Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

​Jak jeden Polak załatwił wszystkim rodakom wyższą cenę za grę - W co jest grane?

43 387  
165   48  
W dzisiejszym odcinku:
  • Sons of the Forest z genialnym wynikiem sprzedaży
  • Hogwarts Legacy zarobiło ponad 850 mln dolarów w dwa tygodnie
  • Wymagania sprzętowe Diablo IV są zaskakująco niskie
  • Jak jeden Polak załatwił wszystkim rodakom wyższą cenę za grę
  • Japoński twórca gier uważa, że aktualizacje powinny być płatne

#1. Sons of the Forest z genialnym wynikiem sprzedaży


Gra Sons of the Forest – sequel popularnego The Forest – podbiła serca graczy. Tytuł wszedł niedawno do early accessu na Steamie, a w zaledwie 24 godziny po premierze osiągnął już próg 2 mln sprzedanych kopii.

Ci którzy pamiętają oryginalnego The Foresta z czasów wczesnego dostępu doskonale wiedzą, że twórcy co kilkanaście dni dodawali coś nowego lub wprowadzali mniejsze lub większe zmiany. Prawdopodobnie podobnie będzie i tym razem. W samej grze na górze jest licznik, z którego możemy dowiedzieć się, ile czasu pozostało do kolejnej aktualizacji (docelowo mają one wychodzić co 12 dni).

Co ciekawe twórcy już teraz wydali trzy hotfixy naprawiające sporo błędów i dodające przede wszystkim możliwość przypisania przedmiotów z ekwipunku do numerków na klawiaturze i nie zaliczyli tego nawet jako aktualizacji.

Jeśli zastanawiacie się, czy warto kupić sequel The Foresta, to jego oceny na Steamie są bardzo pozytywne. Nie jest więc wcale tak źle.

#2. Hogwarts Legacy zarobiło ponad 850 mln dolarów w dwa tygodnie


Inną świetnie sprzedającą się grą, która miała swoją premierę w lutym, jest Hogwarts Legacy. Dziedzictwo Hogwartu sprzedało się ponoć w dwa tygodnie w aż 12 mln kopii, dzięki czemu gra przyniosła wydawcy zysk w postaci 850 mln dolarów.

W tym miejscu warto dodać, że gra obecnie nie jest dostępna na wszystkich urządzeniach, na których docelowo ma się pojawić. Póki co jedynie posiadacze komputerów oraz konsol nowej generacji (PS5 oraz Xbox Series S/X) mogą zwiedzać zakamarki Hogwartu.



W ramach ciekawostki dodam również, jak sprawa przedstawia się jeśli chodzi o najchętniej wybierane domy przez graczy. Możemy podejrzeć statystyki zarówno ze Steama (a więc z wersji PC) oraz z PSN (a więc z wersji na PS5), a prezentują się one w następujący sposób.

PC:
  1. Slytherin - 26%
  2. Ravenclaw - 21,2%
  3. Gryffindor - 19,6%
  4. Hufflepuff - 12%

PS5:
  1. Slytherin - 25,5%
  2. Gryffindor - 23,6%
  3. Ravenclaw - 17,7%
  4. Hufflepuff - 11,3%

Kto by pomyślał, że z jakiegoś powodu większość graczy zdecyduje się na Slytherin.

#3. Wymagania sprzętowe Diablo IV są zaskakująco niskie


Dzięki ogłoszonej otwartej becie gry Diablo IV poznaliśmy wstępne wymagania sprzętowe tytułu dla otwartej bety i okazały się one… zaskakująco niskie, co wielu posiadaczom przestarzałych PC daje nadzieję.

Minimalne wymagania sprzętowe:
  • Procesor: Intel Core i5-2500K 3.3 GHz / AMD FX-8100 2.8 GHz
  • Karta graficzna: Nvidia GeForce GTX 660 2 GB / AMD Radeon R9 280 3 GB
  • Pamięć RAM: 8 GB
  • Miejsce na dysku: 45 GB (rekomendowany dysk SSD)
  • System operacyjny: Windows 10 64-bitowy

Rekomendowane wymagania sprzętowe:
  • Procesor: Intel Core i5-4670K 3.4 GHz / AMD R3-1300X 3.5 GHz
  • Karta graficzna: Nvidia GeForce GTX 970 4 GB / AMD Radeon R9 370
  • Pamięć RAM: 16 GB
  • Miejsce na dysku: 45 GB (rekomendowany dysk SSD)
  • System operacyjny: Windows 10 64-bitowy.

Oczywiście warto w tym miejscu dodać, iż są to wymagania sprzętowe dla wersji gry przeznaczonej do otwartych testów beta. Dla pełnej wersji mogą się one zmienić (choć nie muszą). Należy mieć to na względzie przed popadaniem w hurraoptymistyczny nastrój.

Jeśli jesteście zainteresowani przetestowaniem gry, to testy beta odbędą się mniej więcej w połowie bieżącego miesiąca:

17-19 marca – wczesny dostęp dla osób, które kupiły przedpremierowe wersje gry;
24-26 marca – otwarte beta testy dla wszystkich chętnych.

Wczesny dostęp dla ludzi składających zamówienia na grę przedpremierowo będzie nieco okrojony jeśli chodzi o dobór klas. Do dyspozycji zostaną oddani czarodziej, łotr i barbarzyńca. Dopiero w otwartej becie będzie można wypróbować wszystkie pięć klas postaci.

#4. Jak jeden Polak załatwił wszystkim rodakom wyższą cenę za grę


W ostatnich dniach miał miejsce debiut gry Phantom Brigade zarówno na Steamie, jak i Epic Games Store. W Polsce mieliśmy jednak do czynienia z dość kuriozalną sytuacją, ponieważ ceny na tych dwóch platformach znacznie się od siebie różniły. Na Steamie mogliśmy kupić PB za 111,19 zł, podczas gdy na Epicu dostępna ona była za 79,90 zł. Warto nadmienić, że oba sklepy oferowały 20-procentową zniżkę z okazji premiery.

Jednemu z użytkowników fakt ten się nie spodobał i poszedł się poskarżyć na forum Steama. Jego celem zapewne było obniżenie ceny gry na Steamie, jednak uzyskał on zupełnie odwrotny efekt.

Zacznijmy jednak od tego, z czego wynikała ta różnica w cenie. Otóż wynikała ona z tego, że autorzy skorzystali z rekomendowanej bazy cen dla danego regiony. Dowodem na to jest fakt, iż w takim USA gra zarówno na Epicu jak i na Steamie kosztuje tyle samo.

Wróćmy jednak do naszej sprawy. Valve ustalał swoje rekomendowane ceny dla gier na Steamie w momencie, kiedy polski złoty był g**no wart w stosunku do dolara. Przez co Polacy mają obecnie do czynienia z jednymi z najwyższych cen na Steamie na całym świecie.


Co jednak wynikło z tej całej draki rozpętanej na forum Steam? Gra początkowo zniknęła z Epic Games Store, aby po czasie powrócić w tej samej cenie co na Steamie. Teraz więc wszystko się zgadza, a jeden Polak załatwił podwyżkę ceny gry dla całego narodu.

#5. Japoński twórca gier uważa, że aktualizacje powinny być płatne


Hidetaka Suehiro z White Owls Inc. wywołał ostatnio bardzo zaognioną dyskusję w internecie dosłownie wtykając kij w mrowisko. Chodzi o temat aktualizacji i faktu, iż zdaniem twórcy gry The Good Life, powinny być one płatne.

Hidetaka przywołał jako przykład kawę w Starbucksie. Jego zdaniem płacimy za nią za każdym razem, kiedy chcemy się jej napić. A twórcy pracują po godzinach, aby przygotować jak najlepsze aktualizacje swoich gier. Więc dlaczego mają oni je udostępniać za darmo?

Proszę mi powiedzieć, dlaczego my, twórcy, którzy każdego dnia pracujemy po godzinach nad tworzeniem gier wideo, powinniśmy aktualizować nasze gry za darmo.
Wszyscy płacicie 10 dolarów za filiżankę kawy w Starbucks...
Czy świat zwariował????

Oczywiście Hidetaka miał na myśli tylko aktualizacje, które autentycznie wnoszą cokolwiek do gry. Chodzi o przedmioty kosmetyczne, zadania, czy inne aktywności. Nie ma na myśli aktualizacji, które są wprowadzane tylko po to, aby naprawić jakieś błędy.



Cała ta dyskusja wzięła się z kontrowersyjnego DLC do gry The Good Life, które zostało wycenione na 9,99 USD, co oczywiście graczom się niespecjalnie spodobało.

W tym tygodniu w Epic Games Store do pobrania gra Rise of Industry.

W poprzednim odcinku: Streamerzy z Chin nadają spod mostów bogatych dzielnic, aby w ten sposób trafić na bardziej hojną publikę

2

Oglądany: 43387x | Komentarzy: 48 | Okejek: 165 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

22.05

21.05

Starsze historie

Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało