Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Odkrywamy tajemnicze miejsca Podlasia - fabryka w środku lasu

27 450  
137   19  
Swego czasu rozpocząłem temat pewnej opuszczonej fabryki zlokalizowanej w środku lasu i wspomniałem, że wkrótce dokończę temat. Jako że jak facet powie, że coś zrobi, to jest pewne, że to zrobi i nie trzeba mu co pół roku przypominać, dziś zamykamy ten rozdział.

l_1938155d1bdf6faZdjecie2.jpg

Na początku coś, co można określić jako mit i legendę. Plotki głoszą, że fabryka powstała na rozkaz samego Stalina, który wskazał palcem na środek puszczy i powiedział, że właśnie w tym miejscu ma powstać fabryka. Miejsce dobre do ukrycia przed erą dronów i zdjęć satelitarnych.

l_1938143fe0b27dfZdjecie5.jpg

1952

Na podstawie zarządzenia ministra przemysłu chemicznego zostaje podjęta decyzja o budowie zakładu pod nazwą Wytwórnia Chemiczna nr 14. Kolejne dwa lata to intensywna budowa zakładu w Puszczy Knyszyńskiej i okolicznego osiedla dla pracowników. W roku 1954 zostają przekazane do użytku pierwsze budynki, lecz produkcja nie rusza.

l_1938145f6895db5Zdjecie6.jpg

1955-1960

Decyzją władz PRL budowa zakładu zostaje przerwana i całość zostaje wcielona w struktury przemysłu motoryzacyjnego. Rozpoczyna się intensywna modyfikacja hal i przygotowywany jest sprzęt do nowej produkcji.
Produkowane są takie wyroby jak stolarka budowlana, opakowania drewniane, siewniki ogrodowe czy puszki narzędziowe do motocykli. Powstaje też oddzielna produkcja rozrzutników obornika.
W tych latach daje się zauważyć, że kierownictwo szuka drogi, jaką można obrać. Duży rozstrzał produktów nie daje możliwości wyprofilowania produkcji pod jeden konkretny kierunek i stworzenia specjalistycznego zaplecza. Dodatkowo zostaje podjęta decyzja o rozpoczęciu kolejnej gałęzi, a mianowicie produkcji pralki domowej „Ewa”.

l_1938154ae130bcdZdjecie1.jpg

1961-1965

Zakład po raz kolejny zostaje przeniesiony do innego resortu i trafia pod skrzydła ministerstwa przemysłu ciężkiego, które przejmuje zwierzchnictwo nad całym resortem wyrobów precyzyjnych. Zakład w końcu zawęża swoją działalność i skupia się na produkcji rozrzutników, pralki „Ewa” i puszek narzędziowych do motocykli. Są to też lata dynamicznego rozwoju okolicznych terenów i istniejąca wcześniej wieś o nazwie Czarna Wieś uzyskuje prawa miejskie i zostaje przemianowana na Czarną Białostocką. W tych latach też kończy się produkcja popularnej pralki i całość zamyka się w 350 tys. wyprodukowanych sztuk. Na jej miejsce wchodzi nowy produkt, chłodziarka domowa, która już w pierwszym roku produkcji jest wyprodukowana w 20 tys. sztuk. Modernizację przechodzi też rozrzutnik, który zostaje poważnie zmodernizowany do nowszych standardów.

l_1938157ae50ba5fZdjecie_10.jpg

1966-1970

Rozpoczyna się poważna modernizacja Agrometu. Prostą chłodziarkę domową zastępuje ulepszony model Szron-Lux o pojemności 125 litrów, a stary rozrzutnik zostaje rozplanowany na nowo i następuje produkcja nowych urządzeń. Wybudowane zostają nowe hale, w tym malarnia w wydziale W-3. Produkcja starego rozrzutnika zostaje zamknięta ilością 28 tys. sztuk.

l_19381567bc32bbaZdjecie3.jpg

1971-1975

W tych latach trwa najlepszy okres w historii całej fabryki. Produkty dostają nagrody branżowe, chwalona jest ich jakość i prostota napraw.
Idąc za ciosem, by jeszcze bardziej zwiększać jakość produktów, zostaje podjęta decyzja o budowie przyzakładowej szkoły zawodowej, by kształcić w ściśle określonym kierunku nowych pracowników. Owocuje to wykształceniem 293 wysoce wykwalifikowanych pracowników i 155 inżynierów.
Trwa też dalsza rozbudowa zakładu, w której modernizowane są elektrociepłownia, malarnia i hale produkcyjne. Zakład rozkwita i nic nie zapowiada nadchodzących zmian.

l_1938167353cedc4Zdjecie_9.jpg

1976-1980

W tych latach zakład obchodzi swoje 25-lecie, w którym zakład wyprodukował:
1. 110 tys. sztuk rozrzutnika
2. 350 tys. pralek
3. 660 tys. chłodziarek domowych.

Po raz kolejny zakład uściśla swoją produkcję i pozostaje już tylko produkcja rozrzutnika, cała linia produkcyjna chłodziarek zostaje wygaszona, a następnie zlikwidowana.
W tych latach powstaje też wydział W-6, który w dokumentacji jest „magazynem chemicznym”, lecz nie jest tak do końca, o czym później.
Dalsze lata to już kontynuowanie przyjętej drogi aż do lat 90. Obecnie zakłady Agromet nie istnieją, choć na ich terenie działa jedna firma kontynuująca produkcję maszyn rolniczych.

l_1938165cd16df5bZdjecie_7.jpg

W-6

Wspomniany wcześniej wydział W-6 jest opisany w historii i dokumentach jedynie jako magazyn chemiczny. Czy tak było naprawdę? Jest wiele niewiadomych, domysłów, a jednocześnie znaków wręcz oczywistych co do przeznaczenia tego wydziału. Obecnie nie da się ich już zobaczyć, bo cały teren już zrównano z ziemią, lecz jeszcze kilka lat temu było to oczywiste, że mamy do czynienia z produkcją wojskową. Tajną produkcją.
Cały teren był otoczony zasiekami, a na jego obszar (wewnątrz fabryki) można było wjechać jedynie przez silnie strzeżony posterunek. Dookoła na masztach była zawieszona siatka maskująca, a wewnątrz hali przy stołach produkcyjnych były szafki na plany dla pracownika zamknięte w stalowej szafce z okienkiem za kratami. Tak, by dało się odczytać konkretny schemat produkowanego przedmiotu, ale pod żadnym pozorem nie dało się go zabrać z tej szafki. Mieszkańcy miasta jak i pracownicy słyszeli regularne wybuchy, a obok wydziału W-6 był minipoligon testowy dla „magazynowanych chemikaliów”. W środku zakładu nieoficjalnie istniał też dowódca i wydział wojskowy, więc nie wskazuje to tylko i wyłącznie na charakter cywilny produkcji. Coś więcej musiało być na rzeczy, choć do czasów dzisiejszych nie zostało za wiele do odkrycia. Ludzie też nie są chętni do rozmawiania o tej „wojskowej” stronie, gdyż uważają, że skoro to było wojskowe, to dalej po 30 latach jest tajne i nie należy o tym wspominać.

l_1938166cf437ac3Zdjecie_8.jpg

Miejsce, choć bardzo ciekawe, znika z roku na rok. Wydział W-6 nie istnieje, malarnia nie istnieje, biurowiec – choć kilka lat temu zachowany w stanie idealnym, mogący uchodzić za żywe muzeum PRL, ze schronem w podziemiach z pełnym wyposażeniem – stał się gołą ruiną. Jedynie magazyny Agroma oddalone o kilka kilometrów od fabryki dają namiastkę tamtych czasów. Są ukryte, mało znane i ciężko dostępne, więc nie ma tam turystów czy inwestycji, wciąż można obejrzeć konstrukcje, które pozwalają poczuć ducha tajemnicy i militarnej surowości. Jest to też miejsce, gdzie możesz być pewien, że będziesz całkowicie sam, bez zasięgu telefonów i z własnymi myślami.

Poniżej mała wyprawa po tym miejscu na filmie:

https://www.youtube.com/watch?v=YWzhPZe7Fak

Jeśli zaś chcesz poznać więcej ciekawych miejsc, zapraszam jak zwykle na mój profil na Facebooku

2

Oglądany: 27450x | Komentarzy: 19 | Okejek: 137 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

24.05

23.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało