Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Najdziwniejsze rzeczy, jakie internauci zobaczyli w domach innych ludzi

57 074  
263   58  
Nie pod każdym dachem obowiązuję te same reguły. Przekonali się o tym nasi dzisiejsi bohaterowie, którzy opowiedzieli o najdziwniejszych rzeczach i zwyczajach, jakich byli świadkami w domach swoich znajomych.

#1.



Kiedy miałam ok. 10 lat, spędziłam noc u koleżanki. Była jedyną dziewczynką w domu, miała za to pięciu braci (w wieku mniej więcej od 4 do 15 lat). W jej pokoju wszystko było w miarę normalne, za to pokój jej braci był naprawdę dziwny. Był duży, mieściły się w nim trzy łóżka piętrowe. Na każdym materacu było tylko prześcieradło, poduszka i nic więcej. Żadnych kołder, koców, nic z tych rzeczy. Chłopcy nie mieli też piżam. Wszyscy spali w ubraniach, które nosili w ciągu dnia - z koszulką wsuniętą w spodnie, z których nawet paska nie zdejmowali. Ich pokój nie miał drzwi, nie było też drzwi do ubikacji, która była połączona z tym pokojem.

Jak się później okazało, była to rodzina radykalnych chrześcijan, a cały ten wystrój miał zapobiegać masturbacji.

#2.



Pozwalali kotom chodzić po stole i podjadać z talerzy. Kiedy delikatnie odsunęłam kota od mojego talerza, pani domu wydarła się na mnie, że "ingeruję w wolną wolę żywej istoty". Byłam przerażona, miałam wtedy może z 10 lat.

UWIELBIAM moje koty i daję im do spróbowania nasze jedzenie, o ile jest dla nich bezpieczne. Są zadbane i mogą poruszać się po praktycznie całym domu tak jak chcą. Ale po cholernym stole łazić mi nie będą (co oznacza, że i tak robią to, kiedy nikt nie patrzy, lol).

#3.



Nie tyle rzecz, co zachowanie. Pamiętam, jak odpychałem papierosa od mojej twarzy i ojciec koleżanki powiedział, żebym tak nie robił, bo to "nieuprzejme". Miałem jakieś 8-9 lat i wychowywałem się w domu, w którym nikt nie palił, więc dmuchanie mi w twarz dymem z papierosa nie było dla mnie czymś normalnym. Ale, co najgorsze, to ja byłem w tej sytuacji tym "nieuprzejmym".

#4.



Kiedy byłam na etapie poznawania rodziny mojego męża i zawitałam do ich domu, mąż kazał mi usiąść i się "rozgościć". Dom był dosyć mocno zagracony. Może nie na poziomie patologicznego zbieractwa, ale blisko niego. Były tam dwie kanapy zwrócone do siebie i kilka krzeseł. Nie znając "zasad", usiadłam na kanapie, na której było dużo pluszowych misiów i... Mój Boże! Pomyślałby kto, że usiadłam na prawdziwym niedźwiedziu! Było ich tam ze 20-30 - mniejszych i średnich rozmiarów. Matka męża i jego brat bliźniak zareagowali tak, jakbym zrobiła im jakąś krzywdę (a nie były to jakieś antyki o sporej wartości). Zostałam poinformowana, że ta kanapa przeznaczona jest dla misiów i tylko dla nich. Nikt nie ma prawa na niej usiąść! Tylko misie. Każdy z nich miał na szyi obrożę z własnym imieniem - tak je rozróżniali, bo wszystkie były bardzo podobne.

#5.



Rodzina mojej koleżanki ma w domu ołtarzyk babci. Kiedy pierwszy raz go zobaczyłam, pomyślałam: "o, pewnie zmarła i w taki sposób postanowili uczcić jej pamięć" (u mnie w domu też jest taki malutki "ołtarzyk" babci). Tego samego dnia po tym, jak wróciłam do domu, rozmawiałam z koleżanką na Facetime i postanowiłam zapytać o ten ołtarz. Okazało się, że jej babcia jak najbardziej żyje, jest zdrowa i ma się dobrze! Koleżanka podejrzewa, że członkowie jej rodziny należą do jakiegoś kultu, któremu przewodniczy babcia. Nie wiem, jak jest naprawdę, ale kiedy u nich bywam, to mam lekkiego cykora.

#6.



Byłam świadkiem, jak mój kolega pluje u siebie w domu prosto na dywan. Więcej tam nie zawitałam.

#7.



Mieli jedno pomieszczenie, w którym pozwalali psu srać na podłogę. I nie wyglądało na to, aby często tam sprzątali.

#8.



Mój kolega ma dziewięcioro rodzeństwa. Kiedy coś u niego jedliśmy, kazał mi "chronić jedzenie". Dosłownie zakrywał swój talerz rękami, bo starsi bracia ciągle kradli jedzenie z talerzy młodszego rodzeństwa, a ich rodzice nic z tym nie robili. To było u nich normalne.

#9.



Postawię na "średnio krwistego kurczaka". Kiedy miałem 10 lat, podali mi takiego u kumpla w domu na obiad. Mówili, że krew nadaje mu smaku. Kiedy grzecznie zapytałem, czy mogliby go jeszcze na chwilę włożyć do mikrofalówki i podgrzać, poczuli się straszliwie urażeni i zrobili mi wykład o tym, że w czasie II wojny światowej w Rumunii ludzie zjadali się nawzajem i jakim szczęściarzem jestem, że mogę mieć na obiad średnio krwistego kurczaka...

#10.



Razem z koleżanką chodziłyśmy bawić się do domu naszej bogatej koleżanki. Czasami ktoś z jej rodziny mówił nam, że muszą coś zrobić i wrócą za godzinę. Bawiłyśmy się więc w pokoju same i czekałyśmy. Okazało się, że cała rodzina miała wtedy obiad i zamykano nas w pokoju, żeby nie musieć nas karmić. Kiedy się dowiedziałyśmy, poczułyśmy się okropnie i już więcej tam nie chodziłyśmy.

5

Oglądany: 57074x | Komentarzy: 58 | Okejek: 263 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.01

26.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało