Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Dziennik piłkarza B - klasy IV

17 133  
2   13  
Kliknij i zobacz więcej!Nasz piłkarz nadal trenuje chociaż sytuacja w polskiej piłce jest niepewna i nie wiadomo czy wkrótce pozostanie jeszcze na wolności jakiś sędzia czy działacz...

Dzień dwudziesty trzeci.
Odbywam rekonwalscencję po dniu poprzednim - kac mnie męczy jak cholera.


Dzień dwudziesty czwarty.
Trenujemy wrzutki. Skrzydłowi raz z jednej, raz z drugiej strony wrzucają piłki w pole karne, a my mamy strzelać głową. Udało mi się aż dwa razy trafić w piłkę i tylko siedem razy zostałem nią trafiony. To nieźle. Rafik po tym treningu został naszym czołowym napastnikiem - jako jedyny za każdym razem uderzał piłkę czołem.


Dzień dwudziesty piąty.
Jutro mamy grać u siebie z Mikołowczynianinem Mikołów. Klubowy sekretarz już dziś zaczął pisać protokół z meczu bo nazwa klubu przyjezdnego zawsze sprawiała mu kłopoty. Na mecz już zapowiedziało się 40 naszych z Klubu Kibica "Rozpierducha Makoszycka". Trener zamówił nowe sztachety do płotu.


Dzień dwudziesty szósty.
Mecz z Mikołowem zaczyna się z półgodzinnym opóźnieniem. Sędzia nie umiał napisać nazwy klubu przyjezdnego. Klub Kibica w międzyczasie zrobił rozgrzewkę, wybijając w autobusie Mikołowian kilka szyb.. Mecz był bardzo spokojny, ciągle atakowaliśmy gdyż, nie wiedzieć czemu, przeciwnicy stali i patrzeli w stronę parkingu, gdzie wciąż rozgrzewali się kibice. Bramkarz Czesio pobił w tym meczu swój życiowy rekord - 2100 punktów w węża na Nokii.


Dzień dwudziesty siódmy
Wstawiamy nowe sztachety do płota i malujemy je oranżadą. Okazało się, że bąbelki mają działanie konserwujące, podczas gdy cukier nadaje drewnu błysk. Płot świeci się jak złotemu cielakowi jajca.


Dzień dwudziesty ósmy.
Zamiast treningu - praca na rzecz klubu. Sypiemy wapnem linie na boisku i malujemy bramki, tym razem zwykłą farbą. Czesio miał znów pecha - zatarł oczy wapnem. Trener powiedział, że dziś wieczorem mamy się stawić w ramach prac społecznych pod miejscowym serwisem ogumienia w ciemnych ubraniach i "mamy mieć ku*wa ryje na kłódkę bo nas porozpie*dala".


Dzień dwudziesty dziewiąty.
Wczoraj wieczorem, zgodnie z zaleceniami trenera przyszliśmy pod Gumipol. Czołowy napastnik Rafik przyjechał autem z przyczepką. Trener powiedział że potrenujemy skoczność, zwinność, szybkość, siłę i dyscyplinę - kompleksowo. Tak więc najpierw trzeba było przeskoczyć przez płot nie nabijając się na kolce, dorwać się do opony, uciec przed psem i robić to wszystko jak najciszej. Dopiero po 20 minutach ostrego treningu postanowiliśmy trochę sobie go ułatwić - Radek przygniótł psa oponą z traktora. Załadowaliśmy te opony na przyczepkę i wróciliśmy do domów.
A po południu odwiedziliśmy Cześka na okulistyce. Miał takie fajne opatrunki na oczach i nic nie widział, więc zagraliśmy z nim w "Kto cię?". Zabawa polegała na drażnieniu go prądem z gniazka (miał grzałkę do wody, którą rozmontowaliśmy), a on miał zgadywać kto to. Ani razu nie zgadł, za to przewieźli go na OIOM


Dzień trzydziesty.
Przyjechała policja, szukali jakichś opon po kradzieży. Trener najpierw kazał nam spier*alać na boisko, a później wyjaśnił policjantom, że on nic nie wie, a my jesteśmy debile i też się od nas niczego nie dowie. Ten to ma łeb, ja bym tego tak nie wymyślił!


Dzień trzydziesty pierwszy.
Zdobyczne opony tniemy aby nie nadawały się do użytku (jeszcze ktoś by ukradł), malujemy oranżadą i wkopujemy wokół stadionu. Wreszcie mamy zabezpieczenie przed wtargnięciem na boisko jak się patrzy! Wszyscy jesteśmy z siebie dumni poza stoperem Mirkiem, który z rozpędu pociął koła z przyczepki.


Dzień trzydziesty drugi.
Jutro wyjeżdżamy na zgrupowanie do Świerklańca. Już nie możemy się doczekać. Bramkarz wyszedł już ze szpitala, choć coś ostatnio jakiś taki roztrzęsiony... W końcu zeszła mu opuchlizna z dłoni, choć nie jest tym faktem zachwycony, bo znów ma czucie. Powiedział, że wieczorem idzie do lasu...


W poprzednich odcinkach...

Oglądany: 17133x | Komentarzy: 13 | Okejek: 2 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.05

22.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało