Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Pchnięcie Pardo

27 622  
290   22  
Od oficerów wymaga się jasnego umysłu w nawet najbardziej stresujących sytuacjach, a do tego w przypadku pilotów samolotów odrzutowych dochodzi wymóg podejmowania bardzo szybkich decyzji. Takim sprawnym umysłem (i stabilną ręką) wykazał się kapitan Pardo, pilot samolotu Phantom II w czasie wojny w Wietnamie, który dzięki swojej odwadze uratował życie dwóm kolegom (za cenę utraty dwóch samolotów).
Kapitan Bob Pardo (z porucznikiem Steve'em Waynem w tylnym fotelu) i jego skrzydłowy kapitan Earl Aman (z porucznikiem Robertem Houghtonem z tyłu) z 8. Taktycznego Skrzydła Myśliwskiego 433 Eskadry Myśliwskiej, operującej w czasie wojny w Wietnamie z tajskiej bazy lotniczej Ubon, podczas lotu nad Hanoi w 1967 roku przeszli do historii lotnictwa. Oboma samolotami biorącymi udział w misji były McDonnell Douglas F-4 Phantom II – dwumiejscowe, dwusilnikowe samoloty naddźwiękowe mogące wykonywać cały wachlarz zadań. Od walki powietrznej, przez naloty i bombardowania, aż po misje zwalczania obrony przeciwlotniczej przeciwnika. W czasie wojny w Wietnamie doczekały się określeń „Największy światowy dystrybutor części do Migów”, „Double Ugly” (co można przetłumaczyć na Podwójny Brzydal), „Ol'Smokey” (hm... Stary Śmierdziel) i jeszcze paru innych.




10 marca 1967 roku był ładnym, pogodnym dniem, po prostu idealny dzień na kolejny lot nad Wietnam i jakieś bombardowanie. Tego dnia Pardo i Aman atakowali północnowietnamską hutę stali położoną na północ od Hanoi. Podczas bombardowania oba Phantomy zostały ostrzelane i wielokrotnie trafione przez armaty obrony przeciwlotniczej. Samolot skrzydłowego odniósł znacznie większe uszkodzenia. Jego zbiorniki paliwa zostały podziurawione jak sito i samolot zaczął tracić paliwo. Bardzo szybko okazało się, że przy takim wycieku Aman nie ma szans dolecieć do powietrznego tankowca, krążącego nad Laosem.

Starając się za wszelką cenę uratować Amana i Houghtona przed koniecznością katapultowania się nad terenem zajętym przez przeciwnika, Pardo wpadł na niekonwencjonalne rozwiązanie – postanowił... popchnąć w powietrzu uszkodzoną maszynę swojego skrzydłowego. Kapitan podleciał do drugiego Phantoma z tyłu i próbował nosem swojego samolotu oprzeć się o pojemnik zawierający spadochron hamujący, znajdujący się u nasady statecznika pionowego. Niestety turbulencje powstające za wylotami silników odrzutowych mu to uniemożliwiły.




Kolejnym pomysłem było popchnięcie postrzelanej maszyny, opierając się o wypuszczony hak hamujący – Phantom był pomyślany jako samolot pokładowy marynarki wojennej, więc został wyposażony w solidny hak służący do lądowań na lotniskowcu.

Aman wysunął hak, a Pardo podleciał do niego od tyłu i oparł wysunięty hak o przednią szybę swojej owiewki. Kiedy to się udało, Pardo polecił Amanowi wyłączenie obu silników J79 i uszkodzony Phantom zamienił się w prawie 30-tonowy szybowiec. W ten sposób Pardo miał ułatwione zadanie, ponieważ zniknęły utrudniające pilotaż turbulencje, a do tego Aman oszczędzał tę resztkę paliwa, która mu została. Pomysł dowódcy zadziałał, udało się znacząco zredukować prędkość opadania szybującego samolotu. Problem w tym, że hak zsuwał się z szyby co 15-30 sekund i Pardo musiał bardzo delikatnie cofnąć się i ponownie oprzeć hak o swój samolot. Wszystko to działo się w czasie, gdy Pardo sam zmagał się z nie lada problemem – z powodu ostrzału z ziemi zapalił się jeden z jego silników. Pilot najpierw próbował go ugasić, a kiedy jego uratowanie okazało się niemożliwe, musiał go wyłączyć i odciąć od niego dopływ paliwa. Przez ostatnie 10 minut lotu oba samoloty były utrzymywane w powietrzu dzięki pracy tylko jednego silnika. Maszyny nadal traciły wysokość, ale w tempie mniejszym, niż gdyby tylko szybowały.




W takim układzie piloci pokonali ponad 160 km nad nieprzyjaznym terenem, samoloty przekroczyły granicę Laosu na wysokości 2000 metrów, a w tym momencie Pardo również leciał już na oparach paliwa - w jego maszynie został zapas pozwalający na pracę jednego silnika przez dwie minuty. Po znalezieniu się nad bezpiecznym terenem załogi obu samolotów katapultowały się, dzięki czemu uniknęły pojmania w niewolę i zostały podjęte przez śmigłowce ratunkowe.




Początkowo Pardo spotkał się z krytyką, że poświęcił swój samolot, aby ratować skrzydłowego, ale ostatecznie on i Wayne otrzymali Srebrne Gwiazdy za wykonanie tego ryzykownego manewru. Niestety na swoje odznaczenia i uznanie odwagi musieli poczekać niemal 20 lat.




1

Oglądany: 27622x | Komentarzy: 22 | Okejek: 290 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

07.12

06.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało