Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Największe obciachy – ​Szef MSWiA zdradził, ile kosztowała policyjna ochrona Kaczyńskiego

59 958  
260   206  
Dzisiaj:
  • Udawał kanara, bo zawsze marzył o takiej pracy
  • Syn zdenerwował matkę, uciekając ze sklepu, więc ta włożyła go do bagażnika
  • Zażyła pigułkę aborcyjną w TV Republika i szambo się wylało
  • Ktoś urządził ostrą imprezę w hotelu sejmowym i w środku nocy śpiewał balladę o Grzegorzu Braunie

#1. Udawał kanara, bo zawsze marzył o takiej pracy


Jeśli ktoś zapytałby was o wymarzony zawód, to co przychodzi wam do głowy? Dzieci często chcą zostać kosmonautami, strażakami lub policjantami. Wiadomo, że z czasem priorytety się nieco zmieniają i już raczej mało który dorosły marzy o tym, aby zostać policjantem (wystarczy tylko spojrzeć na desperację policji w poszukiwaniu nowych rekrutów). Jednak taki przypadek jak w Legnicy z pewnością trafia się raz na milion (albo rzadziej).

Mężczyzna stwierdził bowiem, że marzy o tym, aby zostać... kanarem – czyli kontrolerem biletów w środkach komunikacji miejskiej. A przynajmniej tak powiedział policjantom, którzy go zatrzymali.

27-letni mieszkaniec Legnicy od dłuższego czasu przeprowadzał kontrole w autobusach na terenie powiatu legnickiego. Posługiwał się własnoręcznie spreparowaną legitymacją z ogromnym, czerwonym napisem „WZÓR”, którą prawdopodobnie ściągnął z internetu, wydrukował i zalaminował.

W godzinach porannych funkcjonariusze weszli do jednego z domów w Legnicy i zatrzymali 27-latka. Mężczyzna był bardzo zdziwiony ich wizytą, bo nie przypuszczał, że policjanci kiedykolwiek po niego przyjadą.

Mężczyzna po zatrzymaniu przez policję przyznał się do winy i stwierdził, że robił to, ponieważ to praca jego marzeń, a nie udało mu się dostać na stanowisko kontrolera biletów. 27-latkowi grozi do 5 lat więzienia.

#2. Syn zdenerwował matkę, uciekając ze sklepu, więc ta włożyła go do bagażnika


Do dość nietypowej sytuacji doszło w ostatnim czasie w Chodzieży. Policja otrzymała zgłoszenie od pracowników pewnego sklepu dotyczące... przetrzymywania dziecka przez matkę w bagażniku samochodu.

Kobieta najpierw zauważyła około czteroletniego chłopca, który biegał od sklepu do sklepu w poszukiwaniu mamy. Dziecko w pewnym momencie niemal wpadło pod przejeżdżający samochód. Kiedy w końcu matka chłopca się znalazła, chwyciła gwałtownie dziecko, a następnie włożyła je jak przedmiot do bagażnika osobowej toyoty, zamknęła i poszła na zakupy wraz z drugim dzieckiem.

Policja została wezwana na miejsce już po fakcie, jednak funkcjonariusze potwierdzili całe zdarzenie dzięki dostępowi do sklepowego monitoringu.

Matka poproszona o wyjaśnienie początkowo wypierała się, jakoby w ogóle zamykała dziecko w bagażniku, kiedy jednak uświadomiono jej, że wszystko się nagrało, przyznała się i powiedziała, że syn ją po prostu zdenerwował, uciekając ze sklepu. Postanowiła więc go ukarać, wkładając do bagażnika samochodu i zamykając klapę.

Policja ma podejrzenia, że skoro w miejscach publicznych dochodzi do takich sytuacji, to co dopiero odbywa się za zamkniętymi drzwiami domu... W związku z powyższym rozpoczęto procedurę wyrabiania niebieskiej karty rodzinie.

#3. Zażyła pigułkę aborcyjną w TV Republika i szambo się wylało


Niedawno na antenie TV Republika odbyła się wielka debata na temat aborcji. Wzięły w niej udział: profesor Joanna Senyszyn z Lewicy Demokratycznej, posłanka PiS Agnieszka Wojciechowska van Heukelom, Marta Czech z Konfederacji oraz Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu. Ta ostatnia postanowiła zrobić coś, co sprowokowało późniejsze dyskusje i wywołało masę kontrowersji.

Kobieta zażyła na antenie mifepriston – rekomendowany przez WHO środek do przerywania ciąży. Złośliwi mówią, że kobieta pokazała, że działaczki z lewej strony barykady jedzą tego typu środki jak drażetki. Ona jednak chciała udowodnić, że stosowanie leku jest w pełni bezpieczne.

„To są tabletki rekomendowane przez Światową Organizację Zdrowia, mifepriston, mizoprostol. Każda osoba może je zażyć. Ja teraz też zażyję mifepriston, żeby pokazać, że nie popełniam żadnego przestępstwa i że dożyję do końca tego programu. To jest tabletka aborcyjna. To jest legalne, można zamówić z Woman Help Woman” – powiedziała kobieta na antenie.


Działania przedstawicielki Aborcyjnego Dream Teamu nie spodobało się prowadzącej, posłance PiS i Marcie Czech z Konfederacji. Ta ostatnia zapowiedziała, że złoży zawiadomienie do prokuratury.

#4. Szef MSWiA zdradził, ile kosztowała policyjna ochrona Kaczyńskiego


W Sejmie w ostatnim czasie wokół szefa MSWiA, Marcina Kierwińskiego, działo się dość sporo. Najpierw złożono wniosek o wotum nieufności wobec ministra, ponieważ według PiS-u odpowiedzialny on był za zamieszki podczas marcowego protestu rolników. Wniosek został odrzucony. Jednak później Kierwiński wyszedł na mównicę i się zaczęło...

Szef MSWiA zarzucił PiS-owi bezsensowne wydawanie pieniędzy w ostatnich latach swoich rządów. Wyszczególnił również, ile poszło z budżetu państwa dla policji na ochranianie miesięcznic smoleńskich oraz na ochronę dla samego prezesa, Jarosława Kaczyńskiego:

Rząd PiS zadłużył policję na 185 mln złotych. Prezes Orlenu Daniel Obajtek groził, że nie będzie już można tankować samochodów policyjnych na karty. Ale na ochronę posła Kaczyńskiego i jego imprez pieniądze zawsze były – 35 mln zł na to wydali przez ostatnie osiem lat. To jest skala upadku, o którym mówimy.

#5. Ktoś urządził ostrą imprezę w hotelu sejmowym i w środku nocy śpiewał balladę o Grzegorzu Braunie


W nocy ze środy na czwartek z jednego z pokoi hotelu sejmowego słychać było balladę o Grzegorzu Braunie, śpiewaną w rytm przeboju zespołu Myslovitz:

O Grzegorz Braun, o Grzegorz Braun, kto zgasić świece tak będzie umiał – dochodziło z hotelu.


Za sprawców całego zamieszania wzięto polityków Dariusza Mateckiego i Kamila Bortniczuka. Ten pierwszy zaprzeczył, jakoby w ogóle uczestniczył w imprezie, a ten drugi wyznał, że owszem, śpiewał, ale wcale nie tak głośno:

Potwierdzam, że ta piosenka jest bardzo popularna. Jest sejmowym hitem i na sejmowych korytarzach bywa często śpiewana.
Byłem tam tylko przez chwile. Nie wiem, czy to spotkanie odbyło się z okazji imienin, czy urodzin. Czy głośno śpiewałem? Nie. Nie znam na pamięć tego tekstu.

Dopiero po jakimś czasie do wszystkiego przyznał się Łukasz Mejza, który najwyraźniej nie miał sobie nic do zarzucenia:

Ostatnio cała Polska żyła, jak to napisał jeden z tabloidów, dziką imprezą w Sejmie. Dostałem w tej sprawie setki telefonów, mnóstwo wiadomości i gratulacji. Dzwoniło bardzo wielu dziennikarzy. Dlatego, aby nie powtarzać się po stokroć, jako chyba główny sprawca tego zamieszania postanowiłem się do tego odnieść osobiście z mównicy sejmowej, odnieść i jednocześnie wyrazić oburzenie, oburzenie zwłaszcza na krytykę niektórych środowisk, szczególnie tych lewicowych, krytykę za to, że w Sejmie RP przywracamy wieloletnie, najlepsze tradycje tego miejsca, tradycje polegające na wspólnym, chóralnym śpiewaniu polskich, patriotycznych piosenek, przeplatanych nieco bardziej humorystyczno-biesiadnym repertuarem.

Problem jednak w tym, że w ten sposób zakłócał on wraz z kolegami panującą ciszę nocną. No ale nie było to jego pierwsze i z pewnością nie było to jego najgorsze przewinienie w karierze.

W poprzednim odcinku: Fotograf mógł zginąć dla jednego zdjęcia

3

Oglądany: 59958x | Komentarzy: 206 | Okejek: 260 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało