Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Rekonstruktor zmarłych - czyli jak wygląda praca balsamisty

53 792  
255   30  
Śmierć dosięgnie każdego. Czasem zabije za pomocą długiej i bolesnej choroby, czy ukatrupi w makabrycznym wypadku, a innym razem zaserwuje swej ofierze zawał podczas jej porannej toalety. Ciało w trumnie musi się jednak dobrze prezentować. O tym, jak tego dokonać opowiedzą nam Dominik i Artur - laboranci sekcyjni, balsamiści i organizatorzy kursów dla osób marzących o karierze w branży funeralnej.
l_1983898bc52229djoe.jpg

Dużo się dzieje na Waszym Instagramie… Patrząc na materiały, które zamieszczacie, mam wrażenie, że temat śmierci, jako społecznego tabu jest wam całkiem obcy.


Tak, mamy już tam 13 i pół tysiąca obserwujących. Odkąd zaczęliśmy być dość aktywni w Internecie, to zainteresowanie nami i tym, co robimy, jest naprawdę duże. Niedawno byliśmy na planie filmu „Różyczka 2” jako konsultanci, gdzie dostarczyliśmy też narzędzia sekcyjne. To zresztą nie był jedyny film, przy którym pracowaliśmy. Przez nasz profil na Instagramie staramy się ludziom unaocznić, jak różnie wygląda śmierć zależnie od tego, czy jej ofiarą padła na przykład osoba chora, czy też zgon nastąpił w wyniku nieszczęśliwego wypadku.
Takie zdjęcia i opisy otwierają oczy na to, że należy o siebie dbać, starać się nie zaniedbywać swojego zdrowia, a przede wszystkim – nie robić głupot. Ostatnio przeprowadzaliśmy sekcję dwóch mężczyzn, którzy pijani jechali samochodem. Auto uderzyło w słup i obaj panowie zginęli na miejscu – nie mieli zapiętych pasów. Konsekwencje ludzkiej głupoty bywają tragiczne. Warto uświadamiać ludzi, że pewnych rzeczy jednak nie należy robić. Uznajmy więc, że nasza internetowa działalność ma charakter edukacyjno-informacyjny. Z tego co wiem to takich stron o medycynie sądowej i balsamacji w języku polskim jeszcze nie było. W efekcie dostajemy sporo maili od, na przykład - studentów kierunków medycznych, którzy chcieliby dokładniej przyjrzeć się konkretnym przypadkom zgonów. Dotąd mogli je sobie zobaczyć jedynie na zdjęciach szkoleniowych sprzed kilkudziesięciu lat.

Zastanawia mnie, co sprawiło, że postanowiliście zająć się nieboszczykami. Ja, gdybyłem mały, chciałem zrobić karierę jako kierowca wyścigówki. Prawdę mówiąc, to nigdy nie znałem nikogo, kto snuł, by marzenia o pracy z trupami.

Ta droga wyglądała u nas dość ciekawie. D: Ja zawsze miałem dryg do polonistyki. Mimo to poszedłem do liceum o specjalizacji matematyczno-fizycznej. A kiedy przyszło wybrać się na studia, to trafiłem na technologię żywności! Gdzieś tam w międzyczasie myślałem też o medycynie, ale sam wiesz – do tego trzeba mieć bogatych rodziców i odpowiednie warunki. Przez jakiś czas pracowałem więc w branży spożywczej, w różnych przedsiębiorstwach przetwórstwa mięsnego, dużych zakładach lodziarskich, później otworzyłem własną firmę cateringową. Nadal jednak czegoś mi w tej pracy brakowało. Jakieś dwanaście lat temu doszedłem do wniosku, że jestem już w takim wieku, że mam ostatni dzwonek, aby coś w swoim życiu zmienić i zacząć robić to, co faktycznie mnie interesuje. Poszedłem więc na szkolenia organizowane w Legionowie przez, nieżyjącego już niestety, Irka Migdała – wielkiej sławy eksperta kryminalistyki, instruktora rekonstrukcji zwłok i wybitnego specjalisty w dziedzinie kosmetyki pośmiertnej. To tam złapałem prawdziwego bakcyla. Już po pierwszym moim pacjencie, którego musiałem przygotować, zdałem sobie sprawę, że robimy „coś z niczego”. Była to pani po czołowym zderzeniu samochodowym. Ciało było po sekcji, w straszliwym stanie, ze złamaniami otwartymi i poważnym uszkodzeniem twarzoczaszki. Pan Irek pokazał nam, jak o taką osobę można zadbać, żeby jej najbliżsi mogli się z nią pożegnać. Po zabiegach, przy których asystowaliśmy, ofiara koszmarnego wypadku, wyglądała jak ktoś, kto zwyczajnie śpi. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie i dało do myślenia, jak ważną rolę odgrywa człowiek, który przygotowuje ciało do pochówku i poprzedzającej ją ceremonii. Wiesz, taki balsamista przynosi rodzinie zmarłego ukojenie – mimo tego, że czasem śmierć bywa tragiczna czy poprzedzona cierpieniem, to ten nieboszczyk w trumnie wygląda spokojnie, wręcz błogo. Doszedłem więc do wniosku, że chciałbym się w tym realizować. Tam poznaliśmy się z Arturem, który początki w branży stawiał przy obsłudze pogrzebów i chciał dalej rozwijać się w tym kierunku. A: Przed startem w branży funeralnej pracowałem w pogotowiu ratunkowym i innych miejscach, więc jak widzisz, próbowaliśmy różnych prac, zanim trafiliśmy do pogrzebówki.


Nie czujecie tego naturalnego dla każdej osoby dyskomfortu, kiedy przebywacie z nieboszczykami?

Dla nas to już codzienność. Razem szykujemy kilkadziesiąt ciał miesięcznie, o ile nie więcej. W szczycie pandemii zdarzało się nam szykować po 10-15 ciał dziennie! Łatwo sobie obliczyć, że w ciągu jednego miesiąca potrafiliśmy przyjąć po 300-400 ciał. Tak, jak powiedzieliśmy – nie czujemy już żadnego dyskomfortu. Wiadomo, że zdarzają się przypadki, kiedy praca ta nie jest zbyt miła. Gdy na przykład trafia ci się ktoś, kto latem zmarł w lesie i został znaleziony dopiero po kilku dniach, to wówczas ani widok, ani zapach nie należą do przyjemnych. No ale sekcję takiej osoby trzeba zrobić, aby chociaż ustalić przyczynę zgonu i wykluczyć ingerencję osób trzecich.
Nie wybieramy sobie przypadków, którymi się zajmujemy, tylko wykonujemy naszą pracę i robimy to, co trzeba.

Wspominaliście o zmarłych, którzy trafiają do was w zauważalnym i wyczuwalnym stanie rozkładu. Co zrobić, aby proces ten zatrzymać i takiego nieboszczyka nieco „odświeżyć”?

Wiadomo, że najprostszym sposobem na drastyczne zwolnienie procesów gnilnych jest włożenie ciała do chłodni. Wówczas to głowę i ręce nieboszczyka podnosi się trochę wyżej, ponieważ plamy pośmiertne przemieszczają się kilkanaście godzin po zgonie. Podnosząc te części ciała, sprawiamy, że nie zobaczymy sinych palców, uszu oraz tylnej części głowy. Zmarły będzie wyglądał bardziej naturalnie. W przypadkach nieboszczyków dotkniętych już zauważalnym rozkładem wiele daje sama balsamacja. Wiadomo, że niektóre przypadki są w tak zaawansowanym rozkładzie, że trudno jest nam cokolwiek zrobić, aby takiego zmarłego wystawić na widok publiczny. Jak już nie masz połowy twarzy, bo została ona zjedzona przez robaki, a całe ciało gnije, to za dużo ci nie pomożemy. Szczególnie wtedy, gdy twój układ krwionośny jest już tak uszkodzony, że nie jesteśmy w stanie przeprowadzić procesu balsamacji. Wtedy pozostaje jedynie nastrzykiwanie poszczególnych części ciała. Zabieg balsamacji polega na wprowadzeniu tętnicą specjalnego płynu, który rozprowadza się po całym ciele. Jednocześnie wykonujemy drenaż krwi z żył. Kończyny należy rozmasować, dzięki czemu wspomagamy rozprowadzenie płynu po całym ciele. Oprócz samych właściwości bakteriobójczych oraz konserwujących nadaje też zwłokom naturalnego koloru i powoduje zanik plam opadowych.
Dobrze przeprowadzona balsamacja sprawia, że nie trzeba już praktycznie robić szczegółowych zabiegów kosmetycznych, a nieboszczyk przypomina śpiącą osobę. Tym bardziej, że substancja ta również wypełnia zapadnięte tkanki, przez co ciało odzyskuje swój naturalny wygląd. Używamy też specjalnych kremów nawilżających przeznaczonych do skóry osób zmarłych. Od zwykłych kosmetyków tego typu różnią się one tym, że mają dużą zawartość lanoliny. U nieboszczyków, szczególnie u dzieci, bardzo szybko obsuszają się usta, nos, uszy i palce. Należy więc jak najszybciej temu zapobiec i nałożyć taki krem, bo po wysuszeniu się fragmentów ciała trudno jest zrobić dobrą kosmetykę.



l_1983899661421b99a9219f3_f62f_4885_a.jpg

Ze względu na treść, ten artykuł jest dostępny tylko dla osób pełnoletnich.

Żeby przeczytać go w całości zaloguj się, a jeśli masz 18 lat i nie masz jeszcze konta na JM załóż sobie konto bojownika. Wymagane jest konto aktywne.

Oglądany: 53792x | Komentarzy: 30 | Okejek: 255 osób


Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

03.12

02.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało