Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

„Moja przygoda z pracą na stacji benzynowej” – wątek, który podbił Twittera

55 843  
660   122  
Jak to jest pracować na stacji benzynowej? Użytkownik Twittera o nicku @dajciemipierogi opisał swoje wrażenia oraz wytknął wiele absurdów, czym zrobił na platformie niezłe zamieszanie.


Oryginalny wątek znajdziecie TUTAJ, ale jeśli nie jesteście fanami poszatkowanej formy Twittera, ograniczonej liczbą znaków, to poniżej prezentujemy tekst w całości – z poprawionymi literówkami dla wygodniejszego czytania.

Stacja, na której pracuję jest jebitną korporacją, jeśli ktoś często na niej bywa, to z pewnością domyśli się, o którą chodzi. ALE JA TEGO GŁOŚNO NIE POWIEM, BO SIĘ TROCHĘ CYKAM.

Absolutny numero 1: TARGETY

Najbardziej drażniącą i popierdoloną rzeczą jest to, że mamy ustalone z góry, ile dziennie powinniśmy sprzedać kaw, fast fooda, płynów do spryskiwaczy i artykułów ze sklepu na ilość klientów. Przykładowo: było 300 klientów, więc powinniśmy sprzedać kawę za min. 300 zł, food za 600, płyny za 100 i artykuły za sklepu za 600. ABSURDALNE. Ja do teraz nie mogę tego zrozumieć, to jest kurwa stacja paliw, a nie Starbucks XD No ale it gets even deeper, bo mamy też targety tygodniowe i dzienne, np. dodatkowe espresso min. 3 razy, ciastko kokosanka i owsiane po 5 dziennie, świeży sok pomarańczowy – 5 dziennie, burgery – 8 dziennie i inne popierdolone rzeczy.

And it gets even funnier, bo jeśli nie uda nam się osiągnąć tego targetu, to kierowniczka regionalna najpierw pisze do nas na służbowy telefon, ŻE JEST ZAŻENOWANA WYNIKAMI I MAMY JE PODCIĄGNĄĆ XD a potem łączy się na zoomie z kierowniczką naszej stacji i opierdala ją od góry do dołu CZY TO TAKI PROBLEM SPRZEDAĆ PŁYN DO SPRYSKIWACZY??? I w zależności od humoru ucina premie kierownikowi stacji, nie nam XD

Ale najgorszy i tak jest ten proces wciskania targetów. Jak ktoś przychodzi zapłacić za paliwo, to ja nie mogę przyjąć płatności i tyle. Ja muszę:
– zapytać, czy ma aplikację, a jeśli nie – zachęcić do założenia i przedstawić aktualne promocje;
– zaproponować kawę lub coś do jedzenia na ciepło;
– zaoferować produkt promocyjny (czyli te jebane ciastka albo płyny do spryskiwaczy np.).

I z procesu, który mógłby zająć 10 sekund, robi się minuta albo i więcej. Ja wymęczony powtarzaniem w koło Macieju tego samego, klient zirytowany tym wciskaniem, wszyscy niezadowoleni. A nie daj Boże, że pominiesz którąkolwiek z tych kwestii, gdy jest na stacji tajemniczy klient. Wtedy cała wizyta oceniona jest na 0% i kierownik ma ucinaną premię XD (again, kierownik – nie pracownik).

Te targety dochodzą do takiej patologii, że my tutaj często w słabsze dni sami kupujemy te kawy, ciastka czy płyny, bo regionalna wysyła nam SMS-y typu: „jak nie sprzedacie ani jednego płynu, to wpiszę to do raportu dla dyrekcji, a szkoda, bo macie ładne premie”.
X kurwa D

Numer 2: czystość

Na stacji jest darmowa toaleta dla wszystkich. Wszystkie muszą być sprawdzane i sprzątane co 0,5 h, musimy się podpisywać na kartkach, które tam wiszą. Masz ogromny ruch i nie masz czasu się na nie wybrać? No to się módl, żeby nie przyjechał tajemniczy klient, bo oceni wizytę na 0%, jak zobaczy brudny zlew albo obesrany kibel.

Ale to jest jeszcze śmieszniejsze, bo zarząd ustalił nam „LIMIT NA CHEMIĘ”, co oznacza, że miesięcznie dostajemy 8 butelek domestosa i kilka butelek do czyszczenia łazienek. Jak się skończy przed końcem miesiąca, to trzeba sobie poradzić z użyciem samej wody. A nie wiem, czy próbowaliście kiedyś utrzymać czystość i przyjemny zapach w publicznej toalecie, mając do dyspozycji tylko wodę (za zapach też możemy oblać wizytę tajemniczego).

A teraz wyobraźcie sobie, że macie chwilę czasu, idealnie, żeby te kible wyszorować. Spędzacie pół godziny na czyszczeniu trzech toalet (męska, damska, dla niepełnosprawnych) i w momencie, w którym kończycie zmierza do was armia kierowców tirów, którzy od razu tam wchodzą XD A kierowcy tirów to największe, kurwa, oblechy na świecie. Zostawiają te kible w takim stanie, że już chyba każdy z nas się tutaj co najmniej raz przez to popłakał. Moją osobistą czarę goryczy przelał typ, który nie podniósł deski, tylko na nią nasrał i przykrył papierem. I NIE, NIE MIAŁEM WTEDY ANI ŻADNEJ CHEMII, ANI NAWET RĘKAWICZEK DO SPRZĄTNIĘCIA TEGO, a codziennością jest, że po umyciu podłóg stawia się ten potykacz „ŚLISKA PODŁOGA – PROSZĘ NIE WCHODZIĆ”, a typ ci się wjebie w brudnych butach „bo mu się szczać chce” i trzeba myć jeszcze raz. Naprawdę, tyle razy się popłakałem myjąc te podłogi, że tego nie zliczę XD

[Numeru 3 nie ma - albo coś go wcięło, albo autor pomylił się w numeracji - przyp. red.]

Numer 4: mecze piłki nożnej w sąsiednim mieście

Jak wszyscy wiedzą, fani piłki nożnej to w 90% podludzie. Jak tylko rozgrywa się jakiś mecz, to 15 minut przed jego końcem przyjeżdżają do nas busy policyjne wypchane typami w tych anti riot gears i mówią, że mamy wyłączyć światła, zasunąć rolety i udawać, że stacja jest zamknięta, bo będzie niebezpiecznie. Jak mecz jest mniejszy, to możemy mieć otwarte, ale co najmniej 10 policjantów stoi na całej stacji i pilnuje porządku XD

Numer 5: awantury o ceny paliw

Również ciężko mi zliczyć, ile razy ktoś wszedł na stację, ani be, ani me, ani pocałuj mnie w dupę i zaczyna od: „WAS TO POPIERDOLIŁO Z TYMI CENAMI? U KONKURENCJI JEST X GROSZY TANIEJ NA LITRZE, WY CHYBA Z CHUJA SPADLIŚCIE, ŻE TYLE ZDZIERACIE”.

Na początku jeszcze starałem się tłumaczyć, że to nie ode mnie zależy, że ja również uważam, że to za dużo. Ale po n-tej sytuacji już zacząłem mówić: „to jak się coś nie podoba, to wypierdalaj do konkurencji” XD Dodam jeszcze od siebie, że takie awantury rozkręcają mi tylko osoby uważane za „TE WYCHOWANE W LEPSZYCH CZASACH, Z SZACUNKIEM DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA”, czyli, kurwa, starsi ludzie XD No nigdy żaden 20-latek złego słowa do mnie nie powiedział. Już w ogóle pomijam absurd krzyków na pracownika stacji na najniższym szczeblu, no, kurwa, byczku, gdyby to ode mnie zależało, to wszyscy tankowalibyśmy taniej XD NO ALE, KURWA, NIE ZALEŻY, WIĘC NIE WIEM, JAKI CEL LUDZIE WIDZĄ W OBWINIANIU O TO MNIE.

Numer 6, czyli coś, co pojawia się w każdym retailu: drobne do wydania reszty

Kochani, ja mogę mieć w pogotowiu kasowym tylko 200 zł w monetach, nie może być żadnych „dodatkowych” pieniędzy luźno leżących na kasie, żebym miał jak wydać resztę. I wyobraźcie sobie, że zmiana po mnie również musi mieć 200 zł w monetach na wydawanie reszty. I bardzo proszę, piątek rano, 4 osoby tankują na kwoty 234,72, każdy rzuca mi banknot 500 zł i mówi: „nie mam inaczej, a karty płatniczej nie używam”. Wtedy jestem w totalnej PIŹDZIE, bo już nie mam jak wydać.

I oh boi, jak to bardzo uruchamia ludzi. „GÓWNO MNIE OBCHODZI, ŻE PAN NIE MA, JESTEŚCIE STACJĄ, MUSICIE MIEĆ PIENIĄDZE DO WYDANIA RESZTY”. No cóż, ale nie mam XD Jeśli w utargu mam określoną ilość pieniędzy, to system mi się blokuje i muszę wrzucić wszystko do sejfu.

Numer 7: SZKOLENIA, co striggerowało mnie na maxa

Wyobraźcie sobie, że wielka korporacja wymyśliła sposób, jak przeszkolić pracownika ze wszystkiego, co się da, ograniczając budżet do minimum. Otóż – aplikacja do szkoleń online.
Oczywiście oficjalnie nie można się szkolić w trakcie pracy. W trakcie pracy to trzeba, kurwa, targety cisnąć, a nie się szkolić, tak? Więc w wolnym czasie trzeba napierdalać szkolenia (oglądanie filmików, czytanie instrukcji, rozwiązywanie testów). Jedno szkolenie to ok. 45 minut. Szkoleń jest ok 40. Wszystko powinniśmy robić w czasie wolnym od pracy, za darmo. A jak nie robisz szkoleń, to dzwonią z zarządu do kierowniczki z opierdolem, że pracownicy nie są wyszkoleni i ma tydzień, żeby wszyscy mieli 100%, bo sama wróci na kasę. TO JUŻ JEST NAPRAWDĘ, KURWA, PRZESADA.

Ale oficjalnie pracownicy przeszkoleni? No, przeszkoleni. Nie trzeba płacić pracownikom za czas szkolenia? No, nie trzeba. A i osobom szkolącym nie trzeba płacić. Sytuacja dla państwa z wyższych szczebli idealna, no przecież takie coś nie powinno być legalne XD

Numer 8, ABSOLUTNA ŚWIEŻYNKA Z SAMEJ GÓRY: aplikacja do weryfikacji oferty stacji

Kurwa, to już jest absolutne sranie na głowy pracownikom i utrudnianie im życia. Na służbowym telefonie mamy apkę, w której o określonej godzinie kilka razy na dobę pokazują się zadania.

Są to zadania: weryfikacja roller-grilla, weryfikacja lodówki z kanapkami, weryfikacja gondoli promocyjnej z napojami itp. I sam obowiązek robienia zdjęć o określonej godzinie to pół biedy, do przeżycia. Ale te zdjęcia weryfikuje system. KURWA, SYSTEM. Wystarczy, że w kadr złapie się kawałek etykiety innego produktu, kawałek twojej koszulki, utnie się cenówkę czy zrobi zdjęcie pod złym kątem – system ci to odrzuci. Jak to weszło i robiliśmy te zdjęcia zgodnie z instrukcją, to mieliśmy 38% zaakceptowanych zdjęć. X kurwa D po raz 37 i opierdol z góry gotowy.

I wyobraźcie sobie, że macie kolejkę, cały czas towar znika, a wy musicie powiedzieć: „chwileczkę, muszę najpierw uzupełnić towar i zrobić zdjęcie” XD Ja się czuję tak zażenowany, jak ludzie patrzą, jak się wyginam z tym telefonem robiąc zdjęcia parówek XD Aaaaaa!!!!!!

TAK GWOLI ŚCISŁOŚCI:
Moje narzekania i wyrzuty dotyczą stricte korporacji, która narzuca nam te wszystkie targety, limity i inne wciskarstwo. Moja kierowniczka jest jedną z najcudowniejszych osób na świecie i to głównie dzięki niej chciało mi się tam chodzić, ekipa też super!
5

Oglądany: 55843x | Komentarzy: 122 | Okejek: 660 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

01.12

30.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało