Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Seksualne obsesje, ale nie tylko, czyli 7 ciekawostek na temat dziwnych kultów

82 340  
165   25  
Publiczny seks po to, by banany lepiej rosły, wcale nie jest najdziwniejszym z przykładów na tej liście.

#1. Broń chemiczna w imię pokoju na świecie

195562909e2ea5c1.jpg

Zapewne niewłaściwe byłoby wrzucanie wszystkich religii do jednego worka – jeśli jednak chodzi o podejście do pokoju na świecie, przykłady raczej nie są pozytywne. I kult Aum Shinrikyo, oficjalnie uznany za religię w Japonii w 1989 roku, nie jest wyjątkiem. Przeciwnie – to przykład wyjątkowego ekstremizmu. Zaczęło się niewinnie, od połączenia hinduistycznych i buddyjskich wierzeń, ale… nie potrwało to długo.

Szybko okazało się, że wyznawcy kultu opętani są wizją końca świata i nieuchronnie nadciągającą, ich zdaniem, trzecią wojną światową. Tyle że zamiast robić wszystko, by jej zapobiec, postanowili w dość osobliwy sposób się do niej przygotować – w tym celu członkowie Aum Shinrikyo zainwestowali skromne 30 milionów dolarów w… broń chemiczną, w tym 10 milionów w fabrykę sarinu. Ot, jeszcze jedna religia pokoju.

#2. Od nastolatek dla Chrystusa po rodzinę

195563029fc3b3f2.jpg

Twierdzenie, że Bóg jest sexy, należałoby chyba uznać za dość ryzykowane, a przynajmniej kontrowersyjne – całkowicie abstrahując od jego zasadności. Niemniej jednak do takiego właśnie wniosku doszły „Dzieci Boga”. To specyficzny ruch religijny, który założony został już w latach 60. XX wieku – początkowo pod wymowną nazwą Nastolatki dla Chrystusa. Jeśli komuś przeszły przez myśl różne podteksty, to… najzupełniej słusznie.

W działaniach kultu bardzo szybko zaczęły pojawiać się motywy seksualne – a jedną z najważniejszych cnót było współdzielenie partnerów. Przywódcy kultu zachęcali też członkinie do noszenia skąpych ubrań, by przyciągać do grupy nowych członków. Nie brakowało też głoszonych przepowiedni o końcu świata. Nie przewidziano natomiast epidemii wirusa HIV, który nieco ostudził zapędy wyznawców. Tak czy inaczej grupa działa nadal – pod nazwą Rodzina. Na świecie ma ok. 16 tys. wyznawców, w samej Polsce ok. 300.

#3. Przez wiarę do kokosów (lub odwrotnie)

19556319b9941003.jpg

Grzech pierworodny, wieczna wina, nieuchronna pokuta i sąd ostateczny – patrząc na to zupełnie „z zewnątrz”, trudno byłoby uznać, że to atrakcyjna oferta. A gdyby tak w pakiecie z Bogiem zaproponować słońce i kokosy? Od razu lepiej – z takiego założenia wyszedł niejaki August Engelhardt, skądinąd… niemiecki nudysta. Uformował grupę, którą nazwał Zakonem słońca, a jej członkom zaoferował przeprowadzkę na tropikalną wyspę, odrzucenie ubrań i żywienie się kokosami. Wydawałoby się – brzmi zupełnie nieźle, gdzie można się zapisać?

Niestety – jak wszystko, co dobre, również i to musiało się skończyć. Skończyło się i to – aresztowaniem założyciela po tym jak kilkoro członków zmarło z powodu zachorowania na malarię i nieprawidłowego odżywiania. Wielka szkoda!

#4. Jak połączyć chrześcijaństwo z kosmitami (bardziej niż dotychczas)

195563669b0f2fc4.jpg

Nie każdemu kultowi religijnemu można przypisać obsesję seksualną, zdarzają się przecież wyjątki… ale ten akurat się do nich nie zalicza. Wyznawcy Heaven’s Gate mieli zakaz nawet posiadania myśli o charakterze seksualnym – do tego stopnia, że kilku z nich włącznie z założycielem postanowili poddać się kastracji. Wystarczająco osobliwości? Bynajmniej.

W 1997 r. policja z San Diego odkryła zwłoki 39 członków kultu, którzy dokonali zbiorowego samobójstwa, wierząc, że w ten sposób… przeniosą się na statek kosmiczny. Można chyba powiedzieć, że jeszcze przed śmiercią byli bliżej kosmosu niż po, ale… kto wie. A nuż wirują gdzieś w spodku nad nami, śmiejąc się w głos z naszej nieporadności.

#5. Stopa (procentowa) prawdę ci powie

19556342d80d39a5.jpg

Niektórzy twierdzą, że potrafią odczytać przyszłość człowieka na podstawie linii papilarnych na jego dłoniach. „Też mi coś”, pomyślał sobie pewien Japończyk… i tak powstał kult Ho No Hana Sanpogyo. Jego założyciel, Hogen Fukunaga, ubzdurał sobie, że jest reinkarnacją i Jezusa Chrystusa, i Buddy jednocześnie, a także… iż potrafi zdiagnozować problemy swoich wyznawców, czytając z ich stóp. Na tym tle czytanie z dłoni naprawdę przestaje wydawać się czymś osobliwym.

Grupa w pewnym momencie miała ponoć liczyć nawet 30 tys. członków – czyli o co najmniej kilkoro za dużo. Dlaczego? Dlatego że w pewnym momencie doszli do jakże przenikliwego wniosku, że 900 dolarów za „odczyt ze stóp” to jednak dość sporo… i że Fukunaga – który zaczynał całą zabawę z 500 milionami jenów długu – może wcale nie być takim altruistą, za jakiego się podaje. Cóż, nie od dzisiaj wiadomo, że religia to jeden z najlepszych biznesów…

#6. Interesy z Bogiem nie zawsze popłacają

19556336d43ae0c6.jpg

O relacjach pomiędzy kościołami a władzami państwowymi można by napisać całą opowieść, ale… po co się denerwować. Zwróćmy więc uwagę tylko na specyficzny przypadek – z wystarczająco odległej przeszłości, by nie musieć przyrównywać go do żadnej ze współczesnych sytuacji. Otóż w XIX wieku lider amerykańskiego kultu Celestia postanowił przekazać liczącą sobie 600 akrów połać ziemi… Bogu. Jakże chwalebny gest, można by zakrzyknąć.

Sęk w tym, że jakiś czas później władze stanu Pensylwania ziemię Bogu odebrały – i wystawiły na sprzedaż. Jakim prawem, jak można było podnieść rękę na świętość? Okazało się, że… Wszechmocny „zapomniał” opłacić podatku od nieruchomości.

#7. Tego nie uczą nawet na akademiach rolniczych

1955635573d93977.jpg

Aż trudno uwierzyć, że ta historia wydarzyła się wcale nie tak dawno temu, bo w 2009 roku. To właśnie wtedy przedstawicielom dość specyficznego kultu w jednej z wiosek w Papui Nowej Gwinei udało się przekonać przynajmniej część mieszkańców do tego, że jeśli będą publicznie uprawiać seks, to przełoży się to na większe zbiory bananów. Taka zachęta nie zawsze okazywała się skuteczna, w związku z czym przedstawiciele kultu zaczęli uciekać się do gróźb i przemocy… i wtedy sprawa się wydała.

Jeden z mieszkańców udał się w 12-godzinny „spacer” do najbliższego miasta, by tam zgłosić na policji podejrzane działania. Niestety kiedy funkcjonariusze dotarli na miejsce, lider kultu – niejaki Thomas Peli – zdołał już rozpłynąć się w dżungli.

4

Oglądany: 82340x | Komentarzy: 25 | Okejek: 165 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało