Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Drobiazgi, które sprawiają, że Hans Landa jest „królem kinowych złoczyńców”

65 270  
422   55  
Uwielbiam klasycznych filmowych złoli. Te postaci zazwyczaj są bardziej wyraziste i ciekawsze niż stojący po stronie moralnej prawilności bohaterowie. I chociaż lista uwielbianych przez widzów czarnych charakterów jest dłuższa niż nos polskiego premiera, to zdecydowanie uważam, że jeden tylko geniusz zła zasługuje na pierwsze miejsce w takim zestawieniu. Nie ma większego sukinsyna niż szalenie uprzejmy, uroczo uśmiechający się, szarmancki i zawsze pogodny Hans Landa.
Mam wrażenie, że filmowi antagoniści są lubiani dlatego, że zazwyczaj to indywidua zdecydowanie negatywne, do szpiku kości zepsute, cyniczne i jednowymiarowe. A przy tym dość często zabawne, co niekiedy podkreślane jest przez ich szaleńczy, godny chyba tylko psychopatycznego zwyrola, śmiech. Oczywiście są w tej regule wyjątki takie jak zbuntowany android Roy Baty z „Blade Runnera” czy chociażby Hannibal Lecter z „Milczenia owiec”.


O ile jednak w przypadku tych postaci widz wpędzany jest w zasadzkę i w pewnym sensie zaczyna rozumieć tych bohaterów, a nawet usprawiedliwiać ich okrucieństwa, to już Hans Landa, standartenführer SS z Tarantinowskiego dzieła „Bękarty wojny”, jest zwykłym bydlakiem ukrywającym się za fasadą życzliwego erudyty. Brawa za wykreowanie takiego antagonisty należą się nie tylko Christopherowi Waltzowi, który pięknie sportretował Landę, ale przede wszystkim reżyserowi, który również jest autorem scenariusza tego filmu. W iście partyzanckim stylu przemycił on do swojego dzieła sporo niuansów i drobnych smaczków, które paradoksalnie bardzo dużo mówią o cynizmie i sadystycznej naturze Hansa Landy.

#1. Poczekaj, aż spróbujesz kremu

W jednej ze scen Landa spotyka się w restauracji z Emmanuelle Mimieux - kobietą zarządzającą kinem w okupowanym przez Niemców Paryżu. Nie wie jednak o tym, że osoba ta jest w rzeczywistości Shosanną – dziewczyną, która cudem uciekła z obławy, jaką parę lat wcześniej Hans z oddziałem niemieckich żołnierzy urządził w domu ukrywającego Żydów farmera. Czy jednak na pewno Landa nie domyśla się z kim ma do czynienia? Oto kiedy przychodzi do serwowania słodkiego strudla, esesman życzliwie prosi swoją rozmówczynię o poczekanie na krem, który to w opinii mężczyzny jest wyśmienity.



Co w tym podejrzanego? Otóż to jedna z wielu inteligentnych gierek, w których lubuje się Hans. Kremy przecież robiono na bazie świńskiego tłuszczu, a Żydom nie wolno jeść produktów, które nie są koszerne.
Jest jeszcze jeden detal dotyczący samego deseru. Po rozmowie z dziewczyną, Landa zagasza papierosa w kawałku niedojedzonego przez siebie strudla. Tarantino wykonał tu ujęcie, w którym ciasto wraz z nadal dymiącym kiepem przypomina dom z kominem. Dokładnie taki, w jakim ukrywała się Shosanna.




#2. Mleko, poproszę

Kiedy w 1941 roku Landa z żołnierzami wkroczyli do wiejskiego domu, aby przesłuchać jego właściciela i zlokalizować kryjących się tam Żydów, standartenführer przed wydaniem rozkazu rozstrzelania zbiegów wdał się w pozornie tylko niewinną pogawędkę z farmerem. Na samym jej początku poprosił gospodarza o zaserwowanie mu szklanki mleka.



We wspomnianej scenie odbywającej się w restauracji Landa w jeszcze jeden subtelny sposób daje kobiecie do zrozumienia, że wie, kim ona jest. Oczywiście robi to w swoim przebiegłym stylu, zamawiając u kelnerki… szklankę mleka!


#3. Aryjskie geny zasługują na szczególną uwagę

Hans prawdopodobnie jest wielkim zwolennikiem hitlerowskiego programu Lebensborn. Nie wynika to jednak z jego bezpośredniej wypowiedzi, ale po raz kolejny – z drobnego gestu, który uważnym widzom nie powinien umknąć uwadze. Program, o którym mowa był planem tworzenia „nadczłowieka”, przedsięwzięciem selekcji ludzi o najsilniejszych i najbardziej pożądanych przez nazistowskich ideologów cechach. Chodziło o wyszukiwanie i rozmnażanie najzdrowszych osobników – wysokich, o oczach niebieskich lub szarych, jasnych włosach i smukłej budowie ciała. Projekt ten realizowano nie tylko w Niemczech, ale i innych krajach, które hitlerowcy podbili. W tym także i we Francji, gdzie zakładano ośrodki zajmujące się takim „przesiewem”.


W początkowych scenach „Bękartów wojny”, kiedy Landzie przedstawione zostają córki farmera, Niemiec praktycznie nie zwraca uwagi na dwie z nich, natomiast w sposób bardzo egzaltowany wyraża swą szarmanckość w stosunku do trzeciej dziewczyny, która w porównaniu ze swoimi siostrami jest blondynką o jasnej skórze i oczach.



W geście pozornej uprzejmości Landa chwyta też jedną z dziewcząt za rękę. Zwróćcie jednak uwagę, w jaki sposób to robi. Objąwszy palcami jej nadgarstek, Hans dyskretnie bada puls córki swojego rozmówcy, aby sprawdzić, czy ta jest zestresowana. Dzięki temu Niemiec mógł wydedukować, że francuska rodzina coś przed nim ukrywa.


#4. A skoro o dedukcji mowa

Sztuka dedukcji to genialne narzędzie, którym najbardziej szczycił się chyba Sherlock Holmes – detektyw znany z kartek powieści napisanych przez Arthura Conan Doyle'a. Człowiek ten znany jest jednak nie tylko ze swojego zawodowego talentu, ale także ze swego wizerunku, którego nieodzownym elementem była fajka z główką wykonaną z tykwy.


Wchodząc do domu na francuskiej wsi, Landa, niczym Sherlock, ma za zadanie rozwiązać zagadkę i dowiedzieć się, czy i gdzie farmer ukrywa żydowskie dzieciaki. Aby wprowadzić gospodarza w swoją gierkę, Niemiec zapala… wielką fajkę z tykwy.



W tej samej rozmowie nazista mówi o sobie jako o „Łowcy Żydów”, porównując tych ostatnich do kryjących się szczurów. W taki sposób Landa delikatnie daje do zrozumienia, że zdążył już zorientować się o miejscu przebywania poszukiwanych przez niego osób. Znajdowały się one oczywiście pod podłogą, czyli dokładnie tam, gdzie w zwyczaju mają kryć się szczury.

#5. „Niedoskonały” język włoski

Landa jest poliglotą. Skromnym, warto dodać. W scenie otwierającej film intruz mówi do swego rozmówcy: ”Wyczerpałem zakres mojego francuskiego. Dalsze mówienie w tym języku wydaje się nieadekwatnie i zawstydziłoby mnie tylko”. Dotąd jednak każde zdanie Hans wypowiedział perfekcyjną, pełną językowych ozdobników, francuszczyzną.


Okazuje się, że esesman świetnie sobie też radzi w rozmowie z Włochami. Kiedy więc na jednym z bankietów przedstawieni zostają mu włoscy goście, którzy to w rzeczywistości są amerykańskim oddziałem tytułowych „Bękartów”, Landa ewidentnie orientuje się, że ma do czynienia z wrogami. Nie daje jednak tego po sobie poznać i zaczyna się bawić ich kosztem w subtelny, a jednocześnie uprzejmy sposób, wytykając im na przykład zły akcent. Mało tego – posługujący się włoską mową widzowie zorientują się, że sam Landa celowo popełnia drobny, acz zauważalny, językowy błąd, aby sprawdzić reakcję swych rozmówców. Jej brak jedynie potwierdza przypuszczenia Niemca.

https://www.youtube.com/watch?v=YUi13NeQOd0

#6. Doskonałe włoskie wino

Jak pamiętamy, udawanie Włochów przez głównych bohaterów okazuje się słabym trikiem, na który Landa nie daje się nabrać. Amerykanie trafiają do niemieckiej niewoli. W obliczu kończącej się wojny i nieuchronnej porażki hitlerowców, standartenführer ma jednak pewną propozycję dla swoich jeńców. Rozmowę zaczyna od marginalizowania swej roli w tępieniu Żydów. Wcześniej dumny z nadanego mu przydomku, teraz wyraża swoje niezadowolenie, że ktoś się nim posługuje. Przechodząc do tematu dotyczącego korzystnego dla swojej osoby, rozwiązania, które oficjalnie zakończyłoby wojnę, Landa nalewa Amerykanom po kieliszku wina. Warto zwrócić uwagę na butelkę – trunek, którym Niemiec częstuje swych gości, pochodzi, a jakżeby inaczej, z Włoch! Na domiar złego, wybornym winem Amerykanie nie mogą się uraczyć, bo obaj mają związane za swymi plecami ręce. Ot, taka mała, sprytna złośliwość ze strony Hansa.


29

Oglądany: 65270x | Komentarzy: 55 | Okejek: 422 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.09

27.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało