mogło się wydarzyć.

Nie było to przyjemne.

#6.

Kiedyś pracowałem na platformach wiertniczych na morzu. Generatory, które je zasilają, są wielkości małego domu. Pewnego dnia technik zapomniał zablokować i oznaczyć urządzenie, kiedy sprawdzał, dlaczego mamy spadki napięcia na zespole pomp. Przyszedł kierownik, zobaczył, że trzeci generator jest wyłączony... i postanowił go uruchomić.

Byłem w pomieszczeniu, próbując znaleźć zapasowy czujnik pompy, kiedy generator się włączył. Usłyszałem bum pop zzzzap... Widziałem, jak człowiek eksplodował, zamieniał się w plazmę, a potem zwęglił. Ten dźwięk i zapach nigdy mnie nie opuszczają.

#7.

Opowiem ci o najbardziej przerażającym momencie, jaki kiedykolwiek przeżyłem.
Byłem młodym facetem, który jeszcze nie nauczył się, że jadąc na motocyklu trzeba się skupić na myśleniu za innych i nie warto gnać przed siebie, więc pędziłem drogą na jednośladzie.
Może „pędziłem” to przesada, jechałem tylko około 80 km/h, ale jeszcze nie wiedziałem, że niektórzy ludzie mają po prostu ślepą plamkę, jeśli chodzi o motocykle. Mogą patrzeć prosto na ciebie i cię nie widzieć.

To właśnie zrobił starszy kierowca wyjeżdżający z centrum handlowego, próbując przeciąć mój pas – zamierzał skręcić w lewo, by jechać w przeciwnym kierunku niż ja. Spojrzał prosto na mnie i mnie nie zobaczył. Prawdopodobnie zawdzięczam życie jego żonie siedzącej obok niego, która zobaczyła mnie i krzyknęła, żeby się zatrzymał. Zrobił to, ale teraz całkowicie zablokował drogę przede mną.

Nie miałem praktycznie czasu na myślenie, ale pamiętam, że szybko pomyślałem, że muszę położyć motocykl na ziemi. Jednak ostatecznie jako niedoświadczony motocyklista skręciłem motocykl ostro w lewo, próbując przejechać przed przednim zderzakiem samochodu. Instynktownie spojrzałem w dół na mój prawy pedał, widząc, jak ledwo omija zderzak o mniej niż szerokość mojej stopy. Przy prędkości około 80 km/h.

Teraz byłem na przeciwnym pasie ruchu, więc przy najbliższej przecince wróciłem na właściwą stronę. Około kilometra dalej musiałem zatrzymać się przy kolejnym pasażu handlowym i położyć na chodniku, gdzie trzęsłem się w niekontrolowany sposób przez dość długi czas. Po odzyskaniu sił wróciłem do domu, myślałem o tym przez dzień lub dwa i wystawiłem ten motocykl na sprzedaż.

#8.

Mój ojczym wyrywa klamkę z drzwi i rzuca nią w twarz mojej mamy, gdy ta leży na ziemi. Płakała i krzyczała, prosząc mnie o wezwanie pomocy. Mój ojczym powiedział, że jeśli do kogoś zadzwonię, to ja będę następny. Schowałem się pod łóżkiem i zadzwoniłem do dziadków. Miałem 8 lat.

#9.

Kiedy byłem dzieckiem, przeżyłem burzę ogniową (bardzo silne wiatry i pożar suchego lasu na zachodnim wybrzeżu).

Moja mama próbowała uciec samochodem, ale ogień poruszał się znacznie szybciej niż my. Na początku ogień był daleko za nami, że widziałem tylko dym, potem zobaczyłem, jak szybko się zbliżał, a nagle ogień był wszędzie wokół nas. Wszyscy oddychaliśmy przez mokre ręczniki, ale ledwo mogliśmy zaczerpnąć tchu. Straciłem przytomność. Podobno przekroczyliśmy dużą rzekę, co spowolniło ogień na chwilę, dając nam szansę na ucieczkę do miasta, gdzie uratowały nas ogromne parkingi.

Nawdychałem się tyle dymu, że musiałem zostać przyjęty do szpitala, a moje płuca wciąż nie działają jak powinny.

#10.

Kiedy byłem bardzo młody i mieszkałem w Karolinie Północnej, w naszą okolicę uderzyło tornado. Moja mama sprowadziła mnie i brata do piwnicy, abyśmy byli chronieni przed rozbitym szkłem i odłamkami. Piwnica jednak zaczęła się podtapiać, a woda stopniowo się podnosiła i zaczęła sięgać nam do połowy łydek. Mój ojciec akurat wracał z pracy, więc moja mama biegała po domu, próbując wszystko zabezpieczyć. Z tego, co pamiętam, skończyło się tak, że w piwnicy byłem tylko ja i mój brat i siedzieliśmy tam, aż tornado minęło.

Wyobraź sobie – stoisz w małej piwnicy, woda sięga do połowy twoich nóg, twoi rodzice są gdzieś indziej, a dźwięki tornada rozrywają twoje mieszkanie.

Do dzisiaj nie mogę znieść burz ani nawet silnych wiatrów. To przeżycie straumatyzowało mnie na całe życie.

#11.

Jechałam drogą przez las, gdy moja córka powiedziała: „Mamo, myślę, że ona potrzebuje pomocy...”. Zatrzymałam się i zawróciłam, a tam przy drodze stała może 12-letnia dziewczynka pokryta krwią. Nie wiem, jak jej nie zauważyłam, ale kolejna dziewczynka w podobnym wieku wyszła z lasu i powiedziała, że ich samochód się przewrócił. Zadzwoniłam na numer alarmowy 911 i poszłam do lasu, gdzie zauważyłam samochód dachem do góry w 15-metrowym wąwozie. Było za stromo, żeby się tam dostać, ale słyszałam, jak kobieta wewnątrz samochodu ciągle krzyczała: „Moje dziecko, moje dziecko!”.

Dziewczynki powiedziały, że ich mama i siostra są wciąż w samochodzie; ratownicy przybyli naprawdę w okamgnieniu. Dałyśmy jednej z dziewczynek ręczniki, żeby się ogrzały, a następnie zrobiłyśmy miejsce, żeby poszkodowanymi zajęli się ratownicy. Potem przeczytałam w gazecie, że 9-letnia siostra dziewczynek zmarła w tym wypadku.
Teraz zawsze przeczesuję wzrokiem ten las, gdy przejeżdżam tą drogą.
3

Oglądany: 29433x | Komentarzy: 38 | Okejek: 170 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.06

19.06

Starsze historie

Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało