Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Blondynka vs. Akwizytor bankowy

27 086  
9   26  
Kliknij i zobacz więcej!Krolowa_Sniegu to miła blondwłosa osóbka, która zawodowo lubi wiercić dziury w zębach, a prywatnie w brzuchu. Przekonajcie się sami...

Przybył dziś do naszego gabineciku wysłannik banku proponujący karty kredytowe, typ: za nic w świecie się mnie nie pozbędziecie.
Wszedł z wyuczoną nawijką, przerwać sobie nie dał, za uprzejme podziękowanie - podziękował, warknięcia "nie!"- nie dosłyszał. Pani doktor stwierdziła, że kartę tego banku już ma i jej niepotrzebna i jej jednej pan dał spokój. Asystentka nie mogąc uwiarygodnić braku zapotrzebowania na kartę kredytową przypomniała sobie, że natentychmiast musi pędzić do sterylizatorni. Na placu boju pozostały dwie stażystki N. oraz mła. Powiedziawszy "nie dziękuję, nie jestem zainteresowana" odwróciłam się do okna i spokojnie czekałam na eksplozję pęczniejącej we mnie furii (po prostu nienawidzę nachalnych ludzi).

Koleżanka radzi sobie jak może, ale raczej nie może, jest miła delikatna i uprzejma, przyjęła stos broszur, a pan właśnie wyjął z przepastnej aktówy atlas samochodowy będący prezentem za zgodę na przyjęcie karty banku. Sytuacja patowa, ja odwrócona do okna, pani doktor zaczytana w karcie pacjenta, a N. z naręczem makulatury próbuje nie przyjąć cholernego atlasu. Furia spęczniała...
Odwracam się od okna z uśmiechem na ustach i słodkim głosikiem zaczynam przedstawienie:
- A proszę mi powiedzieć co ja z tej karty będę miała?

Pan wyczuł krew.

- W zależności od wysokości zarobków... kredyt na określoną kwotę...
- Zaraz zaraz, czyli co? Nie musze Wam wpłacić pieniędzy, a mogę je wybrać? - radosny szczebiocik blondyneczki
- Owszem, właśnie o to chodzi! i przez 45 dni zwrot jest nieoprocentowany!!!!
- Co to znaczy nieoprocentowany?

Pan jest w swoim żywiole, zaraz mała kretynka da sobie wmówić wszystko, więc tłumaczy znaczenie trudnego słowa.
Blondzia pojęła... pan kontynuuje:

- ...no i jeśli ten zwrot..
- Zaraz, moment! Jaki zwrot?
- No pieniędzy
- Jakich pieniędzy?
- No tych, które pani podjęła z karty
- No to jak to? Ja je muszę oddać???????
- Noooo tak, my je niejako pani pożyczamy, ale jesli pani odda w ciągu 45 dni, to bez procentu!
- To niedość, że mam oddać, to jeszcze więcej niż wzięłam? Przecież to kradzież!!! Wyzysk jakiś!!!

Pan w totalnej konsternacji.

- Czy wie pani co to jest pożyczka? Kredyt? Zna pani zasady pobierania?
- No nie bardzo - odparło smutne dziewczę.
- HJmmm więc musi pani oddać to, co pani wzięła!
- Ale dlaczego? Przecież, gdybym miała, to bym nie brała, tych których nie mam. No to co wy mi oferujecie? Ze dacie mi kasę, a ja mam oddać i to więcej? To jakieś oszustwo jest!

W tym czasie pani doktor znalazła się już pod biurkiem szukając czegoś zawzięcie, a N. wczytywała się w broszurki zasłaniając nimi podskakującą głowę. Pan jednak niczego nie zauważał, postanowił wyedukować blondynkę.

- Proszę pani, nasza oferta polega na tym, że jeśli pani nie ma pieniędzy, to może je pani od nas pożyczyć
- Właśnie właśnie! Tym jestem zainteresowana!
- Ale musi je pani też oddać!
- No i tego nie rozumiem, przecież skoro pożyczam, to znaczy, że nie mam pieniędzy, to z czego mam oddać?
- PROSZĘ PANI, CZY PANI POŻYCZYŁA OD KOGOKOLWIEK PIENIĄDZE???
- Naturalnie, ciągle pożyczam!
- No i co pani robi, jak spotyka pani osobę od której pożyczyła pieniądze??????????????
- Staję w drzwiach sypialni wieczorem w nowej bieliźnie i pasie do pończoch i pytam "Kochanie, czy dobrze zainwestowałam pieniądze, które mi pożyczyłeś?" i nigdy się nie zdarzyło, żebym musiała coś oddać, a ta wasza oferta, to mi się nie kalkuluje wcale, powinniście ją zrobić bardziej dla ludzi...

W tym momencie doktorka wyprysnęła spod biurka i wypadła z gabinetu, a N. płacząc i piejąc podążyła za nią. Ja z miną oburzonej lolity wpatrywałam się wyczekująco w pana, a on...

- Wie pani... tak... hmmm... faktycznie nie wzięliśmy pod uwagę wymagań indywidualnego klienta, przepraszam, ja już pójdę, do widzenia...
- No jak to? Nie da mi pan tej karty z pięniążkami? Szkoda... chociaż może to i lepiej, bo narzeczony mówi, że te dwie, które mam to i tak za dużo i ciągle musi więcej i więcej pracować, a zamiast na mnie wydawać, to on ciągle wpłaca na te karty, a tam i tak zero i zero jest i...
- DO WIDZENIA!!!!
Trzask!

Być może pan miał kurs "rozmowy z trudnym klientem", ale kurs "rozmowa z blondynką" przeszedł jego możliwości.

Panie współpracujące stwierdziły po powrocie, że chłop mój jest święty.


Oglądany: 27086x | Komentarzy: 26 | Okejek: 9 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

22.10

21.10

20.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało