Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Ciężkie powroty VII

24 928  
4   2  
Klikaj!Jak się popije giną rzeczy. To normalne. Czasami zostają tam, gdzie nie powinny zostać. No ale czasami można się bardzo miło zdziwić.

Jeśli jednak nie chcesz niczego gubić mamy najlepszą z możliwych rad! Nie pij!

GOŚCINNE MIELNO

Rzecz działa się roku bieżącego w wakacje. Ponieważ miałem akurat chorobowe, postanowiliśmy wraz z kolegą odwiedzić urocze Mielno, gdzie stacjonowali nasi znajomi. Po perypetiach związanych z podróżą, dotarliśmy na miejsce, gdzie po wybraniu najlepszego (czytaj najtańszego) pola namiotowego, udaliśmy się na zakupy do sklepu co najmniej spożywczego.

Jako cel wyznaczyliśmy sobie 2 x 0,5 żołądkowej i 2 x czteropak Broka. Po zakupach stwierdziliśmy, iż czas rozbić namiot. W związku z tym, że podroż była bardzo męcząca, postanowiliśmy umilić sobie budowę biwaku wspomnianą wyżej żołądkową. Po 2 godzinach namiot stał, my tez (jeszcze). Na naszym horyzoncie pojawiła się grupka wesołej młodzieży, która zasiadła na jedynych ławkach na owym polu namiotowym, zaczynając delektować się złocistymi i tymi bardziej przezroczystymi napojami chłodzącymi. Jako że alkohol ułatwia kontakty, podeszliśmy i przedstawiliśmy się, wraz z ośmioma brokami. Piła (bo z tego miasta pochodzili nowo poznani wczasowicze) okazała się bardzo gościnna, na tyle, że po kolejnych dwóch godzinach ledwo doczołgaliśmy się do namiotu.

O dwudziestej, po przebudzeniu (czyli jakieś 4 godziny później) stwierdziliśmy, że jakieś disco by się przydało. Po krótkim rekonesansie padło na jakże urocza nazwę klubu oddalonego od naszego pola namiotowego o dwadzieścia metrów - EKWADOR.

Umywszy się i zjadłszy po zupce chińskiej, poszliśmy w tan. Godzina wczesna, więc co robić. Gdyby nie drink bar. I tak czas mijał 2 drink, 5, 7.
Przebudzenie: lokal o wąskich ścianach w dodatku białych, pierwsze skojarzenie dom mojej cioci. Więc wołam ciociu!Nic. Obszukuję kieszenie - jest! Papieros. Zapalam i myśli się rozjasniają. Po wyjściu z pomieszczenia stwierdzam, że jest to baaardzo duża toaleta, a ja znajduje się na terenie ogromnego pubu. Drugim szokiem było stwierdzenie, iż brak mi kilku rzeczy, których posiadania byłem pewien. Buty, koszulka telefon portfel. Ruszyłem przed siebie. Okazało się, że nasze pole namiotowe było oddalone od tego miejsca o jakieś 500m. Kolega słodko spiwszy w namiocie tez nic nie pamiętał. Reszte pobytu spędziliśmy spokojnie , mając na uwadze wydarzenia z dnia pierwszego.

by Matek19 @

* * * * *

WIŚNIA XXL

Wianki 2005 w Krakowie. Siedzimy sobie z ekipą nad Wisłą i grzejemy browary/tanie winko. Impreza rozkręciła się na całego, potem pokaz sztucznych ogni itp. W pewnym momencie skończył się alkohol, więc naprędce zorganizowaliśmy wyprawę do najbliższego monopola. Poszedłem m.in. ja. Ostatnia rzecz jaką pamiętam to, że kupiłem 4 wina znakomitej marki wiśnia XXL...
Obudziłem się o 6 rano, siedząc na chodniku na przystanku, bez butów i ze zdartymi skarpetkami, na dodatek oblany wińskiem. Akurat przyjechał autobus do domu więc bez wahania się załadowałem. W życiu nie zapomnę miny matki jak mnie zobaczyła. Nie odzywała się do mnie przez kilka dni.

by Halniak

* * * * *

TO TYLKO TRZY PIETRA

Pewnego dnia postanowiliśmy z kolegami zrobić sobie imprezkę przy ognisku. No to już po paru głębszych (ledwo stałem) koledzy postanowili mnie posadzić na fotelu. Pokornie usiadłem. Oddałem trochę niepotrzebnego badziewia z żołądka i po północy zaczęliśmy wracać do domu. Znaczy koledzy wracać a mnie przy okazji odnieść. Problem był w tym, że to było parę kilometrów. Po długiej drodze wreszcie odstawili mnie pod blokiem. Wybełkotałem im, że juz sam dam rade wejść. Zacząłem podroż na górę. Mieszkam na trzecim piętrze, wiec zajęło mi to jakieś pół godziny. Po dojściu pod drzwi stwierdziłem, że przysiądę na wycieraczce odpocząć. Było zdaje mi się coś po pierwszej, bo chłopaki mówili mi, że mnie odstawili po 12. Przymknąłem oczy, otwieram oczy, a tu już jasno. Patrzę na zegarek 6 rano. No to się podnoszę i wielka zdziwka, bo nie mam butów. Na szczęście stały na parterze. Do dziś paru sąsiadów patrzy na mnie z ukosa. Po tej imprze miałem kaca przez 3 dni.

Wrobel32 @

* * * * *

TAK SIĘ BAWIĄ POLACY

Ponieważ z racji tego że jestem studentem na uniwerku za granicą, postanowiłem wraz z drugim kolegą (tez Polakiem), że zorganizujemy imprezę po "Polskiemu". Na miejsce imprezy wybraliśmy mój pokój w akademiku, ponieważ tak się składa, że jest największy. Impreza była z początku trochę cicha, ale z czasem się bardzo rozkręciła. Pijąc jednego za drugim z kumplem (niestety Anglicy nie dawali rady) byłem już nieźle wstawiony, kiedy przyszły następne koleżanki. Z tego co pamiętam to po 30 minutach jedna z koleżanek poprosiła mnie, abym skoczył po wino do jej pokoju. Niestety to mnie właśnie zgubiło. Po paru minutach meczenia się z zamkiem przyniosłem wino, które zaczęliśmy oboje pić. Po takiej ilości wódki zmieszanej z winem nastąpiła stop klatka, następne przebudzenie całuje się z nią na kuchence elektrycznej (wyłączonej na szczęście) i znów stop klatka. Obudziłem się bez spodni u siebie na podłodze. Balem się pytać kumpli następnego dnia, co się działo po tym jak mi się film urwał.

by Challenger9 @

* * * * *

TWARDZIEL

Ładnych parę lat wstecz rzecz owa miała miejsce. Wieczór kawalerski przyszłego szwagra. Pięciu chłopa słusznej wagi + ja waga ok. 60kg wyglądający jak ich cień. Zaczęło się spokojnie od piwek. Później przenosiny do lasu na skraju Szczecina (jez. Głębokie). Ktoś przyniósł karton Źródlanej, kto inny kiełbaski. Szklanki poszły w ruch, a ja dotrzymywałem tempa. Tu kończy się to co na pewno.
Z tego co wiedzą inni - wstałem od ogniska i poszedłem się odlać i zniknąłem. Kumple szukali mnie po lesie, ale dali za wygraną i łoili równo dalej. Szwagier w nocy wydzwaniał do siostry mojej, ale bał się zapytać o mnie. Ja dotarłem po północy do domu, sztywny jak drut i padłem. W nie swojej bluzie, bez plecaka, kluczy, portfela. Do domu miałem koło 10 km, a nie miałem kasy na taxi, a tramwaje nie jeżdżą po nocach. Jak dotarłem, tego nie wie nikt.
Najlepsze, że siłą woli nastawiłem jeszcze budzik na 6 rano, bo miałem ze znajomymi na rajd pieszy się wybrać. Rano wstałem, ubrałem się i padłem ponownie.
P.S.
Plecak z portfelem znalazł się rano w miejscu baletowania w lesie.

by Piwowar

* * * * *

JEDZIEMY DO SIOSTRY!

Kolega prowadził dyskoteki w Szczecinie. Bawiłem się u niego, i na koniec padła propozycja:
- Moja siostra ma dzisiaj urodziny, zapraszamy cię na imprezę.
- Ale ja nie znam twojej siostry - odparłem
- To poznasz, bierz taxi.
Takoż zrobiłem. Okazało się, że siostra mieszka w Pyrzycach (40 km od Szczecina). Taksówkarz się ucieszył - ja mniej. No ale spoko - jedziemy. Po drodze - wiadomo - flaszka. Taksówkarz nie chciał się napić - dziwak. W Pyrzycach Kolega wysadził mnie przy stacji benzynowej ze słowami: "Zaraz będę skoczę do mamy, ty idź kup prezent". Pomyślałem, że siostra nie ucieszy się z kanistra bezołowiowej, więc wziąłem Martini. Przyszedł Kolega i ruszyliśmy do siostry.
Nie otworzyła nam drzwi, bo była 6 rano, nie chciała zaśpiewać z nami "Sto Lat" kazała się leczyć, więc postanowiliśmy wracać do Szczecina, a prezenty wypić po drodze. Jednak Kolega stwierdził, że co to za zwyczaje, żeby rodziny do domu nie wpuszczać, "to na pewno sprawka jej męża niecnoty, zawołam moją siostrę stukając delikatnie kamieniem w okno". Jak pomyślał tak zrobił, okno wybił i celem uczczenia tak fachowego rzutu zaprosił mnie na stację benzynową co by też zapasy na powrót do domu uczynić.

Kupiłem ćwiarteczkę, kolega też coś, a przy wyjściu ze stacji benzynowej zostaliśmy obaj powaleni na ziemię przez oddział policji, zawezwany przez męża, który faktycznie okazał się niecnotą.

Tłumaczenie, że okno niechcący, że nieporozumienie nie przekonało panów policjantów - i po zakuciu zawiedli nas do miejscowego komisariatu, gdzie z mordem w oczach rzucił się na nas jakiś wariat krzycząc "TO ONI!". Pomyślałem, że nigdy więcej nie będę odwiedzał Pyrzyc, po czym okazało się, że ten wariat to Niepijący Taksówkarz, który nas tu przywiózł, zaś Kolega kolega mu po prostu nie zapłacił, więc akurat składał zawiadomienie. Kolega wyjaśnił, że zapomniał, ale miło, że pan tutaj jest to akurat się rozliczymy, a najlepiej, jakby pan chwilę poczekał to wrócimy razem.

Taksiarz wziął kasę i miotając przekleństwa poszedł sobie, a my z Kolegą zostaliśmy zamknięci w jakiejś takiej malutkiej celi, celem poczekania na męża siostry Kolegi, by skargę złożył. Zaledwie zdążyliśmy wydłubać pierwszą cegłę w murze i wypić połowę tego Martini, co to na prezent było, jak przyszli policjanci, napój zabrali, stwierdzili, że szwagier skargę wycofał, ale puścić nas nie mogą, gdyż za bardzo jesteśmy nawaleni. I że przewiozą nas na wyrzeźwiałkę. Do Szczecina, bo tutaj nie ma. Ucieszyliśmy się, bo to akurat transport i w ogóle, ale ktoś z szarż zmienił zdanie i do rana mieliśmy zostać w areszcie, bo zamiast wytrzeźwiałki akurat taki mają.

Zabrali wszystko. Sznurowadła, paski, szelki, szaliki, liny i powrozy, które normalnie człowiek nosi ze sobą. Tylko flaszki, którą miałem za pazuchą nie zauważyli.

I tak pod celę trafiliśmy z ćwiarteczką. Kolega od razu zaczął malować na suficie napisy upamiętniające nasz pobyt w Pyrzycach. Śpiewaliśmy coraz głośniej, więc się strażnik w końcu zainteresował i (pustą) butelkę zabrał.
Rano przedstawili zarzuty (tylko Koledze) i puścili nas wolno.
W domu byłem po południu.

by I10

* * * * *

GENTELMAN

Andrzejki. Koniec listopada albo cos w tym guście. Pojechaliśmy z kolegami na imprezę do sąsiedniego miasta. Impreza była fajna, dziewczyny wspaniałe dopisały, a alkohol pojawił się w pierwszym gatunku. Z dziewczyn poznanych na imprezie, szczególnie jedna przypadła mi do gustu i jakoś tak się złożyło, że spędziliśmy ze sobą większą część wieczoru wróżb, popijając zresztą tęgo. Późną nocą Dziewczę oświadczyło, że musi wracać do domu. Jako urodzony gentelman (a Polak po wódce to gentelman do kwadratu) zaoferowałem swe mocne ramię i odprowadzenie przez niebezpieczne i pełne zbójców osiedle. Polak to gentelman, ale Polak to również twardziel (Polak po wódce to twardziel do sześcianu), dlatego też, aby pokazać dziewczęciu jakim ogniem płonę w jej towarzystwie, nie wziąłem ze sobą kurtki i opuściłem lokal w koszuli. Na dworze listopadowa, gwiaździsta noc. Romantycznie było, a jakże. Rozmowy prowadziliśmy takie poważne i ogólnie super. I buzi dostałem, i za dłoń potrzymałem trochę dłużej. A potem trzasnęły drzwi od klatki, a ja zostałem sam. I nagle uświadomiłem sobie, że nie bardzo wiem jak wrócić na imprezę! Wszystkie bloki na osiedlu wyglądały tak samo, a sposób na słuch też odpadał ponieważ wieczór obfitował w przyjęcia. Nie miałem telefonu, pieniędzy, ciepłego odzienia. Do najbliższego autobusu 4 godziny, a temperatura powietrza to coś w okolicach kilku stopni Celsjusza. Resztę nocy spędziłem przy grzejnikach na klatkach schodowych, owinięty w maleńki kocyk, który rąbnąłem z jakiegoś wózka. Ech, czasami lepiej zająć się wódką niż kobietami.

by MaGorEc

* * * * *

BO PIĆ TO TRZA UMIĆ

To był nie tyle ciężki powrót co raczej koszmarny poranek. Lat kilka wstecz jako młody licealista posiadający instytucję zwaną starszy brat miałem okazje pić nie tylko z rówieśnikami. No i brat razu pewnego zrobił imprezę. Przez cały dzień pomagałem mu ją przygotować, więc byłem również na niej. Ponieważ w trakcie przygotowań mojej krwi znalazło się kilka piw z gatunku strong to od początku imprezy bawiłem się znakomicie. Wódka wchodziła doskonale, a zabawa była bardzo konkretna. Niestety w którymś momencie ktoś chyba diabeł sam zaproponował mi napicie się Śliwowicy (85% alkoholu). Po jakiś trzech kieliszkach wyżej wymienionego trunku mój mózg przełączył się na pokaz slajdów. Zapamiętane obrazki to: uderzenie w kant drzwi nosem, śliwowica w kieliszkach, puste kieliszki, sedes, ciemność. Obudziłem się u siebie w pokoju na materacu, obłożony ręcznikami z miską przy twarzy (pustą!). Postanowiłem wstać i udać się do łazienki. W holu łączącym mój pokój z łazienką zainteresował mnie widok leżącej na podłodze ’breszki’ czy też łomu i wyrwanych z zawiasów drzwi do wspomnianej wyżej łazienki. A w łazience samej natomiast coś co można nazwać ruchomą mozaiką na dość dużej powierzchni. Jak się później dowiedziałem zamknąłem się w wspomnianej łazience i brat postanowił mnie uwolnić (ekhm). Kac trwał ponad dwie doby.

by Cooldan

* * * * *

CUD

Historia kolegi. Tegoroczny sylwester. Był on organizatorem wyjazdu w góry. W sumie około 50 osób rozmieszczonych w dwóch pensjonatach znajdujących się naprzeciwko siebie przy głównej ulicy. Jak to na wyjazdach tego typu codziennie imprezowaliśmy. No i któregoś wieczora kiedy to juz wszyscy byli daaaaleko od stanu trzeźwości w "naszym" domku, wspomniany kolega postanowił dzielnie iść do domku naprzeciw zebrać pieniądze za nocleg. Jak postanowił tak zrobił. Wrócił za trzy godziny jeszcze bardziej pijany i jedyna rzecz jaką był w stanie zrobić, to iść spać. Rano z przerażeniem otworzył portfel i okazało się, że ma 200 zł więcej niż powinien mieć po zbiórce.

by Cooldan

* * * * *

ROBAL

Całe wydarzenie miało miejsce w mieście B. nad wspaniałym jeziorem B. Byłem wtedy młodym zbuntowanym człowiekiem, który przyjechał do owej miejscowości na jedno z większych polskich rockowisk. Jako, że cały dzionek walczyłem dzielnie z różnego rodzaju trunkami kawałek wieczoru nie nagrał mi się na taśmę. Najgorszy jednak był moment przebudzenia. Świadomość odzyskałem w środku nocy, na końcu długiego pomostu. Problem polegał jednak na tym, iż owa konstrukcja miała ok. 60 cm szerokości, a ja - mimo najszczerszych chęci - nie mogłem złapać równowagi, nawet na czworakach. Do pokonania było jakieś 20 metrów, z którymi walczyłem dobrą godzinę, pełzając niczym robal. Do dzisiaj nie wyjaśniłem sobie tego zjawiska.

by MaGorEc

A Ty miałeś jakiś wyjątkowo ciężki powrót? Podeślij go do mnie klikając w ten linek, a jak będzie wyjątkowo ciekawy ma szansę znaleźć się na głównej!

Znak @ występuje przy nickach niezarejestrowanych użytkowników Joe Monster!

Oglądany: 24928x | Komentarzy: 2 | Okejek: 4 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.05

22.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało