Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Dedal i Ikar - historia prawdziwa

29 054  
3   14  
Kliknij i zobacz więcej!Wiele stuleci wszyscy byli zmuszeni czytać jakąś fikcję literacką, a prawdziwa historia Dedala i Ikara pozostawała tajemnicą. Aż do dzisiaj...

Dedal miał niezły kłopot.
Wyszła niezła afera z tym labiryntem.

Dedal jak wiadomo był specem od labiryntów i umieszczania w nich niechcianych dzieci królów i innych co ważniejszych postaci z grubym portfelem.
Ostatnio robił u Minosa ale wynikła z tego straszna ryfa, bo podobno mało skomplikowany był i ktoś tam wszedł i wyszedł... nieistotne...

Suma sumarum zabili tego noo... syna Minosa ...jak mu tam ...aaa Minotaura, co strasznie wkurzyło starego króla. Za wykonanie odpowiadał Ikar ale chyba tak nie za bardzo trzymał się planu bo proste jakieś te korytarze wyszły.
Najpierw nasyłał Minos na Dedala urząd skarbowy, straszył prokuraturą aż w końcu Ikar dowiedział się od chłopaków, że podobno chce ich zabić i wynajął do tego ruską mafię.

- No to nie ma co czekać tylko trzeba się zrywać tata - powiedział Ikar - Z ruskimi nie ma żartów..
- No - przytaknął Dedal - Może bym jakiś samolot zbudował i po cichutki sruuuubruuuu gdzieś na jakąś wyspę bez ekstradycji...
- Tata ale my żyjemy w starożytnej Grecji i z tym samolotem to żeś trochę się pospieszył... Tak gdzieś ze 2000 lat. A poza tym jak odpalimy silniki to się pół dworu Minosa zleci i dopiero będzie... Coś subtelniejszego potrzeba... Wiesz, tak po angielsku bardziej...

Dedal myślał, myślał i doszedł do wniosku, że jak nie samolot, to przynajmniej skrzydła zrobi, bo są mniej skomplikowane... No i skąd miałby wziąć ropę do samolotu? Tego też jeszcze nikt nie wymyślił.
Zabrał się do roboty a Ikar tymczasem pił w knajpie niedaleko z jakimś nowo poznanym kolegą...
Nad ranem lekko nagrzany wrócił do domu gdzie Dedal właśnie kończył skrzydła...

- A gdzie żeś się tak nawalił gałganie? - spytał Dedal - Dzisiaj spadamy z tej wyspy...
- A piłem z takim kolesiem, co miał takie dziwne nazwisko jakieś... Zresztą nieważne. Dawaj skrzydła i spadamy...

Dotarli na urwisko nad morzem.
Dedal skoczył.
Sprzęt działał wyśmienicie. Skoczył i Ikar.
Niestety był zbyt nawalony by równie szybko machać rękami i zleciał wprost na kamienie sterczące z morza u stóp klifu...
Załamany Dedal wylądował ponownie na urwisku, gdy poczuł że ktoś mu położył rękę na ramieniu...

- Co... Coo... Kto?... - jęknął przerażony
- Spokojnie panie Dedal - odezwał się gościu ze śpiewnym wschodnim akcentem - Jestem Dostojewski... Fiodor... I przychodzę od pana Minosa. Pan Minos nic już do pana nie ma jeśli chodzi o labirynt, bo to była ewidentnie ZBRODNIA IKARA...

Dedal podobno znowu robi u Minosa.
Z Ruskimi to jednak nie ma żartów...

Oglądany: 29054x | Komentarzy: 14 | Okejek: 3 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało