Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

7 imponujących efektów specjalnych, które w rzeczywistości były niebywale „tanie”

61 491  
356   38  
Potężne eksplozje, wielkie monstra demolujące miasta, kosmiczne wojny pomiędzy flotyllami galaktycznych imperiów – współczesna „magia kina” w olbrzymiej mierze opiera się na mocy obliczeniowej komputerów, za pomocą których specjaliści w swoim fachu tworzą efekty wizualne łapczywie pożerające lwią część budżetu. Tymczasem jeszcze dwie dekady temu filmowcy sięgali po całkiem kreatywne metody, mające na celu oszukanie oczu widzów. I chociaż dominowała wówczas pirotechnika, animacja poklatkowa czy skomplikowana animatronika, to niektóre zapierające dech w cyckach efekty w słynnych blockbusterach uzyskano w sposób karygodnie wręcz… tani!

#1. „Czarnoksiężnik z krainy Oz” – tornado z pończochy

W pierwszych minutach najsłynniejszej ekranizacji powieści Lymana Franka Bauma wielkie tornado porywa bohaterkę do tytułowej, magicznej krainy. W latach 30. ubiegłego wieku tworzenie przekonujących obrazów tego typu dopiero raczkowało, a metody po jakie sięgano często były czystą improwizacją. Tak też stało się w tym przypadku. Specjalista od ekranowych trików i późniejszy zdobywca Oscara Arnold Gillespie początkowo usiłował uzyskać satysfakcjonujący efekt za pomocą wodnego wiru. Kiedy próby te nie spełniły pokładanych w nich oczekiwań, filmowiec eksperymentował z odpowiednio ukształtowana gumą. Finalnie jednak poprzestał na sposobie znacznie prostszym i wręcz „amatorskim”. Gillespie po prostu naciągnął pończochę na odpowiednio zwinięty drut używany przy stawianiu ogrodzeń dla drobiu. Taką konstrukcję przymocowano do zbudowanej naprędce suwnicy obrotowej. Całość poruszana była w tę i nazad za pomocą samochodu znajdującego się poniżej kadru.



#2. „Diuna” – obleśne kondomy

W nakręconym niemalże 40 lat temu filmie Davida Lyncha jest scena, w której grany przez Kyle’a MacLachlana bohater podejmuje szaloną próbę okiełznania jednego z pustynnych czerwi. Mężczyzna wbija specjalny pręt w jego ciało, podważając pancerz zwierzęcia i odsłaniając przed widzem jego wnętrzności. Ten niezbyt przyjemny widok udało się uzyskać za pomocą tysięcy prezerwatyw wypełnionych żelatyną! Tak w każdym razie twierdzi Carlo Rambaldi, który odpowiada za ten efekt. Dalszych szczegółów tworzenia robaczych flaków nie chciał jednak wyjawić, aby „nie zniszczyć iluzji”.


#3. „Psychoza” – syrop czekoladowy

Morderstwo kobiety biorącej prysznic jest jedną z najważniejszych scen w historii kina. W ciągu zaledwie trzech minut Alfred Hitchcock zaserwował widzom obraz złożony z pociętych ujęć zarejestrowanych przez kamerę w 78 różnych ustawieniach! Aby osiągnąć tak piorunujący efekt, reżyser potrzebował aż tygodnia pracy. Filmowiec musiał też nagimnastykować się, aby ukryć przed widzami fakt, że naga kobieta otrzymująca ciosy nożem nie jest grana przez Janet Leigh, ale przez jej dublerkę – znaną z rozkładówek „Playboya” Marli Renfro. Paradoksalnie sporym problemem w rejestrowaniu tej pamiętnej sceny okazało się efektowne przedstawienie krwi spływającej do prysznicowego odpływu. Sztuczna czerwona posoka wyglądała dość mało wyraziście w tym czarno-białym ujęciu. Kreatywne rozwiązanie zaproponował specjalista od charakteryzacji Jack Barron, który wlał do brodzika syrop czekoladowy. Wyszło to zaskakująco dobrze i reżyser skorzystał z tej niecodziennej metody.


#4. „2001: Odyseja kosmiczna” – latający długopis

Niewątpliwie twórcy słynnego filmu w reżyserii Stanleya Kubricka zasługują na wielki szacunek. Sam projekt statku kosmicznego, jego detali, oświetlenia czy chociażby słynnej obrotowej bieżni świadczy już o tym, jak ambitnie filmowcy zabrali się do tego projektu. Tak drobiazgowe podejście do realizacji słynnego filmu odbiło się na budżecie, który to pochłonął „kosmiczną”, jak na tamte czasy, kwotę ponad 10 milionów dolarów (czyli prawie tyle, co powstała dekadę później „Nowa nadzieja”)! Nie każda jednak wizualna sztuczka, którą widzimy na ekranie, uzyskana została w sposób wymagający ogromnych nakładów finansowych. Tak było chociażby w scenie, w której podczas podróży futurystycznym wahadłowcem Orion podziwiamy bezwładnie krążący w pozbawionej grawitacji przestrzeni długopis.


Ten bardzo realistyczny efekt udało się osiągnąć przyklejając to piśmiennicze narzędzie za pomocą dwustronnej taśmy klejącej do obracającej się tafli szkła umieszczonej na pierwszym planie. Moment, w którym stewardessa sięga po ten „latający” przedmiot jest niczym innym, jak odklejaniem długopisu od przezroczystej płaszczyzny, do której był on przymocowany.

#5. „Park Jurajski” – „gitarowe” okręgi na wodzie

Dzieło Stevena Spielberga w genialny wręcz sposób łączy w sobie animatroniczne rozwiązania oraz rewolucyjne na początku lat 90. ubiegłego wieku efekty stworzone za pomocą komputerów (które to zajęły zaledwie 4 minuty czasu ekranowego!). Dość tu powiedzieć, że nawet dzisiaj – po ponad 30 latach od powstania – film ten nadal trzyma się lepiej niż niejedno współczesne widowisko. Mimo wielkiego budżetu i całej gamy nowoczesnych rozwiązań, jeden z efektów uzyskano w sposób mocno „archetypowy”. Mowa o fragmencie, w którym zwiastunem zbliżania się ważącego ponad 8 ton tyranozaura są kręgi pojawiające się na powierzchni wody nalanej do plastikowego kubka.


Spielberg wspominał w wywiadach, że pomysł wprawienia wody w ruch wpadł mu do głowy podczas jazdy samochodem i słuchania podgłośnionego na cały regulator radia, w którym akurat leciała jedna z kompozycji zespołu Earth, Wind & Fire. Filmowiec zauważył wówczas, że dźwięki wprawiają w wibracje lusterko w aucie. Aby spowodować drżenie wody w kubku, jeden z pracowników ekipy odpowiedzialnej za efekty specjalne, Michael Lantieri, za pomocą odpowiednio napiętej struny wymontowanej z gitary basowej uzyskał jedną z najbardziej przerażających, a przy tym niezwykle minimalistycznych scen w historii kina.

#6. „Terminator 2” – rtęć i suszarka

Podobnie jak dzieło Spielberga, przełomowym dla efektów specjalnych filmem była druga część „Terminatora”, gdzie na niespotykaną dotąd skalę wykorzystano CGI do tworzenia spektakularnych scen z humanoidalną maszyną wykonaną z ciekłego metalu. Nie oznacza to jednak, że każde ujęcie z tą postacią zostało wygenerowane przy użyciu komputerów. W pamiętnej sekwencji „odbudowywania się” T-1000, który to wcześniej został roztrzaskany na kawałki, widzimy jak krople ciekłej materii łączą się ze sobą, ostatecznie formując pokaźną kałużę, z której to powoli wyłania się antagonista. Efekt ten uzyskano w banalny wręcz sposób. Ekipa wylała na ziemię rtęć, którą to następnie, za pomocą suszarek, rozdmuchano w różnych kierunkach. Zarejestrowaną scenę po prostu odtworzono od tyłu, co dało wrażenie, że krople ciekłego metalu scalają się ze sobą.


#7. „Ucieczka z Nowego Jorku” – komputerowa wizualizacja bez wykorzystania komputera

Znakomita produkcja Johna Carpentera nakręcona została w 1981 roku i pokazywała posępny świat niedalekiej przyszłości, w którym to drastyczny wzrost przestępczości zmusił amerykański rząd do uczynienia z Manhattanu wielkiego więzienia pod zaostrzonym rygorem. Jako że to, jak by nie patrzeć, futurystyczna wizja, reżyser musiał pokazać trochę nowoczesnych technologii. I tak też w jednej ze scen podziwiać możemy „wygenerowany komputerowo” trójwymiarowy model Nowego Jorku.


Taką scenę już wtedy dałoby się wykonać za pomocą odpowiednich urządzeń o dobrej mocy obliczeniowej, jednak nie byłoby to tanie i na pewno solidnie nadwyrężyłoby budżet. Trzeba więc było sięgnąć po kreatywne, mniej kosztowne, rozwiązania. Wykorzystano więc miniaturową makietę miasta, a następnie oblepiono ją paskami zielonej taśmy. Efekt fluorescencyjnych „wektorów” uzyskano oświetlając tak przygotowany obiekt lampą światła czarnego. Rozwiązanie to było dość czasochłonne, ale – jak widać – niezwykle skuteczne.




Źródła: 1, 2, 3
5

Oglądany: 61491x | Komentarzy: 38 | Okejek: 356 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

05.10

04.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało