Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Perły Literatury Wolskiej

27 050  
4   19  
Kliknij i zobacz więcej!Na początek link do krótkiego opowiadanka... A teraz analiza dokonana przez jednego z użytkowników forum fantastyka.elixir.int.pl zwanego Ring. Treść opowiadania jest pogrubiona a poniżej fragmentów jego komentarze w "[ ]":

Wieś zastał płonącą, rodzinę martwą.
[Jak powiedział Hitchcock, film powinien zaczynać się trzęsieniem ziemi, a potem napięcie powinno stopniowo rosnąć. Jest ok.]

Najeźdźcy nie oszczedzali ludzi.
[Wiadomo, ludź do niczego nie potrzebny. A taką owieczkę to przynajmniej wydupczyć można.]

Niewielu zdołało się schronić.
[Najeźdźców?]

Teraz lamentowali nad zwłokami swoich, żon, mężów, matek, ojców, synów, curek, wnuków.
[Wiecie, ten dramatyzm jest powalający... Jedne zwłoki lamentujące nad zwłokami innych. Reg Shoe się kłania. I Śmierć Scureków też.]

On nie chciał opłakiwać.
[A ja nie mogę przestać, z kolei. Za każdym razem jak czytam ten tekst to łzy ciekną mi po policzkach]

Corn pragnął zemsty, tak bardzo jej pragnął, że uczucie to zabiło w nim wszystko inne, łącznie ze zdrowym rozsądkiem.
[Ja pragnę przestać to czytać, tak bardzo tego pragnę, że też zabiło to we mnie zdrowy rozsądek, i czytam dalej]

Wkroczył do swojej płonącej chaty, ogień go nie przerażał, już nie...
[Mnie w sumie też ogień nie przeraża, tylko czy on, cholera, musi taki ciepły być??]

Jakimś cudem doszedł na poddasze
[Ja bym schodami spróbował, ale co ja tam wiem...]

wydobył starą szablę, wspaniały był jej metal, wcale nie zardzewiała
[Wzrok dziki, suknia plugawa...]

Dawno jej nie używał, ale wprawnie złapał jej uchwyt. Dwa razy przeciął powietrze i wybiegł.
[W steeeeepie szerokim, któóóórego okiem
Naweeet sokoooolim nie zmieeeeerzysz,
Wstań, unieeeeś głowę, popaaaatrz do góóóry
Co widzisz?
PAŁAC KULTURY!!]

Złapał czyjegoś konia
[-Kochanie, może dziś na jeźdźca??
-Jaki najeźdźca??
-Germański, kurwa, oprawca!!]

Wierzchowiec był mocny, wytrzymał ostrą jazdę.
[Mrrr...]

Pierwszego żołnierza przeciął po plecach, triumfalny uśmiech zniknął z jego twarzy, zastąpiony przez wyraz koszmaarnego bólu i strachu, spadł z siodła potoczył się po ziemi, jeszcze wtedy żył, czuł wstrząs, uderzenia kopyt już nie przeżył.
[Komentarza nie będzie, bo staram się zrozumieć o kim tu jest mowa]

Następny nie był jeszcze przygotowany.
[U mnie w liceum na semestr przysługiwały dwa nieprzygotowania... Ciekawe jak u nich jest]

Szabla przebiła mu płuco.
[Przez chwilę poważniej będzie... Jak można w pełnym pędzie (tzn. ostrej jeździe na mocnym wierzchowcu) wbić w kogoś szablę, i nie wypuścić jej z ręki?? Odpowiedzi prosimy wysyłać na numer 0-700...]

Jęknął, stęknął i umarł.
[Komentarza nie będzie. Leżę i kwiczę]

Miecz bandyty wyleciał z jego renki. Corn chwycił go w lewą dłoń.
[Ok, i znowu... W pełnym pędzie?? Bo chyba nigdzie nie było że z konia zsiadł?? (renkę pomijami milczeniem)]

Prawa, dierżąca szablę uderzyła w szczenkę przeciwnika
[Już nie kwiczę. Teraz już płaczę.]

Ciął w szyję, ze złością, zmiażdżył kręki, pociął mięśnie, zabił.
[Pokroił w malutkie kawałeczki, posypał przyprawą Kamis Do Grilla (pikantną), nabił na szablę, upiekł i zjadł]

Ryknął czując jak ręka odlatuje od ciała,
[Hej, hej, hej, sokoły
Omijajcie góry, lasy, pola, doły.(...)
Ona biedna tam została,
Przepióreczka moja mała,
A ja tutaj w obcej stronie,
Dniem i nocą tęsknię do niej].

dołączył do pozostałych nieboszczyków.
[Wiadomo, w kupie raźniej]

Corn ciął bezlitośnie po oczach. Najeźdźca jęknął, kopniak w brzuch był bardzo mocny, klinga uderzyła w łydkę, nacięła mięso, krew- Corn radował się jej widokiem, widok krwi przeciwnika był dla niego słodki.
[Dziwne. Cięcie po oczach kopie w brzuch i rozcina łydkę... Mam nadzieję że autor tego tekstu nie wybiera się na medycynę]

Zamaszyste cięcie z góry rozrąbało czaszkę, oleista ciecz wylała się na zewnątrz,
[To się nazywa mieć olej w głowie]

drugi widząc masakrę wśród towarzyszy próbował manewrować, wymijać.
[Cholera, znam ten ból, też tak kiedyś miałem, jak mi jakiś klient kiedyś cinquecento wyskoczył prosto pod Kię... Też już prawie widziałem tę masakrę, i też próbowałem manewrować, wymijać... Udało się]

trzej pozostali, podobnie jak Corn byli wściekli,
[-Stary, zastrzeliłem dziś mojego psa.
-Był wściekły??
-No, na szczęśliwego nie wyglądał.]

zsiadli z koni i zaczęli walkę, jeden jeszcze padł.
[Padł w trakcie walki, czy zanim się zaczęła??]

wszędzie obecna krew zalała mu oczy, ten widok napawał go radością w ostatniej sekundzie życia.
[Jak rozwaliłem sobie głowę i krew mi zalała oczy, to raczej nic nie widziałem... Ale jeśli właśnie widok nicniewidzenia go uszczęśliwia, to ok]

Wrócił do swoich.
[Strasznie mobilne te trupy w tej opowiastce są]



Jeśli jesteś młodym autorem ambitnych tekstów z tego gatunku, to podeślij link użytkownikom forum
https://www.fantastyka.elixir.int.pl/forum.php  a oni już Ci wytłumaczą dlaczego lepiej będzie jeśli zajmiesz się malarstwem lub szydełkowaniem...

Oglądany: 27050x | Komentarzy: 19 | Okejek: 4 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

30.11

29.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało