Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

O aktorach znanych i mniej znanych. 7 ciekawostek z planów i nie tylko

21 768  
171   13  
Jedni w aktorach widzą spełnienie wszelkich marzeń, inni podchodzą do nich z dużą rezerwą – co wcale nie aż takie zaskakujące.

#1. Patrick Stewart nie wróżył powodzenia Star Trekowi



Nawet ci, którzy Star Treka nie oglądali – a jest ich mimo wszystko niemało – kojarzą charakterystyczną postać kapitana Jean-Luca Picarda. Niewiele brakowało jednak, by miała ona zupełnie inną twarz, bo Patrick Stewart wcale nie chciał wiązać się z Następnym pokoleniem na całe sześć lat. Wspólnie z agentem doszli jednak do wniosku, że nowa seria Star Treka i tak okaże się klapą, a po jednym sezonie kłopot będzie z głowy. Aktor zaś trochę zarobi, opali się i spokojnie wróci do obowiązków teatralnych. Historia, jak wiadomo, potoczyła się jednak zupełnie inaczej.

#2. Robert Pattinson znalazł sposób na zakochaną fankę



Fakt, że umieszczenie Roberta Pattinsona wśród poważnych aktorów może zostać uznane za swego rodzaju nadużycie, niemniej jednak nie o ocenę „dorobku artystycznego” tu chodzi. Niegdysiejszy (?) idol nastolatek cieszył się ogromną popularnością, której ciemne strony zaowocowały m.in. prześladującą go fanką, która wręcz zamieszkała pod wejściem do jego apartamentu. Pattinson postanowił spróbować sposobu. Zaprosił kobietę do restauracji, a podczas całego spotkania użalał się na to, jak ciężkie jest jego życie. To wystarczyło, aby fanka przemyślała swoje priorytety i dała aktorowi spokój.

#3. Sir Ian McKellen uskarżał się na samotność



Cała sztuka filmowa polega na tworzeniu fikcji, a to, co ostatecznie trafia na ekran, coraz rzadziej w ogóle przypomina to, co działo się przed kamerą. To kwestia efektów specjalnych, postprodukcji, a także coraz bardziej zaawansowanych technologii. I na te wszystkie zjawiska narzekał wybitny aktor, sir Ian McKellen, podczas prac nad Hobbitem. Stwierdził nawet, że „nie po to został aktorem”. Był rozczarowany faktem, że większość czasu na planie znajdował się zupełnie sam – a mający towarzyszyć mu „mali bohaterowie” byli do scen dodawani komputerowo.

#4. Unikatowe umiejętności przydają się bardziej niż można by sądzić



To prawda, że nauczyć się można niemal wszystkiego – potrzeba tylko czasu i chęci. Zdarza się jednak, że tych ostatnich brakuje, na co, dość zaskakująco, natknęli się twórcy serialu Przyjaciele. Słynny już Gunther, barista z kawiarni Central Perk, miał pojawić się na ekranie wyłącznie incydentalnie. Szybko jednak okazało się, że… jako jedyny potrafi obsłużyć ekspres do kawy, a ponieważ duża część akcji serialu miała miejsce właśnie w kawiarni, to James Michael Tyler zyskał potężnego asa w rękawie – a w ślad za nim angaż na dłużej oraz niepodważalną sympatię widowni.

#5. Shia LaBeouf nie ma problemów z prawem autorskim



Niektórym prawa autorskie w niczym nie przeszkadzają – i do takich właśnie osób zalicza się amerykański aktor Shia LaBeouf, skądinąd doskonały dowód na to, że sława, popularność, pieniądze to nie wieczna beztroska. Afera – jedna z wielu zresztą – wybuchła, gdy okazało się, że reżyserski debiut LaBeoufa to plagiat. Później jednak wcale nie było lepiej, bo i wystosowane publicznie przeprosiny także okazały się skopiowane. Aktor przepisał fragmenty wypowiedzi z Yahoo! Answers i uraczył nimi domagającą się wyjaśnień publiczność.

#6. Kevin sam w domu, bo Joe gra w golfa



Ludzie dzielą się na tych, którzy nienawidzą rannego wstawania oraz na tych, którzy najwyraźniej potrzebują pomocy. Złośliwości na bok, bo przecież są i inne przypadki – jak Joe Pesci, który nie ma nic przeciwko temu, aby wstać wcześnie. Pod warunkiem jednak, że nie będzie to wstawanie do pracy. Stąd niemal groźne napięcie na planie Kevina samego w domu, do którego zdjęcia pierwotnie zaczynały się o 7 rano. Joe Pesci bez mała siłą wymógł przesunięcie startu o dwie godziny, tak aby – zgodnie ze swoim zwyczajem – mógł rozpoczynać dzień od partyjki golfa. No i jak tu nie współczuć znoju aktorom?

#7. Na koniec pozostają jednak słowa uznania



Bycie docenionym za swoją pracę jest niezwykle istotne – chociażby dla podtrzymania motywacji. Jest też, co przykre, niezwykle rzadkie. Tym bardziej więc warto docenić gest sir Anthony’ego Hopkinsa, któremu talentu czy doświadczenia nie można odmówić. Wybitny aktor poświęcił czas, by napisać list, w którym chwalił Bryana Cranstona za rolę Waltera White’a w Breaking bad. Hopkins stwierdził w nim, że był to przykład najlepszego aktorstwa, jakie w życiu widział. Takie słowa, wypowiedziane przez tak wielką postać w swojej branży, to naprawdę ogromne wyróżnienie.
3

Oglądany: 21768x | Komentarzy: 13 | Okejek: 171 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało