Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Powrót do magii dzieciństwa – gry, w które graliśmy w latach 80. i 90.

39 653  
206   147  
Końcówka lat 80. to był początek otwierania się naszego przaśnego PRL-u na nowinki z Zachodu. Nie było internetu, ale różnymi kanałami (marynarze/praca za granicą) docierały do nas gazety, magazyny, komiksy oraz pudełka z nowoczesnymi grami. Powstały też pierwsze polskie podróbki, czasem licencje, czasem oryginalne gry, który pozwoliły Chińczyka wyrzucić na strych.

Chińczyk

Zacznijmy od dinozaura wśród gier. Z dzisiejszej perspektywy nie jestem w stanie wyobrazić sobie gry nudniejszej niż właśnie Chińczyk, choć pamiętam ze szczenięcych lat pewną ekscytację podczas grania i przesuwanie pionków do bazy. Czemu w ogóle to się nazywało Chińczyk? Czy przez najpopularniejszą wtedy planszę z dwoma smokami, która przywołuje wspomnienia? Być może.



Eurobiznes

Wydany w 1983 roku przez firmę Labo pierwszy i najpopularniejszy polski klon Monopoly, dzięki któremu można się było poczuć jak europejski Wilk z Wall Street, którego stać na nieruchomości w każdym europejskim kraju. Zasady 1:1 z Monopoly, oryginalne były tylko miejscówki: każdy z nas lekko gardził tanią Grecją i bardzo pożądał RFN-u (Frankfurt, Kolonia, Bonn) albo Austrii (Innsbruck, Wiedeń)



Fortuna

To był też klon Monopoly, ale w odróżnieniu od firmy Labo, pracownicy Spółdzielni Inwalidów, którzy Fortunę wydali w 1984 roku, pokusili się o bardzo fajny wkład własny. Przede wszystkim zatrudnili grafika, który wspaniale oddał klimat Warszawy z początków XX wieku, w którym działa się cała akcja gry. To dzięki tej grze pierwszy raz usłyszałem o Elektrowni Powiśle, Filtrach Lindleya, Hotelu Bristol, Continental czy restauracji Pod Bachusem albo dworcu Wiedeńskim.



Druga ważna zmiana to inna mechanika poruszania się po planszy, która zmniejszała nieco element losowości. Każdy z graczy otrzymywał komplet kartoników z kolejnymi liczbami od 1 do 12. W każdym ruchu gracz sam wybiera, o ile pól chce przesunąć pionek, a następnie zakrywa żeton z wybraną liczbą. Wyboru liczby pól dokonuje się tylko spośród odkrytych żetonów, zatem w każdym kolejnym ruchu wybór jest coraz mniejszy. Po wykorzystaniu wszystkich 12 żetonów gracz ponownie otrzymuje pełną pulę ruchów.



Wojna o pierścień

Gra roku 1991 od wydawnictwa Encore, która w tamtych czasach wydawała najbardziej rozbudowane, skomplikowane gry.



Rozbudowana mapa i dużo kart i różnych atrybutów sprawiało, że nie była to gra dla fanów Chińczyka.



Bez tabelek nie dało się grać:



Fokus

To była fajna alternatywa warcabów z ciekawą mechaniką zbijania pionków przeciwnika przez budowanie i rozbierania wież z pionków. Grałem pasjami.



Wydawcą było „przedsiębiorstwo zagraniczne w Polsce”, więc miało to dodatkowo posmak wyjścia z PRL-u do wielkiego świata.




Magia i miecz

To była gra, która przyszła z Zachodu z pierwszą falą gier RPG, nie komputerowych, ale takich gadanych, jak Dungeons&Dragons. Na naszym komunistycznym podwórku to był powiew zachodniej niesamowitości. Co więcej, polska firma normalnie kupiła brytyjską licencję, co w czasach kupowania największych muzycznych hitów z kaset sprzedawanych na łóżkach turystycznych i kopiowanych nielegalnie w różnych legalnych firmach było również wyjątkowe.

Ta gra to dinozaur, ale wciąż świat w nią gra – aktualnie w Polsce są dostępne nowe wersje, już pod oryginalnym tytułem „Talisman”.




Witaj miłośniku gier! ,,SFERA" Sp. z o.o., producent gry, dziękuje Ci za zakup „Magii i miecza" i gratuluje dokonania właściwego wyboru. To, co trzymasz w ręku jest licencyjną wersją bestsellerowej gry „Talisman", opracowanej i wyprodukowanej w 1983 roku przez brytyjską firme GAMES WORKSHOP. Oryginał angielski był wielkim sukcesem, zajmując niekwestionowane pierwsze miejsce we wszelkich plebiscytach na najlepszą grę planszową roku. Mamy nadzieje, że „Magia i miecz" przypadnie Ci do gustu w równym stopniu jak „Talisman" - twoim angielskim kolegom. Rozłóż planszę i spójrz na nią. Oto masz przed sobą magiczny świat. Przez całe wieki władał nim potężny czarnoksiężnik...





Strategia Ardeny 1944



Pierwsza strategia planszowa z naprawdę prawdziwego zdarzenia – w 1990 roku to była rewelacja, nie tylko pod względem wykonania (błyszczący papier!), ale i mechaniki gry. A jak pisze autor głębokiej recenzji na portalu Strategii, jest taka i dzisiaj. Ma swoje niedociągnięcia, ale wciąż da się w nią grać i czerpać radość.

Mapa robiła wrażenie szczegółowością oddania terenu.



Każda jednostka historyczna miała swój żeton z parametrami.



Nowsza wersja tej gry powstała w wydawnictwie TiS (Taktyka i Strategia), która wydaje się w jakiś sposób spadkobiercą wydawnictwa Dragon, twórców pierwszej wersji Ardeny 1944. Podobne zasady, nieco rozbudowane.

Mózg elektronowy

Dzisiaj takie quizy są już powszechne, ale w siermiężnych latach 80. to była rewolucja. Gra, która magicznie włączała lampkę w momencie kiedy wybrałeś właściwą odpowiedź? Wow, to musiał być jakiś supermózg! Tak się myślało wtedy, kiedy mało kto miał komputer ZX Spectrum, a dzisiaj, w czasach „Clementoni 100 000 pytań i odpowiedzi” to już nie robi wrażenia.



Gwiezdny Kupiec

Rozbudowana strategia ekonomiczna z elementami giełdy, handlu, przemytu narkotyków oraz z agentami. Wydana została w 1986 roku i była rewelacją, która nie miała konkurencji nie tylko dlatego, że w ogóle gier wtedy było niewiele – mechanika i możliwości, jakie dawało graczom latanie między zaledwie sześcioma systemami gwiezdnymi, były niesamowite. Mało kto wie, że ta gra nie jest wznawiana dzisiaj także dlatego, że była wiernym klonem amerykańskiego Star Tradera. Jeśli chodzi o mnie (joemonster), to w tamtych czasach jarałem się tą grą jak Reksio szynką i to był zdecydowanie numer jeden, który pochłonął długie godziny moich spotkań z kumplami.



Plansza pełna wyjaśnień i tabelek tak naprawdę była łatwa do ogarnięcia i przydatna: wszystko było zawsze pod ręką, nie trzeba było wertować dość grubej jednak i pisanej drobnym maczkiem instrukcji.



Ogromna plansza, 350 żetonów i dziennik gracza, który wymagał mozolnego wypełniania.
Woziło się izotopy, żywność, polimery i podzespoły, pomagali w tym agenci Spluwa, Borsuk, Nowy i Cichy.



A to amerykański pierwowzór:



Wyścigi konne

Nie miała pudełka, ale miała planszę, pionki (piękne koniki) i karty nosiło się w plastikowej torebce.



Ta gra zapewniła kontakt z obecnym także w PRL-u światem hazardu wyścigów konnych (najbliższy mi tor był w Sopocie Wyścigi). Można było obstawiać i zarabiać kasę nie tylko za miejsca na podium, ale też za zakłady, w których obstawiało się zwycięzcę oraz kolejność pierwszych dwóch koni.

Dla mnie to był też pierwszy kontakt z dziwnymi, snobistycznymi w tamtych czasach nazwami koni – Ypuls? Xenn? Rozeta i Cwał to rozumiem, ale Perss? ;-)





Tęsknię mocno, dzisiaj w planszówkach już nie ma tego typu gier z prostym hazardem.

PS Znalazłem to w gratach w piwnicy! Niestety koniki zaginęły :(


Komandosi

Nie miałem, nie grałem, ale na pewno Rambo by zachęcił do kupienia, sama plansza też wskazuje na to, że była w tym jakaś ambicja twórców.



Jesteście młodymi komandosami. Jest to Wasza pierwsza samodzielna próba. Obudzono Was przed wschodem słońca, helikopterem przewieziono wszystkich na nieznaną wyspę. Waszym zadaniem jest odnalezienie trzech różnych części małego helikoptera, którym moglibyście odlecieć. Od tej pory zdani jesteście tylko na własne siły. Awans jest tylko dla pierwszego. Twoi koledzy są teraz Twoimi przeciwnikami. Lasy, góry, bagna, niebezpieczne rzeki, wiatry, dziwne wypadki losowe, brak pieniędzy i sił to tylko niektóre przeciwności, które musisz pokonać aby wygrać.



5

Oglądany: 39653x | Komentarzy: 147 | Okejek: 206 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

26.09

25.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało