Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

12 historyjek opowiedzianych przez ludzi przeglądających kamery przemysłowe

43 371  
246   23  
Czy chcielibyście mieć taką możliwość, żeby widzieć, co w danej chwili robią inni ludzie? To taka trochę supermoc, która jednak jest dość niebezpieczna, bo nigdy nie wiesz, co zobaczysz i jak na to zareagujesz. Jak masz słabe nerwy, to zastanów się dwa razy, zanim wejdziesz w arta. Sam tekst nie jest straszny, ale jeśli puścić lejce wyobraźni...

#1.


Jestem pracownikiem więzienia i pracuję na nocnej zmianie. Moja praca często sprowadza się do oglądania kamer i sprawdzania celi. Pewnej nocy siedzę w swoim biurze około trzeciej nad ranem i jakiś ruch na CCTV przykuwa moją uwagę. Patrzę w górę, a przez moje więzienie idzie spokojnym krokiem jakiś wielki koleś, wyglądający, jakby był na misji. Jedyna droga do więzienia prowadzi przez stróżówkę tuż obok mojego biura i byłem na 100% pewien, że nikt nie przechodził obok mnie.
Mój umysł zaczyna galopować w nieznane. Czy zostawiłem niezamknięte drzwi w którejś celi? Czy jakiś niebezpieczny więzień uciekł? Nasze kamery są już stare, a korytarze są kiepsko doświetlone w nocy, więc nie widziałem zbyt wielu szczegółów, tylko sylwetkę tego faceta. Zauważyłem tylko, że gdy przechodził przez blok, wyłapywał wzrokiem większość więźniów.
Kiedy starałem się to wszystko przetworzyć w głowie, widzę, jak postać nagle zatrzymuje się i zmienia kierunek, ruszając prosto do mojego biura. Nie miałem już czasu na nic innego, zeskoczyłem z fotela, podbiegłem do drzwi i szykowałem się do walki.
Czekanie wydawało mi się wiecznością. Facet miał zaraz włamać się do mojego pomieszczenia. Być może przypłacę to życiem. Ale nigdy się nie pojawił... Spojrzałem z powrotem na kamery i on... zniknął. Nie było go nigdzie.
Po chwili bezradnego drapania się po głowie poszedłem obejrzeć materiał raz jeszcze. Wtedy zdałem sobie sprawę, że nasz stary system wyciął mi numer życia. Powstało półgodzinne opóźnienie, a facetem na filmie byłem... ja podczas rutynowej kontroli, gdy wracałem do swojego biura. Nigdy w życiu nie czułem większej ulgi.

#2.


Rok temu pracowałem w hostelu. Mamy tam kamery bezpieczeństwa w całym budynku. Oglądam materiał z kamery w kuchni. Jest mniej więcej druga w nocy. Wchodzi bardzo pijany gość. Wyciąga przekąski z lodówki i przypadkowo upuszcza pustą plastikową butelkę. Zanim butelka upadła na podłogę, facet podbił ją stopą, następnie podbił jeszcze raz kolanem i niekiepskim wolejem posłał do kosza na śmieci w drugim końcu pomieszczenia. Nawalony Maradona rozłożył ręce w geście zwycięstwa, zaczął biegać w kółko wyraźnie zszokowany tym, jaki niesamowity trik mu wyszedł. Potem rozejrzał się i dotarło do niego, że nikt tego nie widział. Cały jego entuzjazm zgasł w jednej chwili, zabrał ze stołu przekąski i wrócił smutny do siebie.

#3.


Jakiś czas temu pracowałem w kapitanacie małego portu. Musieliśmy sprawdzić kamery marin, ponieważ jedna łódź została porzucona na naszej przystani. Szukaliśmy jej właściciela, kogoś, kto ostatni raz korzystał z łodzi lub był na jej pokładzie. Oglądałem taśmę z łodzi pierwszego wieczoru, kiedy zacumowała w naszej marinie. Mężczyzna, który przypłynął łodzią, stał na rufie przez dwie godziny, prawie się nie ruszając. Potem o godzinie 1:30 nad ranem po prostu zszedł z niej i wpadł do wody. Już nie wypłynął. Nigdy nie odnaleziono jego ciała.

#4.


Kiedyś zajmowałem się ochroną w Walmarcie. Okolica dość kiepska, bardzo dużo osób uzależnionych od heroiny. Najbardziej przerażającą rzeczą było obserwowanie, jak szybko dana osoba przeistacza się pod wpływem narkotyku z całkowicie normalnego, przeciętnego obywatela do chodzącego trupa. Można było budować oś czasu ich uzależnienia i metamorfoz za pomocą zdjęć i wideo z CCTV.
Jednego mężczyznę pamiętam dość dobrze, ale nie żeby się czymś szczególnie wyróżniał. Kiedy pierwszy raz go zatrzymałem, był bardzo uprzejmy i wyrażał się bardzo elokwentnie. Przyznał, że po prostu kradnie, bo „potrzebuje coś jeść”. Rok później i czwarty raz, kiedy go złapałem, był w zasadzie cieniem człowieka. Gdy próbował uciec, spojrzałem mu prosto w oczy i powiedziałem: „Znam cię, Gary XXX, proszę, nie uciekaj”.
Pamiętam do dziś wyraz jego twarzy. To był wyraz twarzy kogoś, kto nie spodziewał się, że ktoś go zna, ponieważ nawet on sam nie wiedział już kim jest...

#5.


Oglądałem nagranie wideo z parkingu. Na dziewiątym poziomie siedział facet na środku parkingu, waląc głową w jeden z filarów. Nagle po prostu przestał to robić, wstał i pobiegł w kierunku krawędzi. Najbardziej mi utkwiło, że facet ani nie zwolnił, ani nie przyspieszył, ani nie próbował się zatrzymać, ani nie skoczył. Po prostu jakby zbiegł w dziewięciopiętrową przepaść. Natychmiast zadzwoniłem do dyspozytorni i opowiedziałem im, co się stało. Kilka dni później dostałem psychologa, bo nie mogłem wyjść z szoku.

#6.


Kiedyś pracowałem w hostelu dla turystów. Moim zadaniem było witanie gości w recepcji i monitorowanie budynku podczas zmiany przy pomocy kamer przemysłowych. Były zamontowane na wszystkich korytarzach, ale oczywiście nie w sypialniach ani w łazienkach. Pewnego dnia przyjechała grupa młodych mężczyzn na wieczór kawalerski. Późnym wieczorem przyszły pan młody prowadził gorącą pijacką rozmowę na jednej z klatek schodowych ze swoim (jak sądzę) drużbą. Kłótnia trwa około 15 minut, zanim pan młody pchnął swojego kumpla na ścianę i oboje przez 10 minut oddawali się gorącym uściskom i wymianie śliny. Wkrótce po tym zniknęli razem w jednej z łazienek.
Z westchnieniem opuściłem biurko, aby przerwać ich sesję, gdyż zaczęła się robić nieco za głośna, a nie byli sami w hostelu. Nadal zastanawiam się, czy pan młody poślubił swoją narzeczoną (pokazał mi nawet jej zdjęcie wcześniej tego dnia, kiedy go meldowałem), czy też skończył w związku ze swoim najlepszym przyjacielem.

#7.


Kiedyś pracowałem jako ochroniarz. To był mój pierwszy tydzień w pracy. Obserwowałem, jak mój szef i inny funkcjonariusz próbują przekonać faceta siedzącego na krawędzi najwyższego poziomu naszego parkingu, żeby jednak nie skakał i nie odbierał sobie życia. Niestety, bezskutecznie. Widziałem, jak zeskoczył i wylądował obok pracownika, który normalnie przyszedł na swoją zmianę do roboty. Facet uderzył o ziemię tak mocno, że rozerwał mu się pasek od spodni. Nigdy nie zapomnę tego widoku.

#8.


Obecnie pracuję w sklepie spożywczym jako kierownik, ale na początku pracowałem w tej samej placówce jako kasjer, a właściwie „człowiek do wszystkiego”. Technicznie rzecz biorąc, oglądanie kamer bezpieczeństwa nie było moją pracą, ale stale brakowało nam rąk do pracy, a ówczesny menedżer chciał mnie wypromować, więc musiałem się wykazywać. Od czasu do czasu musiałem też przeglądać kamery. Pewnego dnia, gdy przeglądaliśmy nagrania z poprzedniego późnego wieczora, zobaczyliśmy, jak pewien nastolatek spokojnie odłożył swój koszyk z zakupami na półkę, zdjął czapkę z daszkiem i okulary i z rozpędu uderzył głową (twarzą) w ścianę. Zrobił tak jeszcze dwa razy. Kiedy skończył, jego twarz była strasznie zakrwawiona, a on włożył z powrotem czapkę i okulary i po prostu wyszedł.

#9.


Niektóre pokoje pacjentów w naszym szpitalu na piętrze „psychicznym” mają kamery, które pomagają monitorować nam pacjentów. Sprawdzamy głównie, czy nie robią sobie krzywdy, czy nie wzywają pomocy, ponieważ często są zdezorientowani, szczególnie w pierwszych dniach pobytu.
Oczywiście nocna kamera „noktowizyjna” przy słabym oświetleniu sprawia, że wszystko wygląda przerażająco. Pewnej nocy flebotomista wybiegł z pokoju jednej pacjentki przerażony, jakby zobaczył ducha.
Spojrzeliśmy na nagranie z kamery, aby zobaczyć, co się stało. A było to tak:
Pacjentka była starszą panią. Na nagraniu najpierw pojawił się nam ciemny, pusty pokój. Wchodzi flebotomista (gość od upuszczania krwi). Widzi, że łóżko jest puste i pewnie kombinuje na gorąco, że pacjentka została przeniesiona. Po chwili odwraca się z powrotem w kierunku drzwi. Drzwi uchylają się, a za drzwiami stoi pacjentka. Jest nago, tylko długie włosy do pasa ją nieco przysłaniają. Jej oczy wręcz płoną nienawiścią (tego nie widzieliśmy, ale flebotomista opowiadał).
Flebotomista przestraszył się jak jasna cholera. W końcu udało mu się powiedzieć „Pani Shelby, jestem z laboratorium i przyszedłem pobrać krew. Czy wyraża pani zgodę?”.
Pacjentka wycedziła przez zęby: „Nie. Wynocha!”.
Flebotomiście nie trzeba było dwa razy powtarzać.
Gdy po kilkunastu minutach weszliśmy do jej pokoju, starsza pani wróciła do łóżka i spała spokojnie jak niemowlę. Nazajutrz nie pamiętała ani chwili z tego zajścia.

#10.


Swojego czasu przez nieco ponad rok byłem zarządcą nieruchomości w ogromnym kompleksie mieszkaniowym. Częścią mojej pracy było przyjmowanie napływających skarg mieszkańców. Wówczas najczęściej odwoływaliśmy się do systemu monitoringu, aby zobaczyć, co wyłapały kamery, a następnie szukaliśmy rozwiązania problemu.
Najczęstsze skargi dotyczyły młodych (choć niekoniecznie tylko młodych) ludzi, uprawiających seks w ogólnodostępnym jacuzzi. Odpalam taśmę. Na wideo: młoda para zabawia się w jacuzzi. W każdej znanej mi pozycji. Rozpoznałem ich. Już wyciągałem formularz, aby wypisać im oficjalne ostrzeżenie, gdy mój współpracownik zwrócił moją uwagę na inny detal. Po drugiej stronie długiego korytarza była kobieta, którą wszyscy dobrze znaliśmy. Siedziała na swoim patio i paliła papierosa. Pomyśleliśmy, że pewnie cieszy się przedstawieniem. Potem dostrzegliśmy żar papierosa oraz drugie czerwone światełko tuż obok. Babeczka całość nagrywała małą ręczną kamerką.
Co w tym dziwnego? Ano to, że kobieta była pastorem w miejscowym kościele. Niezwykle często powtarzała swoim owieczkom, jak to żyjemy w grzechu, ponieważ zezwalamy mieszkańcom na picie i palenie w budynku. Najbardziej narzekała, oczywiście, na młodzież uprawiającą „niezdrową miłość” w jacuzzi. Wielokrotnie zalecała nam, abyśmy aktualizowali nasz regulamin, aby były bardziej zgodny z naukami Kościoła.

#11.


Pracuję w biurze dużej firmy ochroniarskiej. Można powiedzieć, że obserwuję obserwujących – monitorujemy pomieszczenia, w których inni pracownicy poprzez CCTV monitorują innych.
Mieliśmy kiedyś pracownicę, która pracowała tylko w nocy, monitorując wszelkiej maści kamery przemysłowe. Przestała robić wpisy w rejestrze na czas, więc zajrzeliśmy sobie i do niej. Większość nocy spędzała na rozmowie z jednym z monitorów telewizyjnych. Według niej w taki sposób komunikowała się z nią jej zmarła matka.

#12.


Pracowałem w kasynie w Sydney i jednym z moich obowiązków było obserwowanie poprzez kamery przemysłowe, co dzieje się na sali. Jednego dnia zobaczyłem faceta, który ciągle krzyżował i rozstawiał nogi, grając w pokera na automacie. Po kilku minutach poszedł w kąt sali, ściągnął spodnie, zrobił kupę i wrócił do grania na swoim automacie. To się dopiero nazywa uzależnienie!
Tego rodzaju zachowania, niestety, nie są rzadkie. Przeważnie ludzie sikają w spodnie. Te maszyny to zło. Są zaprojektowane, aby uzależnić ludzi. To powoduje, że niektórzy nie są w stanie oderwać się od nich nawet na krótką chwilkę, by skorzystać z toalety.
4

Oglądany: 43371x | Komentarzy: 23 | Okejek: 246 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

07.12

06.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało