Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Najmocniejsze Cytaty - Dan Bilzerian zaszokował wszystkich wyznając, ile razy w tygodniu uprawia seks

71 824  
244   131  
W dzisiejszym odcinku:
  • Lekarz uważa, że bezpłatne obiady dla dzieci w szkołach sprawią, że dzieci będą grube
  • Na mszy dla dzieci ksiądz zaczął mówić o samobójstwach
  • Wypuszczony na wolność ukraiński żołnierz opowiada o tym, jak było w rosyjskiej niewoli
  • Dan Bilzerian zaszokował wszystkich wyznając, ile razy w tygodniu uprawia seks
  • Kobieta mówi, że jej chłopak płaci za wszystko, bo ona „jest inwestycją”

#1. Lekarz uważa, że bezpłatne obiady dla dzieci w szkołach sprawią, że dzieci będą grube



Kolejny dzień, kolejny pomysł Lewicy. Tym razem nie będziemy jednak się na nim skupiać, a pójdziemy o krok dalej i skupimy się na odpowiedzi na ten pomysł, czy może raczej „eksperckiego” komentarza ze strony doktora Krzysztofa Bukiela – przewodniczącego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

Zaczęło się od tego, że Lewica rzuciła pomysł, aby w szkołach podstawowych wprowadzić bezpłatne posiłki dla każdego ucznia. Ich zdaniem ponad 900 tys. dzieci w Polsce żyje w ubóstwie, przez co przychodzą głodne na lekcje. Lewica uważa, że trzeba to zmienić i skoro stać nas na pałac Saski, to stać nas na nakarmienie dzieci.


Niektórzy oczywiście skrytykowali pomysł, bo co to za kolejne rozdawnictwo, na dzieci już idzie 500+, więc jak to tak?! Znaleźli się i tacy, którym pomysł się spodobał, bo nawet dzieci, które mają rodziców, których stać, często stołują się w fast foodach, a w takich szkołach można wprowadzić relatywnie zdrową dietę.

No i jest jeszcze on – Krzysztof Bukiel – i jego kontrowersyjna opinia:

Ja się zastanawiam jak te bezpłatne obiady dla każdego dziecka w szkole mają się do tak powszechnej otyłości wśród dzieci.
Bukiel uważa, że „od większej ilości jedzenia, dzieci nie staną się chudsze”. Jego zdaniem również posiłki w szkołach dla wielu dzieci będą dodatkiem do normalnego stołowania się w fast foodach, co zaowocuje oponką na brzuchu już w młodym wieku.

#2. Na mszy dla dzieci ksiądz zaczął mówić o samobójstwach


Zamawiając mszę dla dzieci, zapewne każdy spodziewa się łagodnego kazania i przypowieści, które będą w stanie dotrzeć do młodych umysłów. Zapewne takie same oczekiwania mieli przedstawiciele przedszkola nr 63 w Lublinie, którzy, jak każdego roku, zamówili mszę w intencji „dzieci, rodziców, nauczycieli i pracowników” w kościele mieszczącym się przy ul. Jana Pawła II. Niestety ksiądz proboszcz Tadeusz Pajurek, prowadzący Eucharystię, miał nieco inne plany.

Byłem na tej mszy razem z 6-letnią córką. To, co usłyszałem, zmroziło mnie i zbulwersowało. To była makabra. Ksiądz mówił o samobójstwach. O tym, że te osoby wieszają się m.in. w piwnicach i na strychach czyli miejscach, które nie były poświęcone. Opowiadał też o tym, że jak policjanci przyjeżdżają na miejsce to okazuje się, samobójcy nie mają przy sobie medalików. Że trzeba taki medalik mieć zaszyty w ubraniu, bo on "parzy szatana" – uskarża się jeden z rodziców, który był na mszy.
Msza za nasze przedszkole była zamawiana 4 września, wtedy intencja była tylko jedna. Do tego, ksiądz wikariusz zapewniał, że msza będzie dla dzieci – twierdzi dyrektor przedszkola, Magdalena Bielak - Msza nie miała nic wspólnego z zamawianą przez nasze przedszkole intencją. Z każdym słowem kapłana mówiącego kazanie mroziło mnie na plecach. Zarówno mowa jak i postawa tego księdza były agresywne. Mówił o samobójstwach, pijaństwie i żyletkach. Cała msza była straszeniem diabłem.
Co na to ksiądz prowadzący? Jego zdaniem doszło do małego nieporozumienia:

O tym, że do wtorkowej mszy św. o godzinie 18 zostanie dołączona jeszcze jedna intencja, Przedszkola nr 63, dowiedziałem się tuż przed rozpoczęciem Eucharystii, w zakrystii. Powiedział mi o niej jeden z księży wikariuszy, u którego ta msza była zamawiana. Nie sądziłem, że w kościele będą dzieci, bo msza św. była dla osób dorosłych.
Msza św. nie była mszą egzorcystyczną, tylko mszą św. o duchowych zagrożeniach wiary, z kazaniem ks. Sławomira Zaczka, który jest krajowym asystentem Ruchu Effatha. O taką mszę św. prosili wierni.

#3. Wypuszczony na wolność ukraiński żołnierz opowiada o tym, jak było w rosyjskiej niewoli


Niedawna wymiana jeńców wojennych między Rosją a Ukrainą sprawiła, że wielu ukraińskich żołnierzy wróciło do domu. Wśród nich znajdowali się również żołnierze z Mariupola, obrońcy zakładów Azowstal. Jednym z nich jest Mychajło Dianow, który postanowił co nieco opowiedzieć o tym, w jaki sposób traktowani byli ukraińscy żołnierze w trakcie swojego 4-miesięcznego pobytu w rosyjskiej niewoli.

Jeść się nie dało. Na posiłek dawali 30 sekund. W ciągu 30 sekund trzeba było zjeść, ile się dało. Chleb specjalnie był bardzo twardy. Chłopcy, którym wybili zęby, nie mogli zdążyć zjeść. Potem trzeba było przestać, wstać i biec. Tak było cały czas.
Po miesiącu głodowania, kiedy zamykasz oczy, zapominasz o swojej rodzinie, o swoim kraju, o wszystkim. Możesz myśleć tylko o jedzeniu.

Dianow znajdował się w obozie jenieckim w dawnej kolonii karnej w okupowanej Ołeniwce. Byli przetrzymywani w barakach. W jednym budynku znajdowało się około 800 osób. Warunki były straszne. Można je porównać do warunków panujących w obozie koncentracyjnym.

Rozebrali nas do naga. Zdjęli gips, wszystko. Przeszukiwali. A potem przez pięć godzin trzeba było siedzieć w kucki. Czekaliśmy, nie wiedzieliśmy, co się wydarzy.
Mężczyzna stracił na wadze prawie 40 kg. Złamana ręka krzywo się zrosła, ponieważ „operowano” ją na żywca cążkami. Kość wygięła się w łuk, przez co mężczyzna nie jest w stanie normalnie funkcjonować i wymaga kosztownej rehabilitacji. Dodatkowo w ręce brakuje około 4 cm kości.


Rodzina poszkodowanego zorganizowała zbiórkę na jego leczenie i rehabilitację. Szybko zebrano potrzebną kwotę od darczyńców z całego świata. Dianow wyznał, że na wymianę jeniecką wiezieni byli z zaklejonymi taśmą oczami i z nogami skrępowanymi i podciągniętymi do samego brzucha. W tej pozycji spędzili ponoć prawie 36 godzin.

#4. Dan Bilzerian zaszokował wszystkich wyznając, ile razy w tygodniu uprawia seks


Dan Bilzerian to charakterystyczna postać, która prawdopodobnie jest wam znana. Wiecie, to ten wysoki i dobrze zbudowany brodacz, który całymi dniami wozi się drogimi furami, pływa na swoich prywatnych jachtach, strzela z broni ze swojej bogatej kolekcji, gra w pokera i spędza miło czas z pięknymi paniami. Któż nie chciałby tak samo? Tak pewnie wygląda niebo według pewnej części mężczyzn.


Dan zorganizował blisko rok temu na swoim Instagramie sesję Q&A, gdzie każdy jego fan mógł zadać pytanie z nadzieją, że jego idol na nie odpowie. I tak wśród masy pytań znalazło się jedno, na które odpowiedź wzbudziła szczególnie duże zainteresowanie w mediach.

Jak wiele razy w tygodniu uprawiasz seks?
Dan wtedy odpowiedział, że:

Nie wiem. Powiedziałbym, że średnio co najmniej dwa razy dziennie.
Tak więc prawdopodobnie minimum 14.

Wprawdzie Q&A jest już dość stare, jednak dopiero niedawno pojawiło się ono na TikToku i wywołało sporo kontrowersji. Fani oczywiście byli wyraźnie podzieleni. Jedni twierdzili, że chcieliby tyle razy „zamoczyć” przez całe swoje życie. A inni uważali, że dwa razy dziennie to nie jest wynik, którego spodziewaliby się po największym playboyu naszych czasów.


Inni z kolei zwrócili uwagę na to, że Dan ma już 40 lat i chyba musi być na wspomaganiu, bo taki maraton (dwa razy dziennie) przez dłuższy czas na pewno szybko by go wykończył.

#5. Kobieta mówi, że jej chłopak płaci za wszystko, bo ona „jest inwestycją”


Hannah Chan – 27-latka mieszkająca obecnie w Londynie – podzieliła się ze światem swoją kontrowersyjną opinią na temat związków i ogólnie życia. Kobieta twierdzi, że to jej chłopak płaci za wszystko, na co wydają pieniądze, bo ona jest „jego inwestycją”. Zacznijmy jednak od początku.

Z opowieści 27-latki wynika, że po wielu nieudanych związkach kobieta doszła do wniosku, że szuka kogoś, kto będzie w stanie jest zapewnić godne życie i przejąć inicjatywę. Uświadomiła sobie, że za bardzo jest skupiona na własnej karierze i potrzebuje kogoś, kto będzie mógł zaspokoić jej potrzeby (w tym te materialne) i ją „zdominować”.


I tak poznała 22-letniego Eda Reaya – biznesmena z Kanady. W tym miejscu dodam, że sama Hannah mieszkała w tamtym czasie w Vancouver. Ich związek rozwijał się tak dobrze, że szybko postanowili przeprowadzić się wspólnie do Londynu. I tak z miesiąca na miesiąc wychodziło na to, że to Ed przejmował finansową inicjatywę i odpowiedzialność (opłacając m.in. wszystkie rachunki).

Czas mijał i jakoś tak wyszło, że Ed w końcu zaczął płacić absolutnie za wszystko: wspólne wakacje, jedzenie, zachcianki, wyjścia. Nie myślcie jednak, że Hannah do tego związku nie wnosi nic. Sam Ed twierdzi, że kobieta traktuje go iście po królewsku, wykonuje niektóre obowiązki domowe i że „ta inwestycja się zwraca”. Dba o dom, a Ed czuje się dzięki temu „zrelaksowany i wspierany”.


Mamy związek 100/100 – on zapewnia mi finansowy byt, a ja daję mu 100 procent siebie, jeśli chodzi o wsparcie, miłość i drobne rzeczy, jak przyniesienie smoothie po stresującym dniu.
Hannah uważa, że ta sytuacja wyszła naturalnie i niczego nie forsowała i bardzo jej to odpowiada. Jej zdaniem to jest najważniejsze w związku, aby każdy coś od siebie wnosił.

Zrobię pranie, ugotuję coś, zrobię zakupy. Ed ceni mnie bardziej niż pieniądze – ceni sobie bycie wspieranym i to, że ktoś o niego dba. Traktuje mnie jak inwestycję. Dzięki mojemu wsparciu teraz zarabia trzy razy tyle, co kiedyś.

Mężczyzna uważa, że utrzymywanie partnerki nadało jego życiu sens:

Uwielbiam móc rozpieszczać kogoś, kogo kocham, ale muszę mieć na to środki.
W naszym związku to rola mężczyzny, aby zapewnić wikt swojej kobiecie i stworzyć z nią prawdziwy dom.

W poprzednim odcinku: Kaczyńskiego odlot totalny, czyli podróżowanie pierwszą klasą

7

Oglądany: 71824x | Komentarzy: 131 | Okejek: 244 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

07.12

06.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało