Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jack Sparrow – syfilityczny alkoholik, którego wszyscy uwielbiamy. 10 faktów o najbardziej znanej roli Johnny'ego Deppa

55 101  
278   31  
Ten artysta, mimo aparycji kinowego amanta, zawsze wciela się w postacie dziwaków, introwertyków lub ekscentrycznych odludków. Wielka szkoda, że osobisty konflikt z toksyczną eksmałżonką tak odbił się na jego karierze. W efekcie pomówień i obyczajowego skandalu, który rozgrywa się na oczach całego świata, gwiazdor prawdopodobnie stracił właśnie możliwość powrotu do jednej ze swych ulubionych ról. Mowa oczywiście o pewnym niedomytym piracie, który podbił serca widzów chyba w każdym wieku. Biorąc pod uwagę, że mowa tu o wiecznie zapijaczonym, syfilitycznym cwaniaku, może i słabo to świadczy o naszych wzorach do naśladowania, no ale cóż –Kapitana Jacka Sparrowa po prostu nie da się nie lubić!

#1. Większość jego kapeluszy wykonana została z… gumy

O ile kapelusz noszony przez naprutego rumem bohatera stał się jego znakiem rozpoznawczym, to już aktor, który wcielał się w tę postać, nie za bardzo o niego dbał. W rezultacie charakterystyczne nakrycie głowy regularnie lądowało w wodzie i momentalnie szło na dno. Ciągły deficyt zastępczych kapeluszy doprowadzał do szewskiej pasji zarówno pracowników garderoby, jak i samego projektanta strojów noszonych przez obecnych na planie aktorów. Po utracie kolejnego już rekwizytu ekipa wpadła na pomysł, aby wykonać jego replikę z gumy. Kapelusz wyglądał dokładnie tak samo jak jego skórzany odpowiednik, ale w przeciwieństwie do niego – nie tonął!



#2. Pistolety z epoki

O ile gubienie nakrycia głowy zdarzało się aktorowi nader często, to już z wielką troską musiał on dbać o swoje dwa pistolety. Wszystkie dostępne na planie rekwizyty tego typu były replikami broni pochodzącej z XVIII wieku. Wszystkie, oprócz pukawek Deppa, które wykorzystano w kilku jedynie scenach. Mowa o ujęciach, w których bohater musi z pistoletów strzelać. Wówczas korzystał on z prawdziwych flint z 1765 roku! Na szczęście ekipa filmowa nie musiała wypożyczać ich z muzeum. Broń udało się kupić od pewnego handlarza z Connecticut.


#3. Jack ma syfa!

Któż lepiej może znać weneryczne zagwozdki i choróbska roznoszone drogą płciową niż człowiek regularnie korzystający z usług portowych wywłok? Nie chcemy psuć wam wizerunku ekranowego pirata, ale musimy to powiedzieć – Jack ma syfa! Filmowcy przemycili do pierwszej części filmu mały „easter egg”. A jest nim ropiejący wrzód zlokalizowany na szczęce Sparrowa. W każdej kolejnej odsłonie jego przygód ta niepokojąca zmiana skórna jest coraz większa i bardziej zauważalna.



#4. Pierwotnie Jack miał wyglądać zupełnie inaczej

Zanim to kapitan Czarnej Perły stał się najpopularniejszym morskim patałachem w historii kinematografii, minąć musiało naprawdę wiele dekad, podczas których każda próba reanimacji tzw. kina pirackiego zazwyczaj kończyła się klęską. Przed Johnnym Deppem najbardziej znanym aktorem, który sportretował zabijakę dowodzącego statkiem pełnym parchatych przestępców był Errol Flynn.

I to właśnie na wyglądzie pirata z filmu „Captain Blood” artysta koncepcyjny Mark Mccreery oparł pierwszy szkic postaci Jacka Sparrowa. To dzięki Deppowi i jego sugestiom wizerunek bohatera wyewoluował w kierunku osoby, którą dziś wszyscy znamy.



#5. Kapitan bez nosa, ale za to ze złotymi zębami?

Depp tak bardzo zaangażował się w tworzenie swej postaci od podstaw, że chwilami jego szalone pomysły musiały być blokowane przez studio filmowe. Dlatego też aktor, aby przeforsować swoje wizje, musiał chwytać się sprytnych forteli. I tak na przykład pewnego razu zaczął domagać się, aby kapitan Jack Sparrow nie miał nosa, bał się pieprzu i posiadał złote uzębienie. Szefostwo ze studia Disneya odrzuciło tę propozycję, ale nie chcąc sprawiać artyście zawodu, zasugerowało, że jego bohater będzie mógł pochwalić się paroma złotymi zębami. Jako się później okazało, dokładnie taki plan miał gwiazdor – pragnął, aby jego bohater posiadał jedynie kilka zębów ze złota.



#6. Nie tylko Depp został odmłodzony w „Zemście Salazara”

Jak powszechnie wiadomo, szykując się do roli Sparrowa, Johnny bardzo inspirował się wizerunkiem i ekscentrycznym zachowaniem Keitha Richardsa – gitarzysty The Rolling Stones. Miłą więc niespodzianką dla fanów serii było pojawienie się tego legendarnego muzyka w trzeciej części serii. Mogliśmy go potem zobaczyć w kolejnej części „Piratów z Karaibów”, ale niestety w „Zemście Salazara” Richards nie powrócił do roli ojca Jacka. Muzyk zajęty był wówczas graniem na wiośle podczas trasy koncertowej swego zespołu.



I chociaż fizycznie Keitha nie było na planie, to pojawił się on dosłownie na moment w jednej, retrospekcyjnej sekwencji, w której naprawdę nieźle wyszedł zabieg cyfrowego odmłodzenia twarzy Johnny’ego Deppa. Uważny widz zauważy wówczas, że stojący na drugim planie pirat wygląda dokładnie tak jak Richards… w wersji gdzieś z okolic 1969 roku.



#7. Aktor wydał 60 tysięcy dolarów na płaszcze przeciwdeszczowe dla ekipy

Praca nad produkcją „Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach” była wyjątkowo uciążliwa dla filmowców. A wszystko to przez paskudną, deszczową, brytyjską pogodę. Przemarznięci i wiecznie mokrzy członkowie ekipy mieli więc pełne prawo do pomstowania. Nieoczekiwanie zastrzyk morale przyszedł ze strony głównej gwiazdy tego przedsięwzięcia. Johnny Depp postanowił kupić każdej z obecnych na planie osób ciepły, przeciwdeszczowy płaszcz. A że nad filmem pracowało ich wówczas 500, artysta wydał na te prezenty ponad 60 tysięcy dolarów!


#8. Disney wybudował drogi na Dominikanie

A to akurat fakt, w którym nie pojawia się bełkoczący pirat. Wiele ze scen kręconych na potrzeby „Skrzyni umarlaka” realizowano na jednej z bardzo mało zaludnionych wysp Dominikany. I chociaż plenery te były wyborne, to ekipa szybko przekonała się, że sporym problemem było tam przemieszczanie się. A filmowy sprzęt swoje przecież waży... Wytwórnia Walta Disneya musiała więc wyłożyć niemały hajs na stworzenie dróg, którymi filmowcy mogliby poruszać się pomiędzy lokacjami. A mimo to do wielu miejsc trzeba ich było transportować łodziami lub helikopterami



#9. Depp zrujnuje ten film!

Michael Eisner – ówczesny szef wytwórni Walta Disneya – był bardzo rozczarowany fatalnym odbiorem produkcji „Country miśki” i obawiał się, że nowy, napędzany gigantycznym budżetem projekt wytwórni również poniesie klęskę. Jego pesymizm jeszcze bardziej pogłębił się, gdy zobaczył pierwsze fragmenty „Klątwy Czarnej Perły”. Eisner nie krył swojej irytacji związanej z postacią graną przez Deppa. Głośno zastanawiał się, czy bohater filmu jest gejem, czy też może zwykłym pijaczyną. Głowa wytwórni stwierdziła nawet, że aktor grający pierwszoplanową postać doprowadzi do katastrofy tej produkcji. Ciekawi jesteśmy jak Eisner zareagował, gdy Depp za swój występ dostał nominację do Oscara, a fani na całym świecie zaczęli głośno domagać się kolejnej części „Piratów z Karaibów”.


#10. Film doprowadził do zmian w jednej z większych atrakcji Disneylandu

„Piraci z Karaibów” powstali… w 1967 roku, a pracę nad tym projektem prowadził sam Walt Disney. Mowa oczywiście nie o filmie, ale o jednej z atrakcji parku rozrywki należącego do wytwórni. Jednej z większych atrakcji – warto dodać. W jej tworzeniu wykorzystano setki animatronicznych modeli zwierząt i ludzi. Po sukcesie kolejnych części filmów inspirowanych tym szalenie popularnym elementem Disneylandu, jego właściciele zdecydowali się przemycić do swojej atrakcji postaci znane z dużego ekranu. Może i więc „Piraci z Karaibów” faktycznie mają 55 lat, ale Jack Sparrow dołączył do bandy morskich zbójcerzy stosunkowo niedawno!


5

Oglądany: 55101x | Komentarzy: 31 | Okejek: 278 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

05.07

04.07

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało