Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Ludzie opowiadają o najbardziej niesamowitych lub nietrafionych prezentach, jakie otrzymali II

41 289  
186   32  
Ponieważ poprzedni artykuł przypadł Wam do gustu, to lecimy z kolejnymi prezentami. Co tym razem? Między innymi trolle pod postacią kumpla-zgrywusa i... babci.

#1.

Kiedy byłam małym dzieckiem (było to 25 lat temu), odcięłam nogawki spodni dresowych i podarowałam je tacie na Boże Narodzenie jako "ocieplacze na nogi". Nie mam pojęcia, skąd wpadłam na ten pomysł. Dowiedziałam się kilka lat temu, że nadal je ma i wciąż parska śmiechem, ilekroć je widzi.

#2.

Jako dziecko dostałam na Boże Narodzenie bidon i kask i nic poza tym. Nie wiedziałam co o tym sądzić, myślałam, że rodzice uważają mnie za niezdarę, która potrzebuje kasku, aby nie zranić się podczas biegania. Potem okazało się, że w zasadzie głównym prezentem był rower, ale został skradziony. Jedyne co z prezentu ocalało to bidon i kask. Tak więc najgorszym prezentem była świadomość, że świat jest okrutny i nieczuły i okradane są nawet dzieci.

#3.

Pudełko kiełbasek Hillshire Farms od dziadków mojej żony. Jestem wegetarianinem, znali mnie od 10 lat.

#4.

Moja ciocia dała mi na prezent skrobaczkę do szyb samochodowych. Jak otworzyłem prezent, krzyknęła: „Założę się, że takiej nie masz!”. Mieszkam w Miami. Nie wiem jak wygląda śnieg.

#5.

Na spóźnione urodziny dostałem... pół pudełka czekoladek. Rodzice powiedzieli mi, że pewnie i tak bym się z nimi podzielił, a że podczas urodzin byłem w innym mieście (gram w szkolnej drużynie i mieliśmy turniej), to nie mogli się doczekać i zjedli swoją połowę.

#6.

Brat, który mi ciągle dokuczał, na urodziny podarował mi Game Boya. Moja radość była nieziemska, ale nagle zacząłem wietrzyć podstęp. Bo nagle brat mi coś takiego kupił? Ale OK - rozpakowałem pudełko, a w nim... były 4 baterie paluszki. Niby wiedziałem, że tak będzie, ale... poryczałem się. Jednak mój brat był zaskoczony nie mniej ode mnie. Okazało się, że naprawdę kupił mi Game Boya, tylko ktoś wcześniej go kupił, po czym konsolkę ukradł, wsadził baterie (by waga się zgadzała) i oddał pudełko z bateriami. Dostał zwrot pieniędzy, a pudełko ponownie zostało wystawione na sprzedaż i kupił je mój brat. Na szczęście sklep się poczuł do odkręcenia swojego błędu i sprzedano mi właściwego Game Boya.

#7.

Prezent od wujka to... kilogramowe pudełko mleka w proszku dla niemowląt. Nie mamy dzieci.

#8.

W zeszłym roku na Boże Narodzenie największym trollem okazała się być moja babcia. Dostałam od niej prezent - był zapakowany w wielkim pudle. Po jego otwarciu w środku było drugie - mniejsze. W ten sposób otworzyłam 10 pudełek, aż dotarłam do pudełka wielkości tego od butów. I faktycznie w środku były fajne buty. A w zasadzie to jeden but. Spojrzałam na babcię zdziwionym wzrokiem, a ta mi mówi „No załóż” i... podstawia swoją nogę. Dopiero teraz zauważyłam, że but od pary jest na jej drugiej nodze. Babcia była szczęśliwa z prezentu, który sobie zrobiła, a ja nie dostałam od niej nic.

#9.

Moi dziadkowie kupili mi na urodziny minibutelki z wódką smakową. To były moje 17. urodziny. Moi rodzice nie byli zachwyceni.

#10.

Szkolne mikołajki. Wcześniej losowaliśmy imię i nazwisko osoby, która miała być obdarowana. Mnie, jak się okazało przy wręczaniu prezentów, wylosował mój kolega – śmieszek klasowy. Limit prezentu to było 20 dolarów, więc szaleństwa nie ma. Co zatem dostałam od kumpla? Ramkę do zdjęć. Ale w tej ramce było zdjęcie. Nie byle jakie, bo kumpla siedzącego w centrum handlowym u Mikołaja na kolanach. Nie było to zdjęcie z jego młodości. O nie. Kilka dni temu poszedł do centrum handlowego, usiadł Mikołajowi na kolanach i kazał zrobić zdjęcie.

#11.

Moja starsza siostra kupiła mi kolorowankę Veggie Tales na moje 19. urodziny i miał to być prezent na poważnie.

#12.

Moja koleżanka na urodziny wręczyła mi papier toaletowy, na którym napisała „Zapasowy, jakby Ci kiedyś zabrakło”.

#13.

Na urodziny rodzice kupili mi żółto-różowego ptaszka. Byłam przeszczęśliwa. Gdy chciałam pochwalić się swoim prezentem, mój prezent właśnie w tej chwili spadł z kołeczka, fajtnął na podłogę klatki i już się z niej nie podniósł. Popłakałam się i rodzice, by nie robić przykrości dziecku, kupili mi drugiego, identycznego ptaszka. Ten przeżył kilka lat, zanim odwalił kitę.

#14.

W mojej rodzinie jest tradycja, że osoba, która dostaje najmniej prezentów, może jęczeć całe święta i narzekać na swój los. Zwykle tą osobą jest nasz tata, ale w tym roku przebił go mój brat. Otóż braciak dostał na prezent... wąż ogrodowy do polewania. Gdy już się wyśmialiśmy, tata stwierdził „Może i jeden prezent, ale za to jaki długi!”.

#15.

W mojej rodzinie panuje zasada, że każda z nas (ja i siostra) dostajemy w Boże Narodzenie po tyle samo prezentów. Nieważny jest koszt prezentów, liczy się ilość. Ponieważ rodzice i dziadkowie się postarali i obkupili moją siostrę, ja dla wyrównania szans dostałam 12 pudełek mydła Irish Spring. Sztuka jest sztuka.
W poprzednim odcinku
3

Oglądany: 41289x | Komentarzy: 32 | Okejek: 186 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało