Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Autentyki CLXIV - A może chcesz siku?

37 212  
5   5  
W dzisiejszych Autentykach, pokażemy kolejny dowód na istnienie i działanie Układu/Środowisk wywodzących się z dawnej SB/Szarej sieci/Agentów WSI w mediach (właściwe podkreślić) oraz ujawnimy Listę, o zawartości równie porażającej, co zawartość najsłynniejszego polskiego mebla...

LEGENDA

Wczoraj spotkałam [K]olegę, który właśnie rozpoczął studia na AGH, więc pytam, jak tam grupa, czy fajni ludzie itp...
[K] - A słyszałaś o tej legendzie, że jak jakaś dziewczyna skończy AGH jako dziewica, to posągi przed budynkiem głównym się poruszą?
[Ja] - No słyszałam...
[K] - Patrząc na dziewczyny u mnie w grupie, to te posągi za 5 lat będą na breakdance’a wywijać na rynku!
 
by laksmi

* * * * *

ZDĄŻYĆ NA CZAS

Do koleżanki wpada na podwórko z piskiem opon furgonetka z firmy kurierskiej. Pan wyskakuje, łapie paczkę, biegnie do odbiorcy i kwituje dostawę (coś tam jeszcze krzyczy, że jest strasznie spóźniony i musi lecieć). Wskakuje do auta, wrzuca wsteczny, pisk opon i... ze stojącej obok Fiesty mojej koleżanki wypadają lampy i zderzak. Facet wyskakuje z furgonu i patrzy zbaraniały - a koleżanka do niego flegmatycznie:
- Coś Pan qfa, Zbyszek z DHL-a?

by marekb

* * * * *

WIADOMOŚĆ W ZAŚWIATY

Sierdzę sobie w biurze i księguję faktury. Dzwoni telefon:
- Biuro rachunkowe "XXXX" słucham?
- Dzień dobry, ja dzwonię z firmy upewnię się czy mam dobre dane. Czy to biuro rachunkowe "XXXX" pani Anna Kowalska?
- Teoretycznie tak, ale pani Anna Kowalska nie żyje od dwóch lat.
- Eeee... Mogę w takim razie zostawić wiadomość?
- Oczywiście jak tylko umrę natychmiast przekażę.
I w tym momencie dopiero mnie położyła intelektem:
- Czy pani żartuje?

by atitta

* * * * *

POMYŁKA?

Zaposiadam ci ja cyfrę (i mogę oglądać ulubione polskie seriale). Jak przerzucam kanały, to wyskakują mi takie zajawkotytuly, co zacz leci na kanale.
Czasami zajawkotytuly mają poślizg czasowy, w związku z czym na wizji leci wieczorynka, a podpis głosi "wiadomości", na ekranie pornos, a w podpisie "moje auto". I tak dalej, i tak dalej... Hit nastąpił niedawno.
Na ekranie relacja z konferencji, czy czegoś tam, Jarka Kaczyńskiego, grzmiącego tubalnie: "W 2012 roku nasze drogi będą takie, jak na Zachodzie".
Podpis głosił:
"Ze zdrowiem na bakier"

by konwalia

* * * * *

GŁODNEMU CHLEB NA MYŚLI

Skoczyłem dziś z kumplem do sklepu, co by kupić coś do żarcia. Przed nami kolejeczka - trzech robotników i jakaś kobiecinka na oko 50-60 lat.
Pani do kasjerki:
- Aaaa proszę jeszcze jakiś chlebek, ale dobry. Hmmm może ten z nasieniem...

by johny_r

* * * * *

LISTA

U mnie w firmie, czasem zdarzy nam się zamawiać na obiad jakiegoś chińczyka, albo kebaba. Wśród fanów szybkiego żarcia przeważają panowie. Procedura wygląda tak, że dzwonią do mnie, albo mailem wysyłają, co by chcieli, a ja dzwonię do baru i zamawiam. Ale zanim to zrobię, spisuję dokładnie, kto co chciał. Robiłam przed chwilą porządek na biurku i znalazłam zamówienie sprzed kilku dni. Wyglądało tak (imiona zostały zmienione):

Franek - cienki, na ostro
Maniek - cienki, na ostro
Józek - gruby, łagodny
Rysiek - gruby, na ostro

Może ja jestem dziwna, ale skojarzenia miałam jednoznaczne. Dobrze, że nikt tego nie znalazł przede mną.

by Aishaa

* * * * *

NIEZŁY ARTYSTA

Sąsiad mój swego czasu miał wypadek. Na budowie domku rodzinnego spadł z 1 piętra domku, ze schodków, bo te nie miały jeszcze poręczy. Sąsiad był w stanie mocno wskazującym na spożycie, koledzy chcieli mu pomóc wstać... Oczom ich ukazał się taki o widok: sąsiad siedzi na parterze, obok schodów, cała głowa we krwi... a jego ucho... prawe zresztą, wisiało oderwane na ostatnim kawałeczku skóry, niczym kolczyk... szybka decyzja - wezwali pogotowie. Przyjechali panowie i gdy chcieli sąsiada wpakować do karetki, bo przytomny był cały czas, ten im zwiał, wrzeszcząc na całą wioskę, że do Łodzi się zawieść nie da i mu Pavulonu nie zaaplikują. Gdy jednak pomoc medyczna ’dopadła’ sąsiada i zawiozła do szpitala, żona tegoż pana zaczęła go usilnie poszukiwać, bo o jego wypadku nie sposób się było dowiedzieć od równie ’trzeźwych’ jego kolegów z budowy. Znalazła mężusia w jakimś szpitalu i dowiedziawszy się, że żyje i ogólnie jego stan jest zadowalający, poprosiła o podanie numeru pokoju, w którym jej ślubny leży.
[S]ąsiadka - A może mi Pani powiedzieć, w której sali leży mój mąż?
[R]ecepcjonistka - Chwileczkę, kolegów się zapytam.
Z dali słychać było:
[R] - Michałłłłłłłłłłłłłłłł, a gdzie leży ten bez ucha?
[M]ichał - Aaaaaaa, van Gogh to w sali xxx.

by AdvocatusDiaboli

* * * * *

KONCENTRACJA NA SZCZEGÓŁACH

Działo się to podczas sesji letniej. Żal, za traconymi z powodu nauki urokami przyrody, skłonił nas do wycieczki na pobliską łączkę. Zasiadłyśmy we cztery na kocyku, soczek do ręki, książka na kolana, nauka pełną parą. Wtem na horyzoncie pojawiła się męska postać. Postać przybliżyła się i będąc już parę metrów od nas przystanęła i ściągnęła z siebie wprawnym ruchem najpierw koszulkę, a potem resztę, co tam miała na sobie i stanęła frontem, dumna z siebie chyba bardzo. Na widok ten na krótko zamarłyśmy w bezruchu, po czy w popłochu zebrałyśmy swoje rzeczy i runęłyśmy w drogę powrotną do akademika. Gdy trochę ochłonęłyśmy wywiązał się między nami taki dialog:
- Jezu, co za zbok. Skąd się tacy rodzą?
- Nie wiem, ale z gęby całkiem jakby znajomy był.
- No mnie też się zdawało, że jakbym go już gdzieś kiedyś widziała. Gośka, co myślisz?
- Nie wiem... na twarz nie patrzyłam.

by chanya

* * * * *

PROMUJ SWOJE MIASTO

Przypomniała mi się historyjka opowiedziana przez znajomego. Znajomy ten pojechał z rodzinką do Zakopanego. Istotne jest, że tablicę rejestracyjną miał zamontowaną na takiej ramce reklamowej z hasłem od lat paru promującym nasze miasto, czyli "LESZNO - tu chce się żyć".
Mieszkali w hotelu, a tam codziennie na parkingu przepychanki i problem z parkowaniem. Właściciele hotelu (czy raczej pensjonatu) nic specjalnie sobie z tego nie robili, ważne, że kasę z portfela wyłowili, a reszta... niech się dzieje wola nieba...
Raz się zdarzyło, że znajomy wepchnął się na miejsce, gdzie parkowały jakieś karki. Wręcz na karków oczach się tam wepchnął. Zakończyło się na pyskówce, straszeniu policją i krzykach w ciemnej nocy. Auto zostało na miejscu, znajomy usatysfakcjonowany zniknął w barze, a później poszedł spać. Rano wyszedł po fajki, przechodzi koło auta, a tam na masce wydrapane w lakierze wielkie napisy:
"Zakopane - tu chce się umierać".
...I weź tu promuj swoje miasto...

by happy

* * * * *

DROGA PRZEZ MĘKĘ

W piątek z samego rana miałyśmy w domu rzeźnię. Należało kota (6 kilo żywego kota!) zapakować do torby podróżnej, ponieważ nie mamy dlań klatki, i zanieść do weterynarza. Na szczęście weterynarz jest o pięć minut drogi stąd, chciałyśmy to szybciutko załatwić. Nie będę już opisywać, jak to krew się z naszych podrapanych dłoni lała i o walerianowym smrodzie w całym domu... Jakoś go zapakowałyśmy i roztrzęsione idziemy. I wyobraźcie sobie tak widok: idą dwie rozdygotane, podrapane dziewuchy z torbą podróżną, która się miota i wydaje dziwne piski. Taki widok zobaczyła pewna dziewczynka, którą tatuś do przedszkola odprowadzał, i ona mówi do niego:
- Fajnie że ty mnie normalnie do przedszkola prowadzisz, nie jak te panie...

by SatAnka

* * * * *

LIST DO PAPIEŻA

Z okazji kolejnej rocznicy wyboru "naszego Papieża", trwa obecnie w szkołach podstawowych akcja "Piszemy list od JP II". Taki list napisał również wczoraj mój siostrzeniec, Franek, lat 9. List zaczynał się od słów:
Drogi Papieżu, Janie Pawle II
W pierwszych słowach mego listu pragnę Cię poinformować, że Polska wygrała z Portugalią 2:1
Następnie poszły:
podziękowania za brata, na którego tak długo czekałem, prośba o zdrowie dla dziadka.
Potem sytuacja polityczna:
Na świecie nadal bez zmian, tylko wojny i wojny.
Na zakończenie chciałbym Ci powiedzieć, że chciałbym być tak dobrym bramkarzem jak Ty.

by ala

 * * * * *

SIKU CI SIĘ NIE CHCE?

Opowieść z pracy mojego Pana Męża. Mój PM pracuje w wytwórni gazów technicznych. Między innymi trzeba tam załadowywać i rozładowywać ciężarówki. Szybko, albo bardzo szybko. Pewien jego kumpel niezbyt imponującej postury na samym początku swojej kariery miał właśnie zajmować się ciężarówkami. Rozładował jedną, załadował drugą i tak w kółko. Szło mu całkiem, całkiem, ale [K]umple zaczynają go pytać:
- Z...! Siku ci się nie chce?
I się śmieją przy tym strasznie. Wkurzył się w końcu Z..., podchodzi i pyta:
[Z] - No i z czego się k... śmiejecie?
[K] - A bo widzisz, był tu taki jeden na oko strasznie silny, zrobił połowę tego, co ty i zapytał, czy tu tak zawsze. Jak mu powiedzieliśmy, że dzisiaj jest spokojnie, to poszedł siku zrobić i do dzisiaj nie wrócił.

by maja_72


Chcesz poczytać więcej autentyków? To wejdź na nasze forum "Kawałki mięsne", tam też możesz opowiedzieć jakąś zabawną historię ze swojego życia (koniecznie zaznaczając przy wątku taki znaczek: ), a być może za tydzień to właśnie Ty rozbawisz na naszej stronie głównej czytelników kolejnych Autentyków!

Oglądany: 37212x | Komentarzy: 5 | Okejek: 5 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

15.10

14.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało