Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Monthy Python: Skeczu z papugą nie będzie?

14 205  
7   4  
A teraz coś z zupełnie innej beczki:
Niedawno telewizja uszczęśliwiła nas emisją filmu "Skeczu z papugą nie będzie" wyborem skeczy z serialu "Latający Cyrk Monthy Pythona" w postaci filmu długometrażowego. Miał on przypomnieć nam najlepsze skecze. Oczywiście jest to zadanie niemożliwe, gdyż jak powszechnie wiadomo najlepsze są wszystkie skecze Pythonów, i na pewno nie mogą zmieścić się w jednym filmie. Wśród pominiętych skeczy znalazł się skecz o papudze, o czym dowiadujemy się już z tytułu filmu. Dlatego u nas ten oto skecz.

SKECZ O PAPUDZE
THE PET SHOP SKETCH (DEAD PARROT)

Sprzedawca - Michael Palin
Klient - John Cleese
Kolejarz - Terry Jones
Sierżant - Graham Chapman

Klient wchodzi do sklepu ze zwierzętami. W ręku trzyma klatkę.
Za ladą schylony Sprzedawca.
Klient: Dzień dobry, przyszedłem z reklamacją... (Sprzedawca nie reaguje) Proszę pani?
Sprzedawca: (podnosi się) Co ma znaczyć to "proszę pani"?
Klient: Przepraszam, mam katar. Przyszedłem z reklamacja.
Sprzedawca: Mam przerwę obiadowa.
Klient: Nieważne kolego. Chcę zareklamować tę oto papugę, którą kupiłem w tym oto sklepiku niecałe pół godziny temu!
Sprzedawca: O tak, norweska błękitna, coś z nią nie tak?
Klient: Zaraz panu powiem co z nią nie tak: jest martwa, oto co z nią nie tak!
Sprzedawca: Wcale nie, tylko drzemie! Niech pan spojrzy...
Klient: Słuchaj kolego, umiem odróżnić martwą papugę od żywej: (podnosi wyżej klatkę) ta jest martwa.
Sprzedawca: Ależ skąd proszę pana, ona tylko drzemie.
Klient: Drzemie?
Sprzedawca: Właśnie tak. Niezwykłe ptaki te norweskie błękitne.
Piękne pióra, no nie?
Klient: Upierzenie nie ma tu nic do rzeczy, ta papuga jest martwa jak kamień!
Sprzedawca: Ona po prostu drzemie!
Klient: Dobrze, skoro drzemie, obudzę ją:
Krzyczy przez klatkę do papugi, która leży na dnie HALO, POLY! MAM DLA CIEBIE SMAKOWITE ŚNIADANKO, TYLKO SIĘ ZBUDŹ, PAPUŻKO POLY!
Sprzedawca szybko ręką uderza w klatkę
Sprzedawca: Poruszyła się!
Klient: Wcale nie. To pan trącił klatkę!
Sprzedawca: Nic takiego nie zrobiłem!
Klient: Zrobił pan!
wyciąga papugę z klatki i krzyczy prosto do jej ucha
Klient: HALO, PAPUŻKO POLY, PRZEBUDŹ SIĘ!
Klient podrzuca ja do góry, ta spada na ziemie
Klient: To się nazywa martwa papuga!
Sprzedawca: Nie, ona jest ogłuszona
Klient: Słuchaj kolego, mam już dość tej komedii, ta papuga bezwarunkowo nie żyje! A gdy kupowałem ja niecałe pół godziny temu zapewniał mnie pan, ze jej totalny brak ruchu spowodowany jest zmęczeniem po długim i wyczerpującym skrzeczeniu!
Sprzedawca: Przypuszczalnie usycha z tęsknoty za fiordami...
Klient: Usycha z tęsknoty za fiordami?! Co pan mi tu wciska!
Dlaczego leży nieruchomo na grzbiecie odkąd przyniosłem ja do domu?
Sprzedawca: Norweskie Błękitne lubią kimać na grzbiecie, przepiękny ptak, jakie śliczne upierzenie!
Klient: Pozwoliłem sobie dokładniej obejrzeć tę papugę i stwierdziłem, że początkowo siedziała na żerdzi tylko dlatego, że była do niej przybita!
Sprzedawca: No jasne, że była przybita, inaczej powyrywałaby pręty i fru!
Klient: Słuchaj no koleś, ta papuga nie zrobiłaby żadnego fru! nawet gdybym przepuścił przez nią 4000 woltów. Ona śpi cholernym snem wieczystym!
Sprzedawca: Wcale nie, usycha z tęsknoty!
Klient: Nie usycha, ale już uschła! Tej papugi już nie ma! Przestała istnieć! Odeszła na spotkanie ze swoim stwórcą! To zdechła papuga! Sztywniak! Opuściło ją życie, teraz spoczywa w spokoju, gdyby nie przybił jej pan do żerdzi wąchałaby kwiatki od spodu! Strzeliła w kalendarz i śpiewa teraz w anielskim chórze! To jest już ex--papuga!
Sprzedawca: No to wymienię ją panu.
Klient: (do kamery) W tym kraju trzeba się nagadać do utraty tchu, żeby cię wysłuchano
Sprzedawca szybko zagląda pod ladę
Sprzedawca: Przykro mi, ale papugi się skończyły.
Klient: Rozumiem, wszystko jasne...
Sprzedawca: Ale mam ślimaka.
Klient: Czy on gada?
Sprzedawca: Raczej nie.
Klient: No to zamienił stryjek siekierkę na kijek...
Sprzedawca: Coś panu powiem, niech się pan wybierze do Bolton do sklepu mojego brata, on panu wymieni ta papugę.
Klient: W Bolton? Dobra.
Klient wychodzi
Klient wchodzi do sklepu z tabliczka : "IDENTYCZNY SKLEP ZE ZWIERZĘTAMI W BOLTON", Sprzedawca właśnie sprawdza swoje wąsy (doklejone). Klient ogląda się uważnie, zdziwiony. Patrzy na wystrój sklepu i podnosi leżącą na ziemi klatkę (ta sama).
Klient: Przepraszam, to jest Bolton, prawda?
Sprzedawca: Nie, Ipswich.
Klient: (do kamery) Uroki kolei InterCity.
Klient wychodzi.
Klient znajduje się w dziale reklamacji kolei. Podchodzi do Kolejarza.
Kolejarz: (w stronę Klienta) Wcale nie musze tego robić!!!
Klient: Że co proszę?
Kolejarz: Jestem wykwalifikowanym chirurgiem mózgu, ale lubię być panem swojego czasu...
Klient: Przepraszam bardzo, ale co to ma do rzeczy?
Kolejarz: No, widzi pan, nie łatwo jest zapełnić pół godziny programu...
Klient: Chciałem złożyć reklamacje - jechałem do Bolton, a znalazłem się w Ipswich!
Kolejarz: Ależ tu jest Bolton.
Klient: (do kamery) Sprzedawca w sklepie ze zwierzętami mnie okłamał!
Kolejarz: Nie można winić za to Brytyjskiej Kolei.
Klient wraca do tego samego sklepu
Klient: A wiec jestem w Bolton!
Sprzedawca: Tak
Klient: Powiedział mi pan, że to Ipswich!
Sprzedawca: To był kalambur.
Klient ogląda się za siebie przestraszony
Klient: Kangur?
Sprzedawca: Nie, kalambur! Taki wyraz, który czyta się tak samo od przodu i od tyłu.
Klient: Palindrom?
Sprzedawca: Tak.
Klient: To nie jest palindrom! Palindrom od Bolton brzmiałby Notlob, niestety...
Sprzedawca: Czego pan chce?
Klient: Przykro mi, ale nie zamierzam kontynuować moich dociekań, bo to wszystko robi się zbyt głupie...
Wchodzi sierżant i przerywa skecz:
Sierżant: W pełni się z panem zgadzam, to jest głupie, dobra, dawajcie dalszy ciąg programu, no już!

ALTERNATYWNE ZAKOŃCZENIE 1

Sprzedawca: (wychodząc zza lady) A ja nigdy nie chciałem zostać sprzedawcą w sklepie ze zwierzętami... Zawsze chciałem zostać... Drwalem!
(zdejmuje kitel- pod spodem ma czerwoną-w kratę koszule i szelki, zakłada futrzaną czapkę) (zaczyna śpiewać piosenkę o drwalu)

ALTERNATYWNE ZAKOŃCZENIE 2

Sprzedawca: No, chyba niewiele możemy w tej sytuacji zrobić...
Klient: No. Hm.
Sprzedawca: (patrzy na chwile na swoje stopy, robi głęboki wdech, mówi cicho) Pójdziemy do mnie?
Klient: No, dobra, czemu nie.
Koniec

Autorzy: John Cleese i Graham Chapman
Tłumaczenie: Tomasz Beksiński


Oglądany: 14205x | Komentarzy: 4 | Okejek: 7 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało