Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Na co bogaci ludzie naprawdę wydają pieniądze?

66 896  
281   70  
Zastanawialiście się kiedyś, co obrzydliwie bogaci ludzie robią z pieniędzmi? Osoby, które dla nich pracowały, postanowiły podzielić się swoimi odkryciami.

#1.

Niektórzy bogaci ludzie, których spotkałem na swojej drodze w życiu, są bardzo świadomi swojej śmiertelności i faktu, że nie będą żyć wiecznie, więc są w pewien sposób... niecierpliwi (choć nie wiem, czy to dobre określenie). Znałem faceta, którego jacht zepsuł się tuż przed latem. Postanowił więc tylko na ten jeden sezon kupić kolejny jacht i wydań na to kolejne kilka milionów dolarów. Poniekąd rozumiem jego logikę. Stwierdził, że zostało mu zapewne około 20 lat, kiedy będzie cieszył się pełnią zdrowia, więc nie chciał zmarnować ani jednego. Szczególnie, że na biednego nie trafiło.

#2.

Rosjanin, dla którego pracuję, kupił ładny dom na Riwierze Francuskiej (Mougins). Przed zakupem nawet tam nie zajrzał. Znalazł ogłoszenie w katalogu i ot tak przelał za niego 11 mln euro. Kiedy pojawił się w końcu na miejscu, okazało się, że inny dom zasłania mu widok. Tamtego domu nie było nawet do końca widać, jeśli mam być szczery, ale mój pracodawca uparł się.

Wysłał więc do właścicieli tamtego domu ofertę wykupu willi za 4 miliony euro. Odrzucili ją, więc podwoił kwotę. Znów ją odrzucili, więc ten bez zastanowienia podwoił propozycję. W końcu się zgodzili. On natychmiast wyburzył tamten dom i pozostawił tylko podziemny garaż, ponieważ będzie trzymał w nim samochody "których rzadko będzie tam używał".

Koleś wydał więc o 5 mln euro więcej na dom, w którym nawet nie chciał mieszkać, a który przeznaczył na podziemny garaż.

#3.

Pracowałam kiedyś jako korepetytorka córki rosyjskich milionerów. Pewnego dnia w trakcie naszych lekcji dziecko zerwało się nagle na równe nogi i krzyknęło "tatuś wrócił". Po prostu usłyszała dźwięk helikoptera lądującego na trawniku.

#4.

Mieszkam niedaleko miejsca, gdzie buduje się jachty dla bogaczy. Pewnego dnia widziałem, że ekipa pracuje nad nieco dziwnym jachtem, więc zapytałem, co to w ogóle za łajba i po co ona komu.

Odpowiedzieli mi, że to tzw. "jacht widmo". Sprawa wygląda tak, że jeśli masz kilka jachtów, to nie chcesz psuć sobie wyglądu swojej głównej jednostki. Kupujesz więc taki jacht widmo, który pływa za twoim głównym jachtem. Zamieszkuje go załoga i trzymasz tam wszystkie pierdoły i "zabawki", których nie chcesz przechowywać na swoim głównym jachcie.

#5.

Pracowałam jako opiekunka zwierząt. Raz dostałam zlecenie od pewnej bogatej pary z Rosji. Miałam opiekować się ich kotem. Mieli telewizor w każdym pomieszczeniu. W niektórych było nawet kilka telewizorów. Najbardziej rozwalił mnie jednak ten zwieszony w łazience dla kota... tak, kot miał swoją łazienkę. Był tam oczywiście telewizor, w którym non-stop w kółko leciały kreskówki dla kotów. Była też niesamowicie bogata kuweta i obrazy kota.

#6.

Pracowałem dla bogatej Chinki, która kazała swojemu dyrektorowi zatrudnić 30 nauczycieli angielskiego i założyć organizację pozarządową. Wszyscy rozjechaliśmy się do różnych części Chin, aby uczyć szczególnie uzdolnione dzieci z biednych rodzin języka. Każde z nich następnie zdawało specjalny egzamin językowy i dostawało kilka tysięcy dolarów na opłacenie czesnego w jednym z uniwersytetów w USA.

A po co to wszystko? Aby pomóc dostać się swojej córce na Yale. Była ona wpisana jako szefowa organizacji charytatywnej, a coś takiego zawsze dobrze wygląda w aplikacji na studia. Po tym, jak córka już dostała się do swojej wymarzonej szkoły, organizacja została rozwiązana.

#7.

Właścicielka małego prywatnego samolotu odrzutowego powiedziała, że ktoś kiedyś zapłacił jej niemal 50 tys. dolarów, aby przewieźć jego psa na jakieś szkolenie na innym kontynencie. Na pokładzie nie było nikogo innego (poza załogą), tylko pies.

#8.

Przyjaciele rodziny mieli problemy w związku. Ich doradca małżeński zorientował się, że większość ich problemów wynikała z tego, kto ma gotować, kto ma zamówić jedzenie, albo kto ma kogo zabrać do restauracji. Doradca przypomniał im więc, że są bogaci i mogą zamówić catering, albo nawet zatrudnić kucharza. Ich problemy zniknęły, jak ręką odjął.

#9.

Jestem instruktorem jazdy i jedna grupa wynajęła tor, aby pojeździć przez cały dzień swoimi super drogimi samochodami. Potem wszyscy się zebrali, wsiedli w swoje auta i pojechali. Po kilkunastu minutach zorientowaliśmy się, że czegoś zapomnieli... zostawili nam na torze jedno z Lamborghini Aventador.

#10.

Osobiście zaprzyjaźniłam się z moim szefem i jego żoną. Bardzo mili ludzie. Żona okazała się dziedziczką wielkiej fortuny i kupowała mi wszystko, o czym marzyłam, a o czym wspomniałam na przykład podczas rozmowy. Nie robiłam nawet tego świadomie. Okazało się, że ona w ten sposób okazywała, że kogoś lubi. Robiła tak, bo tak została wychowana.

Potem zaczęłam się już pilnować, aby nie mówić o niczym, co było mi naprawdę potrzebne, bo wiedziałam, że mi to kupią.

#11.

Jeden bogaty facet, dla którego gotuję, chciał, żeby jego dom zbudowany był tak, aby jego sypialnia znajdowała się tuż nad oborą z krowami. Marzył o tym, aby dało się otworzyć dach obory, aby ten mógł zasypiać razem z krowami. Podejrzewam, że facetowi po prostu podobał się zapach towarzyszący hodowli krów. Nie oceniam.

#12.

Wynajął kogoś, aby wziął jego kartę kredytową i wykupił dla niego całą wycieczkę do Europy. Koleś sam w tym czasie był na wakacjach w Meksyku ze swoją kochanką. Był w trakcie rozwodu i nie chciał, aby jakiekolwiek dowody zdrady mogły trafić do sądu.
7

Oglądany: 66896x | Komentarzy: 70 | Okejek: 281 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.01

27.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało