Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

5 rzeczy, których mogłeś nie wiedzieć na temat piwa

37 021  
153   53  
Nektar bogów, piana na dwa palce, rewolucja kraftowa, napój gaszący pragnienie w średniowieczu, kiedy jego spożywanie gwarantowało zdrowie, w przeciwieństwie do wody, która w owych czasach często bywała skażona i szybko się psuła... Te i wiele innych skojarzeń dotyczą oczywiście piwa. Oto 5 ciekawostek na temat tego złocistego – ale nie tylko trunku.

#1. Jedno piwo to nie piwo. Dwa piwa to pół piwa. Cztery piwa to jedno piwo. Ale jedno piwo to nie piwo...



Tako rzecze węgierskie powiedzenie, ale co jeśli... To jedno piwo ma aż 67,5% alkoholu, a jego producent nie zaleca przekraczania 35 ml na jedną „sesję”? Tym napojem jest szkockie piwo Snake Venom z browaru Brewmesiter. Nad jego powstaniem pracowało aż 12 piwowarów, a czas jaki upłynął od pierwszych prób do prezentacji finalnego produktu to 9 miesięcy. Samo piwo nie jest gazowane (ze względu na wysoką zawartość alkoholu), ma słodki orzechowy aromat i owocowy posmak. Nie jest też tanie... Pisząc te słowa sprawdziłem i piwo w jednym ze sklepów kosztuje w promocji £39,99 (promocja potrwa jeszcze kilka godzin, czyli już się skończyła ;)), po czym wróci do swojej regularnej ceny, czyli 49,99 funtów za 330 ml.

#2. Co popijali naziści w Afryce?



Okazuje się, że stacjonujące w Afryce Północnej oddziały Afrika Korps pod dowództwem Lisa Pustyni, czyli Erwina Rommla, szczególnie upodobały sobie piwo grodziskie z browaru w Grodzisku Wielkopolskim. Podobno Adolf Hitler też przepadał za wyrobami z tej fabryki... Jak doszło do tego, że pod piekącym niebem Afryki Niemcy, będący w stanie wojny z Polską, raczyli się akurat tym trunkiem? Właścicielem browaru był niejaki Antoni Thun, który z powodu pochodzenia został wciągnięty na niemiecką listę narodowościową, co pozwoliło utrzymać produkcję, a co spowodowało problemy pana Thuna po zakończeniu II wojny światowej. Po „wyswobodzeniu” Polski przeprowadzono wobec niego proces mający na celu oczyszczenie z zarzutów kolaboracji. Thum w czasie wojny wykorzystywał swoje położenie i pomagał Polakom, wielu z nich ratując przed aresztowaniami.

#3. Wszystko zostaje w rodzinie, czyli chmiel kuzynem konopi



Szanowny Pan H. Lupulus, Humulus czy też po prostu chmiel wywodzi się z rodziny konopiowatych (Cannabaceae). Podobnie jak w konopiach, żeńskie kwiatostany tej rośliny zawierają w sobie żywicę. W przypadku chmielu jest to lupulina, czyli aromatyczna żywica o wyjątkowo intensywnym zapachu i subtelnym, nieco gorzkawym smaku.

Swoją drogą piwa nie robi się z chmielu, a dominującymi składnikami pod względem ilościowym są woda oraz słód, zwykle jęczmienny. Jednak czy chmiel to tylko przyprawa do piwa? Oczywiście, że nie. Chmiel ze względu na swoje właściwości znajduje zastosowanie w naprawdę wielu branżach, m.in. w kosmetycznej, gastronomii czy też w medycynie.
Rośliny konopi i chmielu mają wspólnego przodka ewolucyjnego i prawdopodobnie powstały miliony lat temu w środkowej Eurazji. Oto co jeszcze je łączy:
  • oprócz pochodzenia, główne podobieństwa między konopiami i chmielem to produkcja aromatycznych związków terpenowych, które leżą u podstaw złożonych smaków i zapachów obu roślin;
  • współczesna filogenetyka wskazuje, że związek między konopiami indyjskimi a chmielem jest znacznie silniejszy niż między innymi rodzajami z rodziny Cannabaceae;
  • mircen jest dominującym terpenem występującym zarówno w konopiach indyjskich, jak i w chmielu i może stanowić ponad trzy czwarte zawartości terpenów w niektórych próbkach;
  • rodzinne podobieństwa można dostrzec również w charakterystycznych, poszarpanych krawędziach liści.

#4. Piwo to moje paliwo, weź mi je potrzymaj, bo zaraz będę strzelać



Jedno piwo to nie piwo – tę zasadę znał i wcielał w życie Hans-Gunnar Liljenwall, który wsławił się tym, że jako pierwszy zawodnik w historii został zdyskwalifikowany podczas igrzysk olimpijskich za stosowanie używek. Sportowiec wypił podobno dwa piwa „na rozluźnienie” przed strzelaniem, powodując wykluczenie drużyny Szwecji z igrzysk olimpijskich rozgrywanych w 1968 (Meksyk) w konkurencji pięcioboju. Po wykryciu alkoholu we krwi Liljenwalla zespół ze Skandynawii musiał oddać swoje świeżo zdobyte brązowe medale. Sam Hans został wpisany do Księgi rekordów Guinnessa (przypadek? ;)) za bycie tym pierwszym przyłapanym.

#5. Zielono mi, czyli co wspólnego ma święty z zielonym piwem



Piwo to nie tylko jasnozłocisty trunek, może być ciemne jak porter bałtycki, ale też może być zielone... Dzień 17 marca obchodzony jest jako Dzień Świętego Patryka, patrona Irlandii. Jest dniem wolnym od pracy w Irlandii, Irlandii Północnej, Nowej Fundlandii oraz Labradorze, choć obchodzony jest na całym świecie. Ta data jest dniem śmierci św. Patryka, stąd tego dnia co roku wspomina się jego życie i dokonania. W innych krajach święto to związane jest przede wszystkim z serwowaniem zielonego piwa oraz pokazami irlandzkich tańców i muzyki.

Sam zwyczaj podawania tego dnia zielonego piwa nie jest tradycją rodem z Irlandii, zwyczaj ten wprowadzili potomkowie Irlandczyków, którzy wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych w XIX i XX wieku. W samej Irlandii zwyczaj ten pojawił się niedawno, bardziej ze względu na turystów, którzy spodziewają się kufla zielonego piwa niż ze względu na samych Irlandczyków. W Polsce też możemy kupić zielone piwo i nie musimy czekać na ten jeden dzień w roku, aby uskutecznić jego spożycie – chodzi mi o zielone piwo z oferty Browaru Zamkowego z Raciborza. Takie piwo też możemy zrobić sami, na zasadzie łączenia kolorów, czyli tego, iż kolor zielony otrzymamy z połączenia żółtego i niebieskiego, a łączymy piwo z czymś niebieskim, czyli np. likierem Blue Curacao.

Swoją drogą Irlandczycy zapracowali sobie na opinię nacji niestroniącej od alkoholu... Jeszcze inną tradycją związaną z obchodami Dnia św. Patryka jest tradycja picia whiskey z obowiązkowej szklanki, którą zwie się „dzbanem Patryka”. Za tą tradycją stoi legenda, wedle której święty Patryk nastraszył pewną karczmarkę, która nie dolewała pełnej miarki trunku, że to dlatego pojawią się w jej karczmie potwory. Wystraszona kobieta od tego czasu zawsze napełniała szklankę do pełna.
6

Oglądany: 37021x | Komentarzy: 53 | Okejek: 153 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.11

27.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało