Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

„Jak przeprowadzić rewolucję w kilku punktach” - o fenomenie kolorowych rewolucji. Cz. I: Jugosławia

23 791  
158   43  
Co jakiś czas Putin bądź Łukaszenka krzyczą, że w ich kraju nigdy nie dojdzie do kolorowej rewolucji, która zmieni porządek rzeczy i zastąpi „demokratycznie wybrane rządy” marionetkowymi, sterowanymi przez Stany Zjednoczone. Po 1989 roku Francis Fukuyama przewidywał, że z czasem na całym świecie zapanuje model liberalnej demokracji. Kolorowe rewolucje, wprowadzające owy model, mogły sprawić, że przewidywania Fukuyamy w dłuższej perspektywie okażą się trafne...


Rewolucja rewolucji nierówna

Mianem „kolorowych rewolucji” określa się ruchy społeczeństwa w danych krajach, w wyniku których dochodzi do przemian politycznych, demokratyzacji, zorientowania się na świat zachodni. Termin ten jest bardzo nieprecyzyjny i odnosi się najczęściej do rewolucji po 1989 roku. Najczęściej nazwą tą określa się protesty na obszarze byłego Związku Radzieckiego, zaczynając od gruzińskiej rewolucji róż z 2003 roku. Choć nie jest to formalnie określone, można zaryzykować twierdzenie, że „kolorowe rewolucje” zakończyły się wraz z fiaskiem arabskiej wiosny, gdzie protesty nie doprowadziły do obalenia tamtejszych reżimów bądź też istniejące systemy demokratyczne z czasem upadły. W tym cyklu artykułów mianem „kolorowych rewolucji” będą uznane wszystkie pokojowe ruchy społeczno-polityczne powstałe w 2000 roku i później.

Serbska rewolucja buldożerów - matka chrzestna dalszych buntów?

Choć pierwszą oficjalną „kolorową rewolucją” były wspomniane już protesty w Gruzji z 2003 roku, faktycznie pierwszym tego typu buntem z prawdziwego zdarzenia była tzw. rewolucja buldożerów w Serbii (wówczas republiki wchodzącej w skład Federalnej Republiki Jugosławii) z 2000 roku. Była to pierwsza kolorowa rewolucja z prawdziwego zdarzenia, gdzie doszło do mobilizacji obywateli (w szczególności młodych), zjednoczenia opozycji, przyjęcia jakiegoś symbolu, jawnego opowiadania się za pokojowymi rozwiązaniami oraz (co wykorzystują liczni przeciwnicy tego typu ruchów) korzystania ze wsparcia merytorycznego i finansowego ze strony świata zachodniego. Nie wszyscy jednak uznają ten bunt za faktyczną kolorową rewolucję. Ci, którzy widzą pod tą nazwą wyłącznie bunty w krajach dawnego ZSRR postrzegają ruch w Serbii jako prototyp bądź też matkę chrzestną późniejszych buntów.

Rewolucja z 2000 roku stała się wzorem do naśladowania m.in. przez Gruzinów, Ukraińców oraz Egipcjan. Miała ona ogromny wpływ na wydarzenia w innych państwach, choć w Polsce serbska rewolucja buldożerów jest w zasadzie nieznana, a historia rozpadu Jugosławii ogranicza się wyłącznie do przebiegu wojen w tym dawnym państwie. Jak doszło do protestów, jaki był ich wynik i skąd w ogóle ta nietypowa nazwa?

Tło wydarzeń

W wyniku rozpadu Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii na Bałkanach ukształtowało się kilka nowych państw. Poza Macedonią wszystkie brały udział w wojnach, które doprowadziły do śmierci setek tysięcy ludzi po wszystkich stronach konfliktów, upadku gospodarczego Bałkanów Zachodnich oraz powstania autorytarnych reżimów. Serbia wraz z Czarnogórą zdecydowały się nie ogłaszać niepodległości. W tym celu powołały w kwietniu 1992 roku tzw. Federacyjną Republikę Jugosławii (dalej: FRJ). Od 1997 roku jej prezydentem był Slobodan Milošević (na zdjęciu poniżej), dyktator odpowiedzialny za wciągnięcie Serbii do wojen w byłej Jugosławii, czystki etniczne, stosowanie represji wobec obywateli FRJ oraz zniszczenie gospodarki państwa. Po zakończeniu wojen w Chorwacji oraz Bośni i Hercegowinie sytuacja gospodarcza FRJ była katastrofalna. Kraj dopiero zaczął wychodzić z hiperinflacji (w styczniu 1994 roku wynoszącej 313 mln procent!), nie radził sobie z bezrobociem przekraczającym 50% oraz był poważnie osłabiony sankcjami nałożonymi przez państwa zachodnie.



Choć w powszechnym mniemaniu uważa się, że Serbowie generalnie szanowali Miloševicia i widzieli w nim prawdziwego ojca narodu, faktycznie poparcie dla niego nie przekraczało często 50%. Milošević utrzymywał się u władzy za sprawą bardzo słabej i skłóconej opozycji, bardzo dużej i prymitywnej propagandy w radiu i telewizji (pod koniec lat 90. kontrolowanej przez ministra informacji Aleksandra Vučicia, dzisiejszego prezydenta Serbii mającego zapędy dyktatorskie), stosowania, w dość małym stopniu, represji wobec obywateli.
Pomimo strachu i biedy wielu Serbów regularnie wychodziło na ulicę.

Największe protesty społeczne przed 2000 rokiem odbyły się na przełomie 1996 i 1997 roku, gdy setki tysięcy ludzi domagało się uznania wyników wyborów samorządowych z 3 listopada przez będące u władzy Socjalistyczną Partię Serbii i Jugosłowiańską Lewicę. Protesty te odniosły sukces. Milošević uznał wyniki wyborów i dopuścił przedstawicieli opozycji do władzy. Co interesujące, świat właściwie zignorował wydarzenia w kraju, który jeszcze rok temu brał udział w wojnach. Powołana przez opozycję koalicja Zajedno (pol. Razem) rozpadła się tuż po zakończeniu protestów, a Serbowie coraz większą wagę przykładali do narastającego konfliktu w Kosowie. Swoje zrobił również fakt, że 3 listopada odbyły się wybory parlamentarne, które wygrała koalicja Socjalistyczna Partia Serbii/Jugosłowiańska Lewica/Nowa Demokracja, na którą głosowały przede wszystkim osoby starsze, z nostalgią wspominające dawną Jugosławię.

Podczas kolejnych miesięcy największą bolączką FRJ był konflikt w Kosowie. Bombardowania NATO w Serbii trwające od 24 marca do 20 czerwca 1999 roku dotkliwie odczuli Serbowie, którzy zaczęli skupiać się na Miloševiciu. Choć Milošević triumfował, jego nagły skok popularności był tylko chwilowy. Jedynym czynnikiem, który mógł doprowadzić do odsunięcia go od władzy było powstanie silnego i niezależnego ruchu, który mógłby zachęcić ludzi do upomnienia się o swoje prawa. A ten ruch zaczął się formować jeszcze przed interwencją NATO.

Młodzi mówią dość

Mowa o Otporze (pol. Opór) – studenckim ruchu politycznym, założonym w 1998 roku przez studentów, którzy dwa lata wcześniej brali udział w protestach przeciwko nieuznaniu wyników wyborów samorządowych. Otpor wyznaczył sobie trzy cele: odsunięcie Miloševicia od władzy, przeprowadzenie wolnych wyborów i demokratyzację FRJ. Ruch ten od samego początku odrzucał jakiekolwiek formy formalnej współpracy z istniejącymi serbskimi partiami politycznymi. Nie chcąc być oskarżany o bycie finansowanym przez świat zachodni, Otpor korzystał z dyskretnej (i ograniczonej do minimum) formy współpracy, głównie w postaci przyjmowania pieniędzy na zakup komputerów i opłacenie telefonów, połączeń internetowych i kserokopiarek.



Otpor nie miał formalnego dowództwa. Organizacja opierała się na lokalnych i niezależnych od siebie filiach. Decentralizację wprowadzono z kilku powodów. Najważniejszym z nich było utrudnienie organom władzy złapanie członków, będących nieformalnymi liderami danej filii. Innym ważnym powodem było zwiększenie wpływów działalności Otporu. Mieszkańcy prowincji bardziej wierzyli swoim młodym sąsiadom, wchodzącym w skład organizacji, niż młodym mieszkańcom Belgradu, którzy nie mieli zielonego pojęcia, co się dzieje na wsiach i miasteczkach. I wreszcie zielonego pojęcia również nie miał Milošević, który przez długi czas walczył z Otporem wyłącznie w Belgradzie, ignorując rozwój tego ruchu poza stolicą. To właśnie prowincja przeprowadziła finał rewolucji, o którym jednak później…

Bardzo dużą rolę w działalność Otporu miała praca Gene'a Sharpa pt. „Od dyktatury do demokracji”. Książka ta stanowiła de facto poradnik, jak krok po kroku przeprowadzić rewolucję w kraju. W książce tej znalazły się zapisy m.in. by ruch od początku przybrał rolę ofensywną, od początku opowiadał się za walką bez przemocy, by nie zachęcać władz do kontrataku lub też do udowodnienia, że protestujący są bandytami.

O Otporze zrobiło się głośno za sprawą happeningów, które miały sprowokować rząd i zmotywować Serbów do przyłączenia się do ruchu. Do ważniejszych happeningów można zaliczyć:
  • Akcję „Dinar za zmianę” – przed Belgradzkim Teatrem Narodowym ustawiono beczkę, na której namalowano twarz Miloševicia. Przechodnie byli proszeni o zapłacenie jednego dinara za uderzenie w wizerunek dyktatora. Jak ktoś był niezadowolony z polityki Miloševicia, mógł za dopłatą dodatkowego dinara uderzyć ponownie. Akcja była odpowiedzią na apel Miloševicia, by Serbowie dobrowolnie wpłacili symbolicznego dinara na rozwój serbskiego rolnictwa. Beczkę wraz z dochodami z akcji skonfiskowała policja. W odpowiedzi aktywiści podziękowali policji, że pomogli w transporcie pieniędzy do Miloševicia;
  • Akcja w Niszu. Gdy pewnego razu Milošević planował wizytę w Niszu, aktywiści z tego miasta zaczęli przygotowywać upominek dla przywódcy Serbii. Przygotowali kartę z życzeniami z podpisami dwóch tysięcy mieszkańców oraz prezenty. Kajdanki, mundur więzienny i bilet w jedną stronę do Hagi;
  • 20 sierpnia 1999 roku podczas urodzin Miloševicia w Belgradzie pokrojono atrapę tortu, którego kawałki symbolizowały regiony FRJ. Kawałki kroił i „zjadał” monstrualny Milošević;
  • Koncert noworoczny w Belgradzie z 13 stycznia 2000 roku (według kalendarza juliańskiego). Po koncertach rockowych równo o północy wyświetlono na telebimach zdjęcia i nazwiska Serbów, którzy zginęli podczas wojen w Jugosławii. Akcja ta miała zszokować mieszkańców, którzy usłyszeli od prowadzonych wydarzenie apel, by do końca roku coś zmienili w kraju, by nigdy więcej nie dochodziło do takich nieszczęść;
  • Obserwacja zaćmienia – w centrum Belgradu umieszczono teleskop, z którego mieszkańcy stolicy mogli obserwować zaćmienie. Zamiast Księżyca czy Słońca widzieli jednak twarz Miloševicia, stanowiącego „zaćmienie umysłu”. W lutym 2000 roku Otpor zdecydował się na kolejny krok, jakim było wymuszenie na opozycji współpracy. Na pierwszym kongresie Otporu obok aktywistów ruchu pojawili się również liderzy partii opozycyjnych i dziennikarze. Choć opozycja nadal była niechętna wobec podjęcia współpracy między sobą, wzięła się do pracy, gdyż po prostu pozazdrościła Otporu dużego sukcesu organizacyjnego i popularności, który mógł w przyszłości przyczynić się do powstania nowej partii politycznej, która obejmie władzę.


Akcja „Dinar za zmianę”

Sytuacja zmieniła się 27 lipca 2000 roku, kiedy to Milošević ogłosił przeprowadzenie przyspieszonych wyborów prezydenckich. Termin wyznaczono na 24 września. Nieoczekiwanie największe partie opozycyjne zdecydowały się nawiązać współpracę. Powołały koalicję pod nazwą Demokratyczna Opozycja Serbii i ogłosiła, że ich kandydatem w wyborach prezydenckich będzie prawnik Vojislav Koštunica. Otpor poparł Koštunicę, jednak był to wyłącznie sojusz taktyczny. Koštunica, będący kandydatem prawicowym, nie reprezentował poglądów wielu członków Otporu.


Innym symbolem Otporu było hasło „Gotov je” (pol. „On jest skończony”), wymierzone bezpośrednio w Miloševicia

Wybory i wielki marsz

Wybory odbyły się zgodnie z terminem, 24 września. Dzięki apelom Otporu i wzmocnienia siły opozycji, frekwencja przekroczyła 80%. W nocy z 24 na 25 września podano wstępne wyniki. Ogłoszono, że wybory wygrał Koštunica z wynikiem 56,8% głosów, podczas gdy Milošević otrzymał 34,2%. Władze początkowo milczały i zwlekając z podjęciem decyzji mówiły, że wyniki nie są pewne, jednak po kilku dniach przyznały, że żaden z kandydatów nie uzyskał poparcia przekraczającego 50% głosów i konieczna będzie druga tura wyborów. Deklaracja ta doprowadziła do kryzysu politycznego, a 2 października do wybuchu strajku generalnego.

Faktyczna rewolucja rozpoczęła się w kopalni Kolubara w zachodniej Serbii, gdzie 4 tys. górników ogłosiło strajk. Gdy 2 października policja i wojsko zablokowały kopalnie, na pomoc górnikom wyruszyło 20 tys. Serbów, którzy wymusili na policji i wojsku opuszczenie Kolubary. W większych miastach taksówkarze blokowali ulice, a pracownicy kolei zatrzymywali ruch pociągów. Otpor i liderzy największych partii opozycyjnych zagrozili, że dokona marszu na Belgrad, jeśli Milošević nie zrezygnuje z urzędu do 5 października.

4 października Milošević nadal głosił, że I tura nie przyniosła zwycięstwa ani jemu, ani Koštunicy. Dzień później rozpoczął się wielki pochód Serbów do Belgradu. Do stolicy jechały konwoje samochodów osobowych, autokary, ciężarówki wożące opozycjonistów. Na specjalnych platformach przywieziono buldożery, które miały przełamywać blokady i barykady policji (i to właśnie za ich sprawą rewolucja przyjęła taką nazwę). Policja biernie przyglądała się rozwojowi wydarzeń. Jedna z hipotez zakłada, że policja po prostu nie miała odwagi przeciwstawić się takiemu tłumowi, według innej tuż przed marszem jeden z liderów opozycji, Zoran Đinđić, miał przekonać policjantów do ignorowania rozkazów.



Według szacunków, w wielkim proteście wzięło udział milion osób. Brali w niej udział zarówno przyjezdni jak i sami mieszkańcy Belgradu, którzy dołączali do konwojów. Manifestujący zdobyli gmach Parlamentu oraz budynek Radio-Televiziji Srbije. W stolicy zapanowała anarchia. Ogromne zamieszanie wzbudziło odnalezienie w gmachu Parlamentu kilka tysięcy kart do głosowania w II turze wyborów, z zaznaczonymi głosami na Miloševicia. Wobec ogromnego buntu mieszkańców oraz udowodnienia, że władza zamierza sfałszować wyniki wyborów, Milošević podał się do dymisji i uznał zwycięstwo przeciwnika.

Poniżej wideo ze zdobycia Parlamentu:

FILM

Koniec euforii

5 października 2000 roku zamyka okres dyktatury w Federalnej Republice Jugosławii. Koštunica został prezydentem, a w wyniku przyspieszonych wyborów parlamentarnych z 23 grudnia 2000 roku władzę w kraju objęła Demokratyczna Opozycja Serbii. Premierem został Zoran Đinđić. Sukces Serbów dał nadzieję obywatelom innych reżimów, którzy marzyli o demokracji, bezpieczeństwie i stabilniejszym życiu. Liderzy Otporu nie spoczęli na laurach i uczyli później Gruzinów, Ukraińców i Kirgizów, jak prowadzi się pokojowe protesty. O ile jednak same protesty można było przeprowadzić łatwo, o wiele gorsza okazywała się stabilizacja życia społeczno-politycznego w „nowej demokracji”. Choć w Federalnej Republice Jugosławii wprowadzono demokrację, kraj ten nadal zmagał się z problemami gospodarczymi, widmem definitywnego rozpadu państwa (co miało miejsce, gdy FRJ przekształciła się w Serbię i Czarnogórę, by po kilku latach rozpaść się na trzy państwa: Serbię, Czarnogórę i Kosowo) oraz ogromną przestępczością i niejasnymi powiązaniami polityków z lokalnymi mafiami. Krótkotrwałą euforię i wiarę, że w Serbii jeszcze będzie przepięknie przerwał snajper Zvezdan Jovanović, który na zlecenie mafii z Zemunu 12 marca 2003 roku zamordował Đinđicia. Poparcie dla nowych władz znacząco osłabło, gdy wydano Miloševicia Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu dla byłej Jugosławii. O ile obalony dyktator nie cieszył się popularnością, Serbowie nie mogli wybaczyć nowej władzy, że oddaje ręce ludziom, którzy w ich mniemaniu dokonywali na ich krewnych morderstw w ramach interwencji NATO.

W drugiej części zostaną poruszone kolorowe rewolucje w krajach dawnego ZSRR.

Źródła: 1, 2, 3
3

Oglądany: 23791x | Komentarzy: 43 | Okejek: 158 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.09

27.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało