Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Taka praktykantka to skarb!

35 624  
8   25  
Wejdź dalej...W pracy zazwyczaj napotykamy praktykantów, którzy przychodzą zieloni ale z uporem uczą się co i jak robić, czasami uczą się dopiero na własnych błędach, ale się uczą. Ot taki los żółtodzioba... Generalnie nuda... Ale zdarzają się wśród młodych praktykantów rodzynki, oto jeden z takich przypadków:

Gwoli wyjaśnienia: pracuję w gazecie. Lokalnej. Tygodnik taki. A że renomę mamy, to i różne rzeczy nam się zdarzają ciekawe. Na przykład praktykantki...

Ostatnio też - znajoma przyszła na praktyki. Polonistykę studiuje, niestety. Nie, żebym jej nie lubił, ale jakoś sympatią nie pałam... Na praktyki do gazety przyszła, wcześniej pół roku była kelnerką.

Pierwszy dzień praktyk. Pytanie zasadnicze:
- A jak coś się gdzieś dzieje, to jedziecie tam wcześniej, czy dopiero jak ktoś zadzwoni, że się dzieje?.
Nie wiedziała biedaczka, że mamy namiotowe dyżury i w krzaczorach czyhamy, aż coś się wydarzy...

Telefony mamy bezprzewodowe w redakcji, bo tak najwygodniej. Praktykantka ma zadanie bojowe - zadzwonić do Urzędu Gminy i dowiedzieć się od Kogoś Czegoś. Urzędy Gmin to urzędy stacjonarne, żeby nie było. Prakti bierze słuchawkę w garść, stuka, czeka...
- Ojej, a tu sygnału w ogóle nie ma, co się dzieje?
Pytam, czy wystukała numer z kartki, na której mamy najważniejsze telefony. Mówi, że tak. Koleżanka z biurka na przeciwko pyta, czy dodała kierunkowy przed numerem.
- Jak kierunkowy? To ten numer nie jest komórkowy??
W naszej okolicy nie mamy numerów stacjonarnych nawet podobnych do komórkowych...

Drugie zadanie - spotkanie RedNacza z Bardzo Ważną Osobą. Prakti ma zrobić kawę i zanieść na piętro redakcji. Po tradycyjnym "ale ja nie umiem" (pół roku bycia kelnerką!!) idzie robić tę kawę. Za chwilę wpada do pokoiku z tacą w rękach (jedyna taca w redakcji, metalowa, okrągła, wygląda jak... taca) i pyta:
- Czy to jest taca??

Kilka wypowiedzi naszej Prakti:

- Ja dzisiaj miałam robić, bo mi szef kazał, ale ja muszę wyjść i mnie nie będzie - to jakoś muszę go powiadomić... Jak myślicie, może zadzwonić? Można do niego dzwonić??

- Jak robiliście ankiety, to sami wymyślacie pytania?

O facecie - imitatorze, który wydawał z siebie dźwięki właściwe zwierzętom pociągowym Świętego Mikołaja:
- "Uzurpował sobie głos renifera".

Wczoraj przyłapałem ją na tym, że w słowniku sprawdza znaczenie słowa "refundacja"- polonistyka, kurdele...

Przy trzeciej próbie sięgnięcia po telefon:
- "Ciężka jest praca dziennikarza"

Po wyjeździe z koleżanką na otwarcie placu zabaw:
- "Bez sensu! Pojechałyśmy, zrobiłyśmy kilka zdjęć i to wszystko!"

I na koniec coup de grace:
- Ta praca jest okropna... Siedzę tu już pięć godzin i myślę... W poprzedniej mi się to nie zdarzało!

Jednak życie wymogło ciąg dalszy, a niewykluczone, że powstaną następne, choć praktyka się jej już kończy...

Otóż nasza niezmordowana Prakti na samym początku swojej bytności w redakcji podeszła do koleżanki zajmującej się sprawami biurowymi i rzekła:
- Aaa, to do Ciebie przychodzą ludzie i dają Ci te takie różne?
Chodziło o ogłoszenia...

Po około trzech dniach stwierdziła:
- Chyba skończę te praktyki, bo szefowa się do mnie nie uśmiecha...

Jako że w środy na ogół mamy armageddon redakcyjny, związany z dedlajnem i składem gazety, w pierwszym tygodniu Prakti w środę miała wolne. Jakże było wielkie jej zdziwienie, kiedy w drugą środę dostała polecenie stawienia się w miejscu pracy... - To okropne, że mam przychodzić! W zeszłą środę nie musiałam, i już się zdążyłam umówić na tą...
Skandal, nie?

Ankieta świąteczna. 3/4 redakcji przygotowuje jej pytania do tejże, bo przecież "ja nie wiem, o co pytać". Wreszcie ankieta już gotowa, można z nią wyjść na miasto. I właśnie wtedy Prakti pyta:
- A podsumowanie ankiety to mogę zrobić już teraz, czy dopiero jak zrobię ankietę?
I tak się rodzą legendy o tworzeniu faktow prasowych, a przecież statystyki nie kłamią...

Jakieś dwadzieścia minut później powrót do redakcji i kategoryczne stwierdzenie, że ankietowania ona ma już dość, bo "tyle czasu było ładnie, a akurat dzisiaj, jak ankietę trzeba robić, to śnieg pada i kartki mokną"...
Sama ankieta przyczyniła się do kolejnych dwóch kwiatuszków naszej Prakti. Przy opracowywaniu usilnie chciała się dowiedzieć, jaki jest synonim słowa "Święta"- i za ChRL nie potrafiła wpaść na trop dwóch słów: Boże Narodzenie...

A już kompletnie powaliła wszystkich hasłem: - Czy 86 procent to dużo??
Ja rozumiem, że ona humanistka, ale mimo wszystko...

I na koniec, przedchwilowy- korzysta z komputera koleżanki. Od dwóch tygodni niomal codziennie. Trzeba się na nim zalogować. Codziennie. I dzisiaj, jak co dnia: - Olaaaa!! Jakie masz hasło, bo się znowu nie mogę zalogować??

Wiele wskazuje na to, że cdn...


A życzenia świąteczne już wysłane? Nie? To na co czekasz?

Klikaj i wysyłaj!       Klikaj i wysyłaj!       Klikaj i wysyłaj!       Klikaj i wysyłaj!

90 oryginalnych, zabawnych, perwersyjnych i szokujących e-kartek świątecznych dostępnych TUTAJ bez logowania!

Oglądany: 35624x | Komentarzy: 25 | Okejek: 8 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.03

22.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało