Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Strzeżcie się, śmiali a głupi, czyli 6 opowieści o najsłynniejszych klątwach

26 568  
93   4  
Tak, to prawda. Mamy XXI wiek i już od dawna nikt rozsądny nie wierzy w klątwy. Serio, serio? No to sprawdźmy…

#1. Klątwa na Wawelu, czyli i my mamy swojego faraona

19496052f0b0e011.jpg

Dziesięć lat i piętnaście zgonów – przeważnie ludzi w sile wieku
, dotychczas legitymujących się raczej dobrym zdrowiem. Co się takiego wydarzyło, że zaczęli – jeden po drugim – umierać? Co mieli ze sobą wspólnego? A to, że wszyscy w latach 70. brali na Wawelu udział w badaniach grobu Kazimierza Jagiellończyka. W mediach natychmiast pojawiły się nawiązania do klątwy Tutanchamona… i bardzo słusznie, bo przyczyna zgonów ostatecznie okazała się bardzo podobna.

Była nią zachowana od średniowiecza pleśń, która po otwarciu komory grobowej uaktywniła się, zatruwając naukowców. Być może przyczyną szczególnej toksyczności grobu Kazimierza Jagiellończyka był fakt, że od jego śmierci do pogrzebu minęły ponad cztery tygodnie, a w tym czasie jego zwłoki – w wielkim upale – przewożono z Grodna do Krakowa. Już wtedy polski władca, jak to sympatycznie określają media, zamienił się w bombę biologiczną, którą następnie uśpiono na niemal pięćset lat.

#2. Faraon, któremu nie pozwolono spokojnie odpocząć

194960690585b212.jpg

Jeśli ktoś sądziłby, że fejk newsy to stosunkowo nowy wynalazek, byłby w ogromnym błędzie, czego dobrym przykładem jest klątwa Tutanchamona. Słyszał o niej niemal każdy – przekonany, że ci, którzy naruszyli spokój faraona, wchodząc w latach 20. ubiegłego stulecia do jego grobowca, umierali potem w tajemniczych okolicznościach, dla których jedynym wyjaśnieniem była właśnie klątwa. Zmarł więc hrabia Carnarvon, współodkrywca grobu, a także kilka innych osób.

Z każdym kolejnym przepisaniem historii przez żądne sensacji gazety lista ofiar była dłuższa – a z czasem zaczęła zawierać nawet osoby, które z odkryciami w Egipcie nie miały kompletnie nic wspólnego. Opowiadano i o zaskakującym wyłączeniu prądu w Kairze (co w tamtych czasach zdarzało się po kilka razy w tygodniu), i o tym jak to kobra zjadła kanarka, a pies zaczął szczekać. Wszystko to miało uzasadniać twierdzenia o siłach nadprzyrodzonych.

W rzeczywistości jednak żadnej klątwy nigdy nie było. Ci, którzy zmarli jakiś czas po otwarciu grobowca, i tak już chorowali, a kontakt z pleśnią wewnątrz najwyżej dodatkowo pogorszył ich zdrowie (zresztą co to byłaby za klątwa, gdyby ominęła głównodowodzącego ekspedycją, Howarda Cartera – a tak się przecież stało…).

#3. Przeklęty diament bez nadziei

1949607bbbb35973.jpg

Każdy, kto miał kiedyś dwadzieścia złotych, na pewno rozumie, że wielkie pieniądze to wielka odpowiedzialność – a także bywa i nieprzychylne reakcje otoczenia, przejawy zawiści i teorie spiskowe (bo na pewno te dwie dychy ukradł!). I tak mniej więcej było z historią Wielkiego Niebieskiego Diamentu, który dopiero po czasie – i kolejnych właścicielach – zyskał swoją, znaną po dziś dzień nazwę Hope. Według opowieści osobom, które wchodziły w kontakt z cennym kamieniem, działa się krzywda – i z pewnością była to zemsta za rzekome wykradzenie diamentu z hinduskiej świątyni.

Legenda o klątwie Hope jest dobrze znana na całym świecie, a jej podsycanie należy przypisać… obrotnym właścicielom, którzy przez całe lata dorabiali własne teorie, po to aby podczas dalszej odsprzedaży klejnotu dodatkowo windować cenę. I jeśli w historii diamentu Hope jest cokolwiek z klątwy, to prawdopodobnie tylko to, że już przy pierwszym szlifowaniu 112-karatowy diament stracił niemal połowę swojej masy.

#4. Niebezpieczny zawód prezydenta, czyli klątwa Tecumseha

194960835e68e0f4.jpg

Bitwa pod Tippecanoe
nie należy do najbardziej chlubnych elementów historii. Starcie miało miejsce w dniach 7-8 listopada 1811 r., kiedy wódz Indian, Tecumseh, wyruszył w podróż, szukając sprzymierzeńców. Pod jego nieobecność doszło do bitwy – początkowo atakowali Indianie, następnego dnia jednak do przodu ruszyli Amerykanie pod dowództwem Williama Henry’ego Harrisona… a jak było naprawdę, nie do końca wiadomo, bo krążą różne opowieści. Jedna z nich mówi o klątwie, jaką na amerykańskich prezydentów rzucił Tecumseh, kiedy wrócił do swoich ludzi i zastał jedynie pogorzelisko.

Harrison został prezydentem w 1840 roku. Po zaledwie miesiącu urzędowania zmarł na zapalenie płuc. Wybrany w 1860 r. Abraham Lincoln został zamordowany podczas pełnienia urzędu, podobnie James A. Garfield (wybrany w 1880) oraz William McKinley (z sukcesem ubiegający się o reelekcję w 1900). Podczas swojej kadencji zmarli prezydenci Warren G. Harding (wybrany w 1920) oraz Franklin D. Roosevelt (1940). John F. Kennedy – wybrany w 1960 – został zastrzelony. Trudno nie zauważyć pewnej dwudziestoletniej regularności w przytaczanych wydarzeniach.

Klątwa Tecumseha była w mocy aż do czasów Ronalda Reagana – choć wygląda na to, że apetyt miała na więcej. Otóż wybrany w 1980 r. Reagan został, owszem, postrzelony w próbie zamachu, jednak przeżył, kończąc feralną passę.

#5. Klątwa w ramówce

1949609e851674e5.jpg

Zakazane słowo w teatrze? Nie, bynajmniej nie Voldemort. Słowem, którego nie należy wypowiadać – chyba że w trakcie odgrywania sztuki Szekspira – jest… Makbet. Na niewinnego nie trafiło, można by powiedzieć, ale akurat w tej kwestii Makbetowi trudno cokolwiek zarzucić. W każdym razie legenda – znana jako klątwa Makbeta – opowiada o licznych śmierciach i wypadkach związanych z wystawianiem tej właśnie sztuki w różnych teatrach na całym świecie. I teraz gdy ktoś nierozważnie wypowie zakazane słowo, niechybnie czeka go nieszczęście.

Rzut oka w przeszłość pozwala szybko wyciągnąć wniosek, że pogłoski o klątwie Makbeta są jednak nieco przesadzone. Oczywiście, że przy produkcji kolejnych przedstawień dochodziło do wypadków – ale te zdarzają się niezależnie od wybranego materiału. Skąd więc cała historia klątwy?

Prawdopodobnie narodziła się jakieś trzysta lat po Makbecie. Wydaje się, że autorem plotek jest brytyjski krytyk Max Beerbohm, urodzony w latach 70. XIX wieku, który zirytowany był faktem, jak często ta właśnie sztuka trafia na deski teatrów. Postanowił więc wpłynąć na losy świata i wymyślił, jakoby pierwsza w dziejach aktorka mająca wcielić się w rolę Lady Makbet zmarła na chwilę przed premierą spektaklu.

#6. Dobra rada Tamerlana nie została wysłuchana

1949610dee88ab76.jpg

„Ktokolwiek otworzy mój grób, uwolni najeźdźcę jeszcze straszniejszego niż ja sam”
– napis tego rodzaju, umieszczony nad wejściem do grobowca, wydaje się w zupełności wystarczającą zachętą, by poszukać sobie innego sposobu na spędzenie popołudnia. Chyba że należy się przypadkiem do grupy radzieckich archeologów wysłanych na osobiste polecenie Stalina – wówczas podjąć można inną, mniej racjonalną decyzję. I tak też się stało w 1941 r., kiedy sowieci weszli do grobowca Tamerlana tudzież Timura Chromego, XIV-wiecznego mongolskiego wodza.

Czego szukali – nie do końca wiadomo. Być może wszelkich skarbów, jakie udałoby się sprzedać, by zdobyć fundusze na finansowanie działań wojennych. Być może potencjalnego wyjaśnienia zagadki długowieczności – Tamerlan żył dwukrotnie dłużej niż wynosiła średnia dla mężczyzn w jego czasach. Być może jednak szukali po prostu guza – i ten akurat znaleźli, bo zaledwie kilka godzin później Hitler zaatakował ZSRR.

Słowo ciałem się stało, można by powiedzieć, przyznając słuszność wierze w istnienie przedwiecznej klątwy. Jest też druga część opowieści. Według niej „dobra passa”, jeśli w ogóle można tak powiedzieć, Niemców skończyła się wkrótce po tym, jak szczątki Tamerlana zostały – ponownie z rozkazu Stalina – zwrócone do grobowca na terenie Uzbekistanu i pochowane zgodnie z powszechnym na tych terenach islamskim obrządkiem.
4

Oglądany: 26568x | Komentarzy: 4 | Okejek: 93 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

29.11

28.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało