Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Oni oszukali przeznaczenie – wspomnienia osób, które wywinęły się kostusze

18 718  
135   34  
Na Reddicie ktoś zadał pytanie: „Czy kiedykolwiek uciekłeś przed śmiercią? Jeśli tak, to jak do tego doszło?”. A odpowiedzi na to pytanie poniżej.

#1.

Światło na skrzyżowaniu zmieniło się na zielone. Zacząłem ruszać, ale kierowca na pasie obok mnie zatrąbił i zahamował. Ja też zahamowałem i rozejrzałem się. I wtedy zobaczyłem samochód, który zignorował czerwone światło, jadąc z prędkością dużo powyżej 70 kilometrów na godzinę. Gdybym kontynuował jazdę przez skrzyżowanie, mój mały hatchback mógłby zostać uderzony w bok od strony kierowcy przez dużo większy pojazd. Dobrze, że inny kierowca zauważył nadjeżdżający samochód i zatrąbił, bo mogłem zostać zmiażdżony.

#2.

W roku 2000, miałem wtedy 7 lat. Ja i moi przyjaciele łaziliśmy po okolicy. Celem naszej wędrówki okazał się słup elektroenergetyczny. Starszy chłopiec, 9-letni, stracił życie na szczycie słupa, gdy prąd wypalił mu dziurę w ciele. Ja straciłem obie ręce, próbując się wspiąć i pomóc mu. Amputowano je poniżej łokci.

#3.

Mieszkałam na strychu mieszkania starej wiktoriańskiej kamienicy. Słyszałam ciągle odgłosy dochodzące ze ścian, aż pewnej nocy obudziłam się w pokoju pełnym nietoperzy. Nie trzeba dodawać, że nie chciałam mieszkać w mieszkaniu opanowanym przez nietoperze – dlatego moi przyjaciele zaproponowali, że mogę zamieszkać u nich w wolnym pokoju. Przeprowadziłam się błyskawicznie, bo... nietoperze. W każdym razie dwa dni później cała stara kamienica wiktoriańska stanęła w płomieniach i spłonęła doszczętnie. Uciekłam stamtąd w ostatniej chwili. Ale to nie było wszystko. Kilka dni później na kampusie, gdzie miałam zajęcia, pojawiło się kilku detektywów i poprosili o rozmowę ze mną. Zaczęli zadawać mi pytania o to, czy znałam gościa, który mieszkał w piwnicy starej kamienicy. Wyjaśniłam, że może parę razy mijałam go i się z nim przywitałam, ale to wszystko. Okazało się, że facet był obsesyjnie zainteresowany mną – wprowadził się do piwnicy budynku, bo tam mieszkałam. I to on podpalił dom, kiedy odeszłam, bo nie wiedział, gdzie się przeprowadziłam. Nie miałam o tym pojęcia. Znaleźli w jego rzeczach masę moich zdjęć i całą masę różnych, jak to określili, przerażających rzeczy. Na szczęście w pożarze nikt nie ucierpiał, a on trafił do więzienia za podpalenie (co niesie ze sobą surowszą karę niż nękanie).
Teraz kocham nietoperze. Nietoperze to moi przyjaciele. Dziękuję, nietoperze.

#4.

Uczestniczyłem w spotkaniu w południowej wieży World Trade Center w poniedziałek 10 września 2001 roku. To spotkanie pierwotnie miało się odbyć następnego dnia.

#5.

Rak w IV stadium – ostra białaczka limfoblastyczna. Lekarze powiedzieli moim rodzicom, że mam 1% szansy na przeżycie przez następne 6 miesięcy i żeby się przygotować na mój pogrzeb. No cóż, ja pewnie sprzedałem duszę diabłu, bo tu jestem, ciesząc się życiem ponad 30 lat później i zmieniając się z blond dziecka w rudowłosego dorosłego (cena za duszę).

#6.

Pływałem na australijskiej plaży, wypływając poza flagi oznaczające strzeżone kąpieliska, dostałem mocnego kopa od zbłąkanej fali i utknąłem w prądzie morskim. Straciłem przytomność i praktycznie tonąłem. Do dzisiaj nie wiem, jak się dostałem na brzeg, gdy się obudziłem, leżałem na mokrym piasku plaży i miałem pięć meduz wokół siebie.

#7.

Zawał w pracy. Współpracownik zaczął robić resuscytację krążeniowo-oddechową, ratownicy medyczni przywrócili bicie serca. Przetrwałem z 5% szansami na przeżycie.

#8.

Miałem wtedy 16 lat i sytuacja wydarzyła się na Bermudach. Jechałem swoim skuterem do miasta, gdy zobaczyłem autobus, który się zatrzymał na czerwonym świetle. Zatrzymałem się, a potem, jak zawsze, przejechałem wokół autobusu, żeby stanąć przed nim. Nie więcej niż 10 sekund później drugi autobus uderzył w tył pierwszego autobusu z prędkością około 50 - 70 km/h. Bez wątpienia zostałbym zgnieciony.

Okazało się, że kierowca drugiego autobusu stracił przytomność. Po prostu siedziałem na poboczu przez 30 minut i patrzyłem na drzewa, rozmyślając o tym, jak łatwo można stracić życie.

#9.

Siedziałem na fotelu pasażera w niskim samochodzie sportowym mojego taty. W pewnym momencie leżący na drodze klucz płaski został podrzucony przez koła ciężarówki jadącej przed nami i uderzył w przednią szybę naszego samochodu, przebijając ją. W jakiś sposób zatrzymał się kilka centymetrów od mojej twarzy, a ja akurat spoglądałem w dół, co oznaczało, że całe szkło, które mogłoby trafić w moją twarz, trafiło mi we włosy. Zawsze myślę o tym, jakie miałem szczęście. Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego ten klucz zatrzymał się w połowie w szybie samochodu. Gdyby się nie zatrzymał, uderzyłby mnie prosto w czoło.

#10.

Byłem na krytej strzelnicy, testując potężną armatę ziemniaczaną (nie pytajcie). Oparłem się o ścianę kabiny, z ręką za głową, gdy mój kumpel wykonał strzał. Nagle poczułem szczypanie/palenie na nadgarstku. Spojrzałem na swoje ramię i zobaczyłem strumień krwi na moim nadgarstku. Idiota w kabinie obok nie był pewien, czy jego pistolet jest pusty, więc zrobił najgłupszą rzecz – wycelował w ścianę kabiny i nacisnął spust. Pocisk otarł się o mój nadgarstek, kilka centymetrów od mojej głowy. To był jedyny raz, kiedy widziałem, jak ochroniarz kogoś obezwładnił.

#11.

Postaram się skrócić długą historię. Moja była żona i jej były już chłopak, z którym mnie zdradzała, próbowali wynająć kogoś, żeby mnie zabić. Tym sposobem chciała przytulić moje ubezpieczenie na życie, a nie musiała się zmagać z batalią o opiekę nad naszą córką, do jakiej doszło po rozwodzie z jej winy. Na szczęście dla mnie facet, którego wynajęli do wykonania tej pracy, był tajniakiem rozpracowującym gang handlujący narkotykami, do którego należał jej były chłopak.
Gość przyszedł do mnie i o wszystkim mi opowiedział i to było sporym zaskoczeniem, bo o niczym nie miałem pojęcia.
Chłopak dostał 10 lat, ponieważ broń, którą dał tajniakowi do zabicia mnie była kradziona i miał przy sobie sporo rzeczy związanych z gangiem. Ona dostała 5 lat za spisek i wyszła po 3 latach.

#12.

Kiedyś poszłam na randkę w ciemno z facetem i wszystko szło świetnie. Chcieliśmy pójść do jego mieszkania, ale nagle zadzwoniła do mnie matka, że mój ojciec jest w szpitalu, więc zostawiłam go i poszłam do szpitala. Potem nigdy nie widziałam tego faceta, ale kilka tygodni później policja zapukała do moich drzwi i musiałam pójść na komisariat, ponieważ chcieli zadać kilka pytań o moją randkę. Okazało się, że zgwałcił on cztery dziewczyny, a jedna z nich zmarła.

#13.

Pewnego dnia przechadzałem się ulicami mojego miasta, gdy nagle postanowiłem zmienić moją zwykłą trasę, aby zrobić niespodziankę mojej przyjaciółce i złożyć jej życzenia z okazji urodzin. Kiedy byłem na bocznej uliczce, na której panował niewielki ruch, usłyszałem trzask, a potem dźwięk eksplozji dochodzący zza pobliskiego budynku. Przestraszony odwróciłem się i zobaczyłem samochód, którego kierowca stracił nad nim kontrolę po wybuchu silnika i z impetem zjechał na chodnik dokładnie tam, gdzie bym był, gdybym nie zmienił decyzji. Dzięki tej nieoczekiwanej decyzji o zmianie trasy uniknąłem śmierci.

#14.

W czasie studiów pracowałem w lokalnej galerii handlowej. Byłem dumny z tego, że nigdy się nie spóźniłem do pracy. Wstawałem wcześnie, żeby na czas przybyć do mojego banku, który był przy głównym wejściu. Tego dnia nastąpiła seria absurdalnych zdarzeń, które spowodowały, że z domu wyjechałem spóźniony, co bardzo mnie zirytowało. Jechałem szybko i zauważyłem radiowozy policji, które mnie mijały. Kiedy zbliżałem się do centrum handlowego, zobaczyłem policję blokującą główne wejście, do którego zmierzałem. Okazało się, że weszła tamtędy kobieta z karabinem i zaczęła strzelać. Nie przestawała strzelać, gdy przechodziła przez galerię. Zabiła 3 osoby, raniła 7, niektóre krytycznie. Bez wątpienia znalazłbym się w linii ognia, gdybym przybył o czasie. Kobieta spędziła dziesięciolecia w więzieniu i niedawno została zwolniona.

#15.

Facet, który podpalił mój dom, użył cieczy zapalającej na mokrym materacu, który znalazł za domem. To właśnie dlatego, że użył mokrego materaca, ogień rozprzestrzenił się na tyle wolno, że mogliśmy się obudzić, zobaczyć dym i wezwać straż pożarną. Strażacy powiedzieli nam, że gdyby materac był suchy, nie żylibyśmy, ponieważ położył go przy ścianie domu, w której była instalacja gazowa, więc mogło dojść do wybuchu. Wydaje się, że powinienem być wdzięczny za głupotę narkomanów.
2

Oglądany: 18718x | Komentarzy: 34 | Okejek: 135 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

24.05

23.05

Starsze historie

Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało