Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Najlepsza rzecz na świecie, którą Amerykanie mogli wytępić do cna, ale na szczęście tego nie zrobili - sekwoje

37 193  
434   37  
Sekwoje to absolutnie niesamowite drzewa, gigantyczne cuda natury sprzed milionów lat, które dzięki swojemu przystosowaniu (oraz rządowi USA, który w 1890 roku stworzył Park Narodowy Sekwoi) przetrwały do naszych czasów, gdzie ciągle możemy je podziwiać w naturalnym środowisku. Bezpośredni kontakt i możliwość ich dotykania zrobiły na mnie wielkie wrażenie, więc dzielę się swoimi zdjęciami oraz garścią ciekawostek o tych żywych pomnikach przyrody.
Mieliśmy już za sobą zwiedzanie Wielkiego Kanionu Kolorado, kiedy nasza rodzinka po raz kolejny na trasie amerykańskiej wyprawy zapakowała się do samochodu, tym razem na najdłuższą, ośmiogodzinną trasę. Celem był drugi (po Kanionie) wymarzony punkt programu, czyli Narodowy Park Sekwoi. Nocleg - międzylądowanie - mieliśmy w pustynnym Mojave (tuż obok wielkiego cmentarzyska samolotów pasażerskich), gdzie jeszcze przygrzało nam słoneczko prawie 30 stopniami Celsjusza. Rano hop do samochodu i za dwie i pół godziny byliśmy u bram parku.

Na dzień pierwszy, piątego maja, było zaplanowane spotkanie z największą sekwoją świata, Generałem Shermanem. Tu mała dygresja - największa nie znaczy najwyższa, ale taka o największej objętości. Rekordzistami wysokości są kuzyni sekwoi olbrzymich, sekwoje wiecznozielone (Redwood) które rosną w okolicach San Francisco, a najwyższą sekwoją (redwood) jest Hyperion, który ma 115 metrów (kolejka górska w Energylandii o tej samej nazwie ma zaledwie 77 metrów). W Narodowym Parku Sekwoi drzewa nie przekraczają setki.

Na bramie wjazdowej do parku w okolicach Three Rivers (257 m n.p.m.) było lekko pochmurnie i rześkie 15 stopni, ale dzień wcześniej na szczytach gór Sierra Nevada (sekwoje rosną do ok. 2400 m n.p.m.), w których leży park i przez które prowadzi Droga Generałów (Generals Highway), było -2 stopnie oraz śnieżyce, więc zarząd parku wprowadził wymóg łańcuchów dla każdego wjeżdżającego samochodu.

Dzięki temu obrotna latynoska rodzinka (rodzice, dzieci, wujkowie) zarobiła tego dnia dobre tysiąc dolarów wynajmując turystom obowiązkowe zestawy za skromne $70 + $100 kaucji.



O tyle spoko, że w cenie była instrukcja montażu na żywo.




Straciliśmy prawie godzinę na stanie w kolejce, ale łańcuch pasuje, zaraz zostanie zdjęty i schowamy go do bagażnika.

10 minut później po krótkiej kolejce do wjazdu jesteśmy w parku! Droga jest wąska, ale dobrze utrzymana, po 15 minutach doprowadza nas do dawnego indiańskiego miejsca mocy, w którym rdzenni mieszkańcy otrzymywali opiekę od szamanów. Ogromna, samotna Skała Szpitalna, wyróżnia się na tle otoczenia.



Oryginale malunki Indian na Hospital Rock przetrwały do dziś. Pewnie miały jakieś ważne znaczenie, nam dzisiaj nieznane, może musieli na nie patrzeć ranni wojownicy, żeby przyspieszyć proces uzdrawiania?


Droga powoli i malowniczo wiła się i pnęła coraz wyżej.


Na trasie są punkty widokowe, po to żeby spokojnie się zatrzymać na podziwianie widoku i zdjęcie, bez stwarzania zagrożenia innym samochodom

Ale im wyżej nad poziom morza wjeżdżamy, tym jest zimniej i tym bliżej chmur się znajdujemy. Za chwilę w nie wjedziemy.



Jazda w chmurach to żadna przyjemność. W głowie mi huczał głos "zaraz będziesz się zsuwał po lodzie, będziesz musiał stanąć i przypiąć łańcuchy, czego w życiu nie robiłeś, a tylko raz widziałeś jak zakładał ci je jakiś Latynos, a tu nawet nie ma zasięgu i wsparcia youtube'a"


Potem doszło zagrożenie dziką zwierzyną ;-)



Ze spadkiem temperatury rosło napięcie, ale na szczęście dla nas, nie było potrzeby ich faktycznie zakładać.

U góry, temperatura wahała się między zero a jeden stopni Celsjusza, była mgła, droga lekko błyszczała, ale nie było niebezpiecznego oblodzenia.

* * *

Znajdujący się na mapie Google punkt "Four Guardsmen", od razu skojarzył mi się z piosenką Metalliki Fours Horseman, a okazał się równie imponujący jak owa piosenka, to było pierwsze nasze spotkanie z sekwojami olbrzymimi!


Nie mogliśmy się powstrzymać i w pierwszej zatoczce się zatrzymaliśmy je dotknąć i
zrobić pierwsze zdjęcia. Dla graczy w Need for Speed to miejsce może wyglądać znajomo


- Ale wielkoludy! - krzyczały dzieciaki.
- O rety, ale one są spalone, szkoda takich pięknych drzew - jęknęła załamana kobieca część naszej wyprawy.
- Wyglądają jednak ciągle zdrowo - odpowiedziałem, choć nieco niepokoju mi się udzieliło. O roli pożarów w życiu sekwoi będzie później.

* * *
Dwa zakręty dalej jest już Muzeum Parku, a 8 minut dalej jest parking z którego można wyruszyć na kilkaset metrową ścieżkę prowadzącą do Shermana. Jest południe, ale przed sezonem, więc spokojnie znajdujemy miejsce parkingowe. Dookoła wszystko jest przysypanie śniegiem, co w sumie nie dziwi - jesteśmy około 2 300 m n.p.m. a przecież i latem na Rysach można spotkać połacie śniegu.

Jako turyści z drugiego końca świata śledziliśmy prognozy pogody i mamy kurtki puchowe, więc bawią nas turyści z Azji, czy dużych miast, którzy wpadli tu na chwilę (do Los Angeles jest tylko nieco ponad 4 godziny drogi) w krótkich rękawkach i klapkach. Śmiejemy się serdecznie i do rozpuku, z tym że za chwilę nasze buty i tak będą przemoczone na asfaltowej, potem kamiennej ścieżce, która jest totalnie zalana topniejącym powoli śniegiem i spacer polega na przeskakiwaniu kałuż.

W końcu... mamy go!

* * *


Jest maj, jest zimowo, a my kruszynki przed panem gigantem!

Amerykańskie Parki Narodowe ( National Park Service) są instytucją dobrze przygotowaną, życzliwą nie tylko dla przyrody, ale i dla człowieka, pomocną dla turysty i przygotowaną na wszystko (czego nie można powiedzieć np. o naszych zarządcach Tatr - ale to jest temat na oddzielny artykuł).

Na przykład - przez większość parków przebiega dobrej jakości asfaltowa droga, przy wjeździe samochodem dostajesz kolorową ulotkę z mapą, informacjami o miejscach wartych odwiedzenia oraz noclegowymi. Sam wjazd kosztuje, ale na przykład w wersji biletu rocznego Annual Pass (na który wjeżdża samochód z 4 pasażerami) to ledwie $80 i daje dostęp do wszystkich amerykańskich parków (!). A jeśli po parku nie można jeździć samochodem, to często jeżdżą po nim darmowe parkowe autobusy.

Ścieżka wokół Shermana zawiera więc sporo tabliczek informacyjnych z ciekawostkami:



Wysokość: 83 metry (275 stóp)
Obwód na dole: 31 (sam pień 11 m)
Obwód pod pierwszym konarem: 4,2 metra
Masa: 1 256 ton
Objętość: 1 487 metrów sześciennych
Wiek: 2200 lat

To dobry moment, żeby uzmysłowić sobie co znaczą te liczby:
  • Porównując rozmiary Generała Shermana do znanych obiektów, jego wysokość jest tylko nieco mniejsza niż Statuy Wolności (93 metry)
  • Jego obwód to 31 m, co oznacza, że do objęcia go potrzeba około piętnastu dorosłych mężczyzn
  • General Sherman ma około 2200 lat, więc urodził się akurat w momencie kiedy Rzymianie rozpoczęli swoją imperialną ekspansję podbijając pierwsze kraje europejskie. Rzym upadł kiedy Sherman miał 700 lat, Konstantynopol kiedy miał 1700 lat - a on nadal sobie tutaj stoi przed nami.

Spokojnie, to nie Sherman, tylko jeden z jego dawnych towarzyszy, który poświęcony został celom edukacyjnym. Projektant tych opisów średnio się postarał, ale wszystko choć mało czytelne to zgadza się z faktami.

Parę zdjęć i w mokrych butach wróciliśmy do samochodu i cofnęliśmy się jeszcze do Big Trees Trail, kolejnego skupiska wielkoludów.





* * * * *
Mieliśmy jeszcze jeden dzień na zwiedzanie sekwoi, tym razem na odwiedzenie Genarała Granta, który był w związku z pracami drogowymi na Generals Highway był dostępny od północnego wjazdu, ale to dopiero jutro. Zmęczeni poszliśmy spać, wczytując się jeszcze w parkowe ulotki.

* * * *

To jest dobry moment, żeby opisać nieco historię sekwoi

Sekwoje pojawiły się na Ziemi już w okresie mezozoicznym, co oznacza, że istniały w czasach dinozaurów. Najstarsze skamieniałości przypisywane sekwojom datowane są na okres jurajski, który trwał od około 201 do 145 milionów lat temu. Oznacza to, że sekwoje rosną na naszej planecie przez co najmniej 145 milionów lat. Aktualnie sekwoje można znaleźć głównie na wybrzeżu Kalifornii oraz w niektórych rejonach gór Sierra Nevada, ale w czasach prehistorycznych były dość powszechnym gatunkiem iglastym w nie tylko w Ameryce Północnej, ale też Eurazji, gdzie zostały mocno przetrzebione przez ostatnią epokę lodowcową. Skamieniałości zidentyfikowane jako sekwoja olbrzymia zostały znalezione nawet w Nowej Zelandii czy Australii.

Skurczybyki przetrwały wiele zmian klimatycznych i geologicznych, co świadczy o ich niezwykłej adaptacyjności i odporności na różnorodne warunki środowiskowe, a jeśli zastanawialiście się, czy możecie sobie zasadzić drzewo w polskim ogródku, to już znacie odpowiedź. Tak, wyrośnie!

Jednak przetrwanie milionów lat to jedno, a przetrwanie najazdu białego człowieka, który uznał, że przyrodę należy ujarzmić to drugie.

Gorączka złota, która po roku 1850 przyciągnęła tłumy poszukiwaczy bogactwa i lepszego życia do Kalifornii, a potem, kiedy zgasła zostawiła ich bez zajęcia - skłoniła do podjęcia niebezpiecznej pracy m.in. w przemyśle drzewnym. Drewno było używane do budowy domów, słupów, podkładów kolejowych, wież wiertniczych, słupów telegraficznych, podpór mostów, mebli, sidingów - wszystkiego, co potrzebowali nowi osadnicy w Kalifornii. W tym także do molo, które ma każde szanujące się kalifornijskie nadmorskie miasteczko.

Kiedy odkryto sekwoje olbrzymie, od razu ruszyła wycinka tych niezwykle trwałych i wytrzymałych drzew.






Why? For the money!

Na szczęście znaleźli się ludzie, którzy powstrzymali częściowo to barbarzyństwo. Najpierw w 1864 roku prezydent Abraham Lincoln ustanowił tzw. Yosemite and Big Tree Grant, który wziął pod ochronę 40 mil kwadratowych ziemi publicznej na których rosły m.in. sekwoje. Teren ten początkowo zarządzany był przez stan Kalifornia, a w 1906 roku został włączony do Parku Narodowego Yosemite.

Sam Park Narodowy Sekwoi został utworzony 25 września 1890 roku, specjalnie w celu ochrony gigantycznych sekwoi przed wyrębem. Był to drugi park narodowy w USA oraz pierwszy stworzony w celu ochrony żywego organizmu – Sequoiadendron giganteum. Tydzień później utworzono pobliski Park Narodowy General Grant, kilkanaście lat później oba parki połączono. Dodatkową ochronę zapewniła utworzona w 1916 roku Służba Parków Narodowych (NPS).

Aktualnie ponad 90% sekwoi znajduje się w obszarach prawnie chronionych.

(Tu ważna dygresja - redwoody, kuzyni sekwoi wielkich, inny gatunek, miały pecha i nie dostały takiej ochrony, wycinano je jeszcze przez cały XX i XXI wiek. Ostały się tylko w Muir Woods koło San Francisco oraz założony dopiero w 1968 roku Redwood National Park daleko na północnym skrawku Kalifornii, tutaj smutny filmik o ich losie)

Jak wygląda cykl życia sekwoi

Etap 1: Nasiono i kiełkowanie

Cykl życia sekwoi zaczyna się od nasiona, które jest uwalniane z szyszki. Proces ten często wymaga ciepła pożaru (aha!), który otwiera szyszki i umożliwia nasionom dotarcie do żyznej, popiołowej gleby. Nasiono sekwoi jest maleńkie, lecz ma w sobie ogromny potencjał. Gdy nasiono trafi na odpowiednie warunki, zaczyna kiełkować, tworząc małą siewkę z paroma liśćmi.
  • Czas trwania: Od kilku tygodni do kilku miesięcy.
  • Wysokość drzewa: Do 30 cm.
W Parku Sekwoi można sobie kupić już taki lekko wyrośnięty krzaczek do zasadzenia w ogródku, za skromne $13.99 (na allegro są też same nasiona za 39 zł):


Etap 2: Młode drzewo

W tej fazie młoda sekwoja rośnie szybko, osiągając nawet do 1-2 metrów wysokości rocznie w ciągu pierwszych 20 lat. Dolne gałęzie są obficie rozłożone, a drzewo zaczyna rozwijać swój system korzeniowy, który pomoże mu przetrwać przez stulecia. Ten system nie jest głęboki, ale za to zajmuje dużą powierzchnię wokół drzewa.
  • Czas trwania: 20-50 lat.
  • Wysokość drzewa: Do 20 metrów.
Szukając materiałów do tego artykułu natrafiłem na ofertę, która potwierdza powyższe. Ktoś spod Częstochowy posadził sobie sekwoję w ogrodzie i okazało się, że przeszacował. 7 letnie drzewko osiągnęło prawie 7 metrów i już zaczęło eliminować konkurencję w ogrodzie.



Etap 3: Dojrzałe drzewo

Sekwoja osiąga dojrzałość, rośnie coraz wyżej i szerzej. W tym okresie przestaje przypominać każdą inną choinkę, ponieważ jej dolne gałęzie zaczynają odpadać, co nadaje drzewu jego charakterystyczny wygląd. Jest to również czas, kiedy drzewo zaczyna produkować dużą liczbę szyszek, które będą źródłem kolejnych pokoleń.
  • Czas trwania: 50-200 lat.
  • Wysokość drzewa: 20-60 metrów.


Etap 4: Stare srzewo

Stare sekwoje osiągają pełne rozmiary i masę. Drzewa te są teraz mniej wrażliwe na pożary, ponieważ ich gruba kora działa jak tarcza ochronna. Pożary nadal odgrywają kluczową rolę, pomagając w regeneracji lasu. Blizny pożarowe są widoczne na pniach drzew, ale te same blizny świadczą o odporności i długowieczności sekwoi. W tym okresie drzewo może przetrwać wiele cykli pożarów, susz i innych ekstremalnych warunków.
  • Czas trwania: 200-3000+ lat.
  • Wysokość drzewa: Do 90 metrów.

Na dole słabo to wygląda, ale korona jest pełna życia

Etap 5: Regeneracja i Śmierć

Kiedy sekwoja zaczyna starzeć się i obumierać, jej ogromne pnie i gałęzie spadają na ziemię, tworząc habitat dla wielu organizmów. Proces ten może trwać setki lat, podczas których drzewo wciąż dostarcza składników odżywczych do ekosystemu. Martwe sekwoje są cenne dla ekosystemu, ponieważ dostarczają siedlisk i pomagają w regeneracji gleby.
  • Czas trwania: Ostatnie dekady życia drzewa.
  • Wysokość drzewa: Może się zmniejszać w wyniku uszkodzeń.

Przewróciło się i leży... od co najmniej wieku

Dwa słowa o korze

Sekwoje mają niezwykle grubą korę, nawet do 90 cm, która chroni jej wewnętrzne struktury przed pożarami, niczym solidny pancerz, choć w dotyku jest całkiem mięciutka. Dodatkowo jest także bogata w garbniki, które działają jako naturalny repelent przeciwko owadom i grzybom, zupełnie jakby drzewo miało wbudowany system obrony chemicznej. W przypadku pożaru lasu, ogień który niszczy inne drzewa, dla sekwoi często to tylko drobna niedogodność, draśnięcia zostawiające jedynie powierzchniowe uszkodzenia.



Znając już gruboskórność sekwoi możemy przejść dalej, do największej zagadki:

O co chodzi z tymi pożarami, których potrzebują sekwoje? Czy to jakiś żart, albo skrót myślowy?

Z jednej strony, zbyt częste pożary są w stanie zniszczyć lasy sekwojowe, z drugiej są niezbędne do ich wzrostu i kluczem potęgi.


Twarde bliźniaki. Drzewo po lewej stronie ma zabliźnioną ranę po pożarach. To po prawej niestety niw miało czasu się zabliźnić i jest wrażliwe na kolejne pożary.

W pierwszym okresie ochrony sekwoi, w połowie XX wieku, bardzo pilnowano, żeby w ich pobliżu nie pojawił się ogień. Ale z biegiem lat zauważono coś dziwnego. Nie pojawiały się nowe, młode sekwoje, drzewa zupełnie zaprzestały się rozmnażać!

Za temat zabrali się naukowcy. Wycięli z 659 sekwoi z kilku parków narodowych kawałki drewna o wielkości ołówka sięgające do samego rdzenia. Przeszlifowali je i badając słoje sprawdzili wiek drzew, ustalając wzrost populacji w każdym stuleciu od 500 r. p.n.e. do lat 1900. To potwierdziło obserwację - lasy rozrastały się dzięki pożarom.


Blizny po pożarach w poszczególnych latach widoczne na przekroju padłej sekwoi.

Dlaczego? Częste, ale niezbyt silne pożary zapewniają nie tylko otwieranie się szyszek i rozsiewanie nasion sekwoi, ale też przerzedzają przestrzeń dla młodych drzewek sekwoi usuwają im konkurencję i zapewniając dostęp do słońca. System korzeniowy jest płytki, więc każda konkurencja jest niemile widziana. Dodatkowo, sekwoje są gatunkiem pionierskim, czyli pierwsze wyrastają na terenie po pożarze.

Innym skutkiem braku okresowych pożarów jest nagromadzenie się dużej ilości palnych materiałów, czyli materiału na taki grubszy i niszczycielski pożar. W ten oto sposób zarządcy parków sami zaczęli przywracać ogień parkom przez kontrolowane wypalanie.


Jak widać to nie jest znane nam z Polski wypalanie traw, ale zaskakująco intensywne wypalanie lasu z małych i średnich drzewek. Kontrolowany pożar z Sequoia National Park z 2011 roku.


Dzień drugi - General Grant Tree

Z powodu trudnych warunków pogodowych w ostatnich zimach zniszczeniu uległo wiele fragmentów Drogi Generałów łączącej południowy wjazd przy którym jest Generał Sherman z północnym przy którym jest General Grant. Ciągle trwają prace drogowe i planowane otwarcie nastąpi dopiero latem, więc zmuszeni byliśmy dotrzeć do drugiego z wielkich generałów drogą naokoło i z ominięciem paru fajnych miejsc w centrum parku. Cóż, przynajmniej nie musieliśmy kolejnego dnia mieć drogich łańcuchów. Po ponad 2 godzinach byliśmy przy wjeździe do parku Kings Canyon.


Pogoda lepsza niż dnia poprzedniego, mocne 3 stopnie i znów klimatyczna mgła, ale śniegu dużo mniej.

Dosłownie parę minut później byliśmy na parkingu prowadzącym do drugiego giganta.



Oto i on w pełnej krasie.





Wysokość: 82 metry
Obwód na dole: na ziemi 33 m, pień 12 m
Masa: 1 325 ton
Objętość: 1 320 metrów sześciennych
Wiek: 1 700 lat

Z drugiej strony Granta leży zwalony, wydrążony pień, którym można przejść kilkanaście metrów na drugą stronę. Imponujący wielkością, ale też trwałością - na tabliczce możemy zauważyć zdjęcie zrobiono w tym miejscu w roku 1900, a drzewo wygląda praktycznie tak samo dzisiaj!



Tu my przed wejściem do pnia ze zdjęcia:



https://img.joemonster.org/i/upload/2024/05/tunel2
Wybaczcie skaczący obraz, nie działała stabilizacja, ale miejsce warte pokazania

Obok było jeszcze kilkanaście pięknych żywych sekwoi oraz kilka takich powalonych wydrążonych (to dla nich poza Generałem Shermanem warto odwiedzić Generała Granta!)



Zaliczyliśmy obowiązkowe zdjęcie z obejmowanie drzewa, albo raczej po prostu ludzie dla skali:



Na koniec kupiliśmy pamiątki ze sklepiku parkowego i z poczuciem spełnienia wróciliśmy do hotelu.





Ps. A propos ostatniego piwa z prawej strony - w sklepiku była sekcja Most Wanted FBI, chyba taka prawdziwa:



2

Oglądany: 37193x | Komentarzy: 37 | Okejek: 434 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.06

19.06

Starsze historie

Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało