Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Czarodziej w krainie rolników - o pracy serwisanta

39 421  
578   74  
SeverusSnape1993 pisze: Nie będzie żadnego machania różdżkami (choć takowa się pojawi) ani głupich zaklęć* w tym artykule.

197377453f99173SeverusSnape.jpg

Tak na poważnie, witam Bojowniczki i Bojowników w moim pierwszym artykule! Na początek chciałbym się nieco przedstawić. Mam na imię Severus, mam 28 lat i na JoeMonstera trafiłem przez internet, zaraz... W oryginalnym życiu jestem elektrykiem, choć nie w pełni tego zawodu znaczeniu. O pracy, którą wykonuje, zapewne większość z Was nawet nie słyszała. W tym artykule chciałbym co nie co o niej opowiedzieć.

Jestem pracownikiem firmy, która zajmuje się utrzymaniem ruchu w rolnictwie przy produkcji zwierzęcej. Dla przypomnienia - utrzymanie ruchu jest bardzo podobne do serwisu, jednak prace odbywają się na pracującej maszynie lub urządzeniu. Przeprowadzane prace nie powinny zakłócać procesu. Tyle teorii, obiecuję!

Na czym owe utrzymanie polega? - zapytacie. I słusznie. W normalnych warunkach spędzamy czas na nowych bądź modernizowanych obiektach, stąd jest to względnie normalna praca montera czy serwisanta: mechanika, elektryka, hydraulika, automatyka, spawacza... Czasami jednak ktoś zadzwoni z awarią. Wtedy zaczyna się kwalifikacja zgłoszenia na jedną z trzech grup:
  • Nic się nie dzieje, da się z tym żyć bądź klient sam to naprawi
  • Awaria wymaga przyjazdu serwisu, ale może zaczekać dzień lub dwa
  • Dzwonimy na policję i prosimy o eskortę do miejsca wystąpienia awarii
1973777237ed9b5Grupa_szybkiego_reag.jpg

Niestety, policja nam nie pomoże. A szkoda, czasami sześćset krów czeka w bólu na dój kilka godzin, bo musisz dojechać, a tymczasem ktoś potulnie przyjmuje mandat za spowodowanie kolizji z dzikiem. Zdani więc całkiem na siebie, nie mamy wyboru - zamiast gnać za policyjną eskortą, to uciekamy przed grupą radiowozów, bo przekroczyliśmy prędkość o 0,3 km/h.
Paradoksalnie większość awarii, która nie wymaga naszej pilnej interwencji jest z kategorii ciężkiej, ale rolnik jest na tyle ogarnięty, że ogarnie to we własnym zakresie i po prostu dzwoni, czy może zrobić to czy tamto nie tracąc gwarancji, albo czy słusznie rozpracował urządzenie i może zrobić tak i tak.

Awarie wymagające przyjazdu serwisu lub wysyłki części to chleb powszedni. To zdecydowana większość zgłoszeń. Czasami jest tak, że padnie pierdoła, ale klientowi zależy na pełnej funkcjonalności urządzenia, a czasami coś poważniejszego, ale co rzadziej pracuje, więc nie ma ciśnienia.

Awarie wymagające pilnej interwencji, takiej natychmiast, są zazwyczaj pierdołami wynikającymi z zaniechań bądź błędów popełnionych w punktach powyżej. Coś się zepsuje - przecież nie będę płacił za dojazd do pierdoły. Problem narasta. Coś się zepsuje - że ja nie dam rady?! A przytrzymaj mnie piwo śwagier!

UPS, coś poszło nie tak, a np. dojarka ma chodzić za dwie godziny... Dzwonimy do serwisu, który przecież czeka na telefon ode mnie. No, nie, nie czeka, bo robi co innego, a znając złośliwość rzeczy martwych ogarnia coś w drugim końcu Polski. Albo nawet to samo, gdzie zużyje chwilowo posiadane części i na kolejne trzeba troszkę poczekać. Klops.

1973775803fa2fcTo_moglismy_byc_my.jpg

Po krótkim wstępie przejdźmy do rzeczy, które Bojowniczki i Bojownicy lubią najbardziej: krew, pot i łzy - opis niektórych akcji wyjazdowych.

Wyjazd 1 - Nagła awaria elektryczna

Niektórzy rolnicy do perfekcji opanowali sztukę zarządzania majątkiem. Codziennością jest zakup maszyny czy urządzenia z drugiego końca Polski, bo jest 500 złotych tańsze niż u dilera u mnie, a po za tym to mu nosa utrę. Efekt? Podczas pracy maszyny zasilanej trójfazowo zabrakło przez moment jednej fazy. W efekcie zabezpieczenie termiczne silnika wybiło, żeby nie dopuścić do spalenia odbiornika. Dzwonią z awarią. Mówisz: podnieś cycek na zabezpieczeniu do góry. Tak, taki czarny na białym esie szerokim ze 4 centymetry, w tej skrzynce za drzwiami, co są zastawione tą zieloną wanną w korytarzu za schładzalnikiem. Trzeba pamiętać, co gdzie jest u kogo oczywiście.
Ale nie, nie podniosę, bo mnie prąd zabije! Jest gwarancja, przyjeżdżaj!

Wyjazd 2 - Misja świąteczna

Jest jeszcze jedna kategoria serwisów, którą pominąłem, ale idzie ją podpiąć pod punkt drugi. Serwisy okresowe. W Polsce mleczarnie (niestety nie wszystkie) wymagają od rolników atestów na posiadaną dojarkę. Wymaga to przyjazdu serwisu, sprawdzenia urządzeń pieruńsko drogim oprzyrządowaniem i wypisaniem odpowiedniego papieru. Przy okazji zazwyczaj wymienia się zużyte części, coś się podreguluje i jest OK. Klient jest zadowolony z przebiegu serwisu (bo będzie miał spokojną głowę podczas kontroli, albo uwali jeden czy dwa punkty z litanii po kontroli) i czasem się zdarzy, że zaprasza na kawę. Wchodzimy, w ciepełku, bo zima, siadamy przy stole. Gospodarz gotuje wodę, a my bierzemy się za papiery. Na stole lądują łakocie i inne cukierki. No i pada to zastrzeżone już chyba prawem autorskim pytanie, które jednak pozwolę sobie przytoczyć:
- Kawa czy herbata?
- Kawę poproszę.
- Z mlekiem?
- Nie, dziękuję. Kawa to kawa, ma być czarna.
- Ale spokojnie, my swojego mleka nie pijemy!

Wyjazd 3 - Czy jest na sali lekarz?

Często podczas wyjazdów do rolników dochodzi do porodów u krów. Prawdziwy serwisant urządzeń udojowych jest niedyplomowanym oborowym położniczym. Często podczas montaży jesteśmy sami na obiekcie, bo chwilowo ważniejsze są prace w polu, a skoro jesteśmy, to przecież możemy przypilnować zasuszonej krowy (kiedyś może Wam opowiem ciekawą anegdotę z tym terminem). Oprócz tego kilka razy asystowaliśmy przy cesarkach, a nawet operacjach na przemieszczenie trawieńca (nie dla ludzi o słabych żołądkach). A więc nie trzeba kończyć medycyny, żeby operować.

l_1973778ce7231c8Koniec.jpg

Jako że zbliżamy się do końca lekcji, chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na kilka mitów powszechnie panujących w społeczeństwie i je sprostować:

Po pierwsze mleko kupowane na targu prosto od rolnika... to nie mleko. A przynajmniej nie takie, które chciałoby się spożywać. Skoro on je sprzedaje na rynku, to znaczy, że mleczarnia (nawet ta najgorsza) nie chce od niego tego mleka kupić. Jeżeli powie, że jest za mały, a zlewni już nie ma - dzisiaj więksi hodowcy pełnią funkcję zlewni, odkupując od zbyt małych mleko dobrej jakości.

Po drugie, krowy nie są trzymane w żadnych klatkach. Oczywiście, często są uwiązane i cały ich ruch przez większość życia ogranicza się do stania i leżenia, jednak te obiekty zanikają. Czy słusznie? To nie temat dzisiejszego artykułu. Jeżeli ktoś już trafi do obiektu, gdzie krowy są dojone w klatkach - to są to roboty udojowe, zazwyczaj bardzo dobrze wyposażone technologicznie. Krowa tam wchodzi, jest dojona i dostaje dodatki paszowe, a po doju jest wypuszczana. Czasami ma nawet umyte wymiona.

Zazwyczaj w okresie wakacyjnym dochodzi do wystaw zwierząt hodowlanych, gdzie jest możliwość wzięcia mleka prosto od krowy dla bombelka. Madki o takie mleko się czasami wręcz przepychają. Prawda jest taka, że te krowy są nafaszerowane cudami takimi jak: antybiotyki, jakieś leki i inne chemikalia, które mają utrzymać krasule przy życiu w obcych dla niej warunkach. Nie muszę chyba tłumaczyć, co takie mleko może zawierać...



Dodatek dla wytrwałych:

Różdżka! To stały element wyposażenia elektryka. Kiedy jestem w pracy, zawsze mam ją ze sobą. A co to dokładnie jest? Bardzo użyteczny element, który w bardzo krótkim czasie, choć i niejednokrotnie przy użyciu odpowiednich zaklęć*, pozwala przynajmniej poznać istotę problemu. A w większości przypadków owy problem nawet rozwiązać. Różdżka = mały płaski śrubokręt :)

Ja mam na imię Severus i właśnie popełniłem swój pierwszy artykuł. Za pozytywne komentarze i okejki, jeżeli takowe w ogóle się pojawią, dziękuję! A w stronę wszystkich, którzy chcą negatywnie mnie ocenić, trzymając gotową do boju różdżkę, krzyczę: Expeliarmus!
33

Oglądany: 39421x | Komentarzy: 74 | Okejek: 578 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

03.12

02.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało