Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

TVP tym jednym trikiem zwiększyła sobie oglądalność! Zobacz, jak to zrobiła… - Co nowego w technologii?

57 731  
240   56  
W dzisiejszym odcinku poznamy triki TVP na zwiększenie oglądalności, zobaczymy po co Ruskim te pralki, a na koniec sprawdzimy, która emotka jest najpopularniejsza na świecie.

#1. TVP tym jednym trikiem zwiększyła sobie oglądalność! Zobacz, jak to zrobiła…


Właściciele innych kanałów telewizyjnych ich nienawidzą! Tym jednym trikiem zwiększyli przewagę nad konkurencją! Brzmi może trochę absurdalnie, trochę śmiesznie, a już na pewno bardzo clickbajtowo – jednak to 100% prawda. TVP wraz z Ministerstwem Cyfryzacji wykonała manewr, dzięki któremu zyskała na popularności.

Wszystko związane jest oczywiście ze zmianą standardu nadawania z DVB-T na DVB-T2. Na chwilę obecną jesteśmy w połowie procesu przejścia z jednego sygnału na drugi. Oznacza to, że w przybliżeniu połowa naszego kraju nie może już odbierać niektórych kanałów za pomocą swoich starych dekoderów/telewizorów. Ale jak to? Zaraz! Jak to niektórych? Czyli nie wszyscy nadawcy traktowani są na równo? Otóż nie. Są równi i równiejsi.

Tymi równiejszymi są oczywiście, jak zapewne się już domyślacie, TVP1, TVP2, TVP3, TVP Info, TVP Sport i TVP Historia. Te kanały nadal dostępne są w regionach, w których dokonała się już zmiana na starych zasadach. Dzięki czemu wszystkie one zanotowały spory wzrost oglądalności.

Oczywiście nie wszystkim się to podoba. Najwięcej do powiedzenia w tej kwestii ma oczywiście konkurencja. Wśród tych krzyczących najgłośniej znalazł się prezes Polsatu, Stanisław Jankowski:

Uważamy, że wszyscy członkowie rynku powinni być traktowani w ten sam sposób. To jest jasne. Jesteśmy w rozmowie z regulatorem i odpowiednimi instytucjami. Te rozmowy są w toku, nie chcemy ich komentować.
Trudno odmówić mu racji i nikt nie powinien się dziwić, że strona poszkodowana będzie występować o odszkodowanie. Jak zresztą zapowiedział m.in. prezes TV Puls.

#2. Czy asystenci drogowi w samochodach są gotowi, aby przejąć ster? Okazuje się, że nie


W milionach samochodów na całym świecie obecni już są tzw. asystenci drogowi, którzy wprawdzie (jeszcze) nie prowadzą za nas samochodu, jednak znacznie nam to ułatwiają. A to utrzymują pas ruchu, a to zwracają uwagę na przeszkody, a to nawet zahamują, kiedy my tego nie zrobimy, a wymaga tego sytuacja. No samo dobro, żyć nie umierać. Okazuje się jednak, że może i w codziennym użytkowaniu sprawdzają się całkiem nieźle, ale już w szczegółowych testach wypadają nieco gorzej…

Amerykańska agencja AAA przeprowadziła testy, w których wzięły udział trzy samochody posiadające asystentów jazdy od trzech znanych producentów. Mowa o modelach Hyundai Santa Fe (2021), Subaru Forester (2021) oraz Tesla Model 3 (2020).

Przeprowadzono testy i powtórzono je pięciokrotnie, dla lepszego wyniku. Zadania były bardzo proste. Samochody miały wykryć atrapy pojazdów znajdujące się obok nich, co wszystkim udało się wzorowo. Samochody również dostosowały swoją prędkość do sytuacji na drodze i aktywowały hamulce, kiedy było trzeba.

Schody zaczęły się dopiero w chwili, gdy atrapa udająca pojazd trafiła na ten sam pas, którym poruszały się testowane samochody, aby zasymulować w ten sposób zderzenie czołowe. Dodam tutaj, że prędkość pojazdów była znacznie mniejsza, niż ma to na ogół miejsce w prawdziwym życiu. Poruszały się one zaledwie odpowiednio 40 km/h oraz 24 km/h.


Jaki był wynik testu? Fatalny! Subaru i Hyundai nawet nie próbowały hamować, a Tesla wprawdzie hamowała, jednak za każdym razem zderzała się z atrapą ze średnią prędkością około 3 km/h.

Jak można to skomentować? Wydaje się, że doskonale zrobił to Greg Brannon, dyrektor ds. inżynierii motoryzacyjnej w agencji AAA:

Nie możesz sprzedawać konsumentom przyszłości, jeśli nie mogą oni zaufać teraźniejszości.

#3. Tak wygląda najczęściej używana emotka na Twitterze na całym świecie


Nie jest żadną nowością, że internauci w dzisiejszych czasach w celach komunikacji bardzo często stosują tzw. emoji. Chodzi o te zabawne buźki, które na różne sposoby wyrażają emocje. Czy zastanawialiście się kiedyś, która z emotek jest najpopularniejsza na całym świecie?

Zespół Crossword-Solver postanowił to sprawdzić. Przeanalizował więc ponad 9 milionów wpisów z Twittera od użytkowników z całego świata, aby określić najczęściej używane emotki w danym kraju i finalnie na całym świecie.

Rezultat badania został umieszczony na czytelnej mapie, aby każdy na własną rękę mógł sprawdzić, co najczęściej jest stosowane w jego kraju.


Widzimy więc wyraźnie, że w Polsce króluje flaga Ukrainy. Jednak w pozostałych krajach jest już nieco inaczej. Najczęściej używaną emotką okazała się śmiejąca się buźka ze łzami w oczach. Zwyciężyła ona w aż 75 krajach. W skali świata może ona pochwalić się o 19% lepszym wynikiem niż serce – czyli emoji zajmujące drugą pozycję.

#4. Musk wstrzymuje się od zakupu Twittera


Skoro już jesteśmy przy Twitterze, to grzechem byłoby nie wspomnieć o kolejnej części tej telenoweli, jaką jest przejęcie platformy przez Elona Muska. Kiedy już wszyscy myśleliśmy, że transakcja jest już dogadana i jest to tylko kwestią czasu, aż miliarder położy na Twitterze swoje łapy, wypłynęła kolejna rewelacja.

Otóż okazało się, że liczba fałszywych kont na platformie stanowi aż 5%. Biorąc pod uwagę całość (około 229 mln kont), to aż 11 mln to konta botów. Wychodzi na to, że całkiem sporo. Elon Musk twierdzi, że w raporcie podawano nieco inne liczby, przez co czuje się odrobinę oszukany i zawiesza całą transakcję.

Cóż jednak z tego, skoro Musk i tak zamierzał w pierwszej kolejności się ich pozbyć? No pewnie nic specjalnego, jednak daje to miliarderowi pole do manewru w kwestii negocjacji ceny. Sami właściciele platformy przyznali, że ich szacunki mogły nie do końca odzwierciedlać rzeczywisty stan.

Eksperci są zdania, że do zakupu tak czy siak dojdzie, jednak ta telenowela będzie się ciągnąć nieco dłużej, niż do tej pory uważaliśmy. Co na pewno nie spodoba się Trumpowi. Musk bowiem obiecał, że zniesie blokadę konta nałożoną na byłego prezydenta, kiedy tylko zyska władzę na TT.

#5. Rosyjskie czołgi korzystają z układów wyciągniętych z pralek i lodówek


Kojarzycie to zdjęcie, na którym widać zestrzelony rosyjski helikopter, we wnętrzu którego znajdowała się pralka? Okazuje się, że miało to więcej sensu, niż niejeden z nas wcześniej przypuszczał. Z najnowszych informacji wynika bowiem, że rosyjski sprzęt wojskowy korzysta z układów wyciągniętych ze sprzętu AGD.

Wszystko oczywiście przez sankcje nałożone na Rosję i znaczne ograniczenie eksportu przede wszystkim układów i wszelakiej elektroniki przez największych producentów na świecie. Amerykańskie dostawy komponentów do Rosji od rozpoczęcia wojny z Ukrainą spadły aż o 70%. Widzimy więc, że sankcje naprawdę działają i realnie zmniejszają skuteczność rosyjskiego wojska.


Rosjanie muszą więc radzić sobie jak mogą. Wyciągają więc układy z czego się da. A jak widać, można prawie ze wszystkiego. Nada się pralka, zmywarka, a nawet lodówka. Iście ułańska fantazja.

W poprzednim odcinku: Apple wprowadził do sprzedaży kabel i wycenił go na 839 złotych

6

Oglądany: 57731x | Komentarzy: 56 | Okejek: 240 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

06.07

05.07

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało